Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Bitwa pod Ikermanem

Bitwa pod Ikermanem

„Wielki wódz oddał armii ostatnią przysługę, kończąc życie” – taki nagłówek zobaczyli czytelnicy popularnej w kręgach wojskowych The Naval & Military Gazette krótko po śmierci Artura Wellesley, księcia Wellington[1]. Z punktu widzenia badacza dziejów armii brytyjskiej przysługa ta nastąpiła o kilkanaście lat za późno. Skrajny konserwatyzm żelaznego księcia, a także ogromny wpływ, jaki wywierał na oficerów brytyjskich, oznaczał w najlepszym wypadku brak jakichkolwiek reform w latach 1815–1852. Dopóki w Europie utrzymywał się pokongresowy ład ustalony m.in przez akt wysublimowanego mistycyzmu i nonsensu – czyli akt Świętego Przymierza – szkodliwy wpływ Wellingtona i fakt że zatrzymał on armię w miejscu przez ponad 30 lat dało się jeszcze jakoś ukryć. Wojownicy afgańscy, powstańcy w Indiach, karliści w Hiszpanii czy tez Chińczycy nie byli w stanie upokorzyć armii brytyjskiej w wystarczającym stopniu, aby skłonić kogokolwiek do reform. Dopiero pod koniec życia księcia udało się wprowadzić do powszechnego uzbrojenia broń nowego typu – karabiny systemu Minie. Pomijając kwestie uzbrojenia, organizacja armii brytyjskiej oraz jej taktyka pozostała w stanie niemal niezmienionym od czasu bitwy pod Waterloo.

Dodatkowo, jak się miało okazać, kilka dekad pozostawania w cieniu Wellingtona wyuczyło w brytyjskiej kadrze dowódczej zwyczaj podejmowania decyzji nie w oparciu o własna ocenę sytuacji, tylko o myśl co by teraz zrobił książę[2] . To wszystko razem wzięte dawało gotowy przepis na katastrofę w starciu z przeciętną armią europejską. Kiedy więc nowo wybrany cesarz Francuzów – Napoleon III – umiejętnie wykorzystał nastroje antyrosyjskie na Wyspach i skłonił rząd brytyjski do wspólnej interwencji w obronie napadniętej Turcji, nieliczni przewidywali problemy, a nikt nie przewidział katastrofy, która dotknęła armię brytyjską w zimie 1854/55. Paradoksalnie, mimo wszystkich swoich wad ta właśnie armia wyszła zwycięsko z jednej z najcięższych bitew w swojej historii, powstrzymując znacznie liczniejsze siły rosyjskie w bitwie pod Inkermanem.

Początek interwencji brytyjsko-francuskiej w wojnie krymskiej

Brytyjskie siły przeznaczone latem 1854 roku do obrony Turcji liczyły 22.000 piechoty, 1.000 kawalerii, 3.000 artylerzystów i inżynierów oraz 60 dział, natomiast Francuzi wysłali początkowo 25.000 piechoty, 100 kawalerii[3], 2.800 artylerzystów i inżynierów oraz 68 dział. Naczelne dowództwo nad Brytyjczykami sprawował generał James Henry Somerset, baron Raglan. Adiutant Wellingtona w latach 1809–1815, weteran wszystkich kampanii wojny na Półwyspie Iberyjskim i bitwy pod Waterloo, w momencie objęcia dowództwa miał 66 lat.

Bitwa pod Ikermanem - William Simpson

Bitwa pod Ikermanem – William Simpson

Jego armia była podzielona na 5 dywizji piechoty oraz jedną dywizję kawalerii, dowodzonych przez oficerów w stopniu generała majora. Każda z dywizji piechoty składała się z dwóch brygad dowodzonych przez generałów brygady, a każda z brygad miała w swoim składzie, jak wiadomo, 3 pułki piechoty, co dawało siłę 2100-2400 ludzi na brygadę i 4200-4600 na dywizję w pełnym składzie[4]. Dywizja kawalerii podzielona była na Lekką i Ciężką brygadę, zawierające po 5 pułków kawalerii, co daje łączną siłę 1400 szabel[5]. Artyleria była przyporządkowana wzorem armii Wellingtona do każdej z dywizji piechoty, i jak pokaże bieg wydarzeń, nie tworzyła samodzielnych baterii na polu bitwy, z wyjątkiem pewnej ilości dział pozostających w rezerwie.

Pierwszą dywizją piechoty dowodził kuzyn królowej, książę Cambridge, do tej pory bez doświadczenia w walce. Składała się ona z Brygady Gwardii, w skład której wchodziły wszystkie trzy pułki gwardyjskie brytyjskiej armii, oraz z Brygady Górskiej, w skład której wchodziły 3 pułki szkockiej piechoty, dowodzone przez sir Collina Campbella[6]. Drugą dywizją dowodził sir Lacy Evans, weteran walk w Hiszpanii pod Wellingtonem oraz dowódca Legionu Brytyjskiego podczas wojny z Karlistami w Hiszpanii. Dzieliła się ona na dwie brygady pod dowództwem generałów Peenfathera i Adamsa[7]. Trzecią dywizją dowodził generał sir Richard England, który miał doświadczenie z wojen w Indiach.

Czwarta dywizja była dywizją rezerwową, zmobilizowaną później, wyposażoną w starsze muszkiety zamiast karabinów i w przeciwieństwie do reszty jednostek ubraną w tradycyjne czerwone mundury[8]. Dywizją tą dowodził generał Catchart, a jako dowódców brygad miał wyznaczonych generałów Torrensa oraz Goldie[9]. Piątą dywizją piechoty była Lekka Dywizja pod dowództwem sir George’a Browna, pod którym służyli brygadierzy Buller i Codrington. Zarówno czwarta, jak i Lekka Dywizja były wzmocnione dodatkowym batalionem strzelców i składały się każda z siedmiu batalionów[10].

Armia lorda Raglana po połączeniu się w okresie od czerwca do lipca 1854 roku z wojskami francuskimi w obozie pod Warną w dzisiejszej Bułgarii spędziła pewien czas na dokończeniu koncentracji i w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Żołnierze obydwu armii spędzili dwa letnie miesiące 1854 roku, upijając się miejscowym winem, chorując na rożne choroby oraz rzadko opuszczając obóz, do złudzenia przypominając w tym współczesnych brytyjskich turystów odwiedzających ten sam region Europy[11]. W międzyczasie wypracowywano metody współpracy pomiędzy armiami odwiecznych rywali, co wymagało niekiedy wyrzeczeń. I tak np. dowódca brytyjski lord Raglan zrezygnował z warty gwardzistów przed swoim namiotem, gdyż wizytujący oficerowie francuscy czuli się upokorzeni musząc oddawać honory sztandarom noszącym nazwy największych klęsk w historii ich armii[12]. Reasumujac, dowodcy sprzymierzonych liczyli – i słusznie – że sama obecność liczącej ponad 40.000 armii wpłynie uspokajająco na postawę głównej armii rosyjskiej, która przekroczywszy Dunaj, najechała europejskie posiadłości sułtana. Faktycznie, obecność armii sojuszniczej oraz naciski ze strony Austrii spowodowały, że w pierwszym tygodniu lipca Rosjanie zrezygnowali ze swojej inwazji na Bułgarię, wycofując się za Dunaj. Teoretycznie więc armia sojuszników mogła opuścić w tym momencie Turcję, zostawiając pole do popisu dla dyplomacji. Stało się jednak inaczej. 13 lipca do obozu sprzymierzonych w Warnie dotarły instrukcje zalecające rozpoczęcie ekspedycji, której celem miałoby być zdobycie Sewastopola i zniszczenie w ten sposób arsenału oraz potencjału rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, co mogłoby gwarantować trwalszy pokój w regionie. Instrukcje te były wydane z inicjatywy rządu brytyjskiego, a w szczególności ówczesnego ministra spraw zagranicznych, księcia Newcastle’a[13].

Partnerzy



Przewiń do góry