Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Kobiety się wtrącają. Gerda Taro i fotografie milicjantek podczas wojny domowej w Hiszpanii

Kobiety się wtrącają. Gerda Taro i fotografie milicjantek podczas wojny domowej w Hiszpanii

Sierpień 1936 roku. Dziewczyna o krótko przyciętych, kręconych włosach klęka na jedno kolano. Jest ubrana po męsku – w spodnie – ale na nogach ma sznurowane buty na obcasie. W prawej ręce dzierży rewolwer.

Gerda Taro. Republikańska milicjantka podczas instruktażu na plaży, przedmieścia Barcelony. Sierpień 1936. Na licencji Creative Commons.

Capa i Taro

Fotografowanie republikanów, przygotowujących się do walki, było pierwszym zadaniem Gerdy Taro wykonywanym na Półwyspie Iberyjskim. Pojawiła się tam w towarzystwie swojego życiowego partnera, Roberta Capy, wykonując razem z nim zlecenie dla paryskiego tygodnika Vu.

Capa i Taro byli parą emigrantów żydowskiego pochodzenia. Poznali się w Paryżu. On, André (Endre) Friedmann, wśród przyjaciół nazywany Bandim, uciekał przed antysemityzmem i oskarżeniami o sympatyzowanie z lewicą. Na życie próbował zarabiać fotografią, początkowo z marnym skutkiem. Jego los odmieniło spotkanie z Gertą Pohorylle, niemiecką poliglotką zamieszaną w konspirację przeciwko nazistom, która znalazła się Paryżu tuż po tym, kiedy – być może dzięki posiadaniu polskiego paszportu – wydostała się z nazistowskiego więzienia.

Nie wiadomo, które z nich wpadło na genialny pomysł poprawienia ich marnej sytuacji materialnej. Zainspirował ich zapewne korzystny zbieg okoliczności: w październiku 1935 roku Gerta została asystentką Marii Eisner w agencji Alliance Photo, co dało jej możliwość kontaktu z fotografami i ich agentami. W pewnym momencie zaczęła pojawiać się u agentów z fotografiami rzekomo wykonanymi przez słynnego amerykańskiego fotoreportera, Roberta Capę. Ów mężczyzna miał mieć dziwne przyzwyczajenia: stronił od kontaktów z ludźmi i żądał niebotycznych cen za swoje fotografie. Czasem można go było tylko dostrzec gdzieś w akcji, kiedy w długim ciemnym płaszczu robił zdjęcia.

W rzeczywistości ich autorem był André. Mistyfikacja jednak się udała: jego fotografie osiągały ceny dwu- i trzykrotnie wyższe niż wcześniej.

Wkrótce i Gerta, wprowadzona przez partnera w tajniki zawodu, zaczęła wykonywać zdjęcia. Z początku także podpisywała je nazwiskiem Capy; później, już w Hiszpanii, zmieniła imię na Gerda i przyjęła nazwisko Taro, stopniowo uniezależniając się, także pod względem artystycznym, od partnera.

Kiedy kobiety się wtrącają

Nie wydaje się dziwne, że w kręgu zainteresowań młodej fotografki – lewicującej, niezależnej kobiety – znalazły się inne, podobne jej osoby. Fotografia klęczącej milicjantki została wykonana na plaży w okolicach Barcelony, podczas szkolenia oddziałów kobiecych, mających stanowić wsparcie strony republikańskiej.

Dynamiczna kompozycja fotografii oparta jest na linii diagonalnej, którą wyznacza tułów milicjantki, a tej przeciwstawia się ułożona poziomo dłoń trzymająca rewolwer. Dziewczyna patrzy przed siebie. Nie widać celu. Być może jest to tarcza, a może uczy się jedynie postawy, a trzymany w jej ręku rewolwer nigdy nie wystrzeli?

Gerda Taro. Republikańskie milicjantki podczas instruktażu na plaży, przedmieścia Barcelony. Sierpień 1936. Na licencji Creative Commons.

Na kolejnej fotografii tej samej autorki, stoi w szeregu pięć kobiet w ciemnych mundurach: bluzach i luźnych spodniach, z krótko ściętymi lub spiętymi nad karkiem włosami. Pierwsza z nich, całkiem z prawej, trzyma w ręku strzelbę. Najprawdopodobniej to kolejka do prób strzelania. Kobiety nie wyglądają na szczególnie zdyscyplinowane: rozglądają się w różne strony, stoją dość nierównomiernie. Niektóre zwrócone są tyłem do widza. Kompozycja znów jest niezwykle dynamiczna, oparta na diagonali, daleka od wojskowej musztry, a oddolne ujęcie sprawia, że postaci kobiet nabierają monumentalnego charakteru.

Fotografia klęczącej milicjantki została opublikowana w specjalnym wydaniu Vu, poświęconym hiszpańskiej wojnie, w reportażu opatrzonym tytułem „Quand les femmes s’en mêlent” – „Kiedy kobiety się wtrącają“. Dwukolumnowy reportaż pokazuje serię fotografii kobiet zaangażowanych w wojnę, wykonanych przez różnych autorów. Są wśród nich nie tylko ćwiczące milicjantki, ale także ochotniczki wracające z frontu i sanitariuszki.

Postaci kobiece są jednym z ważnych tematów w twórczości Gerdy Taro. Ich wizerunki wpisują się w serię fotografii przedstawiających spędzanie czasu wolnego przez republikanów, wykonanych w pierwszych miesiącach pobytu fotografki w Hiszpanii. Zajmują miejsce wśród sfotografowanych z empatią scen rodzajowych przedstawiających mężczyzn, kobiety i dzieci – ujętych zawsze pozytywnie, zawsze radosnych, pozostających ze sobą w przyjacielskich relacjach i braterskiej komitywie. Z czasem perspektywa Gerdy Taro się zmieni. Obraz bawiących się na barykadach chłopców uzupełnią dzieci z domu dla sierot wojennych w Madrycie. Pełnym nadziei dziewczętom towarzyszyć będą kobiety opłakujące śmierć bliskich i straty materialne. Obraz wojny dopełnią zdjęcia wykonane w kostnicy.

Kobieta walcząca

Wizerunek kobiety zaangażowanej w walkę przeciw faszyzmowi był chętnie lansowany przez lewicowe media, to jest prasę ilustrowaną oraz dynamicznie rozwijający się wtedy film. Towarzyszki żołnierzy uczące się strzelać, pracujące przy produkcji amunicji i zajęte przy barykadach regularnie pojawiały się na fotografiach. Ich wizerunek miał stać się przeciwwagą dla obrazów kobiet-ofiar: opuszczonych, pozbawionych dachu nad głową, z bolesnym wyrazem twarzy tulących swe osierocone dzieci – jak matka sfotografowana przez Gerdę Taro w Almerii w lutym 1937 roku.

Kobieta rewolucji miała być pełną optymizmu antyfaszystką, z radością oddającą swój zapał w służbie idei. Mimo, że towarzyszyła mężczyznom w ciężkim wojennym losie, a może właśnie dzięki temu, wciąż bywała atrakcyjna. Męskie atrybuty, takie jak spodnie i broń, tylko dodawały jej wdzięku, paradoksalnie podkreślając jej kobiecość i nadając jej wizerunkom zabarwiony erotyzmem charakter. Wśród fotografii Gerdy Taro można znaleźć kobiety nie tylko zaangażowane w walkę lub przygotowujące się do niej. Są tu także wizerunki młodych dziewcząt radośnie flirtujących z siedzącymi w opancerzonym samochodzie żołnierzami: pogodnych, pewnych siebie i swych poglądów, niezależnych i gotowych do poświęceń.

Fotografie instruktażu na plaży zostały wykonane w sierpniu 1936 roku, a więc niedługo po wybuchu wojny domowej w Hiszpanii. W czasie, kiedy po stronie republikańskiej młode, zdrowe kobiety rekrutowano do walki zbrojnej. Tym samym nadano młodym kobietom znaczenia, jakiego dotychczas nie miały. Udało im się też zyskać pewną niezależność oraz poczucie przynależności do świata zdominowanego do tej pory przez mężczyzn.

Być może jednak kobiety nie sprawdziły się w męskim świecie, gdyż już jesienią 1936 roku rozkazem ministra wojny Francisco Largo Caballero zostały zmuszone do pozostania na tyłach, co miało usprawnić i zdyscyplinować wojsko. Kilka miesięcy później, w marcu 1937, kobiety nie będą już mogły nosić mundurów, nawet pielęgniarskich. Oficjalna historia kobiet w hiszpańskiej wojnie jest więc bardzo krótka.

Tu gracia a saltar, burlándote a las balas[1]

Choć na wiele lat jej postać została zapomniana, z czasem Gerda Taro stała się ikoną nie tylko walki o równouprawnienie (w 2001 roku jej biogram ukazał się w encyklopedii Women in World History), ale i sprzeciwu wobec faszyzmu jako takiego. Została okrzyknięta pierwszą fotoreporterką wojenną. Była też pierwszą kobietą-profesjonalistką, która zginęła dokumentując działania wojenne. Pozostała także legendarną miłością życia Roberta Capy, jednego z najsłynniejszych fotoreporterów na świecie, współzałożyciela agencji fotograficznej Magnum. Capa zadedykował jej album Death in the Making, w którym zamieścił zdjęcia wykonane przez oboje na froncie hiszpańskiej wojny. Jako że album ukazał się pod jego nazwiskiem, umieszczone w nim fotografie wykonane przez Gerdę Taro zostały przypisane właśnie Capie. Dopiero w drugiej połowie XX i na początku XXI wieku badacze związani z International Center of Photography w Nowym Jorku dokonali atrybucji tych fotografii.

Gerda Taro zginęła 25 lipca 1937 roku podczas bitwy bruneckiej, kiedy to rozpędzony czołg staranował samochód, którym fotografka i towarzyszący jej Ted Allan usiłowali wycofać się z pola walki. Z opowieści świadków wiadomo, że w jednym ze swoich ostatnich, z trudem wygłoszonych zdań, Gerda pytała o stan jej aparatów po wypadku. W ostatnich dniach lipca jej ciało przewieziono do Paryża, a następnie wystawiono w Maison de la Culture. Pogrzeb odbył się 1 sierpnia 1937 roku. W dniu w którym zmarła ukończyłaby dwadzieścia siedem lat. Pochód żałobny stał się antyfaszystowską demonstracją, czemu daje wyraz reportaż w Ce Soir z tego dnia. Oszczędną w formie bryłę nagrobka fotografki na cmentarzu Pére-Lachaise zaprojektował Alberto Giacometti.

 

Maria Pallado

 

Bibliografia:

Taro, Gerda[w:] Women in World History: A Biographical Encyclopedia, Red. D. Klezmer, T. 15, Yorkin Publications 2001, s. 174-175

A. Kershaw: Capa. Szampan i krew. Warszawa, Wydawnictwo Fontanna, 2008

K. Lubben, I. Schaber, R. Whelan: Gerda Taro.Barcelona, MNAC/ICP/STEIDL, 2009

F. Olmeda: Gerda Taro, fotógrafa de guerra. El periodismo como testigo de la historia.Barcelona, Debate, 2007

I. Schaber: Gerta Taro. Fotoreporterin im spanischen Bürgerkrieg. Eine Biografie.Marburg, Jonas Verlag, 1994

M. Tuñón de Lara, J. Valdeón Baruque, A. Domínguez Ortiz: Historia Hiszpanii.Kraków, Universitas, 1997, s. 554-591

Przypisy:

[1] „Wdzięcznie podskakujesz, naśmiewając się z kul“ (tłum. własne); Luis Pérez Infante, A Gerda Taro, muerta en el frente en Brunete [w:] K. Lubben, I. Schaber, R. Whelan: Gerda Taro.Barcelona, MNAC/ICP/STEIDL, 2009, s. 39

Partnerzy



Przewiń do góry