Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Kim był słynny kardynał Richelieu? – wywiad z Pauliną Grobelną-Mazurek

Kim był słynny kardynał Richelieu? – wywiad z Pauliną Grobelną-Mazurek

Jakie reformy przeprowadził Richelieu i jakie miały one znaczenie dla rozwoju państwa? Które mogły zaszkodzić lub zaszkodziły interesowi państwa?

Politykę wewnętrzną państwa Ludwika XIII i jego głównego doradcy należałoby omówić w kontekście tzw. systemu nadzwyczajnego (système de l’extraordinaire). Kluczową rolę pełniło w nim również pojęcie racji stanu. Polegał on przede wszystkim na podporządkowaniu większości działań o charakterze ogólnopaństwowym potrzebom nadzwyczajnym (takim jak na przykład podatki uchwalane na cele wojenne), służącym interesowi państwa. W tym duchu więc zwiększano wymiar świadczeń finansowych oraz rozbudowywano administrację centralną w celu zwiększenia skuteczności ich poboru oraz lepszej i bardziej efektywnej kontroli centrum nad prowincjami. W czasach Richelieu’ego rozwinęła się i ustabilizowała funkcja intendentów, powoływanych do realizacji ów celów nadzwyczajnych. Dzięki temu na tereny oddalone od Paryża wchodziła stopniowo dużo bardziej skuteczna administracja centralna, przy jednoczesnym współistnieniu dotychczasowych struktur. Nadzwyczajności podporządkowane było wiele dziedzin życia społecznego, przeniknęła ona także do wymiaru sprawiedliwości, gdy w grę wchodziły losy ewentualnych przeciwników politycznych. Budziło to, rzecz jasna, wiele niechęci ze strony poddanych króla francuskiego, jednak dzięki temu państwo stale się centralizowało i w konsekwencji rosło w siłę.

Niektórzy badawcze zarzucają Richelieu’emu, że mimo wyraźnej niechęci wobec paulette, nie uczynił nic, aby ograniczyć sprzedaż urzędów. Plan to ambitny, ale w ówczesnej Francji całkowicie niewykonalny. Aby to zrozumieć, odnieśmy się do innego używanego przez historyków terminu, mianowicie systemu podatkowo-finansowego (système fisco-financier), który zapewniał państwu niezbędne do funkcjonowania dochody. Kłopot w tym, że system ten opierał się na wielu skomplikowanych zależnościach, bez których królestwo nie byłoby w stanie przetrwać. Jednym z elementów tej sieci podatkowo-finansowej współzależności była właśnie praktyka sprzedawalności urzędów. Stałe mnożenie nowych funkcji w celu późniejszej ich sprzedaży dostarczało państwu doraźnych środków finansowych. Zapotrzebowanie na nie było tak duże, że przesłaniało fakt całkowitej nieopłacalności paulette. Warto zauważyć, że na pierwsze negatywne konsekwencje jej współistnienia z tzw. systemem nadzwyczajnym nie trzeba było długo czekać. Jedną z przyczyn Frondy (1648-1653) było właśnie nieustanne tworzenie urzędów, które przekładało się na stopniowe minimalizowanie kompetencji dotychczas istniejących, znacznie już przecież ograniczonych w związku z wprowadzaniem nadzwyczajnej, centralnej administracji państwowej.

Na plus należałoby przypisać kardynałowi rozbudowę floty oraz francuskie sukcesy w kolonizowaniu Nowego Świata, a także reformę wojskową.

Można by powiedzieć, że kardynał zdecydował się nie angażować Francji bezpośrednio w wojnę trzydziestoletnią. Szukał jednakże sojuszników w Anglii czy Niderlandach. Czym się wówczas kierował?

Sprostujmy na wstępie, że Francja w 1635 roku przystąpiła do wojny trzydziestoletniej, wypowiadając Habsburgom otwarty konflikt. Decyzję tę należy rozpatrywać z punktu widzenia tzw. rywalizacji francusko-habsburskiej, która zdominowała dzieje polityczne Europy XVI-XVIII wieku. Głównym zagrożeniem dla Francji w oczach króla i jego Pierwszego Ministra była wciąż Hiszpania, która po zawartym w 1559 roku pokoju w Cateau-Cambrésis cieszyła się na Starym Kontynencie niesłabnącą pozycją hegemona. Francuska racja stanu w zakresie polityki zagranicznej opierała się na założeniu, że wszelkie prowadzone w jej obrębie działania mają być wymierzone przeciwko Habsburgom, nawet jeśli w grę wchodziła współpraca z krajami protestanckimi. Poszukiwanie sojuszników w Anglii, czy wspieranie ambicji niepodległościowych Niderlandów godziło w ostateczności w interesy hiszpańskie. Przystąpienie Francji do wojny trzydziestoletniej nie było decyzją oczywistą, a już na pewno nie łatwą. Państwo Ludwika XIII, jak wspomnieliśmy nieco wcześniej, było w niezwykle trudnej sytuacji. Obciążająca ludność polityka fiskalna nie była jedynym źródłem jej problemów. Na lata dwudzieste i trzydzieste przypadały występujące na zmianę klęski żywiołowe i rozprzestrzeniające się na cały kraj epidemie. Głód i ubóstwo były dla Francuzów I poł. XVII stulecia trudną codziennością. Państwo francuskie tak długo trzymało się na uboczu tego wielkiego konfliktu, jak tylko było to możliwe, skupiając się przede wszystkim na działaniach dyplomatycznych. Te o charakterze militarnym podjęło natomiast wówczas, gdy szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę Habsburgów. Nadmieńmy, że to Francja wyszła z tej wojny zwycięsko, a podpisany 11 lat po traktatach pokojowych w Münster i Osnabrück pokój Pirenejski ostatecznie zakończył okres dominacji europejskiej państwa Filipa IV.

Czy Richelieu lub jego otoczenie mieli jakikolwiek wpływ na ówczesną Rzeczpospolitą? W jakich momentach możemy mówić o zawiązaniu się historii RP i Francji epoki richelieuowskiej?

Stosunki polsko-francuskie w czasach kardynała Richelieu były przedmiotem szczegółowych studiów. Losy Rzeczypospolitej i państwa Ludwika XIII, zamrożone po epizodzie Henryka Walezego na polskim tronie na bez mała pół wieku, splotły się na nowo przy okazji wojny trzydziestoletniej. Polska była niezwykle ważnym miejscem na mapie Europy i stanowiła istotny element przywołanej wcześniej rywalizacji francusko-habsburskiej. Wielkim sukcesem dyplomacji kardynała Richelieu była mediacja Francji w konflikcie między królem polskim Zygmuntem III Wazą, a Gustawem Adolfem, władcą Szwecji. W jej efekcie doszło do podpisania rozejmu w Altmarku (1629), który o tyle satysfakcjonował Paryż, że rozwiązawszy Szwecji ręce nad Bałtykiem, skupił cały jej potencjał militarny na wojnie z cesarzem.

Nie sposób nie wspomnieć o innych aspektach wzajemnych stosunków Rzeczypospolitej i Francji w omawianym okresie. Mam tu na myśli aresztowanie pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Filipa IV udającego się do Portugalii królewicza Jana Kazimierza czy zabiegi francuskie wokół ożenku Władysława IV z księżniczką Ludwiką Marią Gonzagą de Nevers. Początkowo zakończone niepowodzeniem (król ożenił się w 1637 roku z córką cesarza Ferdynanda II, Cecylią Renatą) swój szczęśliwy finał znalazły osiem lat później (1645).

Zdaniem dosłownie napomknijmy o peregrynacjach szlacheckich, w programie których królestwo nad Sekwaną i Loarą stanowiło niezmiennie ważny punkt. O tym, jak bardzo mieszkańcy Rzeczypospolitej potrafili czerpać z kultury francuskiej, niech świadczą przygody, których doświadczył we Francji litewski książę Bogusław Radziwiłł. Czekają one skądinąd w dalszym ciągu na badacza, który poświęci im nieco więcej uwagi.

Czy słusznie można określić Armanda Richelieu mężem stanu? W jaki sposób kultura przekazała jego obraz do dnia dzisiejszego? Jaką jest postacią dla dzisiejszych Francuzów, a jaką opinię ma pośród historyków w Europie?

Jeden z biografów kardynała Richelieu, François Bluche nazywa go pomnikiem pamięci zbiorowej – wszyscy go podziwiają, nie znaczy jednak, że jest lubiany. Pierwszy Minister Ludwika XIII był i jest w dalszym ciągu bez wątpienia postacią pełną kontrowersji. W świadomości potomnych utrwaliła się głównie jego czarna legenda, wytworzona pod piórem Aleksandra Dumasa w jego Trzech Muszkieterach. W świetle tej powieści nasz bohater – bezwzględny i wszechmocny doradca króla w kardynalskiej purpurze, obdarzony iście makiawelicznym charakterem, nie budzi sympatii czytelnika. W tym, skądinąd krzywdzącym, wizerunku kardynała, uciekają nam jego cechy charakteru i dokonania, które – gdy tylko historycy zajęli się badaniem dziejów Francji Ludwika XIII – zweryfikowały wszystko to, co do tej pory zostało o nim napisane. Uczynione przez nas tu krótkie omówienie jego działalności prowadzi nieuchronnie do stwierdzenia, że pomimo niewielkich różnic, wszyscy (historycy i nie-historycy) i tak jesteśmy zgodni co do jednego: kardynał Richelieu był nie tylko zręcznym politykiem, ale także – i to chyba liczy się najbardziej – mężem stanu, sługą państwa, którego dobro miał przede wszystkim na uwadze.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Popiak

Partnerzy



Przewiń do góry