Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Kampania Edwarda III przeciwko Szkotom w 1327 roku wedle kroniki Jeana le Bela

Kampania Edwarda III przeciwko Szkotom w 1327 roku wedle kroniki Jeana le Bela

Napaść Szkotów, koncentracja wojsk w Yorku i zamieszki

Robert Bruce, król Szkotów

Robert Bruce, król Szkotów

W dniu koronacji młodego Edwarda III Szkoci dokonali najazdu na teren pogranicza. Robert Bruce – mimo że już wówczas chory na trąd – postanowił wykorzystać okazję i zadać klęskę niedoświadczonemu władcy[10]. Według Jeana le Bella Robert wysłał deklarację wytoczenia wojny przeciwko Anglii, ostrzegając, że dokona takich zniszczeń, jak po bitwie pod Bannockurn w 1314 roku. Młody Edward, za namową swojej matki Izabeli i jej kochanka Rogera Mortimera, postanowił zmobilizować siły zbrojne królestwa, by odeprzeć atak. Jego wezwanie do stawienia się pod broń zostało rozesłane do wszystkich wasali oraz do prostego ludu, pośród którego monarchia angielska zwykła werbować słynnych łuczników oraz piechotę[11]. Z prośbą o wsparcie zbrojne Edward zwrócił się również do Jana z Hainaut – protektora naszego kronikarza. Dlaczego akurat do niego? Otóż Jan z Hainaunt już wcześniej wspomógł Edwarda – na prośbę królowej Izabeli dostarczył jej oddział najemników, którzy wspomogli królową, Rogera Mortimera oraz Edwarda w zamachu stanu wymierzonym w Edwarda II. Za ten czyn królowa Izabela obiecała ożenić młodego Edwarda z córką Jana – Filippą. Wydanie córki za świeżo koronowanego króla Anglii musiało być dla Jana z Hainaut doskonałym interesem, nic więc dziwnego, że był gotów przyjść z pomocą koronie angielskiej na każde wezwanie. Na miejsce koncentracji wojsk angielskich oraz ich sprzymierzeńców wybrano miasto York[12].

Jan z Hainaut od razu przystąpił do werbowania wojsk po drugiej stronie kanału. Na jego wezwanie odpowiedzieli rycerze z Flandrii, Hainaut i Brabancji. Większość z nich uczestniczyła w poprzedniej wyprawie Jana do Anglii w 1326 roku. Kronikarz zaznacza, że przybyła ogromna masa rycerzy, wszyscy żądni zysku. Co ciekawe, według Le Bela Jan nie był zadowolony z tej zbyt licznej armii. Być może dlatego, że oznaczało to zbytnie rozdrobnienie żołdu, jaki obiecała strona angielska. Wśród zgromadzonych pod sztandarem Jana z Hainaut znalazł się również Jean Le Bel. Kronikarz spróbował dokonać przedstawienia co ważniejszych rycerzy. Z jego wyliczeń wynika, że Janowi udało się zgromadzić pięciuset ciężkozbrojnych rycerzy. Pamiętając, że każdemu z rycerzy towarzyszył zazwyczaj kilkuosobowy orszak giermków i uzbrojonych sług, można przypuszczać, że zgromadzona armia liczyła nawet parę tysięcy zbrojnych[13].

Kiedy kompania Jana z Hainaut oraz Jeana Le Bela przekroczyła kanał i dotarła wreszcie do Yorku, spotkało ich tam uroczyste przyjęcie ze strony Edwarda III i królowej matki. Przybywające oddziały rozmieszczono po okolicznych wioskach, natomiast możni – a zwłaszcza rycerze przybyli z Janem – otrzymali siedziby w samym mieście. Na cześć przybyłych wyprawiono wspaniałą ucztę w dniu święta Trójcy Świętej. Podczas uroczystości pasowano 600 nowych rycerzy – był to rozpowszechniony w średniowieczu zwyczaj, mający na celu podniesienie morale wśród wyruszających na wyprawę[14].

Wspaniałe uroczystości, uświetnione wieloma egzotycznymi potrawami, których Le Bel nie jest w stanie nazwać, zostały przerwane niespodziewanymi rozruchami. Doszło do sporu pomiędzy pachołkami z kompanii Jana z Hainaut a angielskimi łucznikami. Nie wiadomo, jaka była przyczyna tego sporu, może była nią niechęć do obcych, zwykła bójka, a być może jedno i drugie. Zamieszki przerodziły się w krwawą walkę, kiedy łucznicy sięgnęli po swoje słynne długie łuki. Zagrożeni byli nie tylko pachołkowie, ale również rycerze i możni przybyli z kontynentu. Łucznicy, zasypując opornych gradem strzał, rzucili się do plądrowania kwater przybyłych żołnierzy. Jean le Bel przedstawia całą grozę sytuacji, dodaje też, że ani on, ani jego towarzysze nie mieli przy sobie broni, by stawić opór rozjuszonemu tłumowi liczącemu dwa tysiące ludzi. Dopiero gdy części rycerzy udało się dostać przez tylne drzwi do obleganych kwater, by się uzbroić, szlachta zgromadziła się w jednym, bezpiecznym miejscu i ruszyła do ataku na tłumy łuczników. Wreszcie udało się uspokoić sytuację. W starciu straciło życie 316 łuczników[15].

Średniowieczne przedstawienie łucznika

Średniowieczne przedstawienie łucznika

Zamieszki z łucznikami odcisnęły piętno na całej kampanii roku 1327. Jak podkreśla Jean le Bel, przez cały okres wyprawy wojennej, zarówno on, jak i inni cudzoziemscy rycerze odczuwali strach przed angielskimi łucznikami. Zasypiali uzbrojeni, uprzednio rozstawiając strażników[16]. Sytuacja była kuriozalna – oto żołnierze przybyli, by bronić granic angielskich, musieli się obawiać bardziej angielskiego motłochu aniżeli Szkotów.

Partnerzy



Przewiń do góry