Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Bitwa pod nie-Borodino | wywiad z prof. UŁ, dr hab. Rafałem Kowalczykiem

Bitwa pod nie-Borodino | wywiad z prof. UŁ, dr hab. Rafałem Kowalczykiem

Zacieśnienie stosunków na linii Paryż–Wiedeń, po ślubie z Marią Luizą spowo­dowało, że dla Polaków wojna roku 1812 było to przełomowym wydarzeniem. Rosja zagarnęła najwięcej obszaru Rzeczpospolitej szlacheckiej. Polacy zaczęli wierzyć w odbudowę państwa polskiego w granicach sprzed zaborów. Na ile było to realne? Trudno ocenić. Musimy pokusić się tu o przekonanie, że w przypadku zwycięstwa nad Aleksandrem, dla Napoleona korzystne byłoby istnienie silnego i lojalnego gwaranta nowego układu sił w Europie – Polski. Dlatego na pewno chciałby odbudować Polskę. Pozostaje pytanie w jakich granicach? Czy z przed roku 1772? Osobiście w to akurat wątpię. Polaków w tym przekonaniu utwierdzało zachowanie Paryża. Przed wojną roku 1812 znana była kwestia wymiany Galicji Wschodniej na Prowincje Iliryjskie. Pomysłu, który narodził się w Paryżu. Dlatego też wojnę roku 1812 wręcz musimy uznawać za przełomowy moment epoki napoleońskiej. Dla Napoleona, dla Francji, dla sojuszników Napoleona, całej Europy napoleońskiej, dla Wschodu – Cesarstwa Rosyjskiego, Aleksandra I, dla Polaków, dla Księstwa Warszawskiego, dla Wielkiej Brytanii, dla Habsburgów, dla całej ówczesnej Europy i Azji w rozumieniu panowania nad jej częścią – Rosji. Wojna roku 1812 mogła być albo wygrana, albo też przegrana. I tak też się stało. Klęska Wielkiej Armii w Rosji spowodowała odwrócenie sojuszy. Moment ten wykorzystali Hohenzollernowie, którzy stali się silnym spoiwem sojuszu przeciw Napoleonowi i jego wizji Europy. Z drugiej strony, Napoleon po utracie kadr nie był w stanie odbudować tak silnej, doświadczonej Wielkiej Armii. Wojna roku 1813 przekonała, że mimo odbudowy armii, rocznik Marii Luizy nie był w stanie tak szybko stać się pełnowartościowym żołnierzem, jak ten utracony w Rosji. Dla Polaków był to koniec marzeń o wolnej Polsce. Księstwo Warszawskie dostało się w ręce rosyjskie. Napoleon utracił kadry wiernego żołnierza, a Polacy znaleźli się na 100 lat pod okupacją. Dopiero wyniszczająca I wojna światowa i walka w dwóch obozach wojsk państw zaborczych Cesarstwa Rosyjskiego, Cesarstwa Niemieckiego i Cesarstwa Austro-Węgierskiego otworzyła przed Polską możliwość odbudowy wolnej niepodległej Polski. Skutki wojny roku 1812 spowodowały, że Europa wpadła w ręce aliansu państw feudalnych. Kongres Wiedeński, Święte Przymierze cofnęły Europę. Wszystko to było wynikiem przegranej wojny roku 1812.

Jedną z najbardziej znanych bitew wspomnianej drugiej wojny polskiej jest bitwa stoczona dnia 7 września 1812 roku. Według Rosjan była to bitwa pod Borodino, według Francuzów było to starcie nad rzeką Moskwą, natomiast w polskiej historiografii figuruje jako bitwa pod Możajskiem. Z nazewnictwem owej bitwy wiąże się siła propagandy. Jakiej zatem nazwy powinniśmy używać na określenie wspomnianej batalii?

To prawda. Do roku 1939 w bada­niach nad wojną roku 1812 historycy polscy czerpali z dorobku historiografii zachodnioeuropejskiej i rosyjskiej oraz wykorzystywali relacje pamiętnikarskie strony napoleońskiej. Rosjanie nie pisali wspomnień, ze względu na powszechny analfabetyzm. Bitwę dziś tak szeroko nazywaną „bitwą pod Borodino” literatura francuska nazywała bitwą nad rzeką Moskwą, a polska – bitwą pod Możajskiem. Walka z propagandą, utwierdzoną przez sowiecką, potem radziecką machinę przez ponad 70 lat jest niezwykle trudna. Szczerze wątpię, by udało się to odwrócić. Dziś historycy, pasjonaci, z wygody używają nazwy Borodino. Warto jednak pamiętać, czemu bitwa pod Możajskiem stała się bardziej znana, jako bitwa pod Borodino. W latach 30. ubiegłego wieku w Związku Sowieckim rozpoczęto badania nad wojną roku 1812. Cel był jeden. Odcięcie się od wówczas w sowieckiej historiografii jeszcze funkcjonujących badań bazujących na dorobku historiografii zachodnioeuropejskiej i rosyjskiej (carskiej). Nastąpiło wówczas obalenie poglądów naukowych Pokrowskiego, który bazo­wał właśnie na dorobku historiografii zachodnioeuropejskiej i rosyjskiej. W radzieckich badaniach zaczęły dominować poglądy o narodowym charakterze wojny roku 1812. Dla Stalina był to dobry obraz. Kutuzow stał się bohaterem wojny roku 1812 i to narodowym. Kutuzow w historiografii zachodnioeuropejskiej i rosyjskiej był bardzo negatywnie oceniany. Akcentowo, że właściwie nic twórczego nie wymyślił. Realizował plan nakreślony przez generała Barclaya de Tolly, głównodowodzącego armii rosyjskiej, niezwykle zdolnego oficera, odpowiedzialnego dowódcę. Aleksander I bardzo go cenił. Barclay de Tolly nie zdecydował się podjąć decyzję o stoczeniu bitwy z nacierającą Wielką Armią Napoleona. Odradzał to Aleksandrowi. Jego słuszna strategia była bardzo krytykowana w Petersburgu. Koterie pragnące wojny chciały zmiany na stanowisku dowódcy i car Aleksander mimo tego, że nie cenił Kutuzowa, uczynił tak po zajęciu przez Napoleona Smoleńska – bramy Moskwy. Kutuzow nie dowodził w bitwie pod Możajskiem. Dowodzili Miłoradowicz i Gorczakow. Poświęcił dla swoich celów Moskwę. W odwrocie też się nie wykazał. Taki obraz był zły dla wizji Stalina, który siebie chciał lansować na generalissimusa, obrońcę narodów radzieckich, zwłaszcza po roku 1941. A Borodino to miejsce jakich wiele, gdzie toczyły się walki we wrześniu 1812 roku. Francuzi mieli rację. Walki toczyły się nad rzeką Moskwą. Polacy również. Możajsk – miasteczko, ośrodek, tam stoczono ciężkie boje, a po zakończeniu walk Możajsk został przez Rosjan zniszczony, właściwie spalony wraz z około 10 tys. rannych rosyjskich żołnierzy. Ale to Stalin zajął w II wojnie pół Europy. Została więc bitwa pod Borodino. Nikogo więc nie powinno dziwić, że po roku 1945, Borodino zakorzeniło się w polskiej historiografii.

Zanim jednak doszło do owej bitwy, 5 września toczyły się krwawe walki o redutę Szewardino. Jak ważnym punktem, ze strategicznego punktu widzenia, było zdobycie przez wojska napoleońskie wspomnianej reduty?

Walki o Redutę, którą z uwagi na to, że znajdowała się w pobliżu miejscowości Szewardino były kluczowe. Jednak uważam, jako osoba stawiająca sobie za cel odbrązawianie historii, tam gdzie to jest tylko możliwe, że ważne jest co innego. Nie krwawe walki. Nie heroizm. Nie śmierć tysięcy. Nie to, że bój pod Możajskiem stał się najkrwawszą ówcześnie bitwą epoki napoleońskiej (do dnia 7 września 1812 roku), ale to że Napoleon dążący przez całą kampanię do decydującej bitwy, do decydującego uderzenia, na miarę Austerlitz, pozostał bierny. Mimo próśb swoich marszałków, nie użył Gwardii. Dzięki temu Rosjanom udało się wyprowadzić z bitwy około 50 % stanu, a wojna roku 1812 nie zakończyła się 7 września 1812. To największa klęska Napoleona. Niezdecydowanie w takim momencie. To, o czym marzył, pragnął od początku wojny roku 1812, było w zasięgu jego ręki. Nie udało mu się przeprowadzić manewru wileńskiego, nie udało mu się z manewrem smoleńskim, ale w bitwie pod Możajskiem, miał szansę na zniszczenie, pokonanie armii carskiej i nie skorzystał z niej. To była klęska dla Napoleona. Zdobycie reduty bez zniszczenia sił rosyjskich było bez znaczenia. Zwłaszcza, że kilka dni później w walkach pod Krimskoje marszałek Murat bez celu wykrwawił pułki Młodej Gwardii i Średniej (Legia Nadwiślańska – ranny został wówczas Chłopicki) w walkach z ariergardą Miłoradowicza.

Partnerzy



Przewiń do góry