Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Immelmann, Boelcke i przyjaciele | Lotnictwo część III

Immelmann, Boelcke i przyjaciele | Lotnictwo część III

Gdy Anthony Fokker przejął francuską maszynę Morane-Saulnier L ze śmigłem wyposażonym w deflektor, o czym można było przeczytać w poprzedniej części cyklu, podwoił prace nad skutecznym synchronizatorem, pozwalającym na strzelanie z karabinu maszynowego przez płaty śmigła samolotu.

Czytaj część I i część II

Już w maju 1915 roku ukończył prace nad pierwszym samolotem wyposażonym w tego typu urządzenie. Był to jednopłat (Einedecker) E.I. Tym sposobem historia lotnictwa wojskowego wkroczyła w „Czas Fokkerów”.

Max Immelmann i Oswald Boelcke to czołowe postacie początków lotnictwa Wielkiej Wojny. Historia obu asów zaczyna się dość przeciętnie: obaj urodzili się w latach 90. XIX wieku (w momencie wybuchu wojny byli młodymi ludźmi), obaj stosunkowo szybko trafili do armii i ukończyli kurs pilotażu. Co ciekawe, ponoć żaden z nich nie miał nadzwyczajnych wyników.

W czasie wojny dostrzeżono przydatność samolotów jako maszyn obserwacyjnych. Obaj bohaterowie dzisiejszego odcinka zostali powołani do eskadr zwiadowczych. I w jednej z nich, w eskadrze Feldfliegerabteilung 62 na lotnisku w Douai we Francji, spotkali się wiosną 1915 roku.

Anthony Fokker

Anthony Fokker

Trzecim bohaterem jest Anton „Anthony” Fokker – holenderski konstruktor pracujący w Niemczech. On również urodził się w podobnym czasie. Był jednym z pionierów lotnictwa, w krótkim czasie zdobył uznanie jako konstruktor. W momencie wybuchu wojny rozpoczął prace nad przystosowaniem maszyn do zadań bojowych. Zwieńczeniem tych prac miało być wynalezienie urządzenia pozwalającego na prowadzenie ognia z karabinu maszynowego, umieszczonego przed kabiną pilota i strzelającego przez okrąg śmigła. Dopiero styczność z deflektorem, urządzeniem odbijającym pociski od śmigła, przyspieszyła te prace.

Tak powstał synchronizator. Fokker rozpoczął testy przy użyciu swojego najnowszego projektu – Fokkera M.5. Rezultaty były niesamowite – mimo prowadzenia ciągłego ognia, śmigło pozostawało nienaruszone. Maszyna została natychmiast wysłana na front. W ten sposób uzbrojono kolejne pięć maszyn M.5. Następnie przeprowadzono drobne poprawki w budowie i kształcie skrzydeł, obniżono ich położenie i tak zmodyfikowaną maszynę skierowano do masowej produkcji pod oznaczeniem E.I.

 

Partnerzy



Przewiń do góry