Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Mit batalii termopilskiej w świetle przekazów antycznych

Mit batalii termopilskiej w świetle przekazów antycznych

Bitwa pod Termopilami (480 r. p.n.e.) to jedna z najsłynniejszych batalii Starożytności. Któż bowiem nie słyszał o trzystu bohaterskich wojownikach spartańskich, stawiających dzielnie czoło ogromnej armii perskiej w wąskim, skalistym wąwozie, stanowiącym swoistą bramą do ziem Grecji. Ile jednak jest prawdy w tej pasjonującej opowieści, powtarzanej od wieków, a jaką jej część stanowią narosłe przez stulecia legendy?

Bitwa ta swe szczególne miejsce w historii zyskała z kilku powodów. Po pierwsze, to przykład nieograniczonej odwagi w obronie ojczyzny w obliczu najazdu wroga o miażdżącej przewadze, stawiany za wzór przez kolejne pokolenia. Po drugie, to przykład militarnej rozwagi i taktyki, która pozwoliła grupce ludzi wybić tysiące wrogów. I po trzecie, to po prostu bardzo ważna bitwa w dziejach, to zwycięstwo które otworzyło Persji drogę do bogatych poleis greckich i zmieniło je na lata. Jest jeszcze jeden powód, jaki należałoby dodać, a wynika on z trzech powyższych, mianowicie bitwa pod Termopilami została upamiętniona na liczne sposoby w kulturze popularnej. Książki, komiksy, filmy i gry mają jak wiadomo większe grono odbiorców niż antyczne przekazy źródłowe. Przez to właśnie współczesna wiedza o tym starciu jest często bardzo ogólna, a niejednokrotnie wręcz błędna.
Niniejszy artykuł bynajmniej nie ma za zadanie opisywać przebiegu całej bitwy, ze szczegółami analizując każdy z jej elementów, jest to bowiem zagadnienie na obszerną publikację, której swoją drogą nie doczekaliśmy się w naszym kraju po dziś dzień. Chciałbym tu jedynie przedstawić kilka, moim zdaniem, szczególnie ważnych kwestii, wpływających na obraz bitwy, o których każdy jej miłośnik winien wiedzieć.

 

Termopile  (Zdj. Wikimedia Commons)

Termopile
(Zdj. Wikimedia Commons)

Największym, z uporem powtarzanym błędem, jest liczebność greckiego wojska prowadzonego przez Leonidasa. Tę żyjący w V w. p.n.e. historyk grecki Herodot określił niezwykle szczegółowo, wyliczając ilu przedstawicieli poszczególnych miast lub plemion przybyło na miejsce bitwy[1]. Było to wg niego 5200 wojowników plus całe wojsko Lokrów Opunckich, których liczbę z kolei ocenił inny autor antyczny – Pauzaniasz, na ok. sześć tysięcy[2], co daje 11200. Nieco inną liczbę podają Diodor Sycylijski, twierdząc, że było to wraz z Lokrami 7400-7700[3] i Trogus/Justyniusz zmniejszający tę liczbę do 4000[4]. Nijak zatem ma się to do owych „Trzystu”. Ta legendarna liczba odnosi się bowiem tylko do ostatniego, trzeciego[5] dnia bitwy, kiedy to pewny przegranej król Sparty oddalił wojska sprzymierzeńców, pozostając z najwierniejszymi, doborowymi hoplitami spartańskimi. W rzeczywistości jednak Leonidas zatrzymał również 700 Tespijczyków, 400 Tebańczyków[6] i wg Pauzaniasza 80 Mykeńczyków[7] oraz helotów, czyli niewolników spartańskich, o których zwykle się zapomina. Jest to duży błąd, gdyż niewolnicy ci nie byli usłużnymi barbarzyńcami, jak to wówczas zwykle bywało, lecz również broniącymi krainy swych ojców Grekami. Heloci to bowiem podbici mieszkańcy Lakonii i Mesenii. Ich zaangażowanie w bitwę jest dyskusyjne, zwykle widzi się helotów jako personel pomocniczy wojowników, lecz wiemy, że niejednokrotnie chwytali za broń i walczyli ramię w ramię ze swymi „panami”[8]. Nawet sam Herodot wspomina, iż heloci w liczbie siedmiu na każdego Spartiatę walczyli pod Platejami, jako lekkozbrojni[9]. Prawdopodobny zatem staje się udział spartańskich niewolników również wcześniej. Wiemy, że w ostatecznym starciu zginęło pod Termopilami ok. 4000 ludzi[10], odliczając Tebańczyków, którzy poddali się królowi perskiemu; widać, że liczba helotów musiała być znaczna[11]. Nie sposób zakładać, że Leonidas nie zrobił z nich żadnego użytku i pozwolił Persom zabijać ludzi stojących bez broni. Choć heloci byli ludnością niewolną i wielokrotnie buntowali się na zamieszkałych przez siebie terenach, to łączyła ich z Lacedemonem szczególna relacja, zależna od pełnionych obowiązków[12]. Byli zapewne na tyle zróżnicowani, że ci, którzy ruszali na wojnę, cieszyli się zaufaniem, bo i sam król nie zabierałby ze sobą tak znacznej grupy ludzi, uważając, iż mogą łatwo zdradzić. Ponadto sami Spartiaci byli też po części odpowiedzialni za swych helotów i, w razie przewinienia niewolnika, oni również byli karani[13]. Tym bardziej należy przypuszczać, że heloci, towarzyszący poszczególnym wojownikom, byli blisko związani ze swymi zwierzchnikami. Tak więc liczba wojowników wzrasta w świetle tych informacji znacznie powyżej trzystu. Już w czasach antycznych liczby te ulegały jednak permanentnemu zmniejszaniu. U Diodora jest tylko wzmianka o zatrzymaniu Tespijczyków[14], a u Trogusa/Justyniusza nie pojawiają się żadni dodatkowi wojownicy, słowa też nie ma w ich dziełach o helotach. Zarazem podają liczbę nieadekwatną do liczby Spartan, gdyż wg Diodora walczyło w ostatnim starciu (razem z Tespijczykami) 500 żołnierzy[15], a wg Trogusa/Justyniusza – 600[16]. N. G. L. Hammond uważa, że obaj autorzy korzystali z jakiegoś wspólnego źródła informacji, lecz streszczając je popełnili błąd[17]. Było to prawdopodobnie efektem, budowanej w późniejszych czasach, niemal mitycznej opowieści o walce przodków z potęgą militarną, tak istotnej i symbolicznej dla Greków pod rzymskim panowaniem.

Wracając do kwestii sił dowodzonych przez Leonidasa, pojawia się jeszcze pytanie o faktyczną liczbę samych Spartiatów, walczących w wąwozie termopilskim. Przekazy źródłowe zgodnie wymieniają trzystu wojowników, ruszających ze Sparty ku „Gorącej Bramie”. Czy jednak w chwili ostatecznego starcia liczba ta pozostała niezmieniona? Wiemy o co najmniej dwóch spośród tego grona, którzy opuścili miejsce bitwy. Niejaki Aristodemos, tłumacząc się chorobą oczu, uszedł do Sparty, gdzie spotkał się z powszechna pogardą, którą starał się potem zmyć, walcząc pod Platejami. Drugi zaś, zwany Pantites, wysłany jako poseł do Tesalii, nie zniósł wstydu i powiesił się[18]. Idąc tym tropem, część opracowań podaje informację o 298 Spartiatach. Tę liczbę jednak odnosi się do sił greckich trzeciego dnia walki, oczywiście niesłusznie. Część z nich bez wątpienia bowiem poległa w pierwszych dniach, o czym Herodot nawet wyraźnie pisze w swych Dziejach[19]. Ilu oddało swe życie – nie wiemy, odnajdujemy u antycznego autora jedynie wzmiankę o nielicznych, wśród nich, ofiarach. Tak więc okazuje się, że Leonidas, po odejściu większości Greków, walczył z około 4000 tysiącami ludzi, o nie do końca pewnej liczbie Spartan. Oczywiście to w żaden sposób nie umniejsza jego zasług, zmienia jednak nieco ogólnie znany obraz batalii.

 

Miejsce bitwy dziś (Zdj. Wikimedia Commons)

Miejsce bitwy dziś
(Zdj. Wikimedia Commons)

Kolejną ważną kwestią jest postać samego Leonidasa i prowadzona przez niego polityka Sparty względem najazdu perskiego. Chociaż Lacedemończycy parę dziesięcioleci później splamili się tajemnym układem z Persją, wymierzonym we wcześniejszych greckich sojuszników, to w roku 481 p.n.e. obstawali jednoznacznie za walką z agresorem. Podczas spotkań Związku Helleńskiego, większość jego przedstawicieli tylko Spartan uznała godnymi przejęcia dowodzenia, a tym samym przekazania naczelnego dowództwa jednemu z jej monarchów. Podczas dyskusji dotyczących obrony, pojawiła się pewna kwestia, która kładzie się nieco cieniem na mieszkańcach Peloponezu. Otóż wielu z nich opowiadało się przeciwko obronie Termopil, forsując strategię polegającą na skupieniu całej armii na Istmie Korynckim. Innymi słowy wszyscy Grecy mieli walczyć za Półwysep Peloponeski, resztę ziem pozostawiając na pastwę najeźdźcy[20]. Nie wiemy jakie było wówczas zdanie Leonidasa na ten temat, jednak zdecydowanie sprzeciwił się takiemu rozwiązaniu, gdy dyskusja rozgorzała na nowo, już po przybyciu Hellenów pod Termopile[21]. Co jednak chciał osiągnąć król, czy wierzył, że z tak nielicznymi oddziałami zdoła powstrzymać ogromną armię Kserksesa? Ze słów Herodota należy wnioskować, że wyprawa Leonidasa była jedynie forpocztą, strażą przednią właściwych sił greckich, mających przybyć po zakończeniu igrzysk olimpijskich i uroczystości ku czci Apollina Karnejskiego[22]. R. Kulesza uważa jednak, że nigdy poważnie nie brano tego pod uwagę, a Greckie oddziały miały jedynie za zadanie zatrzymać Persów jak najdłużej, umożliwiając lepsze obwarowanie Przesmyku Korynckiego[23]. Mógłby tę teorię potwierdzać jeden z cytatów, rzekomo będący zapisem słów Leonidasa, na zarzut, iż przybył ze zbyt małą liczbą żołnierzy: Doprawdy i tak przyprowadziłem wielu, jeśli mają zginąć[24]. Czyżby zatem Leonidas prowadził oddział straceńców, a greckie poleis zgodziły się złożyć ofiarę z tak wielu ludzi. Czyżby znalazło się tak wielu gotowych oddać swe życie, tylko po to, by zyskać kilka dni? Osobiście nie uważam, by było to prawdą. Być może uwierzono w szansę powstrzymania Persów, podobnie jak dziesięć lat wcześniej, gdy po klęsce floty i bitwie pod Maratonem, wojska Dariusza zawróciły do domu. Być może zakładano, że uda się zwyciężyć na morzu i zatrzymać nieprzyjaciela tak długo, aż uzna dalsze szarże za nieskuteczne, doprowadzając go do odwrotu spod Termopil, fortyfikowanie Koryntu zaś uznając planem rezerwowym. Grecy mogli naprawdę wierzyć w to rozwiązanie, gdyż Pauzaniasz jednoznacznie stwierdza, że gdyby Persowie nie dowiedzieli się o tajnej ścieżce, którą obeszli Greków od tyłu, bitwa zakończyłaby się zwycięstwem[25].

Idąc dalej, pojawia się jeszcze jedna ciekawa sprawa, a mianowicie słynna decyzja Leonidasa o odprawieniu reszty wojsk i bohaterskiej walce Spartan do ostatniego żołnierza. Relacja Herodota wskazuje raczej na sprzeczkę w obozie helleńskim i decyzję poszczególnych dowódców o opuszczeniu miejsca bitwy[26]. Stało się to wówczas, gdy zwiadowcy donieśli o zmierzających ścieżką Anopaja oddziałach perskich i szanse na zwycięstwo zniknęły. Młodsze źródła jednoznacznie podają osobistą decyzję Leonidasa, jedyną przyczyną odejścia sojuszników[27], być może dlatego, że ukazywanie podziałów w czasach walki o konsolidację Greków, nie było najlepszym zabiegiem. Tak czy inaczej król postanowił pozostać z garstką wybranych i walczyć do końca. Badacze od lat prowadzą dyskusję nad sensem takiego posunięcia, przedstawiając swoje teorie. Wiemy, że nieprawdą jest powtarzana do znudzenia formuła o powrocie z tarczą lub na tarczy wojowników Sparty. Przykładowo, kiedy rok później Pauzaniasz w bitwie pod Platejami dokonał taktycznego odwrotu, nikt nie uznał tego za skalanie kodeksu honorowego. Co więc kierowało lacedemońskim królem? Teorii jest kilka. Szczególnie popularna, i trzeba przyznać całkiem logiczna, jest głosząca strategiczną ochronę dla odwrotu sojuszników. Innymi słowy król, nie chcąc dopuścić do łatwego pokonania rozpierzchniętych wojsk greckich, postanowił zostać w wąwozie na tyle długo, by umożliwić im bezpieczny powrót do domu[28]. J. R. Grant wskazał trudny charakter króla, jego ambicje, upór i konflikt z eforami jako przyczynę tego wyboru[29]. J. A. S. Evans rozbudował pierwszą teorię, uważając rzekomą lojalność wobec sojuszników Sparty i polityczne kalkulacje za powód tego poświęcenia[30]. Nieśmiertelna jest też wyrosła na przekazach antycznych teoria, według której Wyrocznia delficka przepowiedziała, iż król Sparty zginie lub całe miasto legnie w gruzach[31]. Idąc za tymi słowami król miałby się poświęcić dla ocalenia ojczyzny. Gdyby tak jednak było, to prawdopodobnie nie skazywałby na śmierć również czterech tysięcy niewinnych ludzi. Zresztą sama przepowiednia zapewne została wymyślona post eventum dla wzmocnienia morale po klęsce termopilskiej[32]. Tak więc tego zagadnienia nie sposób rozstrzygnąć i trzeba ograniczyć się do przypuszczeń.

 

Pomnik Leonidasa w Termopilach (Zdj. Wikimedia Commons)

Pomnik Leonidasa w Termopilach
(Zdj. Wikimedia Commons)

Ostatnim ważnym elementem, wartym bliższego przyjrzenia się, jest przebieg ostatniego starcia grecko-perskiego pod Termopilami i rola, jaką odegrali w nim Tebańczycy. Według Herodota Kserkses trzeciego dnia rano przypuścił atak, na który Grecy odpowiedzieli dzielną walką, wysuwając się nieco do przodu w szerszą część przesmyku, gdzie ostatecznie polegli[33]. To powszechnie znana i prawdopodobnie autentyczna wersja, lecz nie jedyna. Tukidydes, wspominając to wydarzenie, pisze o zaniechaniu oporu w obliczu oskrzydlenia przez wroga[34], całkowicie burząc znany obraz bohaterskiej potyczki. Jego wzmianka jest jednak tak lakoniczna, że trudno ją analizować i oceniać co właściwie autor miał na myśli. Wszyscy kolejni autorzy, których teksty dotarły do naszych czasów, opisują natomiast zgodnie coś zupełnie innego. Otóż z ich przekazów wynika, że Grecy nie czekali na Persów, lecz sami uderzyli w nocy na ich obóz i niewiele brakowało, a udałoby im się zabić Kserksesa. Ten jednak zdołał w porę uciec, Grecy zaś zostali wybici dopiero po odebraniu życia wielu barbarzyńskim wojownikom[35]. Hammond uważa ten atak nie tylko za wymyślony, ale i nierealny, nazywając go „wolnościową balladą”[36]. Zatem to również zdaje się być kolejnym etapem ewolucji termopilskiego mitu, która bez wątpienia prezentuje się lepiej niż klasyczna wersja.
Zagadką jest zatem jeszcze rzekome zatrzymanie siłą Tebańczyków w krytycznym momencie. O ile wiele miast greckich na Północy poddało się Kserksesowi, wiedząc, iż nikt nie przybędzie im na pomoc, o tyle Tebańczycy byli wcześniej podejrzewani o properskie sympatie i wezwano ich pod Termopile celem sprawdzenia wierności Beotów wobec Związku Hellenów[37]. Czy więc nie lepiej byłoby odesłać ich do domów, niż pozostawić u swego boku w najgroźniejszym momencie potencjalnych zdrajców? Herodot pisze o nich jako zakładnikach[38], jednak do czego się to sprowadzało, skoro, jak twierdzi, bez problemu udali się do Persów z wyciągniętymi dłońmi, przyrzekając im wierność[39]. Wątpliwości te podzielał już Plutarch, nie potrafiąc znaleźć uzasadnienia takiej decyzji, uznał ją za wymysł Herodota. Słowa, żyjącego siedem wieków wcześniej „Ojca historii” określił mianem krzywdzących i niezgodnych z prawdą. Stwierdził, że podobnie jak Tespijczycy, oddział tebański pozostał z własnej woli[40]. Podejmujący się obrony swych przodków Plutarch zdaje się jednak nie być zbyt rzetelny, gdy wczytać się dokładnie w jego przekaz. Ponadto wiemy, że Tebańczycy faktycznie przeszli na stronę Persów i nawet walczyli wraz z nimi pod Platejami, czy jednak opis ich zdrady jest prawdziwy – trudno orzec. Dziś większość badaczy uznaje wersję Herodota za fakt, skupiając się na sensie samej decyzji spartańskiego króla. Być może, jak widział to Hammond, Leonidas ustawił Tebańczyków w pierwszej linii ataku, tak, by nie mieli możliwości ucieczki i zmuszeni byli do walki z wrogiem[41]. Jeśli tak rzeczywiście było, to poddanie się w trakcie walk musiało być niezwykle trudne i, zanim Persowie je zaakceptowali, wielu zapewne zginęło. Trudo wyrokować, czy Leonidas wykazał się tu geniuszem, czy szaleństwem, ale warto pamiętać, że król mógł mieć jakiś nieznany nam, ukryty plan, którego nie zdołał zrealizować. Leonidas, co warto nadmienić, nie był młodym, niedoświadczonym strategiem, lecz dojrzałym, około sześćdziesięcioletnim mężczyzną o niewątpliwie wieloletnim doświadczeniu bitewnym i należy zakładać, że wiedział co robi.

Bez względu na pewne niejasności, Grecy z dumą wspominali bitwę pod Termopilami, mitologizując jej bohaterów, a nawet uznając ich z czasem za zwycięzców, bo, jak napisał w
II wieku n.e. Pauzaniasz:

[…] wzniosły czyn Leonidasa przewyższył, moim zdaniem, wszystko, co się zdarzyło potem i kiedykolwiek przedtem[42].

 

Autor:

Paweł Kupsik

Bibliografia:

Źródła:

Herodot, Dzieje, przełożył i opracował S. Hammer, Wrocław-Warszawa-Kraków 2005;

Tukidydes, Wojna peloponeska, przełożył i przedmową opatrzył K. Kumaniecki, Warszawa 1957;

Diodor Sycylijski, Biblioteka historyczna, przełożyli na j. ang. C. H. Oldfather i in., Cambridge 1933-1967;

Plutarch O złośliwości i przewrotności Herodota, [w:] idem, Moralia, przełożyła oraz wstępem i przypisami opatrzyła Z. Abramowiczówna, Warszawa 1988;

Plutarch, Powiedzenia królów i wodzów. Powiedzenia spartańskie, przełożyła, wstępem i objaśnieniami opatrzyła K. Jażdżewska, Warszawa 2006;

Pauzaniasz, Wędrówka po Helladzie, (W świątyni i w micie, przełożyła i opracowała J. Niemirska-Pliszczyńska, Wrocław 1973), (U stóp boga Apollona, przełożyli i opracowali J. Niemirska-Pliszczyńska i H. Podbielski, Wrocław 1989);

Justyniusz, Zarys dziejów powszechnych starożytności na podstawie Pompejusza Trogusa, przełożył, wstępem i komentarzem opatrzył I. Lewandowski, Warszawa 1988;

Opracowania:

Evans J. A. S., The Final Problem at Thermopylae, Greek, Roman and Byzantine Studies 5, 1964, s. 231-237;

Grant J. R., Leonidas’ Last Stand, Phoenix 15, 1961, s. 14-27;

Hammond N. G. L., Sparta at Thermopylae, Historia: Zeitschrift für Alte Geschichte 45, 1996, s. 1-20;

Hammond N. G. L., Dzieje Grecji, Warszawa 1994;

Kulesza R., Starożytna Sparta, Poznań 2003;

Schumacher L., Niewolnictwo antyczne. Dzień powszedni i los niewolnych, Poznań 2005;

Zawadzka I., Dekret Temistoklesa z r. 480 przed n.e., Meander 16, 1961, s. 545-551.

Przypisy:

[1] Herodot, Dzieje VII 202-203.
[2] Pauzaniasz, Wędrówka po Helladzie X 20, 2.
[3] Diodor Sycylijski, Biblioteka historyczna XI 4, 5-7; przekaz Diodora nie jest jednoznaczny, nie wiadomo, czy wlicza trzystu hoplitów spartańskich, czy też nie.
[4] Justyniusz, Zarys dziejów powszechnych starożytności na podstawie Pompejusza Trogusa II 11; być może wspomina tu tylko tych, którzy wyruszyli z królem z Peloponezu, nie dodając reszty, jaka przybyła z innych rejonów (N. G. L. Hammond, Sparta at Thermopylae, Historia 45, 1996, s. 7).
[5] Jedynie Trogus/Justyniusz pisze o czterech dniach (II 11).
[6] Herodot VII 222.
[7] Pauzaniasz X 20, 1-2; liczby te odnoszą się do sił, jakie przybyły pod Termopile, we wspomnianym momencie było ich niewątpiwie mniej.
[8] L. Schumacher, Niewolnictwo antyczne. Dzień powszedni i los niewolnych, Poznań
[9] Herodot IX 28.
[10] Herodot VII 228; VIII 25.
[11] Niewykluczone, że pozostali również perijojkowie (ok. 1000), wówczas jak sugeruje N. G. L. Hammond (Dzieje Grecji, Warszawa 1994, s. 292) helotów byłoby ok. 2000.
[12] Por. R. Kulesza, Starożytna Sparta, Poznań 2003, s. 43-49.
[13] Ibidem, s. 45.
[14] Diodor XI 9, 2.
[15] Diodor XI 9, 2.
[16] Justyniusz II 11.
[17] N. G. L. Hammond, Sparta, s. 3.
[18] Herodot VII 229-232.
[19] Herodot VII 211.
[20] Inskrypcja zwana Dekretem Temistoklesa zdaje się być dowodem na brak wiary w Termopile i skupienie obrony na Istmie, nawet w Atenach (I. Zawadzka, Dekret Temistoklesa z r. 480 przed n.e., Meander 16, 1961, s. 547-549).
[21] Herodot VII 207.
[22] Herodot VII 206.
[23] R. Kulesza, op. cit., s. 19.
[24] Plutarch, Powiedzenia królów i wodzów. Powiedzenia spartańskie, Leonidas 9, tłum. K. Jażdżewska.
[25] Pauzaniasz III 4, 8.
[26] Herodot VII 219.
[27] Diodor XI 9, 1-2; Justyniusz II 11.
[28] Por. J. A. S. Evans, The Final Problem at Thermopylae, Greek, Roman and Byzantine Studies 5, 1964, s. 234-235.
[29] J. R. Grant, Leonidas’ Last Stand, Phoenix 15, 1961, s. 14-27.
[30] J. A. S. Evans, op. cit., s. 235-237.
[31] Por. Herodot VII 220; Justyniusz II 11.
[32] J. A. S. Evans, op. cit., s. 231-232.
[33] Herodot VII 223-225.
[34] Tukidydes, Wojna peloponeska IV 36.
[35] Diodor XI 10, 1-4; Plutarch, O złośliwości i przewrotności Herodota 32; Justyniusz II 11.
[36] N. G. L. Hammond, Sparta, s. 3.
[37] Herodot VII 205.
[38] Herodot VII 222.
[39] Herodot VII 233.
[40] Plutarch, O złośliwości 29; 31;33.
[41] N. G. L. Hammond, Sparta, s. 20.
[42] Pauzaniasz III 4, 7, tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska.

 

 

 

 

  • Equ

    Bardzo dobry tekst. Przeczytałem z przyjemnością i – co najważniejsze – poszerzyłem wiedzę.
    Brawo.

  • http://radiorp.pl/ Andrzej Wiśniewski

    Miło czytało by się takiego ebooka. Myślę, że warto byłoby kiedyś wydać.Tekst mocno wciąga i poszerza wiedzę historyczną.

Partnerzy



Przewiń do góry