Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Jak to było w XIX wieku… Część 2

Jak to było w XIX wieku… Część 2

FASCYNACJA FRANCJĄ. DANDYS.

Mówi się, że świat się zmienia. Jednak, ludzie na przestrzeni wieków powielają te same zachowania. Ciągle mają podobne  problemy, tą samą chęć akceptacji, wyróżniania się, udowadniania swojej wartości.  Niektórzy idą jeszcze dalej i zatracają się w próżności i błyskotkach, żyją chwilą. Zagraniczna moda kusi od zawsze. W wieku XIX była to głównie francuzomania, dziś trendy są bardziej globalne. Kto był przykładem ulegania tym modom? Zafascynowana Francją arystokracja, i jej główny przedstawiciel – dandys.

Bardzo duże znaczenie dla życia towarzyskiego Polaków, w omawianym okresie, mieli Francuzi. W XIX wieku aż dwukrotnie „odwiedzili” nasz kraj. Ich pierwsza „wizyta” miała związek z sytuacją wewnętrzną w ich ojczyźnie, mowa tu o Rewolucji Francuskiej. Francuzi szukali bowiem na naszych ziemiach schronienia przed represjami. Po raz drugi przybyli na tereny polskie w okresie wojen napoleońskich. Polacy wzorowali się na ich zwyczajach towarzyskich i modzie. Francuzów cechowała skłonność do przepychu, rozrzutności i życia na pokaz. Powoli i nasi rodacy zaczęli przejmować takie cechy. Za przykład może posłużyć powóz, który przestał być zwykłym środkiem lokomocji. Wpływ francuskich przybyszów sprawił, że musiał on wyglądać tak, by wzbudzać zachwyt innych. Także w temacie gościnności wiele się zmieniło. Goście nie byli już raczeni tradycyjnym polskim jadłem. W salonowym menu widniała tylko kawa, herbata i ciastko – wszystko to podane na drogich serwisach. Nowa moda była domeną ludzi młodych, starsi wiedli nadal tradycyjne życie.

Ci, którzy zgodnie z nowymi zwyczajami ubierali się w zagraniczne stroje, w towarzystwie rozmawiali tylko po francusku. Zdarzało się, że niektórzy z nich nie znali dobrze swojej ojczystej mowy, a językiem znad Sekwany władali dość biegle.
Styl życia ukształtowany przez szlachtę w majątkach ziemskich, funkcjonujący jeszcze w XVIII wieku, teraz stał się niemodny. Nadszedł czas, w którym to miasto i zagranica dostarczały nowych trendów. Szlachta w mieście była traktowana jak przybysze z prowincji, nienadający się strojami, kulturą ani tematami rozmów na salony.

W dobrym tonie było sprowadzić zza granicy guwernantkę do dzieci, która często zachowywała się jak pani domu, wprowadzając nowe obyczaje, czyli miłość do mody i pogarda dla pracy. Guwernantka uczyła nie tylko języka francuskiego, ale i umiejętności brylowania w towarzystwie, dystansu do otoczenia i próżności. Wielu synów magnatów wyjeżdżało do Paryża, by czerpać stamtąd nowe wzorce i wcielać je w swoich rodzinnych domach po powrocie.

Jak to z modą bywa, każdy chciał za nią podążać. Zarówno szlachta jak i ludzie ubożsi, próbowali dostosować się do nowych obyczajów, a nawet etykiety. Młody mężczyzna, nawet na wyjeździe miał ze sobą cały zestaw „szczoteczek, grzebyków, szczypczyków, żelazek (do włosów), fiksatuarów[1], pilniczków, nożyków i pachnideł[2]”.

Kobiety w majątkach były przedsiębiorczymi gospodyniami, jednak i do nich doszła moda na „nic nie robienie”. Nie wszystkie jej ulegały, ale też chciały choć przez chwilę poczuć się jak damy. Na prowincji nie przywiązywano większej wagi do plotek, ponieważ ludzie mieszkali w znacznych odległościach od siebie, więc zwyczajnie nie było zainteresowania sąsiedzkim ogródkiem. Wieczorne spotkania były odskocznią od całodziennej pracy, pozbawione zbędnego ceremoniału.

Bardzo dobrym przykładem francuskich fascynacji był perfekcyjny dżentelmen, czyli dandys. Słowo „dandyzm” (czyli rodzaj postawy filozoficznej , stylu życia) może wywodzić się od francuskiego słowa dandin (głupiec) lub staroniderlandzkiego – dantem (robić głupstwa), lub po prostu z języka angielskiego, w którym dandy znaczy elegant, modniś. Pierwsi przedstawiciele dandyzmu pojawili się na przełomie XVIII i XIX wieku. W tym czasie ludzie z niższych warstw osiągali majątki równe przedstawicielom szlachty, a nawet arystokracji. Bardziej sprytni wykorzystywali swe umiejętności aktorskie by wcielić się w hrabiego. Na początku słowo „dandys” oznaczało mężczyznę z klasy średniej, kreującego się zachowaniem i wyglądem na kogoś z wyższych sfer. Potem stosowano to określenie do mężczyzny przywiązującego ogromną wagę do wyglądu zewnętrznego.

Żeby bliżej przyjrzeć się korzeniom tego zjawiska, przenieśmy się na chwilę do Anglii, bo tam właśnie urodził się w 1778 roku prekursor dandyzmu George Bryan Brummell (zm. w 1840 r.). Uważa się, że to właśnie on wprowadził do mody dopasowany do ciała ubiór. Były to ciemne garnitury (dominowały ciemne zielenie, brązy i granaty) ze spodniami o pełnej długości, przyozdobione wiązanym ascotem[3], fularem[4] lub apaszką. Beau Brummell (bo tak go nazywano) zapoczątkował noszenie garnituru z krawatem, który był wtedy właściwie szalikiem wykonanym z jedwabiu, muślinu lub atłasu. Mówiono, że potrzebuje codziennie pięciu godzin na przebranie się, a buty poleruje szampanem.

Bardzo często dandys nosił ze sobą wykonaną specjalnie za zamówienie laskę z ozdobną gałką lub pejczyk (szpicrózga), kolorowe rękawiczki i kapelusze dobierane stosownie do wyjścia. Niezbędna była też wzorzysta lub kolorowa kamizelka, kwiat w butonierce, a w kieszeni ręcznie wyszywana chusteczka. Nie obca im była także biżuteria, którą stanowiły złote, perłowe lub platynowe szpilki wpinane poniżej węzła krawatu i łańcuszkowe dywizki, mocowane na ubraniu lub przy zegarku. W Galicji, w okresie powstań narodowowyzwoleńczych, ożyła moda na strój narodowy, który był wyrazem patriotyzmu, czyli żupan bądź kontusz.

Tacy młodzi panowie mieli wystudiowane pozy, byli bardzo pewni siebie, prezentując przy tym nienaganne maniery. Do prowadzenia tak wystawnego życia konieczne było dobre urodzenie, by mieć skąd czerpać gotówkę. Czas spędzali chodząc na wystawy, czytali dużo książek, brylowali w towarzystwie w kawiarniach i na bankietach. Uważali się za lepszych, wyśmiewali mieszczan i dorobkiewiczów, jako ludzi gorzej wykształconych, mniej obytych i pozbawionych gustu. Zdarzało się, że tworzyli związki homoseksualne, co nie przeszkadzało im towarzyszyć na salonach kobietom, których mężowie ciężko pracowali.

Na naszym polskim gruncie dandys prezentował się w ten sam sposób. Z tego też powodu nie byli polecani przez poradniki rodzinne, jako kandydaci na męża. Bo jaki pożytek mogła mieć żona z męża, który wydawał pieniądze na błahostki, albo przegrywał duże sumy w karty? Wprost żartowano sobie z nich, że „choć na grzbiecie Paryż, to w głowie Sahara i ukraińskie stepy”.

Dandysem chciał się poczuć każdy młodzian, szczególnie ten, który starał się o rękę młodej dobrze sytuowanej panny. Należało pokazać się z jak najlepszej strony, bo kandydata na męża de facto wybierali rodzice. Oczywiście najwyżej punktowani byli ci kawalerowie, którzy mieli duże zaplecze finansowe. Wielu uboższych zalotników zapożyczało się u Żydów, by potem spłacać dług z posagu panny młodej. Często można było spotkać smutny scenariusz miłości biednego studenta do podrzędnej aktorki z teatru. Młodzieniec próbował pokazać się z jak najlepszej strony, zapożyczał się, aby móc obdarowywać lubą prezentami. Na koniec okazywało się, że wybranka woli starszych panów ze stabilną sytuacją materialną, a delikwent kończył z długami. Bywało też, że ojcowie w gazetach umieszczali ogłoszenia, że nie będą płacić za długi swoich synów. Tak też uczynił Jan Biele w „Kurjerze Warszawskim” w roku 1870.
Znanymi polskimi dandysami epoki byli Zygmunt Krasiński i Juliusz Słowacki.

Katarzyna Krogulec

Bibliografia:

Agnieszka Lisak, Życie towarzyskie w XIX wieku, Warszawa 2013.

Ewa Felińska, Pamiętniki z życia Ewy Felińskiej, Wilno 1856.

Źródła internetowe:

http://tekstualia.pl/index.php?DZIAL=teksty&ID=25
http://www.rp.pl/artykul/632768.html
http://norwid3lo.wordpress.com/2010/06/17/ania-kunsztowicz-dandys-dziecko-dwoch-kultur/

Przypisy:

[1] fiksatuar- żel do układania i nabłyszczania włosów.

[2] Ewa Felińska, Pamiętniki z życia Ewy Felińskiej, Wilno 1856, seria I, t. II, str.190

[3] Ascot- jest to rodzaj długiej szarfy bądź szala, którego oba końce mają tą samą szerokość. Nazwa pochodzi od torów wyścigów konnych Ascot Heath w Anglii, gdzie ten rodzaj ozdoby został spopularyzowany w drugiej połowie XIX wieku przez bogatą i modną publiczność wyścigów. Ascot często jest mylony z fularem, podobnie jak fular jest kawałkiem tkaniny jednak o nieco grubszym splocie. Ascot wiązany jest podwójnie, dodatkowo spinany ozdobną szpilką.

[4] Fular-miękka, cienka tkanina z jedwabiu lub półjedwabiu. Szyte z niego były chustki noszone przez mężczyzn zamiast krawata w XIX i XX wieku jako element stroju nieformalnego.

Partnerzy



Przewiń do góry