Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

„Bo jak długo można pielęgnować umierające, szlachetne serce bez szlachetnych czynów?” – wywiad z Łukaszem Przelaskowskim

„Bo jak długo można pielęgnować umierające, szlachetne serce bez szlachetnych czynów?” – wywiad z Łukaszem Przelaskowskim

Można śmiało powiedzieć, że takich jak on ze świeczką w ręku szukać. W największym skrócie aktor, historyk, archiwista rodzinny i genealog – Łukasz Przelaskowski. Mieszkaniec Ząbkowic Śląskich jest ponadto prezesem fundacji Przelaskowskich, z którym Historykon nawiązał ostatnimi czasy współpracę. Jednym z pierwszych jej owoców jest wywiad z Panem Łukaszem, który Państwu prezentujemy.

 

Damian Bączkiewicz: Co skłoniło Pana do podjęcia się tego, jakże trudnego przedsięwzięcia?

Łukasz Przelaskowski, prezes Fundacji Rodu Przelaskowskich

Łukasz Przelaskowski: W momencie, gdy chodziłem do Technikum Budowlanego wyglądało, że wyborem studiów będzie oczywista Politechnika i np. architektura lub budownictwo. Wybór padł, jednak na coś bardziej humanistycznego, a więc historię na Uniwersytecie Opolskim 2004-2009. W trakcie szkoły średniej otrzymaliśmy w domu list od niejakiego Pana Jana Przelaskowskiego z Kalisza, którego nikt wcześniej nie znał, jedynie nazwisko było pewną formą tajemniczego powiązania. Zawarta treść odsłaniała historię rodu, którą odkrywał, jako kolejny już archiwista, przedstawiał tam skany kopii dokumentów poprzednich rodzin, drzewa genealogiczne w oparciu o archiwa ze wschodnich stron  Wilna i Mińska. Najciekawsze były informacje o szlachectwie, stanie dworzańskim, nadaniach królewskich i łączącym to wszystko herbie Srzeniawa. Historia zawsze mnie ciekawiła, to właśnie z niej zdawałem maturę. Może nie od razu, ale powoli udało się mi nawiązać kontakt z Panem Janem, wyjechać do Kalisza, poznać jego i potężne zbiory. Z jednej strony zaraziłem się tym, a z drugiej odkryłem pewne powołanie bowiem, kto mógłby to kontynuować? – zadałem sobie pytanie, nie widziałem i nie znałem nikogo innego. Prace poprzednich archiwistów nie mogły pójść na marne, a historia takiego rodu wymagała pamięci i uporządkowania tego z wykorzystaniem techniki XXI wieku, a więc m.in. Internetu, co też uczyniłem w 2010 budując potężną stronę rodową www.rodprzelaskowskich.com z wynajętą firmą, z szerokimi opcjami w tym drzewem genealogicznym spajającym ponad 750 osób. Strona cały czas się rozbudowuje.

D.B.: Czemu to akurat genealogia jest dla Pana sposobem na życie?

Ł.P.: Genealogia i prace z nią związane towarzyszą mi już dziesięć lat, a moim poprzednikom, archiwistą, których było czterech ponad dwieście lat. Studia wzbogaciły moją wiedzę, dalsze zainteresowania w wielu tematach i formach poszukiwawczych ponieważ napisałem pracę magisterską: Ród Przelaskowskich Herbu Srzeniawa w świetle archiwum rodzinnego. Poznaję, co róż, różne osoby noszące nazwisko Przelaskowski/a, osoby, których poprzednie pokolenia dziadków lub pradziadków nosiły takie nazwisko, czasem to ja kontaktuje się z nimi pierwszy, a czasem to już oni odnajdują mnie po stronie rodowej będąc wielkiego uznania i oczywiście z dużą ilością pytań. Najbardziej jednak cieszy mnie moment, kiedy takie osoby pomagają odsłonić kurtynę życia danego przodka, przesyłają jego zdjęcia i bliskich, uzupełniają dane i informacje, które wydawałoby się były już zatracone. Historia rodu, w której pojawiają się bohaterowie minionych wieków, powstań, wojen, naukowcy, odkrywcy nowych technologii, zajmujący pozycje mniejsze i większe w społeczeństwie potrafi mocno zbudować psychologicznie człowieka, na pewno w jakiś sposób stanowi to dumę, ale nie powinna ona być nr 1, raczej budować obowiązek bycia kimś podobnym i zrobienia czegoś równie pożytecznego dla innych na obecnie panujące czasy. Wtedy możemy mówić o współczesnym szlacheckim sercu. Tak też właśnie staram się żyć, z jednej strony założyłem Fundację Rodu Przelaskowskich Herbu Srzeniawa [www.fundacjaprzelaskowskich.com], aby pilnować tradycji, historii i pamięci przodków, przedstawić czyny osób, o których nie mówi się głośno, a zrobili wydawałoby się tak niewiele dla tak wielu. Fundacja ma też w celach inne zadania np. dbanie o obiekty zabytkowe np. pałace, zamki, dworki poprzez ich renowację, rewitalizację, a w dalszej części zagospodarowanie jako sieć hoteli, SPA, obiektów z wystawami muzealnymi, koncertowymi itp. Zamierzam ponadto stworzyć dogodne warunki pod Centra Nauki i Kultury, gdzie spotykaliby się młodzi, inteligentni naukowcy z różnych dziedzin prezentując swoje pomysły, a w dalszej części móc stworzyć im warunki rozwoju na ich realizację, opatentowanie i wprowadzenie w systemie społecznym, co też powinno zwiększyć miejsca potrzebnych osób do pracy, przynieść zyski, zabezpieczyć gospodarkę kraju, a przede wszystkim zatrzymać tragiczną falę emigracji, zwiększyć szanse rozwoju, dobrych wypłat. Zbudujemy tzw. zieloną dolinę, gdzie będą darmowe osiedla z domków dla rodzin naukowców, aby łatwiej było im pracować, być bliżej bliskich, dać stabilizację, a nawet zwiększyć demografię urodzeń. Wyobraźmy sobie, że za chwilę będziemy otoczeni przez pokolenia dziadków, kto im pomoże, nam, gdy młodzi wyjadą za granicę marnując swoją inteligencję, aby zyskać to, co my powinniśmy im zapewnić. Czuje się więc odpowiedzialny nie tylko za swoją rodzinę, ale inne pokolenia, bowiem naród to my wszyscy tu i teraz, historia naszych przodków ma nas łączyć, a nie dzielić, co próbują media i politycy uczynić na swoje sposoby. Żeby nie żyć samymi marzeniami założyłem firmę Poszukiwacze Przodków [ www.poszukiwaczeprzodkow.com ]. Musimy zdać sobie bowiem sprawę, że historia przodków to nie tylko np. herby, szlachectwo, bohaterowie lub osoby innych stanów. Przede wszystkim weźmy hasło „bycie czystej krwi”, a więc bycie po tzw. mieczu w gałęzi rodowej od protoplasty x-pradziada po x-prawnuka. Współcześnie  to nasze obecne DNA, które nosimy, poznanie jego może uratować życie, polepszyć zdrowie przyszłych pokoleń, u których mogą objawić się nagle, ukrywane wady genetyczne ze strony np. pradziadka rodziny lub prababci. Takie diagnozy pomagają lekarzom ocenić chorobę i z nią szybciej walczyć, wykluczyć inne możliwości. Poszukiwania przodków więc mogą przysłużyć się na różne sposoby i poszerzyć naukowo w wielu specjalizacjach od medycyny, filologii, chemii, biologii, historii, informatyki i td. A więc to wszystko, co napisałem wyżej dać pracę wielu młodym osobom chcącym się rozwijać nie tylko przy np. roślinkach, zwierzątkach czy historii architektury.  Muszą zdać sobie z tego sprawę wielkie korporacje, a przede wszystkim te rządowe, które byłoby miło, gdyby zechciały wesprzeć Fundację i Firmę swoją pomocą doradczą i finansową.

D.B.: Kto przed panem zajmował się archiwum rodowym?

Zaznaczone województwa o największej popularności nazwisk Przylaski i Przelaski

Ł.P.: Wspomniałem już wyżej, że archiwum rodowym zajmował się i jeszcze dalej prowadzi badania, ale już na mniejszą skalę niż kiedyś, Pan Jan Przelaskowski, który wywarł na mnie największy wpływ zwrócenia się w stronę genealogii. Pan Jan Przelaskowski pochodzi z trzeciej linii rodu, a ja z drugiej, naszym wspólnym przodkiem jest Paweł Przelaskowski, który urodził się w 1716 roku, niesamowite, prawda? W Mińsku zmarł w 2011 roku, wspaniały archiwista Arkadii Arkadiewicz Przelaskowski, miałem z nim kontakt tylko mailowy, kilka razy dzwonił. Mój wyjazd do Mińska na Białoruś udał się dopiero zrealizować dopiero w połowie 2013 roku, także poznałem już tam tylko jego brata Grzegorza, jego rodzinę żonę Irenę i córki Marię oraz Natalię. Gościłem u Olgi Grebenek i jej córki Nadii. Olgi matka to z domu Przelaskowska i jest spokrewniona ze wspomnianą rodziną Arkadiego i Grzegorza Przelaskowskich. Odwiedziłem grób swojego pradziadka Stanisława, żołnierza Legionów Piłsudskiego, a także innych osób noszących nazwisko Przelaskowski/a np. na cmentarzu kalwaryjskim, a w małej wiosce Yalcze grób Arkadiego. Mieszka tam dużo innych Przelaskowskich. Kolejnym archiwistą, drugim z Polski to Pan Krzysztof Przelaskowski z Warszawy, ale urodzony we Lwowie w 1928 roku, jego gałąź pochodzi z pierwszej linii. Wszystkie linie, których łącznie jest trzy, łączy wspólny przodek Paweł Przelaskowski [ur. 1716]. Pan Krzysztof można powiedzieć zdobył najwięcej materiałów zaraz po wojnie, ale wiele materiałów, choć bardzo ciekawych, jeszcze czeka na dokładne sprawdzenie i potwierdzenie.  Pierwszym archiwistą, który zaczął poszukiwania w trakcie wojny oraz po to Stanisław Przelaskowski z drugiej linii, a więc mojej. Poszukiwania swoje prowadził w Anglii, gdzie walczył w dywizjonie bombowym 301 „ziemi pomorskiej”, pisałem też o nim w pracy magisterskiej. Odkrył, coś odmiennego od innych i ciekawego, że ród Przelaskowskich miał herb Czapla. Niestety jest to forma informacji z listu, który przesłał do rodziny i nie podał źródeł, o które się oparł. Natomiast moje badania nie wykazały, aby ktoś ze znanych linii mógł posiadać ten herb. Pozostawałaby ostatecznie tylko odnoga, której nie znam. Mówię często, że nasza rodzina zajmuje się poszukiwaniem od dwustu lat i nie kłamię, ponieważ pierwsze wypisy, o które starali się i otrzymali nasi przodkowie, potwierdzające o przynależności do stanu szlacheckiego z miejscem zamieszkania pochodzą z 1806 roku i późniejszych lat.

D.B.: Jaka jest etymologia Pana nazwiska?

Ł.P.: Na stronie rodowej www.rodprzelaskowskich.com dowiemy się następującej informacji, którą otrzymałem z Uniwersytetu Poznańskiego, a dokładnie z Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej, sekcji Onomastyki, działającej w latach 2010-13:

Nazwisko Przelaskowski (Przelas-k+owski), pochodzi od apelatywu przełazić, przeleźć ‘przejść’, do którego dodano rozbudowany sufiks nazwiskotwórczy –(ow)ski. Por. K. Rymut, Nazwiska Polaków, Kraków 2001, s. 307. Przyjmuje się, że nazwiska na  –ski stanowią formy derywowane (pochodne) o wielofunkcyjnym charakterze formantu: tworzenie nazwisk odmiejscowych, odapelatywnych (pochodzących od nazwy pospolitej)  i patronimicznych (od innej osobowej nazwy własnej). Por. K. Skowronek, Współczesne nazwisko polskie, Kraków 2001, s. 154-155. Na terenie całego kraju (dane ze Słownika nazwisk współcześnie w Polsce używanych – do 1998 roku) notuje się 114 nosicieli. Najwięcej w byłym województwie szczecińskim: 29.

D.B.: Czy jest możliwe odtworzenie wcześniejszych dziejów rodu Przelaskowskich, sprzed roku 1560?

Ł.P.: Na to pytanie chciałbym bardzo odpowiedzieć Tak. Próbowałem też dociec w pracy magisterskiej kim mogliśmy być wcześniej, skąd przybyliśmy. Są dwa ważne źródła do poszukiwań, jedno to nazwisko, a drugie to herb. Trzeba poznać oba pod względem etymologii, znaczenia, użycia, historii przodków, a także podobnie herbu, który do nich dotarł i jego historii.  Z nazwiskiem powiązane są zazwyczaj nazwy miejsc np. siedzib rodów – tu protoplastów, albo wydarzeń, czynników przyrody np. nazw rzek. Istnieją dwie, co najwyżej trzy teorie wielkich uczonych, których się trzymam, a także sprawdzam testując przy nich inne: Franciszka Piekosińskiego, Antoniego Małeckiego i Władysława Semkowicza. Jedni przypuszczają, że nazwisko pochodzi siedziby rodu, ale to miejsce przecież musiało mieć swojego założyciela np. Śren założył osadę Śreniawę, od której wzięła nazwę lokalna rzeka, a tym samy dalsze pokolenia nazwę nosić zaczęły jako rodu Śrena czyli Śreniawici [Srzeniawa, Szreniawa], a znak, w przyszłości przeniesiony na tarczę, jako symbol, herb, którym się przyszło im posługiwać nabrał formy związanej z ich pochodzeniem, czyli wijącej się rzeki w polu czerwonym, jako heroicznych czynów obłożonych krwią przodków. Krzyż  mógł być dodany później na znak przyjęcia chrześcijaństwa lub innego ważnego wydarzenia. Tym się różnią od rodu i herbu Drużyna, który krzyża takiego nie ma. Najstarsze pochodzenie o rodzie Śreniawitów sięgającego już XI wieku, przedstawia nam Gall Anonim i Jan Długosz w „Rocznikach czyli Kronikach sławnego Królestwa Polskiego”.  Śreniawici z dwoma innymi rodami, jako wierni rycerze, przyboczna drużyna króla Bolesława II Szczodrego zwanego Śmiałym dostali rozkaz zabicia Stanisława za – tutaj jest kilka wersji, jedna z nich mówi o zdradzie, nie potrafili tego uczynić więc król sam dokonał egzekucji, a im kazał powtórnie poćwiartować ciało i rozwieść części na cztery strony świata.  Rzeka Szreniawa płynie obecnie [2014 rok] w woj. małopolskim, powiecie proszowickim, a więc niedaleko Krakowa. Mieszkały tam rody, które używały herbu Śreniawa lub Drużyna np. Lubomirscy, Kmitowie z Wiśnicza, Nowy Wiśnicz, Stary Sącz, Nowy Sącz. Tutaj powoli przechodzimy do najważniejszej ciekawostki. Niedaleko znajdowała się stara osada, potem możliwe wioska zwana Przelaski/Przylaski ,a także Potok Przylaski. Takich starych osad, a później wsi o nazwie Przylaski w granicach Polski są cztery, co ciekawsze jedna z nich leży w woj. pomorskim i ma następujące tłumaczenie: (kaszb. Przëlaski, niem. Glashütte) i tam właśnie najwięcej jest osób noszących nazwisko Przelaskowski. Ich linie pochodzą jednak od przodków ze wschodnich granic. Protoplasta Wasyli urodzony w 1560 roku był szlachcicem, dworzaninem ze swoimi dwoma synami Konstantym i Samuelu, którzy zostali porucznikami Wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego. Przyszli na tamte ziemie pod Smoleńsk wraz z jego oblężeniem i wcześniejszą wojną z Rosją zapoczątkowaną już w 1601 roku. Skąd jednak przyszli, skąd pochodził Wasyli i jego przodkowie? Gdybym miał posłużyć się wyobraźnią i nosem detektywa biorąc pod uwagę zamiłowanie rodu do morza, zamieszkanie dużej gałęzi w jego bliskości, a także rzek, co mogło być zbliżeniem do otrzymania takiego, a nie innego herbu mógłbym nawet wnioskować, że mogli przyjść z trzech miejsc: ze strony Małopolski, spod Krakowa, spod Warszawy lub spod terenów woj. pomorskiego. Nie zdziwiłbym się, gdyby po zbadaniu genów, odczytu DNA wyniki pokazałyby duże prawdopodobieństwo pochodzenia ze Skandynawii.

D.B.: Czy jest Pan dumny z historii swojego rodu?

Ł.P.: Tak, jestem dumny, ale nie samą dumą człowiek żyje i jest to duży ciężar do utrzymania, aby zachować dobre nazwisko i jednocześnie samemu czegoś dokonać na zasadzie dania przykładu i pomocy innym, a nie samego wyróżnienia się. Staram się, co w mojej mocy, aby kolejne pokolenia miały już na tyle poukładaną, spisaną wiedzę o przodkach, która będzie łączyła ich linie przy choćby wspólnych zjazdach rodowych.

D.B.: Kto wspiera Pana w poszukiwaniach przodków i wiadomości o nich?

Ł.P.: Cały czas mam kontakt z Panem Janem Przelaskowskim z Kalisza, niesamowita osoba, ponad dwadzieścia pięć lat ciężkiej pracy, obecnie współtworzy Kaliskie Towarzystwo Genealogiczne, jako jego członek. Często zajmuje się tłumaczeniem, kiedy ja już zabieram się za poszukiwania kolejnych archiwów. Ponadto przy początkach tłumaczeń wspierała mnie koleżanka Veranika Bystrova z Białorusi, później Wiceprezez Fundacji Rodu Przelaskowskich Herbu Srzeniawa, a obecnie studiuje  i pracuje w Warszawie.   W uzupełnianiu informacji o rodzinie z Białorusi pomagają mi Maria i Natalia, córki Grzegorza Przelaskowskiego, porozumiewamy się po angielsku, co jest łatwiejsze. Kontaktuje się z innymi Przelaskowskimi, zbierają dane, bardzo sumiennie przykładają się do poszukiwań. Z pewnością dużo informacji bezcennych i w kontaktach na Białorusi pomogła mi Olga Grebenek. Osoby, które same mnie znalazły to Maria Lebedeva z Rosji, od strony babci, która miała nazwisko Przelaskowska doszukała się mojej strony i uzupełniła drzewo wysyłając cenne zdjęcia przodków, informacje, cały czas korespondujemy ze sobą po angielsku. Inną postacią, która napisała do mnie to Swietlana Mazurkiewicz z Uzbekistanu, której przodkowie to także Przelaskowscy. W ostatnich miesiącach tego roku nawiązałem kontakt z osobą w Tajlandii, której rodzina przemierzyła całą Rosję w wyniku zamieszek wojennych i tak się tam znalazła. Znalazłem też Przelaskowskich w Niemczech, rodzina pana Jana żyje w USA, część w Wilnie, tworząc środowisko Polonii. Chciałbym się tam udać na te wakacje, ale nie wiem, jak pozwoli czas i finanse. Ostatnimi czasy nawiązałem kontakt z Panem Krzysztofem Przelaskowskim z Warszawy, wcześniej spotkałem się tam z profesorem Arturem Przelaskowskim z Politechniki Warszawskiej, albo byłem zaproszony do Krakowa przez inną rodzinę Przelaskowskich przybyłych defakto tam znad morza tj. Gryfic, Kamila i jego żonę Dorotę. Wszystko, podróże, stronę, koszty zbieranych materiałów i zamawianiem finansuje z własnych środków.

D.B.: Czy należy Pan do jakiegoś związku zrzeszającego poszukiwaczy przodków?

Ł.P.: Nie, nie należę do żadnego związku. Jeździłem, co najwyżej na różne spotkania stowarzyszeń genealogicznych np. do Wrocławia pod okiem Pana Mendyki, robiłem wywiady z osobami utytułowanymi np. hrabią Wierzcholskim. Stwierdziłem, że to wygodne dla osób starszych, które mają już czas, rodziny założone, dzieci odchowane, a ja musze troszkę inaczej rozplanowywać czas, chociaż nie mam jeszcze własnej rodziny. Mimo to wierzę, że nawiąże kontakt z takimi organizacjami w planowanych choćby Wystawach Rodowych.  Obecnie prowadzę firmę Poszukiwacze Przodków, co niektórzy kojarzą sobie z filmem: Poszukiwacze Zaginionej Arki i uśmiechają się, że spotkali drugiego Indiana Jonesa.

 

Jedno z rodzinnych spotkań współczesnego rodu Przelaskowskich

D.B.: Z jakich źródeł Pan korzysta? Czy są to tylko opowieści ustne, czy też archiwa internetowe?

Ł.P.: Źródła są różnego rodzaju: archiwa zagraniczne np. Sankt Petersburg, Mińsk, albo polskie np. Archiwum Akt Dawnych w Warszawie. Dużo, jak wymieniłem wyżej, pomagają mi rodziny z różnych części świata wysyłając i podpisując zgromadzone materiały zdjęć, innych dokumentów. Ponad pół roku spędziłem w Zakładzie Ossolienum we Wrocławiu wertując bardzo stare księgi, często nie otwierane ani razu przez nawet sto i więcej lat czego dowodem były złączone kartki bez rozcięcia. Oczywiście Internet otworzył drzwi genealogii na bardzo szybsze, tańsze i wygodniejsze porozumiewanie się, poszukiwania, wymianę informacji.

D.B.: Czy może się Pan z nami podzielić jakimiś szczególnymi ciekawostkami dotyczącymi Pana rodziny?

Ł.P.: Do czasów rozbiorów pełnili funkcje wojskowe poruczników, a nawet rotmistrza. Po rozbiorach nastąpiły podziały, wywozy, walki, powstania, utraty ziem i własności, lata tułaczek dla niektórych, innym udawało się jakoś lepiej odszukać swojego miejsca i poradzić z tym wszystkim.

Krzysztof Przelaskowski, drugi archiwista rodu wspomina w swoich pracach, że jednym z Przelaskowskich, Stanisław był oficerem w armii Napoleona i brał udział w bitwie pod Somosierrą. Próbowałem to sprawdzić, ale nie udało się mi jeszcze doszukać wiarygodnych źródeł, które informowałyby o takiej osobie. Podobnie podaje przykłady dwóch innych osób tj. Powstańca Styczniowego i generała Mińska z 1914 roku. Nie mam żadnych informacji o nich, żeby móc potwierdzić.

Historię pilota Stanisława opisałem w pracy magisterskiej, a szersze informacje o wyjątkowych przodkach odwołuje do strony rodu i działu Znani Przodkowie.

Z obecnych nowości to taka, że w lutym 2014 roku odwiedziłem siostrę mojego zmarłego dziadka Henryka, a więc Ciocię Leokadię. Dostałem przy okazji zaproszenie do Muzeum Powstania Warszawskiego od koleżanki Marty, gdzie z kolei przypadkiem natknąłem się na Murze Pamięci, gdzie wypisanych jest ponad 11 tys. poległych powstańców, na nazwisko Przelaskowska. W książce, która zawiera spis ofiar, znalazłem pielęgniarkę Irenę Przelaskowską, która zginęła już w sierpniu 1944 roku, a więc szybko i brutalnie ponieważ Niemcy mordowali bezlitośnie nie tylko rannych, ale również personel szpitali. Służyła w III Obwodzie Woli w szpitalu św. Łazarza. Liczę, że może uda dowiedzieć się o niej z czasem czegoś więcej.

D.B.: Czy może Pan zdradzić sekrety historii Skarbu Rodziny Przelaskowskich?

Ł.P.: Niedawno znalazłem informację na Internecie o skarbie w USA wartym 20 mln dolarów, który znalazł para spacerując z psem w dwóch puszkach. Były to bardzo cenne i rzadkie, złote monety. Chcą podobno wpierw wystawić wszystko w jakimś muzeum, a potem sprzedać część na aukcji, a kilka zachować dla siebie. Sekret Rodu Przelaskowskich musi mieć też swoją małą tajemnicę, inaczej nie byłoby sekretu. Skarb składa się z 547 srebrnych przedmiotów i waży ponad 13 kg. Został także znaleziony, ale w 1988 roku i to przez operatora koparki, podczas robót ziemnych w Mińsku. Tutaj, jak widać prawo i postawa pracownika zaprezentowały się wzorcowo. Skarb został oddany do Narodowego Historycznego Muzeum w Mińsku, gdzie można podziwiać go do dziś. Wszystko było ukryte na terenie działki, która należała prawnie do Przelaskowskich, którzy mieszkali tam jeszcze jesienią 1918 r. Nadchodzące zawirowania powojenne przyniosły szybkie zmiany, a ponieważ zabrać taki skarb nie było pewnie łatwo, czas naglił, to postanowili pewnie ukryć, czyli zakopać. Przedmioty najstarsze sięgają XVII wieku, a więc zgadzałoby się z czasem najstarszych przodków. Na skarb składają się m.in. 30 gregoriańskich krzyży 2 i 3 klasy, 12 rosyjskich medali: za odwagę,  17 medali: za pilność, medal Witebska za „agriculture” z końca XIX wieku, 461 oryginalnych monet Imperium Rosyjskiego i Niemiec z końca  XIX  i początków XX wieku, ponadto 25 sztuk srebrnych lub pozłacanych przedmiotów z zastaw stołowych.

D.B.: Czy uważa Pan, że będą osoby, które zechcą się podjąć Pana wyzwanie i rozwijać tą pasję?

Ł.P.: Wierzę, że Fundacja Rodu Przelaskowskich Herbu Srzeniawa temu podoła i da innym osobom szanse na praktyki, wolontariat, a tym samym pomoc w jej funkcjonowaniu. Niestety druga linia, która reprezentuje poza mną, posiada jeszcze tylko jednego reprezentanta płci męskiej, a jest to mój kuzyn Mateusz – marynarz, syn brata Grzegorza – także marynarza, mojego ojca – Edwarda. Mieszkają na północy kraju, nad morzem. Ani ja ani Mateusz nie mamy rodzin, mam już trzydzieści lat, ale wierzę, że w końcu wszystko się ułoży i nadrobimy ten mały zastój w niżu demograficznym. Przydałyby się nam i wielu innym pokoleniom własne mieszkania, bez kredytów i hipotek, za darmo, jak w innych krajach, nie czekając w kolejkach po x lat, wsparcie ze strony odpowiednich jednostek z rządu oraz prywatnych pod względem finansowym – przysłowiowych Mecenasów kultury, milionerów, inaczej wyjedziemy wszyscy zostawiając to na co nasi przodkowie walczyli i pracowali tyle wieków bo jak długo można pielęgnować umierające, szlachetne serce bez szlachetnych czynów?

D.B.: Serdecznie dziękujemy za poświęcony czas i życzymy kolejnych sukcesów.

 

 

Wywiad przeprowadził: Damian Bączkiewicz

Partnerzy



Przewiń do góry