Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Hiszpania 1936 – Pierwsze dni wojny

Hiszpania 1936 – Pierwsze dni wojny

17 lipca 1936 roku hiszpańskie Radio Ceuta z Maroka ogłosiło komunikat „Nad całą Hiszpanią niebo jest bezchmurne”. Nie chodziło jednak o prognozę pogody. Było to hasło do wojskowego zamachu stanu, który doprowadził do kilkuletniej krwawej wojny domowej i śmierci kilkuset tysięcy ludzi.

Bunt był planowany od miesięcy. Prawicowi generałowie utworzyli Hiszpański Związek Wojskowy, tajne sprzysiężenie mające doprowadzić do obalenia lewicowego rządu Frontu Ludowego. Hiszpańska armia w roku 1936 odzwierciedlała coraz wyraźniejszy podział na dwie Hiszpanie. Żołnierzami byli najczęściej niepiśmienni chłopi. Z kolei oficerowie w większości wywodzili się z arystokracji oraz innych grup uprzywilejowanych. Powiązania rodzinne i pieniądze często zapewniały awans w wojskowej hierarchii, dlatego korpus oficerski obawiał się zmian. Jego zaniepokojenie budziły przeprowadzane przez władze redukcje etatów, a także przenoszenie niepewnych dowódców na mniej prestiżowe stanowiska. Przyszły przywódca rebelii generał Francisco Franco został pozbawiony stanowiska szefa sztabu i przeniesiony na Wyspy Kanaryjskie.
Niepokój wojskowych budziły również reformy nowego rządu, w tym reforma rolna. Uderzały one w arystokratyczne rody, a także hierarchię kościoła katolickiego, czyli tradycyjną, elitarną Hiszpanię, którą reprezentowali też generałowie.

Maroko

W lipcu 1936 roku Armia Afryki, czyli najlepsze jednostki hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej oraz marokańskie oddziały tubylcze zostały zmobilizowane pod pozorem przeprowadzenia ćwiczeń. Wierni republice oficerowie oraz urzędnicy pomimo, że posiadali informacje o możliwej rebelii zlekceważyli je. Nawet 18 lipca, gdy zbuntowane wojska wkroczyły do miast hiszpańskiego Maroka i rozpoczęły aresztowania, nie wierzyli w możliwość wybuchu wojny domowej. 30 tysięcy żołnierzy, z najlepszych, zaprawionych w bojach z tubylcami jednostek bardzo szybko osiągnęło swoje cele. Opór w Maroku był symboliczny. Stawiły go tylko niektóre oddziały Guardia Civil, czyli paramilitarnej policji oraz milicje związkowe. Oficerowie, którzy nie chcieli przyłączyć się do buntowników zostali zatrzymani. Wielu stanęło przez sądami wojskowymi i zostało później rozstrzelanych.

W pierwszych 48 godzinach buntu republikańskie władze nie wiedziały co robić. Prezydent Manuel Azana za wszelką cenę dążył do kompromisu. Zaproponował nawet utworzenie Rządu Jedności Narodowej, co wywołało masowy sprzeciw w największych miastach. Mieszkańcy dzielnic robotniczych Madrytu, Barcelony, Saragossy i innych ośrodków domagali się wydania broni. Władze jednak nie chciały tego zrobić. Kolejni politycy wyznaczeni na stanowisko premiera rezygnowali już po kilku godzinach. Wojskowi odmówili ostatecznie wszelkich negocjacji, domagając się przekazania pełni władzy generałowi Sanjuro, który stał wówczas na czele zamachowców.

Sewilla

Dopiero po pewnym czasie republikański rząd wydał rozkaz zbombardowania baz buntowników w Maroku. Do operacji miało zostać wykorzystane lotnisko w Sewilli, jednak jego komendant wahał się, po której stronie stanąć. Decyzję podjęli za niego buntownicy, którzy go aresztowali. Garnizon miasta, pod dowództwem generała Quiepo de Llano stanął po stronie rebelii. Gdy przed sewilski arsenał przybył tłum robotników domagających się wydania broni odezwały się strzały, padli zabici i ranni. Broń była już w rękach buntowników. Tłum wycofał się do dzielnic robotniczych i przygotowywał ich obronę. Opór sewilskich robotników słabo uzbrojonych oraz pozbawionych dowództwa zostanie w następnych dniach stłumiony przez pierwsze przybyłe drogą lotniczą jednostki Armii Aryki.

Madryt

Inaczej przebiegł zamach stanu w Madrycie. Buntownicy byli świadomi, że napotkają tu na silny opór. Lokalna policja – Gwardia Szturmowa (Guardia de Asalto) była zdominowana przez sympatyków lewicy. Policjanci wiedzieli, za co walczą. Kilka dni wcześniej z rąk prawicowego zamachowca zginął Jose Castillo, porucznik Guardia de Asalto. W odwecie funkcjonariusze zabili prawicowego deputowanego Calvo Sotelo.

W mieście znaczne poparcie miała lewica, a zwłaszcza socjaliści z Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) oraz powiązany z nią Powszechny Związek Robotników (UGT).

Zamachowcy planowali więc szybkie przejęcie kontroli nad głównymi punktami miasta i utrzymanie ich do czasu przybycia stacjonujących pod Madrytem jednostek, które też miały przyłączyć się do buntu. Wojskowi, którzy pozostali wierni rządowi oraz policjanci okazali się jednak bardziej zdecydowani. Nie czekając na rozkazy obsadzili budynki rządowe. Młodzi oficerowie rozdali ochotnikom około 5 tysięcy karabinów. Złożone głównie z członków UGT milicje robotnicze uzyskały dostęp do arsenałów, w tym karabinów maszynowych, a nawet artylerii.
Rankiem 19 lipca generał Joaquín Fanjul, dowodzący buntownikami w Madrycie, podjął próbę wkroczenia do miasta z terenu koszar Montana. Pod swoim dowództwem miał około 2 tysiące żołnierzy i 500 ochotników, głównie Falangistów. Na drodze stanęły jednak barykady i znacznie liczniejsze milicje robotnicze. Funkcjonariusze Guardia de Asalto zajęli pozycje na dachach budynków i skutecznym ogniem powstrzymali atak.
Buntownicy wycofali się do koszar i ufortyfikowali je. Wiedzieli, że nie są już w stanie opanować miasta, a jedynie bronić się oczekując na posiłki. Znaczna część jednostek okręgu madryckiego stanęła jednak po stronie rządu. W kolejnych godzinach koszary znajdują się pod ostrzałem milicji robotniczych i republikańskiej artylerii. Pojawiły się również policyjne samochody pancerne, a nawet wyciągnięty z magazynu przestarzały czołg Schneider C1. W bazie lotniczej Getafe pod Madrytem wybuchły walki. Buntownicy zostali rozbici i nad koszarami Montana pojawiły się samoloty zrzucające ulotki z wezwaniami do poddania się oraz bomby.

Koszary znalazły się pod odstrzałem artylerii 20 lipca. Dowodzący obroną Fanjul zostaje ranny. Dwukrotnie na budynkach koszar pojawiła się biała flaga, jednak, gdy tłum podchodził, aby rozbroić obrońców był ostrzeliwany. To rozwścieczyło atakujących. W kolejnym szturmie wdarli się przez bramę i zmasakrowali obrońców. Rebelia w Madrycie została ostatecznie zdławiona. Rozpoczęła się z kolei najdłuższa bitwa wojny domowej, obrona stolicy przed nacierającymi kolumnami Armii Afryki.

Barcelona

W Barcelonie sytuacja zamachowców od początku była ciężka. Lokalna Guardia de Asalto podlegała Generalitatowi – katalońskiemu autonomicznemu rządowi wspierającemu republikę. Miasto stanowił główny ośrodek działalności anarchosyndykalistycznej Krajowej Konfederacji Pracy (CNT). Jeszcze przed rozpoczęciem wojskowego buntu powstały zalążki milicji tego związku zawodowego. Przygotowania koordynował charyzmatyczny lider Buenaventura Durruti oraz jego współpracownik Francisco Ascaso. W Barcelonie zakorzeniona była także Partia Robotnicza Zjednoczenia Marksistowskiego (POUM), niepodporządkowane Kominternowi ugrupowanie komunistyczne. Po stronie Republiki stali również katalońscy nacjonaliści.

18 lipca milicje robotnicze zdobyły część wojskowych magazynów. Powstał Komitet obrony organizujące jednostki bojowe oraz rozdział broni. Siły lokalnego garnizonu pozostały z kolei w koszarach. Generalitat liczył tymczasem na lojalność generała Llano de la Encomiendy, dowódcy stacjonującej w okolicy miasta IV dywizji. Generał został jednak zatrzymany przez spiskowców, którzy zdecydowali się na próbę przejęcia kontroli nad miastem.

Milicjantki Zdj. Wikimedia Commons

19 lipca żołnierze garnizonu Barcelony otrzymali rozkaz stłumienia „anarchistycznego powstania”. Wydano im ostrą amunicję, po czym mieli ruszyć do centrum i obsadzić gmach Generalitatu oraz port. Buntownicy dysponowali kilkoma tysiącami ludzi wspartych przez baterię artylerii oraz kawalerię. Gdy wkroczyli do miasta od razu znaleźli się pod ostrzałem słabo uzbrojonych, ale znających okolicę milicjantów. Prowadzone przez kolumnę działa zostały wkrótce utracone, a część oddziałów zgubiła drogę. Bojowcy CNT zadawali atakującym dotkliwe straty. Część zbuntowanych wojsk zajęła jedną stronę znajdującego się w centrum Plaza Catalunya i pobliską centralę telefoniczną oraz gmachy hoteli. Tam zabarykadowała się, oczekując na posiłki. Tymczasem w centrum pojawiły się oddziały Guardia de Asalto, a po pewnym czasie również Guardia Civil. Wywołało to pewne zamieszanie. Guardia Civil była znienawidzona przez robotników, ponieważ używano jej do tłumienia strajków. Sytuacja wyjaśniła się, gdy funkcjonariusze z przybywających oddziałów podnieśli pięści w republikańskim pozdrowieniu i zajęli pozycje blokujące drogę nacierającemu wojsku. Wkrótce milicja oraz Guardia Civil i Guardia de Asalto przeprowadziły kontratak, zdobywając niemal wszystkie punkty oporu buntowników.

20 lipca w Barcelonie zamachowcy kontrolowali już tylko koszary Atarazanas, w których schronił się dowodzący nimi generał Manuel Goded. Bojownicy CNT wytoczyli zdobyte działa i zaczęli ostrzeliwać koszary. Dzięki pomocy sympatyzujących ze związkiem żołnierzy poznali również słabe punkty obrony. W walkach obie strony poniosły znaczne straty. Zginął między innymi dowodzący atakiem Ascaso. Koszary zostały jednak po wielogodzinnych walkach ostatecznie zdobyte. Generał Goded dostał się do niewoli, a po procesie został skazany na śmierć za zdradę i rozstrzelany.

W wyniku walk CNT przejęło całkowitą kontrolę nad miastem. W rękach robotników było około 30 tysięcy karabinów i broń ciężka. Dla porównania siły policyjne dysponowały 5 tysiącami karabinów.
W ten sposób rozpoczął się kolejny epizod wojny domowej. Do maja 1937 roku Barcelona była zarządzana przez anarchosyndykalistów, a ich oddziały wzięły udział w operacjach na froncie aragońskim oraz obronie Madrytu.

Pierwsze dni pokazały, że to co miało być krótkim przewrotem było początkiem krwawej wojny. Do kwietnia 1939 roku, czyli zwycięstwa buntowników generała Franco według różnych danych zginęło od 300 do 400 tysięcy osób, z czego ok. 20 tysięcy w represjach na terenach republikańskich oraz od 150 do 200 tysięcy na terenach nacjonalistycznych.

Piotr Ciszewski

Bibliografia:

Beevor Anthony, Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów, Kraków 2009

Galan Juan Enslava, Niewygodna historia Hiszpańskiej Wojny Domowej, Wrocław 2005

Gola Barbara, Franciszek Ryszka, Hiszpania. Historia Państw świata w XX wieku, Warszawa 1999

Kozłowski Eugeniusz, Sobczak Kazimierz, Wyszczelski Lech, Hiszpańska wojna narodowo rewolucyjna 1936-1939 i udział w niej Polaków, Warszawa 1986

Lorenzo Anselmo, Durruti, Paris 1996

Lannon Frances, Wojna domowa w Hiszpanii. Fiasko demokratycznego eksperymentu 1936-1939, Poznań 2010

Ryszka Franciszek, W kręgu zbiorowych złudzeń, z dziejów hiszpańskiego anarchizmu tom II , Warszawa 1991

http://flag.blackened.net/revolt/spain/scRevSpain/c1_july36.html

http://www.fundanin.org/solano29.htm

 

 

 

  • Max

    Po co zamieszczac te wypociny narchistycznego klamcy? Czy beda tez artykuly o zlych aliantach pisane przez neonazistow?

    • Zapata

      Facet, nadajesz jak katarynka. Nie powinien nikogo dziwić ten wasz prawicowy taniec zaklinający rzeczywistość z obowiązkowymi obelgami, pluciem, inwektywami. Oczywiście, nie może się obejść też bez obowiązkowego tytułowania adwersarza „Towarzyszu”. Artykuł rzeczowy, wyjaśniający motywy działania katoprawicowej hołoty oraz odpowiedź społeczeństwa na próbę narzucenia terroru.

      • Max

        Dzieki za twoj wpis. Katolikiem nie jestem, tylko deista. Prawicowy? Raczej centrowy. Natomiast twoje fanatyczne epitety pokazuja problem, na ktory zwracam uwage – to sa artykuly propagandowe, nie majace nic do czynienia z zimnym i obiektywnym przekazem historycznym

        • Zapata

          Ależ to właśnie obiektywny przekaz historyczny wskazuje kto był w tej wojnie agresorem. Czym się skończyło wszyscy wiemy. I uważam, że każdy ma prawo ustosunkować się , wyrobić opinię ( popartą argumentacją historyczną). Masz alergię na wszystko co z lewa, bądź kojarzy ci się, i to widać. Zaatakowałeś autora, odniosłeś się do jego nie skrywanych sympatii ideowych i to właśnie Ty wychodzisz na fanatyka. W żadnym miejscu nie zarzuciłem Ci bycia katolikiem, popełniłeś błąd nadinterpretacji, co tylko potwierdza moje powyższe stwierdzenie.

          • Max

            obiektywny? Hahaha, grubo przed rewolta Franco anarchisci i inni republikanie dokonywali mordow politycznych i grabiezy na duza skale przy calkowitej biernosci a nawet pomocy swojego republikanskiego rzadu. Tow. Ciszewski oczywiscie tego nie zauwaza. Nie popieram zbrodni frankistow, ale nie udaje glupa – bo co mieli zrobic? Dac sie wyrznac ? Oczywiscie, ze chwycili za bron.

          • Piotr Ciszewski

            Max – tutaj też wykazujesz się nieznajomością historii. „grubo przed rewolta Franco anarchisci i inni republikanie dokonywali
            mordow politycznych i grabiezy na duza skale przy calkowitej biernosci a
            nawet pomocy swojego republikanskiego rzadu” – rząd Frontu Ludowego powstał w marcu 1936 roku. Więc już z ramami czasowymi mijasz się z prawdą. Terror był, ale obustronny – w artykule podałem przypadki dwóch zabójstw Jose Castillo i Calvo Sotelo. Nie były to jednak przypadki masowe. Terror zaczął się z obu stron po rozpoczęciu wojny, tyle że ze strony republikańskiej miał charakter głównie samosądów, a ze strony nacjonalistycznej był elementem prowadzenia polityki.

            Nie obaliłeś żadnego z faktów podanych w artykule. Operujesz jedynie hasełkami politycznej prawicowej propagandy, nie podając żadnych wiarygodnych źródeł, ani nie podważając tych źródeł, z których korzystałem.

  • Juda Machabeusz

    dlaczego niby „wypociny kłamcy” ? jeśli posiadasz jakieś merytoryczne zastrzeżenia to je przedstaw, zamiast uciekać się do inwektyw, które nic nie wnoszą

  • Max

    Autor na szczescie znany jest z nazwiska. To anarchistyczny dzialacz i bedzie wybielac lewicowych zbrodniarzy republikanskich. Historykon powinien bardziej sie przygladac autorom i tresciom, bo niedlugo bedziemy mieli jeszcze teksty chwalace III Rzesze pisane przez neonazistow.
    Te bajdy powyzej to propaganda w najgorszym stylu

  • Piotr Ciszewski

    Szanowny panie Max (nieznany z imienia i nazwiska). Pod tekstem ma Pan bibliografię na podstawie której pisałem. Korzystałem w szczególności z publikacji Anthony’ego Beevora, który jest znanym i szanowanym historykiem. Drugą ważną publikacją jest fabularyzowana „Niewygodna historia…” Galana, nie tak dobra jak książka Beevora, ale mająca bardzo szeroką bibliografię jeśli chodzi o materiały źródłowe.
    Moje poglądy, z którymi się nie kryję nie mają tu nic do rzeczy. Proszę wykazać jakie braki merytoryczne ma mój tekst, co jest w nim nieprawdą? Każdy potrafi, zwłaszcza anonimowo, rzucać oskarżenia „propaganda w najgorszym stylu”, „kłamstwa” itp.

  • mucha72

    Bibliografia tego artykułu to żenada. Cały tekst to polit-prop-agitka, w duchu anarcho-syndykalistycznym. A niewygodne i drastyczne fakty autor pominął – np. co się stało z oficerami i żołnierzami po zdobyciu koszar w Barcelonie przez zrewoltowany tłum? No, panie autor?

  • Max

    Towarzyszu Ciszewski, nawet Katyniowi i Oswiecimowi mozna zaprzeczyc. Znajdzie sie na to poparcie w bibliografii, papier jest cierpliwy i rozni debile rozne rzeczy pisza. Powtarzam, wstyd dla tego portalu, ze takie kreatury probuja tu robic czytelnikom wode z mozgu !!!
    Radzilbym redakcji powaznie sie zastanowic jesli chce utrzymac czytelnikow.
    Co sie dzieje, Baumany na uniwersytetach, Ciszewskie na prtalach historycznych !

  • Paladyn straszny

    Ciekawy artykuł, choć lewacki. Przydałoby się jednak coś na temat terenów w Europie gdzie powstańcy (bądz rebelianci – jak kto woll) odnieśli w tym czasie zwycięstwo. Ciekaw jestem również źródła informacji o liczbie ofiar obu stron, bo tu są różnice zdań w zależności od preferencji historyków

  • Arek

    bardzo nie czytelny tekst, na początku nie jest powiedziane kto jest buntownikiem . czy prawicowi – generalicja i franco, czy lewacy – czyli pospólstwo.
    dedukuje ze to była jedyna rewolucja, w której zbuntowali sie bogaci, generałowie, ponieważ mieli mieć odebrane przywileje, miało sie skończyć ich kumoterstwo. Chcieli powstrzymać demokracje i mniejsze kumoterstwo (mam nadzieje ze to niesmirdziało komunizmem)
    Jesli chodzi o czytelnośc, zrozumiałosc tekstu to pozniej sa nastepne nowinki z których nie wynika nic jednoznacznego

    Autor musi popracowac nad swoim przekazem.
    Pozdrawiam

  • Niepoprawny

    Chciałbym takiego Generała Franco na czele rządu polskiego.

  • Pajton

    Bardzo dobry artykuł. Kiedyś oglądałem film dokumentany o Barcelonie w latach 36-38 i pamiętam jak jakiś dziadek pamietający tamte wydarzenia opowiadał jak ludzie rozwalili sejfy w bankach i wyciagneli wszystkie pieniądze. Ale nie dla siebie. Wyciągneli je i wysypali na placu przed bankiem i spalili, a zapytani dlaczego nie biorą ich dla siebie odpowiedzieli ze to sa pieniądze ludzi którzy chcą aby oni byli dalej ich niewolnikami w swoich fabrykach.

  • Bogusław Chruściel

    ,,Opowieść” pełna steku bzdur, czerwonej, lewackiej propagandy i dowód braku wiedzy historycznej. Gdyby ,,republikanie” zwyciężyli, to dzisiaj mówilibyśmy po rosyjsku, podziwiali muzea ateizmu – o ile wogóle jakiś normalny człowiek by to zagłebie łagrów przetrwał. Proponuję też poczytać coś na temat losów samych ,,republikanów”, którzy szulaki azylu w ZSRR.

Partnerzy



Przewiń do góry