Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Dokopać Kremlowi, walka nowych rosyjskich dysydentów o odsuniecie Putina od władzy | Recenzja

Dokopać Kremlowi, walka nowych rosyjskich dysydentów o odsuniecie Putina od władzy | Recenzja

Marc Bennetts, Dokopać Kremlowi, walka nowych rosyjskich dysydentów o odsuniecie Putina od władzy

Marc Bennetts to brytyjski dziennikarz, który od kilkunastu lat mieszka w Rosji, założył tam rodzinę. Był reporterem w Iranie oraz Korei Północnej, współpracował z The Guardian, Times, Observer i New York Timesem oraz rosyjską RIA Nowosti. Dokopać Kremlowi nie jest jego pierwszą książką o Rosji. Wcześniej napisał Football Dynamo i Modern Russia and the People Game, w których analizował współczesną kulturę rosyjską przez pryzmat piłki nożnej uważanej za narodowy sport tego kraju.

Książkę można nabyć w księgarni Wolum.pl – Dokopać Kremlowi, walka nowych rosyjskich dysydentów o odsuniecie Putina od władzy

Teraz Marc Bennetts postanowił przedstawić czytelnikom swoją wizję rosyjskiej polityki w okresie od rozpadu Związku Radzieckiego, aż do powtórnego wyboru Włodzimierza Putina na prezydenta. Swoją analizę zaczyna się od końca rządów Borysa Jelcyna, który jego zdaniem zyskał reputację nietuzinkowego polityka, i którego zachowania nie dało się do końca przewidzieć. Nie tylko rozkazał ostrzelać nieposłuszny mu parlament w 1993 r., ale ponoć potrafił bębnić łyżeczkami po łysej głowie Askara Akajewa, prezydenta Kirgistanu. Osiem lat jego rządów to okres upadku gospodarczego Rosji, gigantyczna korupcja, rozpad struktur państwowych, aparatu bezpieczeństwa, wzrost przestępczości, zabójstwa na zlecenie. Zalecane przez amerykańskich doradców Jelcyna reformy gospodarcze doprowadziły do dramatycznego zubożenia społeczeństwa z jednej strony i do powstania miliardowych fortun ludzi, którzy uwłaszczyli państwowe firmy.

Toteż kiedy w ostatni dzień ubiegłego stulecia i na kilka miesięcy przed kolejnymi wyborami prezydenckimi Borys Jelcyn oznajmił, że z powodu złego stanu zdrowia, którego przyczyną była zaawansowana choroba alkoholowa, ustępuje ze stanowiska i na swego następcę wskazał mało znanego Włodzimierza Putina, wszyscy odetchnęli z ulgą. Cały świat miał w zasadzie dosyć pijackich wygłupów prezydenta, do niedawna jednego z najpotężniejszych i największych krajów świata, dysponującego nie tylko olbrzymim arsenałem broni nuklearnej, ale i olbrzymim, niewykorzystanym potencjałem gospodarczym, który w rękach mądrej władzy szybko mógłby wrócić do dawnej świetności.

Włodzimierz Putin, były KGBista, już w sierpniu 1999 r. został mianowany przez Jelcyna premierem, szóstym w przeciągu 8 lat, rozpoczął swoje rządy od uregulowania sytuacji wewnętrznej. Według autora, w swoich metodach rządzenia wzorował się na carskim premierze Piotrze Stołypinie. Po objęciu urzędu musiał zapewnić spokój na południowej granicy imperium w republikach kaukaskich, głównie w Czeczenii, gdzie do władzy dochodzili lokalni watażkowie nieskorzy do podporządkowania się władzy Kremla, spod której, jak im się wydawało, mogą się wreszcie uwolnić. Putin uczynił to po swojemu. Autor niedwuznacznie sugeruje, że za zamachami na bloki mieszkalne w Moskwie i dwóch innych miastach na południu kraju, gdzie zginęło kilkuset mieszkańców, stoją owszem czeczeńscy separatyści, ale nie ci prawdziwi, bo ktoś się pod nich podszywał. Skierował więc tam silne oddziały wojskowe, które zakończyły trwającą tam od kilku lat wojnę. Ten pierwszy ruch przysporzył reputację człowieka silnej ręki, który nie będzie się z nikim patyczkował, więc kiedy został p.o. prezydenta wygraną w wyborach miał praktycznie w kieszeni.

Marc Bennetts prowadzi nas w swoje książce krok po kroku przez karierę Włodzimierza Putina i jego poczynania w pierwszej i drugiej kadencji jego prezydentury, kiedy to postawił on z jednej strony na rozwój gospodarki, wyciągnął kraj z recesji, zapełnił kasę państwa petrodolarami i przywrócił Rosji jej znaczenie na arenie międzynarodowej. Nie zrobił tego czystymi metodami, podporządkował sobie media, zamknął niezależne kanały telewizyjne oraz niezależne redakcje. Niewygodnych dziennikarzy zastraszał, przekupywał lub eliminował. Uciekał się do prowokacji, manipulacji i wielu tym podobnych metod. Biznesmeni, którzy nie chcieli mu się podporządkować, jak Chodorkowski, byli aresztowani pod zarzutem niepłacenia podatków.

Po pierwszych ośmiu latach swoich rządów i upływie dwóch czteroletnich kadencji miał on dwie opcje: złamać konstytucję i zapewnić sobie, być może bezterminowe rządy, ale wiedział, że opinia międzynarodowa nie przyjmie tego przychylnie, albo przeczekać. Zastosował więc inny trick. Na cztery lata oddał władzę swemu przyjacielowi (?) Dymitrowi Miedwiediewowi, który był i nadal jest marionetką w jego rękach i rządził jako premier z tylnego siedzenia. Większość opinii publicznej nie dała się zwieść. Miedwiediew w ciągu czterech lat swoich rządów obiecywał wiele demokratycznych reform i część przeciwników Putina dało się nawet nabrać na to, ale w rzeczywistości jedyną zmianę jaką on przeprowadził, była poprawka do konstytucji wydłużająca z czterech do sześciu lat kadencję prezydenta. Teraz Włodzimierz Putin będzie legalnie rządził prawie jak udzielny władca aż do 2024 r. kiedy to będzie miał lat 75 i może zechce legalnie przejść na emeryturę.

Autor zatytułował swoją książkę Dokopać Kremlowi, więc jej głównym tematem jest antykremlowska opozycja, która chce Rosji bez Putina. To jej główne hasło, a jej liderami są Aleksiej Nawalny, zwany naczelnym blogerem opozycji, na którego Putin i jego służby nie miały żadnych haków, gdyż nie miał żadnych powiązań; Siergiej Udalcow, zespół Pussy Riot, którego zaciekle broniły i bronią zachodnie postępowe organizacje i media ale też i Eugenia Czirikowa, która była aktywistką ekologiczną i jak sama twierdzi, nie zauważyła, że upadł Związek Radziecki.

Obok Aleksieja Nawalnego, który jest, zdaniem autora, fenomenem jeżeli chodzi o bycie opozycjonistą, to Eugenia Czirikowa jest tu chyba najbarwniejszą postacią. To żona dobrze sytuowanego biznesmena, mieszkająca na bogatym podmoskiewskim przedmieściu Chimków obok starego lasu, który miał paść pod siekierami drwali, bo zaplanowano tamtędy autostradę w kierunku Petersburga. Wtedy ocknęła się jakby z letargu i poprowadziła do boju mieszkańców swego osiedla, którzy dzięki zapałowi młodej żony i matki zdołali ocalić swoje ciche osiedle przed buldożerami i ruchliwą szosą mającą przebiegać nieopodal. Ona sama opowiada o sobie, że aż do końca lat 90-tych ubiegłego wieku, była pewna, że mieszka w Związku Radzieckim. Aż któregoś dnia mąż po powrocie ze służbowej podróży poskarżył się na kłopoty na ukraińsko-rosyjskiej granicy, a ona zdziwiona spytała: „Jakiej granicy? Przecież to jedno państwo…”

Podobnych ciekawych, wręcz anegdotycznych historii jest w tej książce wiele. I jest to jej bardzo wielka zaleta.

Autor omawia tutaj całą historię opozycji i walki, jak sam mówi, o duszę Rosji, aż ko końca 2013 r., kiedy to rozpoczęła się walka na ukraińskim Majdanie, ale Putin przedtem jeszcze musiał doczekać do końca olimpijskich zmagań w Soczi i dopiero wtedy pokazał światu na co go stać.

Materiały do swojego, jak sam mówi śledztwa, zbierał w nietypowy dziś sposób. Posługiwał się oczywiście tradycyjnym metodami jak analiza prasy, radia, telewizji i internetu, ale przede wszystkim rozmawiał bezpośrednio z ludźmi, także urzędnikami i współpracownikami Putina i innych prominentnych polityków, z hierarchami kościelnymi, oraz z samymi opozycjonistami, liderami i szeregowymi działaczami i ich przyjaciółmi walczącymi o inną, nową Rosję. Rosję bez Putina, gdzie będą szanowane prawa człowieka, sąd będzie sądem, a urzędnik będzie wykonywał swoją pracę bez brania łapówki. Nie wahał się też wchodzić w tłum podczas masowych wieców i rozmawiać ze zwykłymi ludźmi na ulicach Moskwy, czy innych miast, które odwiedzał w czasie swoich reporterskich podróży. Skupia się on głównie na tym co się działo w Moskwie, choć zdaje sobie sprawę, że ogniska sprzeciwu przeciwko władzy istnieją również na prowincji.

Książka Marca Bennettsa jest bardzo ciekawa, chociaż trzeba ją czytać bardzo uważnie, bo Autor nie zachowuje chronologii wydarzeń. Rozpoczyna swoją opowieść od grudniowych wydarzeń w 2011 r. na Placu Błotnym, tuż po sfałszowanych wyborach do Dumy, w których proputinowska partia Jedna Rosja zapewniła sobie pełnię władzy. Na ulicę wyszły wtedy tysiące ludzi, a organizatorzy wiecu, jak i oddziały prewencji byli zaskoczeni liczebnością tłumu składającego się głównie z najbogatszych i najlepiej wykształconych mieszkańców Moskwy nazywanej również klasą kreatywną. Ludzie ci chcieli wyrazić swoje niezadowolenie wobec polityki państwa, w którym żyją. Władza nie bardzo wiedziała wtedy co ma robić, proponowano jakieś reformy, trochę grożono, a Aleksiej Nawalny miał wtedy powiedzieć, że walka o swoje prawa jest łatwa i przyjemna. Nie ma się czego bać.

Dalej w swoim opowiadaniu autor skacze po ostatnim dziesięcioleciu lub nawet cofa się dalej, choć w zasadzie opisuje tzw. nowych dysydentów i lata 2011-13, tuż po ponownym wyborze Putina na prezydenta. Te powroty służą często do pokazania genezy pewnych wydarzeń. To, jak twierdzą inni recenzenci, pierwsza książka, która zabiera czytelnika w podróż do samego serca współczesnej, rosyjskiej opozycji, której liderzy jednoczą się w nienawiści do Putina i jego metod zamykania ust przeciwnikom politycznym.

Książka zawiera spis treści, przypisy z odnośnikami do bogatej bibliografii, która posłużyła autorowi do pracy, oraz indeks nazwisk i tematów. Przypisy do każdego rozdziału pomagają czytelnikowi dotrzeć do źródeł opisywanych wydarzeń i zweryfikować opinię autora.

Na pewno warto tę książkę przeczytać. Polecam ją tym, którzy interesują się współczesną Rosją i są ciekawi jak dalej potoczą się losy jednego z największych krajów świata. Według naszej sześciostopniowej skali oceniam ją na 5 punktów.

Ocena recenzenta: 5/6

Małgorzata Korwin – Mikke

Marc Bennetts, Dokopać Kremlowi, walka nowych rosyjskich dysydentów o odsunięcie Putina od władzy. Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2014 r.

 

 

 

 

 

 

 

Partnerzy



Przewiń do góry