Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Kara najokrutniejsza i najpotworniejsza – czyli kara ukrzyżowania

Kara najokrutniejsza i najpotworniejsza – czyli kara ukrzyżowania

Krzyż – znak hańby

Crux simplex na rycinie Justusa Lipsiusa.  Fot: Wikimedia Commons

Crux simplex na rycinie Justusa Lipsiusa.
Fot: Wikimedia Commons

Krzyż jako narzędzie kaźni przybierał różnorakie formy. Początkowo stosowano zwykły prosty pal (crux simplex), do którego z tyłu przywiązywano ręce skazanego, zaś z czasem zaczęto dodawać do niego nowe elementy. Rzymianie stosowali m.in. krzyż w formie litery Y (furca, widły szturmowe), w kształcie litery T (crux commissa/summissa), w kształcie litery X (crux decussata) oraz najbardziej znany crux immissa/capitata (†), przybierający postać dwóch skrzyżowanych belek, z których pozioma (patibulum) przecinała pionową (stipes). Ostania forma krzyża najbardziej utrwaliła się w powszechnej świadomości ze względu na to, że na takim właśnie krzyżu ukrzyżowano Jezusa Chrystusa, a więc ten właśnie znak stał się dla wielu milionów chrześcijan symbolem wiary chrześcijańskiej, a w szczególności zbawienia. Przypuszcza się, że pionowa belka (stipes) była na stałe umieszczona w miejscu egzekucji, zaś egzekucja rozpoczynała się w ten sposób, że skazaniec niósł drewnianą, poziomą belkę od miejsca wyroku aż na miejsce kaźni. Hańbiącemu pochodowi towarzyszyło najczęściej biczowanie skazańca, które mogło mieć miejsce zarówno podczas niesienia patibulum, jak i już po przybiciu do krzyża. Patibulum początkowo miało kształt litery V, później zaś zwykłej prostej belki. Z uwagi na jej ciężar, wynoszący ok. 50 kg, wędrówka ta, poprzedzona lub połączona z torturą biczowania, częstokroć przerastała siły skazańca, w związku z czym dowódca plutonu egzekucyjnego mógł przymusić postronnego świadka do dźwigania belki w zastępstwie skazanego. Rozwiązanie takie przewidywało prawo rzymskie, zaś jego przykład znajdujemy zapisany na kartach Ewangelii w osobie Szymona z Cyreny przymuszonego do dźwigania krzyża Jezusa.

Egzekucja

Na miejscu egzekucji najpierw ręce skazanego na śmierć przybijano do poziomej belki. Najpierw umieszczano ciało krzyżowanego na belce pod odpowiednim kątem oraz brano miarę po to, aby świdrem wywiercić w twardym drewnie w odpowiednich miejscach dziury na gwoździe. Kaci naciągali ramiona skazańca i przebijali nadgarstki ukrzyżowanego w miejscu, które z fizjologicznego punktu widzenia idealnie się do tego nadawało, tzn. wbijając gwoździe w tzw. przestrzeń Destota umiejscowioną pomiędzy kością haczykowatą, większą kością nadgarstka, kością półksiężycowatą i trójgraniastą. Takie umiejscowienie gwoździ sprawiało, że ciało mogło zawisnąć na krzyżu bez groźby pozrywania tkanek, jaka występowałaby podczas przybijania do krzyża poprzez dłonie. Zarazem przybicie do krzyża poprzez nadgarstki powodowało przebicie jednego z głównych nerwów ręki – nerwu pośrodkowego, będącego nerwem czuciowym i ruchowym, co wywoływało u skazańca niewyobrażalny ból. Podaje się, że niekiedy ręce przebijano także w przedramionach albo zarówno tam, jak i przez kości śródręcza. Następnie patibulum wraz ze skazańcem podnoszono za pomocą specjalnych bloków oraz sznurów i dzięki drabinom i rusztowaniom przymocowywano ją do, jak się przypuszcza, ok. 2 (a może nawet 3,5) metrowego stipes. Prawdopodobnie dzięki odpowiednim wyżłobieniom belka pozioma odpowiednio wpasowywała się w belkę pionową. Zależnie od tego, czy patibulum umieszczano na końcu stipes czy trochę niżej, powstawał crux commissa albo immissa. Na koniec nogi krzyżowanego przybijano do belki poziomej. Nie jest pewne na jakiej wysokości znajdowało się wówczas ciało ukrzyżowanego, zdaniem niektórych badaczy stopy skazańca znajdowały się zaledwie ok. 60 cm nad ziemią, czyli znacznie niżej niż ukazuje to sztuka minionych wieków.

Ukrzyżowanie św. Piotra - Caravaggio.  Fot: Wikimedia Commons

Ukrzyżowanie św. Piotra – Caravaggio.
Fot: Wikimedia Commons

Technika przybijania stóp była różnoraka: zarówno występowało przybijanie dwóch stóp za pomocą jednego gwoździa, jak i oddzielnie każdej stopy. Nogi przybijano albo przez piety albo przez środek obu stóp pomiędzy drugą a trzecią kością śródstopia. Niekiedy do umocowania ciała nie wykorzystywano gwoździ, ale liny, co powodowało, że skazańca udawało się odratować. Józef Flawiusz wskazuje, że w 70 r. n.e. trójka jego przyjaciół została ukrzyżowana, z czego jeden z nich przeżył, gdyż został przywiązany do krzyża jedynie sznurami, zaś pozostała dwójka zmarła po przybiciu do krzyża gwoździami. Elementem budowy krzyży, o którym warto wspomnieć jest sedile. Była to swego rodzaju podpora, czy też oparcie, na którym opierał się ciężar ciała skazanego, a która przedłużała cierpienie skazanego. Przybierało ono formę kołka albo poprzecznej deski i było umiejscowione pomiędzy nogami ukrzyżowanego, w połowie wysokości krzyża. Obecność tego elementu niejako ułatwiała katom połączenie patibulum ze stipes, gdyż w momencie podnoszenia belki poziomej kaci wiedzieli, że są już na odpowiedniej wysokości, gdy sedile wpasowało się pomiędzy uda skazanego. Ta metoda potwierdza niejako łacińskie określenie „wejść na krzyż”, czy też „dosiąść krzyża”. Jeśli krzyże nie posiadały sedile (tak jak w przypadku ukrzyżowania Jezusa, na co wskazuje odbicie z Całunu Turyńskiego), wówczas ciężar ciała opierał się na kościach kostek ukrzyżowanego.

Partnerzy



Przewiń do góry