Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Kampania Edwarda III przeciwko Szkotom w 1327 roku wedle kroniki Jeana le Bela

Kampania Edwarda III przeciwko Szkotom w 1327 roku wedle kroniki Jeana le Bela

Na stoku góry

Szkoci mieli czas, by przygotować się do walki. Ich armia obozowała na szczycie stromego wzgórza, pełnego kamieni, które łatwo mogli stoczyć na atakujących ich z dołu wojowników. Dodatkowo zbocze przecinała niewielka rzeczka – w tej sytuacji poważna przeszkoda taktyczna. Szkoci podzieleni byli na trzy ugrupowania, wszyscy stanęli do walki pieszo. Zapewne – czego kronikarz nie wspomina – uformowani byli w słynne schiltrons, czyli kręgi piechoty najeżone włóczniami.

Edward również nakazał swojej armii zejść z koni – atakowanie stromego wzgórza konno i tak nie miało sensu. Spieszeni rycerze posuwali się w równym szyku do przodu, zbliżając się na odległość pozwalającą rozpoznać herby na szkockich tarczach. Anglicy nie chcieli atakować w tak fatalnej dla nich pozycji, woleli czekać na ruch przeciwnika. Jednak Szkoci nie dali się sprowokować, czekali cierpliwie, pewni swojej przewagi z racji obsadzania szczytu wzgórza[23].

I tak dwie armie utknęły w martwym punkcie. Anglicy próbowali nawet mediacji, by przekonać Szkotów do zejścia na równinę w celu stoczenia bitwy, bezskutecznie. W morderczym pacie upływały dni, nocami Szkoci urządzali pokazy ognia, którym towarzyszyły głośne okrzyki – Le Bel porównuje je do piekielnych scen, które nie pozwalały im zasnąć. Pierwsze starcie rozpoczęło się po osiemnastu dniach. W środku nocy wyłoniła się niespodziewanie z mroku grupka szkockich jeźdźców pod wodzą Jakuba Douglasa – prawej ręki króla Roberta Bruce’a. Zdezorientowani Anglicy słyszeli okrzyki najeźdźców: Douglas! Douglas! Zginiecie wszyscy, wy angielscy panowie! Zagon wprowadził spore zamieszanie, mordując około trzystu Anglików, po czym Szkoci wycofali się do swego obozu[24]. To bolesne doświadczenie nauczyło Edwarda, że należy ustawiać na noc wartowników. Dalsze dni upływały na drobnych utarczkach rycerzy szkockich i angielskich, bez żadnej walnej bitwy.

Wreszcie patowa sytuacja została zakończona z inicjatywy wspomnianego Jakuba Douglasa. Po upływnie dwudziestu dwóch dni od spotkania obu armii Douglas – korzystając z osłony lasu na szczycie wzgórza, wyprowadził swoją armię, nim Anglicy się spostrzegli. O fakcie ucieczki Szkotów Edward i jego ludzie dowiedzieli się od dwóch schwytanych szkockich trębaczy. Niewielka grupka rycerzy – w tym Jean le Bel – postanowiła udać się do opuszczonego obozowiska na szczycie. Znaleźli tam mnóstwo świeżo ubitego bydła – pozostawionego przez Szkotów, by nie obciążało armii, oraz pięciu jeńców z połamanymi nogami schwytanych w rajdzie Douglasa, którzy byli przywiązani do drzewa[25].

Anglikom i ich sprzymierzeńcom nie pozostało nic innego, jak tylko zwinąć obóz i ruszyć w drogę powrotną. Cel strategiczny został wykonany – Szkoci opuścili angielskie ziemie. W drodze powrotnej armia urządziła przystanek w mieście Durham. Tam odnaleźli swoje pozostawione kilka tygodni wcześniej tabory – co kronikarz opisuje z wielką radością. Ponownie urządzono w Yorku ucztę na cześć rycerzy przybyłych z kontynentu pod wodzą Jana z Hainaut. Trudy kampanii zostały wynagrodzone najemnikom dużą ilością złota. Jan z Hainaut, Jean le Bel oraz ich kompani przepłynęli kanał i dotarli do miasta Wissant[26]. Tak zakończyła się ta dziwna epopeja.

Zakończenie

Bruce przed bita pod Bannockburn

Bruce przed bita pod Bannockburn

Opisana przez Jeana le Bela wyprawa Edwarda III jest pełna szczegółów oraz emocji. Swój koloryt zawdzięcza osobistemu uczestniczeniu kronikarza w omawianych wydarzeniach. Umożliwia to nam poznanie średniowiecznej wyprawy wojennej „od kuchni”, wraz z emocjami biorących w niej udział, ich poglądami na temat adwersarzy czy wewnętrznymi animozjami pomiędzy nimi. Bogaty opis nie pomija nawet tak interesujących z punktu widzenia współczesnego czytelnika szczegółów z życia obozowego średniowiecznych wojowników.

Oczywiście kronika le Bela nie kończy się na tym krótkim epizodzie z roku 1327. Warto więc dowiedzieć się, jakie były dalsze losy opisanych powyżej postaci – Edwarda III, Roberta Bruce’a, sprytnego wodza Jakuba Douglasa, a przede wszystkim jak potoczyły się dalsze relacje szkocko-angielskie. Edward III przeżył podczas omawianej kampanii swój chrzest bojowy. Choć można w jego działaniu znaleźć wiele błędów, które wykorzystywali bardziej doświadczeni wrogowie szkoccy, to jednak nie można nie zauważyć pewnych mądrych posunięć. Przede wszystkim na pochwałę zasługuje przejawiany przez niego rozsądek – czyż zaniechanie walnej bitwy w skrajnie niesprzyjających warunkach na stoku góry nie było najlepszą decyzją, jaką król mógł wtedy podjąć? Edward pokazał opanowanie, którego zabrakło jego ojcu w bitwie pod Bannockburn w 1314 roku zakończonej masakrą kwiatu angielskiego rycerstwa. Kampania ta dała królowi dobrą szkołę taktyki, z której umiejętnie skorzystał. Młody władca przekonał się, jak ważną rolę pełni wybór terenu przed bitwą. Nauczył się, że w pewnych sytuacjach rycerstwo walczące pieszo posiada dużą wartość bojową. Wiedza, jaką Edward III oraz jego dziad Edward I wyciągnęli z walk ze Szkotami, wkrótce dała o sobie znać w spektakularnych zwycięstwach pod Crecy, Poitiers czy Azincourt w czasie wojny stuletniej, która wkrótce stała się nowych wyzwaniem dla walecznego monarchy[27].

Relacje angielsko-szkockie zaraz po starciu zaczęły się polepszać. W 1328 roku zawarto pokój[28]. W tym samym roku zmarł król szkocki Robert Bruce. Jego wierny towarzysz Jakub Douglas zapragnął dostarczyć serce króla do Ziemi Świętej, jednak zginął w czasie walk z Maurami w Hiszpanii, zanim udało mu się zrealizować misję[29]. Szkocji udało się tym razem zachować ciągłość władzy – koronę po Robercie przejął jego syn, Dawid II. Jednak małoletność króla wkrótce umożliwiła Anglikom ponowne wmieszanie się w sprawy wewnętrzne Szkocji. Edward III, będąc już doświadczonym monarchą, rozgromił szkocką armię w bitwie pod Hallidon Hill w 1333 roku[30] – ponownie między sąsiednimi krajami wybuchła wojna.

Łukasz Koremba

Bibliografia:

Źródła:

Le Bel J., The true chronicles of Jean Le Bel, tłum. N. Bryant, Woodbridge 2011.

Opracowania:

Bryant N., Introduction, w: J. Le Bel, The true chronicles of Jean Le Bel, tłum. N. Bryant, Woodbridge 2011.

Contamine P., Wojna w średniowieczu, tłum. M. Czajka, wyd. 2, Gdańsk 2004.

Earle P., The Plantagenets, w: The lives of the kings and queens of England, pod red. A Fraser, London 1975.

Kapitaniak T., Historia Szkocji, Łódź 2000.

Kędzierski J. Z., Dzieje Anglii do roku 1485, Wrocław 1966.

McNair – Scott R., Robert Bruce. King of Scots, Edinburgh 2009.

Potkowski E., Crecy – Orlean 1346 – 1429, Warszawa 1986.

Travelyan G. M., Historia Anglii, tłum, A. Dębnicki, Warszawa 1963.

Young P., Adair J., Hastings to Culloden. Battles of Britain, 4, Sutton 1998.

Zabieglik S., Zarys historii Szkocji do końca XVIII wieku, Gdańsk 1993.

Przypisy:

[1] N. Bryant, Introduction, [w:] J. Le Bel, The true chronicles of Jean Le Bel, tłum. N. Bryant, Woodbridge 2011, s. 3.

[2] Tamże.

[3] Tamże.

[4] Tamże, s. 9.

[5] T. Kapitaniak, Historia Szkocji, Łódź 2000, s. 44; J. Z. Kędzierski, Dzieje Anglii do roku 1485, Wrocław 1966, s. 403; G. M. Travelyan, Historia Anglii, tłum, A. Dębnicki, Warszawa 1963, s. 271; S. Zabieglik, Zarys historii Szkocji do końca XVIII wieku, Gdańsk 1993, s. 40.

[6] T. Kapitaniak, dz. cyt., s. 46; J. Z. Kędzierski, dz. cyt., s. 404; G. M. Travelyan, dz. cyt., s. 272; S. Zabieglik, dz. cyt., s. 42.

[7] P. Earle, The Plantagenets, [w:] The lives of the kings and queens of England, pod red. A Fraser, London 1975, s. 88.

[8] Szerzej o taktyce pod Bannockburn zob. P. Young, J. Adair, Hasting to Culloden. Battles of Britain, wyd. 4, Sutton 1998, s. 47-55.

[9] P. Earle, dz. cyt., s. 96.

[10] R. McNair – Scott, Robert Bruce. King of Scots, Edinburgh 2009, s. 233.

[11] Na temat werbunku piechoty w Anglii zob. P. Contamine, Wojna w średniowieczu, tłum. M. Czajka, wyd. 2, Gdańsk 2004, s. 102-104.

[12] Jean le Bel, The true chronicles of Jean Le Bel, tłum. N. Bryant, Woodbridge 2011, s. 34 [dalej: J. le Bel].

[13] Najprawdopodobniej korpus liczył 2500 osób, zob. R. McNair-Scot, dz. cyt., s. 233.

[14] J. le Bel, s. 35.

[15] Tamże, s. 36.

[16] Tamże, s. 38.

[17] Tamże, s. 39.

[18] Tamże, s. 40.

[19] Tamże, s. 41.

[20] Tamże.

[21] Tamże, s. 42.

[22] Tamże, s. 44.

[23] Tamże, s. 45.

[24] Tamże, s. 47.

[25] Tamże, s. 49.

[26] Tamże, s. 50.

[27] E. Potkowski, Crecy – Orlean 1346 – 1429, Warszawa 1986, s. 45; P. Young, J. Adair, dz. cyt., s. 55.

[28] T. Kapitaniak, dz. cyt., s. 50; S. Zabieglik, dz. cyt., s. 48.

[29] Tamże.

[30] Tamże, s. 50.

 

Partnerzy



Przewiń do góry