Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Album spłonął. Krysi – nie ma…

Album spłonął. Krysi – nie ma…

Jej ojciec – znany gawędziarz i reportażysta – swą książkę ,,Ziele na kraterze’’ zaczyna momentem jej narodzin, ujmując owe narodziny słowami: ,,Najpierw był embrion. Potem było w łonie matki zamknięte, pulsujące życie. Wreszcie był pokój dziecinny…’’. Przyszła na świat, gdy po stu dwudziestu trzech latach niewoli odradzała się Polska. Miała równo dwadzieścia lat, gdy Rzeczpospolita ponowie znalazła się pod okupacją. W wieku lat dwudziestu pięciu – 1 sierpnia 1944 roku – poszła do Powstania, w którym przyszło jej ponieść śmierć. Krystyna Wańkowiczówna – córka Melchiora.

Urodzona w roku 1919, pierworodna Zofii Malagowskiej i Melchiora Wańkowicza. Starsza – o dwa lata – siostra Marty, utrwalonej przez ojca na kartach ,,Ziela na kraterze’’ pod przezwiskiem ,,Tili’’. Członkini posiadającej herb Lis rodziny Wańkowiczów.

Domeczek

Żoliborską ostoję Krystyny, jej siostry oraz rodziców stanowił tak zwany ,,Domeczek’’. Pobudowany pod adresem Dziennikarska 3, w okolicach Placu Wilsona. Stał się miejscem wspólnych zabaw ojca i córek. Zabaw rozmaitych, jak na przykład zabawy w pociąg:

,, – Szczypin! – anonsuje Tata, który tymczasem stał się konduktorem [w kolejnych metamorfozach bywa portierem, dyrektorem hotelu, kelnerem, złodziejem hotelowym, policjantem, sędzią, właścicielem traktierni portowej, przemytnikiem, torreadorem (…).]. (…)

Na dowód tego, że istotnie Szczypin, pasażerka wysiadająca otrzymuje pełno szczypów. (…)

-Kłujewo! – tu Krysia musi wysiadać, wobec czego dostaje kłujkę w bok.

-Mamo! Nie pozwól! – krzyczy cały pociąg.

Mama łapie, osłania i, jak zawsze poniewczasie, sączy miodopłynną mądrość:

-Zawsze się dacie oszukać…’’[1]

Każdy członek rodziny, każdy członek przepełnionego miłością, ciepłem, zrozumieniem ,,Domeczku’’ – posiadał własne przezwisko. I tak Krystyna – z racji zadawania nieprawdopodobnej ilości pytań oraz niebywałej dociekliwości – była ,,Pytonem’’. Jej rodzice to ,,Królik’’ (Zofia) i ,,King’’ (Melchior), zaś przezwisko Marty – wspomniane już ,,Tili’’ – wymyśliła sama Krystyna. Oto zobaczywszy nowonarodzoną siostrę, powiedziała:

,,- Rąćki – tili. Nóziećki – tili…’’[2]

Tak oto ,,Tili’’ pozostała ,,Tili’’, aczkolwiek funkcjonowała również jako ,,Sancho Pansa’’. Stała się nieodłączną towarzyszką przygód Krysi. A przygód tych było co niemiara. Począwszy od sprzedawania maminych kwiatów na Placu Wilsona (celem odkupienia zgubionych przez Krysię nowych butów), na wspólnych wakacjach skończywszy.

Więzi

Krystyna Wańkowicz

Krystyna Wańkowicz

Wakacje… upływały siostrom Wańkowiczównom i ich rodzinie na podróżowaniu. Z ,,Domeczku’’ wyprawiały się nie tylko do swoich ukochanych Jodańc na Litwie Kowieńskiej, lecz również – w roku 1938 – do Francji. Przedwojenną jeszcze eskapadę ojciec Krystyny i Marty opisał w książce ,,Na tropach Smętka’’, wydanej po raz pierwszy w 1936 roku. Wspólnie spędzony czas jeszcze bardziej zacieśniał więzi między Krystyną i Martą. Gdy Marta opuściła Polskę, wyjeżdżając do Stanów Zjednoczonych, utrzymywały ze sobą kontakt listowny. Już po śmierci Krystyny – w 1945 roku – ,,Tili’’ nadała swojej córce imiona: Anna Krystyna. Pierwsze z nich – Anna – było powstańczym pseudonimem Krystyny.

Wakacyjny wypoczynek roku 1939 przerwał wybuch wojny. ,,Tili’’ wróciła ze Szwajcarii (tam pobierała nauki), Krystyna – znad rzeki Niewiaży, z Kresów. Zofia Wańkowiczowa powitała obydwie swe córki w ,,Domeczku’’. Melchior Wańkowicz przebywał już za granicą, w 1940 dołączyła do niego Marta, która resztę życia spędziła poza Polską, podczas gdy jej ojciec wrócił do Ojczyzny w 1958 roku[3].

Wojna. Powstanie

W ostatnie przedwojenne wakacje Krystyna przeżywała zauroczenie harcmistrzem Tadeuszem Kognowickim – komendantem Harcerstwa Polskiego na Litwie. Został on aresztowany, 26 czerwca 1941 – rozstrzelany. O zaniepokojeniu z powodu braku wieści na temat jego losów, Krystyna donosiła siostrze w liście:

,,O Tadziku nic nie wiadomo poza dwiema alternatywami: rozstrzelany albo wywieziony w głąb Rosji. (…) Koledzy Tadzika, którzy z nim razem siedzieli, opowiadali, że w nocy wywołano go z celi: był w koszuli tylko, więc chciał wrócić po kurtkę; powiedziano, aby się nie fatygował, bo i tak mu nie będzie potrzebna; od tej pory nikt go nie widział.’’[4]

Początkowo – o czym wspomina się w ,,Zielu na kraterze’’ – Krystyna działała w ,,Peżecie’’ (PŻ, Peżet – to Pomoc Żołnierzowi; organizacja kobieca w strukturze Biura Informacji i Propagandy AK, mająca – przy współpracy z Wojskową Służbą Kobiet – wspomagać walczących żołnierzy). Nosiła pseudonim ,,Natalia’’. Przechodząc do struktur harcerskiego batalionu ,,Parasol’’ – zmieniła go na ,,Anna’’ i ,,Anną’’ pozostała do końca. Była łączniczką Stanisława Leopolda ,,Rafała’’ oraz Janusza Brochwicza – Lewińskiego ,,Gryfa’’ – w 1. kompanii ,,Parasola’’. Aleksander Kamiński – autor ,,Kamieni na szaniec’’ – w książce ,,Zośka i Parasol’’ pisze, jak 6 sierpnia 1944 roku:

,,(…) Rafał zatrzymał się jeszcze chwilę po odprawie. Był strapiony bardziej niż kiedykolwiek:

-(…) Wańkowiczówna? Przyrzekłem matce czuwać nad nią. Gdy biegła ostatni raz

z rozkazem, wykonywała moje polecenie. (…)”[5]

Żołnierze z batalionu „Parasol” po wyjściu z kanału na ul. Wareckiej (Śródmieście-Północ). (Zdj. Wikimedia Commons)

Żołnierze z batalionu „Parasol” po wyjściu z kanału na ul. Wareckiej (Śródmieście-Północ).
(Zdj. Wikimedia Commons)

Powołując się na książkę ,,Bohaterki powstańczej Warszawy” Barbary Wachowicz, relacje na temat śmierci łączniczki Krystyny Wańkowiczówny ,,Anny’’ – poległej w rejonie cmentarzy wolskich – są trzy. Jedna relacja ,,Zofii’’ – Wandy Nowakowskiej – Janickiej, dwie – ,,Leny’’, czyli Danuty Boleszczyc – Rudnickiej (później – Kaczyńskiej, autorki książki ,,Dziewczęta z Parasola”). Oddajmy na chwilę głos ,,Lenie’’ i ,,Zofii’’. Fragment relacji ,,Leny’’:

,,(…) Widziałam, jak przechodzili dziurę w płocie, śpiewali piosenkę (…) <<Pałacyk Michla>>. Łączniczka Rafała, Anna, szła z nimi. Widziałam, że z czegoś się śmieje.

I w tym momencie uderzył pocisk. Padło wielu. Anna była najbliżej. Podbiegłam, chwyciłam ją za rękę, zawołałam jej prawdziwym imieniem:

-Krystyno!…Krystyno!…

Nie odezwała się. Nie było pulsu, nie było oddechu. Już nie żyła.

Przez dwa dni z powodu obstrzału nie można było zbliżyć się do nich. Wreszcie podpełzł Rafał, Gryf i kilku innych, aby ich pochować.

(…) Rafał przyniósł mi zegarek Anny, z wyrytą na nim dedykacją od matki, do oddania rodzinie. Kiedy zostałam ciężko ranna na Czerniakowie, oddałam zegarek Bożenie, siostrze Szarego[6]. Bożena zginęła na Powiślu. Rafał zginął przed Pałacem Krasińskich (…). (…) Więcej nie wiem.’’[7]

Fragment relacji ,,Zofii”:

,,(…) Chwyciłam opatrunki i biegnę w stronę cmentarza. (…)

(…)Leżała Anna. Wsunęłam rękę pod panterkę: serce nie biło.

Oczy miała półzamknięte. Usta rozchylone. Płynęła z nich krew. Już małym strumykiem.

Kulę dostała w głowę. Leżała na boku. Rękę miała wysuniętą, z rozłożonymi palcami.

W tej chwili uderzył pocisk. Upadłam ranna (…). (…)”[8]

Poszukiwania

Zofia z Małagowskich Wańkowiczowa – jak wiele innych matek – przemierzała zrujnowaną Warszawę, szukając ciała swojego dziecka. W ,,Zielu na kraterze’’ czytamy:

,,(…) Przeszukiwała na cmentarzu kalwińskim groby, szukała znaków, krzyżyków. Ziemia była stwardniała mrozem, oszroniona, osłonięta śniegiem. Pośrodku cmentarza stał zdobyty niemiecki wóz z amunicją, już znaczony lilią harcerską. (…) Wszystko tak było, jak pozostawiły sierpniowe walki.(…)

Na wiosnę, gdy ziemia zmiękła, przekopywała ziemię przesiąkniętą wiosenną wodą. Wola wciąż była pusta, ani jeden dom nie był zamieszkany.

Latem przekopywała pole. Porosło gęstą trawą. Drewniane płoty rozebrali już na opał pierwsi mieszkańcy. (…)

W niedzielę biegła na mszę w ruinach kościoła świętego Krzyża. Ludzie napływali, stali pod klepsydrami zbiorowymi, pod ogłoszeniami pytającymi o losy zaginionych. Pod klepsydrami <<Parasola>> znajdowała uczestników walk albo ich szukające rodziny. (…)

Teraz już łączyli się w kopiące drużyny. (…)”[9]

Matce Krystyny nigdy nie udało się odnaleźć ciała starszej z córek.

Ziele na kraterze

Odznaka Batalionu Parasol (Zdj. Wikimedia Commons)

Odznaka Batalionu Parasol
(Zdj. Wikimedia Commons)

Zofia Wańkowiczowa – po odwiedzeniu ruin ,,Domeczku’’, z którego jedyną pozostałością mającą przedwojenny jeszcze kształt, był taras – dołączyła do przebywającego na emigracji Melchiora w Wigilię 1945 roku. ,,Miała ze sobą zawiniątko, w którym była zapasowa koszula i pończochy, futrzana czapka (…), znaleziona w ruinach spalonego domu,

i zeznania sanitariuszki Leny i łączniczki Zofii”[11].

Ból i rozpacz po stracie Krystyny Melchior Wańkowicz przelał na papier, pisząc cytowane w niniejszej pracy niejednokrotnie ,,Ziele na kraterze’’. Książkę tę napisał w roku 1951, sześć lat później została ona wydana przez Dom Wydawniczy ,,PAX’’. Autor przywołał w niej wspomnienie zastania przezeń Krysi w domowej bibliotece. Krysi – pochylonej nad albumem, w którym zawarto obraz Stanisława Wyspiańskiego ,,Macierzyństwo’’:

,,- <<Tatusiu, jakie to piękne>> – podniosła oczy.

(…) Patrzył na akwarelę <<Macierzyństwo>> i myślał – jakież to drogi wzruszeń czekają jeszcze tę jego córeczkę. (…)”[12]

Powyższy fragment kończy pełne smutku zdanie tęskniącego ojca:

,,Album spłonął. Krysi – nie ma.

Helena Sarna

Bibliografia:

Falkowski S., Stępień P., Arcydzieło nieodkryte. Wańkowicz [w:] Ciężkie Norwidy,

czyli subiektywny przewodnik po literaturze polskiej, Warszawa 2009, s. 429 – 442.

Kamiński A., Zośka i Parasol, Warszawa 1979.

Wachowicz B., Bohaterki powstańczej Warszawy, Warszawa 2014.

Wańkowicz M., Ziele na kraterze, Warszawa 1982.

 

 Przypisy:

[1] Wańkowicz M., Ziele na kraterze, Warszawa 1982, s. 24.

2 Tamże, s. 12.

3 Wachowicz B., Bohaterki powstańczej Warszawy, Warszawa 2014, s. 221.

4 Cyt. za: Wachowicz B., op. cit., s. 196.

5 Kamiński A., Zośka i Parasol, Warszawa 1979, s. 223.

6 ,,Bożena’’ i ,,Szary’’ – Bożenna i Jan Stanisław Zabłotniakowie, bliźniaki, żołnierze ,,Parasola’’, zamordowani przez Niemców na Czerniakowie około 23 września.

7 Cyt. za: Wachowicz B., op. cit., s. 212.

8 Cyt. za: Wachowicz B., Bohaterki…, s. 211.

9 Wańkowicz M., Ziele…, Warszawa 1982, s. 328.

10 Wańkowicz M., op. cit., s. 331.

11 Cyt. za: Wachowicz B., Bohaterki…, s. 221.

  • Kami

    super, ale powinno być „Album spłonęło” – staropolska odmiana. Zaś zabawy w Szczypin i Kłujewo nie były w Domeczku, a w mieszkaniu na Elektoralnej.

Partnerzy



Przewiń do góry