Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Kryminał w cieniu gotyckiego zamku | wywiad z Krzysztofem Bochusem, autorem powieści „Czarny manuskrypt”

Kryminał w cieniu gotyckiego zamku | wywiad z Krzysztofem Bochusem, autorem powieści „Czarny manuskrypt”

Może przybliży Pan tajemnicę swojego warsztatu. W jaki sposób pracuje się nad tak misternie skonstruowaną fabułą – kilka równolegle prowadzonych wątków, a przy tym jeszcze zachowanie należytej dbałości o fakty, detale, które tworzą warstwę historyczną. Konsultował się Pan z historykami czy to raczej owoce Pana researchu?

Zanim zasiądę do pisania rozrysowuję postaci, rozpisuję poszczególne wątki, pilnując przy tym chronologii zdarzeń. Ale w każdym akcie twórczym nadchodzi taki moment, kiedy pióro zaczyna samo prowadzić. Nigdy nie wiem do końca jak rozwinie się dany wątek, dopóki go nie skończę. I to jest najbardziej fascynujące w pisaniu, dlatego właśnie warto tworzyć, aby najpierw dotknąć granic i możliwości własnej wyobraźni, a potem – sprawdzić czy tej magii ulegają także inni. Moją domeną są kryminały retro. Dbam więc o możliwie wierne odtworzenie topografii opisywanych miejsc, realiów i społecznego tła epoki, choć podporządkowane jest to fabule.

Wszystko to służy ukształtowaniu u Czytelnika przekonania, że opisane wątki historyczne mogły zdarzyć się naprawdę. Tylko wtedy bowiem cała opowieść staje się wiarygodna. Na kartach „Czarnego manuskryptu” pojawiają się postaci cesarza Fryderyka II i wielkiego mistrza Hermanna von Salzy. Obaj należeli do najbardziej barwnych, ekscentrycznych i niezwykłych postaci swoich epoki. Dlatego miejsce szczególne w przygotowaniach do napisania książki zajął research historyczny: na podstawie literatury naukowej i fachowych opracowań o zakonie krzyżackim. Studiowałem także archiwalne materiały i filmy o Marienwerder i Marienburgu, oglądałem stare mapy, widokówki i zdjęcia obu miast. Ale chcę wyraźnie zaznaczyć: „Czarny manuskrypt” to powieść kryminalna, która ma zaintrygować Czytelnia – a nie praca naukowa. Chociaż wszystkie opisane w niej zdarzenia mogły zdarzyć się naprawdę.

Christian Abel to postać z „charakterem”. W jakiej mierze główny bohater został poddany kreacji artystycznej, a w jakim stopniu jest odzwierciedleniem cech realnych osób, może nawet Pana?

Jako pisarz staram się nie zapominać o dwóch podstawowych prawdach. Po pierwsze – kryminał to tylko rozrywka. Dlatego musi być dobrze „opowiedziany”, z frapującą fabułą, bez dłużyzn i dramaturgicznych mielizn. Po drugie – książkę niesie przede wszystkim główny bohater. Czytelnik musi go polubić, aby poddać się narracji. Mój bohater to kreacja artystyczna, zlepek różnych wyobrażeń i cytatów, które chomikuję w swojej głowie. Lubię go, ale na pewno nie jest emanacją mnie samego. Wyobrażając go sobie starałem się stworzyć postać, która będzie w stanie zaintrygować Czytelników. Christian Abell jest oficerem policji kryminalnej (Kripo). Ma trzydzieści parę lat, to wysoki, szczupły blondyn lubiący eleganckie garnitury i zegarki Omegi. Jest bardzo skupiony na swojej pracy, wnikliwy i inteligentny. Dostrzega rzeczy niewidoczne dla innych. Wewnętrznie bardzo uczciwy i lojalny, nawet jeśli przychodzi mu za to przywiązanie do zasad, zapłacić służbową niełaską. W planie osobistym bardzo oddzielny. Małomówny, wstrzemięźliwy, a jeśli chodzi o wyrażanie emocji, nawet lekko wycofany. Zgorzkniały, ale nie cyniczny. Mimo tych znamion szorstkiej męskości można w nim wyczuć duszę romantyka.

Swoje złożone śledztwo w sposób niesztampowy, nie zawsze zgodny z oczekiwaniami przełożonych. Kilka razy myli trop, ale kierowany instynktem rasowego gliniarza i nieubłaganą logiką zbliża się krok, po kroku do rozwiązania zagadki. Czytelnik może odnieść wrażenie, że gdyby nie jego nieskrępowana wyobraźnia i wytrwałość – policja dałaby się wywieść w pole.

Wyróżniają go na pewno szerokie horyzonty i zainteresowania. Abell lubi to, co robi, ale jednocześnie rozumie, że świat nie kończy się na areszcie śledczym i izbie przesłuchań. Interesuje się malarstwem, czyta Schopenhauera. Z całą pewnością trudno go uznać za bohatera ze spiżu. Niektóre jego posunięcia czy wybory – zwłaszcza w życiu uczuciowym – mogą wydawać się kontrowersyjne. Jest sprawny fizycznie, ale niepozbawiony słabości. Jego życie kilka razy znajduje się w niebezpieczeństwie. Abell cierpi fizycznie, ulega napadom paniki. Jego przeciwnicy próbują go kolejno utopić, udusić, spalić, a nawet rozjechać. Dodatkowo cierpi na klaustrofobię, co nie sprzyja rozwiązaniu zagadki, ukrytej w podziemnych korytarzach i kryptach miasta, które sam nazywa „kretowiskiem”. Dzięki swojej inteligencji i sile woli zawsze wychodzi jednak z opresji.

Pańskie inspiracje literackie?

Lubię powieści erudycyjne i autorów przykładających wagę nie tylko do konstrukcji i fabuły powieści – ale także do stylu, w jakim ta historia jest opowiadana. Dlatego jestem miłośnikiem Umberto Eco. Jego „Imię Róży” to dla mnie archetyp inteligentnej powieści kryminalnej. Cenię Stiega Larssona i Javiera Sierra. Jestem zachwycony „Szczygłem” Donny Tartt, a „Szachownicę flamandzką Artura Pereza Reverte uważam za wzór powieści awanturniczo- detektywistycznej. Podziwiam Pierre’a Lemaitre. Wprowadził kryminał na wyżyny, zbliżone do literackiego Parnasu. To tylko kilku ulubieńców z dłuższej listy.

Generalnie, czytam dużo, ale niekoniecznie są to kryminały. Poza beletrystyką – głównie fachowe książki i opracowania historyczne. Ostatnio biografię Adolfa Hitlera pióra Johna Tolanda i trzy tomy „Dzienników” Josepha Goebbelsa z uwagi na moje zainteresowanie historią III Rzeszy. Fascynująca lektura. Sam jestem współautorem kilku pozycji o profilu historycznym. Zgłębiam dzieje mojego rodzinnego Pomorza, mimo iż od czasów studiów jestem warszawskim słoikiem.

Jak informuje wydawca niedługo możemy spodziewać się kolejnej powieści. Czy będzie to kontynuacja „Czarnego manuskryptu”? Ma Pan dalsze plany literackie?

W październiku – również nakładem Wydawnictwa Muza – ukaże się drugi tom, pt. „Martwy błękit” z radcą kryminalnym Christianem Abellem w roli głównej. Akcja dzieje się tym razem w Wolnym Mieście Gdańsku i Sopocie. Aktualnie zbieram materiały i przygotowuję się do napisania części trzeciej i ostatniej.

Partnerzy



Przewiń do góry