Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Demon | Recenzja

Demon | Recenzja

Łukasz Henela, Demon

Istnieje takie pojęcie jak ,,film grozy’’. Czy określenie ,,książka grozy’’ egzystuje, szczerze przyznam, że nie mam pojęcia, ale – być może tworząc neologizm – określam tym mianem książkę Łukasza Henela.

Każdy tu znajdzie coś dla siebie: historyk (bo autor czerpie garściami z historii II wojny światowej), lekarz (nie tylko dlatego, że przedstawiciel tego zawodu jest głównym bohaterem powieści; także dlatego, że ów bohater cierpi na nieuleczalną chorobę – mianowicie progerię. To książka dla policjanta, pasjonata badania zjawisk paranormalnych – krótko mówiąc: dla każdego coś miłego. Smaku dodają mroczne, niepokojące klimaty Gór Sowich. Więc jeżeli chcemy poczuć klimat bardzo zbliżony do tego, jaki Bram Stoker stworzył w ,,Drakuli’’ czy Arthur Conan Doyle w ,,Psie Baskerville’ów’’ – proponuję sięgnąć po ,,Demona’’. Przyznaję, że dla mnie osobiście ta książka była trochę zbyt straszna (do odważnych, przyznaję się, nie należę) – już kiedyś równie się bałam, czytając (a raczej próbując czytać) książkę ,,To’’ Stephena Kinga: wymiękłam po ¼ lektury i już nie lubię klaunów. Po lekturze ,,Demona’’ przez dwie noce nie spałam. A że dysponuję całkiem niezłą pamięcią wzrokową – upiorny obraz z okładki książki Henela utkwił mi w głowie, nie polepszając –  summa summarum – mojej sytuacji, a wręcz ją pogarszając. Natomiast pióro Łukasza Henela – jego styl pisarski – jest świetny i mimo iż po lekturze masz koszmary, nie możesz się, człowieku, od niej oderwać.

Autorowi gratuluję pióra, szerokich horyzontów i wielkiej wiedzy (którym dał wyraz w ,,Demonie’’). Z chęcią sięgnę po pozostałe książki pana Henela – nawet jeśli miałyby być i straszniejsze od recenzowanej. Miło jest bowiem czytać coś, co jest bardzo sprawnie napisane. Tylko jedna, jedyna, malutka prośba: o zmianę okładki. I – niestety – za tę okładkę z bólem serca daję 5, a nie 6. Powód jest prosty – jeżeli to jest tak upiorne, że aż mi się śni po nocach, to… to chyba sobie oprawię książkę w papier, byleby na tę czachę nie patrzeć.

Helena Sarna

Ocena recenzenta: 5 / 6

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Partnerzy



Przewiń do góry