Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Czy naprawdę husaria przez 125 lat nie przegrała żadnej bitwy?

Czy naprawdę husaria przez 125 lat nie przegrała żadnej bitwy?

Wracamy do mitów związanych z husarią – to poczytny temat, może znowu dostanę maila z pogróżkami… Dziś jedno z najciekawszych haseł związanych z ową formacją: husaria przez 125 lat nie przegrała żadnej bitwy. Opis ten dotyczy okresu 1500-1625, a ową pierwszą porażką miało być starcie pod Walmozją (Wallhof) w Inflantach.

Zacznijmy może o tego, o czym raczą zapominać internetowi apologeci husarii: formacja ta nie wygrywała ani też nie przegrywała bitew, bo nigdy nie działała samotnie. Co prawda zdarzały się przypadki, gdy do danej szarży – będącej częścią bitwy – stawały tylko chorągwie husarii, to wciąż tylko wycinek większego starcia. Były też nieliczne przypadki, gdy w niewielkiej potyczce[1] husaria faktycznie walczyła samotnie, to jednak starcia marginalne i nie można ich nazwać bitwą. Wszystkie największe zwycięstwa zaliczane na konto husarii – żeby wymienić chociażby Kircholm, Kłuszyn, Trzciana, Chocim[2] czy Wiedeń – to efekt współdziałania różnych formacji, w tym i często mało docenianej piechoty[3].

Jak więc mamy rozumieć owe ‘nie przegrane’ bitwy husarii w okresie 1500-1625? Jaki procent armii koronnej czy litewskiej w danym starciu musi stanowić husaria, by można było uznać że to ‘jej’ przegrana bitwa? Przypatrzmy się kilku mniej czy bardziej znanym starciom z tego okresu i spróbujmy wreszcie wywalić ten mit na śmietnik historii, tam gdzie jego miejsce. Oczywiście nie będzie to żadną miarą lista wyczerpująca, zdaję sobie też sprawę, że zakorzenionego mitu nie obalę. Wypadałoby jednak podchodzić do historii własnego kraju z należytą powagą – bez tworzenia legend bez pokrycia.

I. W sierpniu 1529 roku zagon polskiej jazdy z obrony potocznej, złożony z 1000 jazdy, został rozbity przez Tatarów pod Oczakowem. Zginęło dwóch z sześciu rotmistrzów, większa część żołnierzy zginęła lub została wzięta do niewoli. Oczywiście to starcie dyskusyjne, bo nie wiemy czy w skład chorągwi jazdy walczących w tej bitwie wchodzili husarze. Pojawili się w spisach obrony potocznej w 1500 roku, jest więc możliwe że jacyś proto-husarze walczyli i pod Oczakowem. Nie będę się jednak upierał, a tylko sygnalizuję tu pewną możliwość.

II. We wrześniu 1580 roku słynny zagończyk Filon Kmita prowadzi silny podjazd wojsk litewskich w okolice Smoleńska. W skład jego zgrupowania – przynajmniej 800 jazdy i 900 piechoty – wchodziła przynajmniej jednak chorągiew husarska[4]. Po początkowych sukcesach Kmita został zaskoczony nocnym atakiem sił moskiewskich pod wsią Nastansino. Litwini ponieśli bardzo duże straty, od całkowitego pogromu uratowała ich tylko energiczna akcja dwóch rot piechoty. Czyli mamy porażkę, mamy tam husarię – acz zapewne nie było jej za wiele.

III. Dwumecz pod Twerem w 1609 roku to bardzo ciekawe starcie. O ile pierwszą odsłonę wygrały wojska Dymitra – a jego husaria odegrała tam decydującą rolę w złamaniu jazdy szwedzko-moskiewskiej[5] – o tyle druga połowa (rozegrana kilka dni później) zakończyła się bolesną klęską oddziałów dowodzonych przez Zborowskiego. Tak tak, zaraz usłyszę, że nie byli przygotowani, nie mieli czasu stanąć w szyku, nie mieli kopii… co jednak nie zmienia, że to skrzydlaci jeźdźcy ostatecznie byli wśród uciekających[6]. Argument, że nie była to husaria polska – wszak służyła za pieniądze z kiesy Dymitra – do mnie jednak zupełnie nie trafia…

IV. O klęsce pod Sasowym Rogiem w 1612 roku pisałem już poprzednio na blogu. W kampanii brało udział 16 chorągwi husarskich, w trakcie bitwy miało jakoby zginąć aż 10 rotmistrzów husarii. Jeżeli tego starcia nie nazwiemy porażką to naprawdę nie wiem co nią może być.

V. Blamaż armii koronnej pod Oryninem we wrześniu 1618 roku to trochę bitwa bez bitwy. W pierwszym dniu w walkach brała jednak udział husaria, niewielka rota Aleksandra Poryckiego została rozbita przez ordyńców.

VI. Na wyprawę cecorską w 1620 roku hetman Stanisław Żółkiewski miał zabrać ze sobą przynajmniej 15 chorągwi husarskiej liczących blisko 2000 koni. Jak smutno skończyła się ta impreza (w dwumeczu pod Cecorą i Mohylowem) przypominać raczej nie trzeba. Jeżeli to nie jest przegrana, to nie wiem co może nią być.

Apologeci husarii lubią powtarzać, jaką to uniwersalną formacją była, bo też husarz – jeżeli sytuacja nakazywała – potrafił zsiąść z konia i szturmować czy bronić twierdze. Możemy w ten sposób dodać do listy przegranych starć długotrwałą obronę Moskwy: polski garnizon kapitulujący w listopadzie 1612 roku składał się wszak w znacznej część z husarii. Hetman Chodkiewicz, próbujący bezskutecznie przyjść z odsieczą dla obrońców we wrześniu tego roku także miał pod swoją komendą liczne chorągwie husarii. A spieszeni towarzyszy husarscy nie wystarczyli by w listopadzie 1618 roku – prowadzących liczną piechotę i Kozaków – otworzyć dla królewicza Władysława Wazy bramy Moskwy.

I tak to, wieczorową porą, zebrałem kilka przykładów w kwestii jednego z moich ulubionych mitów. Husaria była jednym z najważniejszych trybów machiny wojennej Rzplitej, działającej – czasem lepiej, a czasem gorzej – w XVI i XVII wieku; bywały okresy że wręcz najważniejszym. Nie oznacza to jednak, że składała się z nadludzi którym obce były porażki, często tak dotkliwe jak i wstydliwe. Pamiętajmy też, że husarze nie walczyli sami, że nie mniejsze od husarskiego było męstwo madziarskich hajduków pod Lubiszewem w 1577 roku, drabów pod Kłuszynem w 1610 czy kurlandzkich rajtarów[7] pod Kircholmem w 1605 roku.

Michał Paradowski
autor bloga kadrinazi.blogspot.co.uk

Przypisy:

[1] Np. pod Poswolem w 1625 roku – chociaż tej potyczce poświęciłem osobne miejsce na blogu.

[2] Ten z 1673 roku.

[3] Pozdrawiam wszystkich znajomych hajduków i pludraków!

[4] 200-konna, samego Kmity.

[5] Acz z piechotą, z braku kopii, już nie walczono.

[6] I to spora część pieszo…

[7] Wpis bez rajtarów jest wpisem straconym.

  • Mateusz Kowalski

    Pod Kircholmem husaria stanowiła ponad 70 % jazdy przyznam że o kilku z wymienionych bitew nie słyszałem. Trzonem polskiej jazdy też nie była Husaria stanowili jakieś 30 % całej konnicy Rzeczypospolitej a reszta 70 % to byli towarzysze pancerni bardzo silna formacja. Husarze owszem przegrywali bitwy jak każda formacja ale jak rzadko im się to zdarzało. Po za tym Polską piechotę starał się rozbudować jedynie Stefan Batory tak piechota prawie nigdy nie była modernizowana w większym stopniu opierała się na autoramencie cudzoziemskim przeważnie Niemcach i na kozakach regestrowych choć ci walczyli w każdej formacji.

  • Jarosław Biernacki

    Twoje Panie Michale Paradowski (być może prawdziwe) opisy przypominają trochę takie przypadki, że jeden husarz przegrał potyczkę z tysiącem Tatarów. Ale to husaria przegrała. Podam Ci też przykład z II wojny światowej. Czołgi niemieckie typu Tygrys nie wygrały żadnej bitwy. Kapitan niemiecki Wittman czterema Tygrysami rozbił kilkadziesiąt pojazdów w tym czołgów Shermann. To wygrały te Tygrysy czy nie? Powiem sarkastycznie : idąc takim tokiem rozumowania to nikt nigdy nie wygrał żadnej bitwy, bo zawsze pomagał mu ktoś inny. Pod Monte Cassino też pewnie według Ciebie nie wygraliśmy bo Niemcy uciekli po głośnych okrzykach wojsk amerykańskich. To dlaczego nie uciekli po trzech wcześniejszych
    i silniejszych natarciach. Pod Grunwaldem też pewnie przegraliśmy bo krzyżacy sami się pokonali.

  • CC

    Artykuł wydaje mi się wynikać z kompleksów i tego, że w Polsce jakoś modnie jest mówić o porażkach (Powstanie Warszawskie) i kultywować tragedie, zamiast zwycięstw. Tak więc autor chyba chce sobie powiedzieć, że jednak jest lipa i nie ma się z czego cieszyć, a to pesymistyczna postawa życiowa

  • Łukasz

    „Były też nieliczne przypadki, gdy w niewielkiej potyczce[1] husaria faktycznie walczyła samotnie, to jednak starcia marginalne i nie można ich nazwać bitwą.” a następnie w ramach dowodów przegrania bitwy można przeczytać że „Blamaż armii koronnej pod Oryninem we wrześniu 1618 roku to trochę bitwa
    bez bitwy. W pierwszym dniu w walkach brała jednak udział husaria” albo „Pojawili się w spisach obrony potocznej w 1500 roku, jest więc możliwe że jacyś proto-husarze walczyli.” Się autor zdecydować nie może i ewidentnie chciałby naginać fakty żeby pasowały do jego teorii. Chyba oczywiste jest że chodzi o bitwy w których Husarzy było na tyle dużo że stanowili solidny fundament sił uderzających Rzeczpospolitej. A co robili jacyś Litwini u kogoś obcego za jego pieniądze to mnie zupełnie nie interesuje… Amor Patriae Nostra Lex to jest ich motto a nie „oby się kasa z łupów wojennych zgadzała”

Partnerzy



Przewiń do góry