Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Francis Walsingham – angielski mąż stanu i makiawelista

Francis Walsingham – angielski mąż stanu i makiawelista

Pierwszy szpieg Anglii

Walsingham był człowiekiem cichym i skrytym, nie ujawniał swojego entuzjazmu, o ile w ogóle takowy odczuwał. Nie był dobrym materiałem na polityka. Jego cechy doskonale pasowały do człowieka działającego wciąż dla dobra państwa i królowej, lecz w cieniu i pozostając niezauważalnym, (…) czuł się nieswojo z udawaniem, wybiegami i półprawdami elżbietańskiej dyplomacji (…).

Kiedy w 1572 roku został sekretarzem, zaczął rozwijać system wywiadu i kontrwywiadu angielskiego. Jego siatka szpiegów rozłożona była nie tylko w całej Anglii, lecz także w całej Europie. Dzięki tajniakom w całym państwie doskonale orientował się w obecnej sytuacji, a ciesząc się zaufaniem królowej, mógł forsować zaczepną, antyhiszpańską, wojenną politykę. W jego działaniach wspierał go Leicester, faworyt królowej, zaś bliski Elżbiecie Burghley, obrał przeciwną drogę. Leicester niejednokrotnie wykorzystywał pozycję Walsinghama i prosił go o wstawienie się u Elżbiety, głównie w kwestiach finansowych. Funkcjonowanie całej utworzonej przez sekretarza struktury było doprowadzone do perfekcji. Spiski (…) toczyły się w obłudnym i skomplikowanym gąszczu wywiadów i kontrwywiadów, szpiegów działających na dwie strony, fałszywych doniesień, policyjnych prowokacji. Nad wszystkim zaś górowała ponura sylwetka Walsinghama.

Fanatyzm protestancki Walsinghama był tak silny, że dążył on do ukazania Elżbiecie zagrożenia, jakim jest katolicyzm i sprowokowania jej, aby zaczęła go zwalczać nie tylko w swoim państwie, lecz także za granicą. Również ze względów religijnych tak bardzo nienawidził katolickiej Hiszpanii i pragnął, aby Elżbieta rozprawiła się z tym zagrożeniem, które pozostawało niebezpieczeństwem nie tylko politycznym, lecz także religijnym.

Istnieją przypuszczenia, iż rozwinięte przez sekretarza szpiegostwo sięgało tak daleko, że na jego usługach był sam Tomasz Morgan, bliski zaufany Marii Stuart, więzionej 15 lat przez Elżbietę. Być może dzięki niemu Walsingham odkrył spisek na życie królowej.

Królowa Maria

Francis Walsingham Zdj. Wikimedia Commons

Francis Walsingham
Zdj. Wikimedia Commons

Maria z dyn. Stuartów była królową Szkotów i to chyba najbardziej spośród nich popularną. Choć Henryk VIII odsunął Stuartów od dziedziczenia tronu w Anglii, to Maria nie mogła się z tym pogodzić. Rościła sobie prawa do korony angielskiej, toteż była dla Elżbiety zagrożeniem. W 1568 roku Maria została uwięziona, przebywając głównie w Sheffield pod zarządem George’a Talbota. Elżbieta nie miała zamiaru skazywać kuzynki na śmierć, chciała pomóc jej wrócić do Szkocji, gdzie panował już Jakub Stuart.

Choć więziona, Maria Stuart posiadała pewną swobodę. Mogła robić co chciała i kiedy chciała: polować, jeździć konno, korespondować. Żyła jak królowa i to na utrzymaniu Elżbiety, a swoim majątkiem pozostawionym we Francji zarządzała do woli. Ale jej polowaniom towarzyszył cały orszak, a jej listy skrupulatnie przeglądał Walsingham, nie niszcząc przy tym pieczęci i łamiąc wszelkie szyfry. W międzyczasie wykryto pierwszy katolicki spisek na życie Elżbiety i nie tylko ona zaczęła się poważnie obawiać o swoje życie, lecz także jej otoczenie. W 1584 roku z inicjatywy Rady Osobistej powstała ogólnokrajowa konfederacja i to bez wiedzy królowej. Zobowiązaniem owej konfederacji było, iż jeżeli będzie mieć miejsce zamach na królową, to w jego wyniku konfederaci zaręczają zabić każdą osobę, w której interesie byłby taki zamach. Owe zobowiązanie starano się zalegalizować w trakcie parlamentu na przełomie 1584 i 1585 roku, lecz Elżbieta nie wyraziła zgody. Walsingham tymczasem odkrył drugi spisek, toteż ustawę zmodyfikowano tak, że nakładano obowiązek karania tylko tych, którzy brali udział w spisku lub o nim wiedzieli, a nie zapobiegli mu. Ponadto, nowym strażnikiem Marii został Amyas Paulet, uczciwy nie do zniesienia, fanatyk, służbista i lojalista. Odtąd życie Marii faktycznie stało się więzieniem, a jej korespondencja była podwójnie kontrolowana. Maria jednak nie była tego świadoma i prowadziła korespondencję z Tomaszem Morganem oraz ambasadą francuską w Londynie. Drogą szyfrów, które bardzo sprawnie odczytywał sekretarz Walsinghama, Tomasz Phelippes, Maria nawiązała kontakt z niejakimi Ballardem i Babingtonem, którzy oczywiście byli pod stałą obserwacją szpiegów Walsinghama. Z przechwytywanej wciąż korespondencji wynikło, że Babington w którymś liście wyjawił Marii plan zamordowania Elżbiety i zapytał ją o zgodę. Ta zaś ją wyraziła i tym samym stała się winna zamachu stanu. Okazuje się jednak, że fanatyzm Walsinghama był silniejszy, aniżeli prawda. Opisana wyżej wersja jest wersją oficjalną. Wskazuje się jednak na sfabrykowania przez Walsinghama zarówno dopisków post scriptum w listach, jak i samego listu. Owszem, Maria chciała przejąć władzę i wyraziła zgodę na sam spisek i pomoc w inwazji obcej – jak sama zeznała. Nie zgodziła się jednak nigdy na zamordowanie Elżbiety.

Partnerzy



Przewiń do góry