Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Bitwa pod Azincourt – Triumf długiego łuku | Część 2

Bitwa pod Azincourt – Triumf długiego łuku | Część 2

Bitwa pod Azincourt, która miała miejsce 25 października 1415 roku w północnej Francji, była przełomowym punktem wojny stuletniej. Starcie, które miało dać Francuzom zwycięstwo w wojnie o sporne tereny na kontynencie, do których rościli sobie prawo władcy angielscy stało się dla nich ogromnym ciosem, zarówno pod względem militarnym jak i prestiżowym.

Czytaj część pierwszą

Przed bitwą

Polem przyszłej bitwy stał się pas zaoranej ziemi, znajdującej się pomiędzy lasami przylegającymi do wiosek Azincourt i Tramecourt. To właśnie teren w jakim rozegrała się bitwa miał ogromne znaczenie dla jej wyniku. Prozaiczna czynność jaką była orka, w połączeniu z jesiennymi deszczami, które rozmoczyły i tak już nieutwardzony grunt przyczyniły się do klęski zakutego w zbroje rycerstwa francuskiego. Błoto sięgające po kostki, utrudniało poruszanie się i było dużo bardziej męczące. Duże znaczenie w klęsce Francuzów miały przeszkody terenowe. Front ograniczały lasy położone z obu stron, które działały na korzyść Anglików. Dysponujące kilkukrotną przewagą siły francuskie nie były w stanie rozwinąć się, ani oskrzydlić przeciwnika. Szerokość pasa ziemi, na którym rozgrywała się bitwa wynosiła niecały kilometr. Wystarczyło to aby armia angielska mogła rozłożyć się całym frontem nie pozostawiając luk w obronie, jednak nie mogli wydzielić rezerw. Długość swoistego wąwozu wydzielonego przez lasy wynosiła ponad półtora kilometra rozmoczonej brei, przez którą wkrótce mozolnie miały przedzierać się konie.

Przebieg bitwy pod Azincourt

Przebieg bitwy pod Azincourt

Rozstawienie wojsk obu stron, pokazywało że taktyka nie uległa znacznym zmianom od ostatnich bitew. Francuski plan zakładał początkowo zmuszenie przeciwnika, osłabionego i rwącego się do ataku, jednak gdy to zawiodło powrócono do dawnej taktyki jaką miał być frontalny atak piechotą i oskrzydlenie jazdą z obu stron. Ustawienie Anglików bardzo przypominało ustawienie wojsk pradziadka Henryka V z bitwy pod Crécy. Dokładne ustawienie wojsk, zarówno pod Crécy jak i Azincourt nie jest do końca wiadome. Głównym problemem
w ustaleniu tego faktu jest interpretacja terminu ,,herce”, jaką posługuje się kronikarz Froissart. Przyjęta na długo została teza utworzona przez piszącego w trakcie i po II wojnie światowej ppłk. Alfreda Burne’a, że linie angielskie tworzyły naprzemiennie ustawieni zbrojni i łucznicy w trójkątnych formacjach. Ustawienie takie miało przypominać bronę. Prawdopodobnie interpretacja ta jest osobistą inwencją Burne’a. Jim Bradbury z kolei, po wnikliwych badaniach opisanych w pracy pod tytułem ,,The mediewal Archer”[1] dochodzi do wniosku, że proponowane przez Burne’a są niezgodne z prawdą. Osłabiałoby to formację, w której lekko uzbrojeni łucznicy zmuszeni walczyć w zwarciu mogliby zostać rozbici umożliwiając przeciwnikowi przełamanie ich linii i wyizolowanie poszczególnych oddziałów piechoty. Teoria Brandbury’ego zakładała rozstawienie łuczników na flankach, w formacjach przypominających trójkąty, wysuniętych lekko do przodu[2]. Wysunięcie to umożliwiało ostrzał przeciwnika z boków w ogniu krzyżowym. Szczególnie w przypadku jazdy ostrzał z boku jest skuteczny, gdyż na ochronę końskich boków nie kładziono aż takiego nacisku jak na pierś czy głowę. Właśnie taką formację najprawdopodobniej wykorzystał Henryk V w bitwie pod Azincourt, a prawdopodobnie i Edward III pod Crécy. Pomiędzy rozstawionymi na skrzydłach łucznikami, znajdowały się trzy czworoboki spieszonych angielskich zbrojnych. Lewym dowodził Thomas- lord Camoys, prawym Edward- książę Yorku a centralnym sam król Henryk V.  Na tyłach wojsk zorganizowano obozowisko, do którego ochrony wydzielono skromne siły. Według niektórych starszych teorii Henryk V miał obsadzić dodatkowo swoimi łucznikami lasy, aby zaskoczyć przeciwnika. Jednak w sytuacji, w której z braku wystarczających sił nie mógł sobie pozwolić na odwody jest to wątpliwa teoria.

Po zmroku w dniu poprzedzającym bitwę, z obawy przed nocnym rajdem silniejszych Francuzów, Henryk nakazał w ciszy wycofać się z obozu, zostawiając rozpalone ogniska, grożąc obcięciem ucha za niewykonanie rozkazu. Oznajmił, że woli zginąć w jutrzejszej bitwie, niż zostać pojmany w nocy i wypuszczony za okupem. Podczas, gdy Francuzi w swoim obozie ucztowali i bawili się (kilku z nich pomalowało wóz, przeznaczony do obwożenia po Paryżu schwytanego Henryka), armia angielska wyczekiwała dnia głodna i wychłodzona[3].

Partnerzy



Przewiń do góry