Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Mumia i mumifikacja w starożytnym Egipcie

Mumia i mumifikacja w starożytnym Egipcie

Nazwa mumia nie jest terminem egipskim. Jest to słowo arabskie, które pierwotnie oznaczało: „ciało zachowane przez bitumin”. Jednocześnie słowo o takim samym brzmieniu w języku perskim oznaczało rodzaj środka farmaceutycznego o pewnym zastosowaniu w medycynie. Słynny arabski lekarz z XIII wieku, Ibn Betar pisał: „Mumia jest to lek, nazywany także bituminem z Judei. Nazwą tą określa się też substancję z grobów, którą znajduje się w wielkich ilościach w Egipcie i która jest niczym innym, jak miksturą, używaną dawniej przez Greków bizantyjskich do balsamowania umarłych”.

Mumia

Mumia Meneptaha (Zdj. Wikimedia Commons)

Mumia Meneptaha
(Zdj. Wikimedia Commons)

Przez wiele stuleci interesowano się mumiami wyłącznie w aspekcie ich zastosowań w medycynie (Niwiński 2002, s. 223). Już w XII wieku lekarz aleksandryjski el-Magar przepisywał swym pacjentom mumie jako dobry lek na stłuczenia i rany. W wiekach XII-XVII fragmenty mumii były sprzedawane w aptekach, a handel nimi rozwinął się szeroko w Egipcie, na Bliskim Wschodzie i dotarł do Europy. Pośrednikami w tym handlu byli głównie Żydzi z Aleksandrii i innych większych miast północnego Egiptu. Kiedy po dłuższym okresie eksploatacji starożytnych grobów źródła oryginalnych mumii zaczęły się wyczerpywać, a zapotrzebowanie na ów lek było nadal ogromne, a nawet rosło, handlarze zaczęli produkować własne „mumie”, poprzez użycie bituminu, który istotnie był w czasach starożytnych jednym ze środków stosowanych w mumifikacji. Wykorzystywano do tego ciała zbrodniarzy straconych w więzieniach oraz – w jeszcze większym zakresie – ciała ludzi zmarłych w szpitalach. Tych odkupywano po niskiej cenie od ubogich rodzin, niejednokrotnie zadowolonych z możliwości uniknięcia kosztów pogrzebu. Wypełnione bituminem i wysuszone w słońcu te nowe „mumie” przypominały wyglądem oryginalne i znajdowały chętnych nabywców. Proceder ten był nielegalny i rząd, który tolerował handel prawdziwymi mumiami, nie mógł pozwolić na takie fałszerstwa. Mimo to dopiero w XVII wieku sprawa się ujawniła, gdy pewien niewolnik należący do handlarza, który się zajmował „produkcją mumii”, chcąc się zemścić na swym właścicielu za złe traktowanie, złożył na niego donos u paszy. Handlarz, a w następstwie śledztwa także inni zostali uwięzieni, a następnie wprawdzie zwolnieni za kaucją, ale obłożeni tak wysokim podatkiem, że handel mumiami jako zupełnie nieopłacalny wygasł szybko i całkowicie.

Jednak jeszcze przez długi czas sprzedawano w Europie „proszek mumiowy” jako lekarstwo. W tym czasie prawdopodobnie częściej można było znaleźć egipską mumię w aptece niż w kolekcjach zabytków (Niwiński 2002, s. 224). Mumie, które uniknęły sproszkowania, wzbudzały ciekawość jako kuriozalne obiekty i niekiedy urządzano specjalne spektakle publiczne, w czasie których rozwijano je i badano, zapisując wyniki tych badań w formie protokołów. Wymowny jest na przykład tytuł relacji z rozwinięcia mumii w niemieckim mieście Gotha w roku 1715: Esej o mumiografii, czyli dokładny i wierny opis jednej z najrzadszych i najdziwniejszych mumii, jakie kiedykolwiek widziano w Europie. Jeszcze wcześniejszą datę: 1662, nosi sprawozdanie z rozwinięcia we Wrocławiu mumii należącej do aptekarza Kruzjusza; jest to zapewne najstarsza wzmianka o mumii, jaka się znajdowała na terenie dzisiejszej Polski.

Począwszy od końca XVIII wieku, kiedy to prace uczonych towarzyszących wyprawie Napoleona zapoczątkowały naukowe badania kultury starożytnego Egiptu, datuje się silny wzrost zainteresowania mumiami, które oprócz piramid stają się jakby symbolem tej kultury, fascynującej przybyszów swą rzekomą tajemniczością. Od początku XIX wieku mumie napływają więc masowo do Europy, gdzie się stają już nie lekarstwem, lecz obiektem naukowych badań.

Mumia egipska - przechowywana w muzeum w Watykanie (Zdj. Wikimedia Commons)

Mumia egipska – przechowywana w muzeum w Watykanie
(Zdj. Wikimedia Commons)

Tak duże zainteresowanie mumiami spowodowało ponowne ożywienie się handlu mumiami wśród europejskich podróżników i kolekcjonerów. Głównym ośrodkiem tego handlu stał się Luksor, a właściwie wieś Gurna leżąca na terenie Teb Zachodnich – cmentarza starożytnej stolicy Egiptu. Wieśniacy rozpoczęli na wielką skalę poszukiwania starożytnych grobów, z których wydobyte liczne mumie, sarkofagi, papirusy i inne zabytki sprzedawano następnie Europejczykom, początkowo po bardzo niskiej cenie, później stopniowo coraz drożej, aż wreszcie dochodziło do tego, iż dla większego zarobku oryginalny sarkofag czy papirus dzielono na kilka części, z których każdą sprzedawano oddzielnie. Wielka liczba zabytków w muzeach europejskich pochodzi właśnie z tego okresu rabunkowych wykopalisk, kiedy to nie było żadnych ograniczeń w wywozie starożytnych obiektów z terenu Egiptu.

Mumie egipskie po dzień dzisiejszy nie utraciły rangi symbolu (Niwiński 2002, s. 227). Świadczy o tym ogromne zainteresowanie mumiami wśród zwiedzających muzea, posiadające w swych zbiorach zabytki egipskie. W Muzeum Egipskim w Kairze wykorzystano swego czasu to zjawisko, wprowadzając specjalną opłatę równą cenie biletu wstępu do muzeum, za obejrzenie jednej tylko sali zawierającej mumie królewskie. W 1976 roku wielkiego rozgłosu nabrała sprawa przewiezienia mumii Ramzesa II do Paryża celem podania jej zabiegom konserwacji. Decyzja została podjęta w trakcie spotkania głów obu zainteresowanych państw, Egiptu i Francji. W momencie wyładowywania skrzyni z mumią na lotnisku paryskim grano hymn państwowy, a żołnierze Gwardii Republikańskiej prezentowali broń.

Proces mumifikacji

Sami Egipcjanie nie opisali szczegółów procesu balsamowania. W każdym razie żaden taki traktat się nie zachował. Przedstawienia nie są nigdy całkowicie jasne, zawarte zaś w nich aluzje mają charakter bardziej religijny niż techniczny. To, co wiemy, pochodzi raczej z dzieł autorów greckich: Herodota, Diodora, Plutarcha czy Porfiriusza. Możemy odtworzyć zasadnicze etapy tego zabiegu, a ponadto, co dla Egipcjan miało większe znaczenie, jego cel i związane z nim znaczenie symboliczne. Dopiero jednak „rozwinięcie” mumii i ich analiza za pomocą nowoczesnych technik dostarcza tu wskazówek, często sprzecznych z dotychczasowymi przekonaniami. Tak stało się w czasie konserwacji szczątków Ramzesa II i później, w roku 1986, kiedy interdyscyplinarna ekipa naukowców badała anonimową mumię z Okresu Późnego, własność w Muzeum w Lyonie (Josset-Goyon: 1988 za: Grimal 2004, s. 139).

Genezy balsamowania zwłok należy szukać w micie o śmierci i zmartwychwstaniu Ozyrysa. Mit ten musiał już istnieć wtedy, gdy pojawiły się pierwsze próby mumifikacji, być może już w okresie tynickim. Świadczy o tym rozwinięta forma grobu, niekiedy owijanie ciał w bandaże, a nawet składanie ich w prostych sarkofagach, mimo że nie znamy z tego okresu prawdziwych mumii. Oczywiście, pierwsze próby zachowania ciała przed rozkładem dotyczyły tylko króla i ewentualnie członków jego najbliższej rodziny. Jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że proces przekształcania ciała w mumię przetrwał w Egipcie do czasów po wprowadzeniu chrześcijaństwa, a w uproszczonej formie praktycznie aż do podboju arabskiego, zjawisko to istniało ponad 3200 lat bez przerwy i niewiele innych fenomenów kulturowych może się z nim równać pod tym względem, nawet w skali całego świata.

Jak wspomniano wyżej, nie przetrwały do naszych czasów szczegóły procesu mumifikacji, zapisane przez starożytnych Egipcjan, jednak w wyniku splotu szczęśliwych okoliczności zachowały się teksty starożytnego Rytuału Balsamowania. Zawierają one z jednej strony bezcenne wskazówki techniczne dla kapłanów, z drugiej zaś formuły, jakie należało recytować głośno przy kolejnych czynnościach, składających się na proces mumifikacji. Same teksty są późne, pochodzą bowiem dopiero z czasów rzymskich – z I połowy I wieku n.e. – ale są to bardzo wierne kopie z oryginałów powstałych znacznie wcześniej, przypuszczalnie w Nowym Państwie, i przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Niestety, fragmenty Rytuału, które dotrwały do naszych czasów, obejmują tylko końcowe etapy mumifikacji. Resztę musimy odtwarzać, korzystając z wyników badań mumii, publikowanych od trzystu lat. Trzeba ponadto zaznaczyć, że w czasie ponad trzytysięcznej historii mumifikacji proces ulegał wielu zmianom.

blog_gk_149520_229297_tr_imag2cOpisana niżej procedura mumifikacji opisuje, jak ten proces mógł wyglądać w czasach XXI dynastii. Po śmierci ciało Egipcjanina przenoszono do namiotu oczyszczenia. Niewątpliwie przy akompaniamencie specjalnych modlitw recytowanych przez kapłana, których nie znamy, było tam ono umyte, czyli puryfikowane za pomocą wody z dodatkiem natrytu, odgrywającego tu rolę środka dezynfekującego. Z religijnego punktu widzenia ceremonia puryfikacji wiązała się z mitem o narodzinach Słońca, które wynurzyło się z praoceanu. Po rytualnym obmyciu ciała namaszczano je wonnymi olejkami i ubrano w szaty i ozdoby, jakie zmarły nosił za życia. Później ciało zmarłego zwracano rodzinie, która czekała w pobliżu namiotu, by w żałobnym orszaku zanieść go do pracowni balsamierskiej, noszącej nazwę Uabet – „Czyste miejsce”. Tam rodzina rozstawała się ze zmarłym na dłuższy okres. Z zasady okres ten wynosił 70 dni (żałoba po śmierci krewnego trwała tyle samo), ale często zdarzały się odstępstwa od tej reguły. Pierwszą czynnością jaką musieli podjąć balsamierzy, było jak najszybsze opróżnienie ciała ze wszystkich łatwo psujących się wnętrzności i dokonywano tego przez nacięcie na lewym boku brzucha. Następowało rytualne „wypędzenie” kapłana, który rozciął ciało. Mogło to być sygnałem dla rodziny zgromadzonej na zewnątrz, że proces mumifikacji się rozpoczął (Niwiński 2002, s. 235). Ciało zmarłego położono na specjalnym kamiennym lub drewnianym stole balsamierskim, lekko pochyłym, z jednej strony zakończonym dekoracyjnym podniesieniem wyrzeźbionym w kształcie głowy zwierzęcej, z drugiej zaś- basenem, do którego spływały wszelkie płyny. Kapłani przystępowali do pracy. Najważniejszy z nich, ubrany w maskę Anubisa i zwany: Anubis Wielki Tajemnicami, kierował całą operacją. Towarzyszył mu inny kapłan, jego zastępca, noszący maskę Horusa. Kapłan lektor, obecny przez cały czas ceremonii, był zobowiązany czytać formuły liturgiczne wraz z towarzyszącymi im wskazówkami technicznymi, czyli wspomniany wyżej Rytuał Balsamowania. Wiele pomocniczych czynności, jak noszenie wody, przygotowywanie potrzebnych substancji itp., wykonywało oczywiście, kilku innych kapłanów innej, niższej rangi, o których teksty milczą. Jedną z pierwszych czynności było oczyszczenie wnętrza czaszki. W tym celu ostrym narzędziem włożonym przez nos przebijano się do mózgu, który wyskrobywano tą samą drogą. Niekiedy przebijano się przez jeden z oczodołów. Ponieważ trudno było oczyścić w ten sposób czaszkę dokładnie, resztki mózgu wypłukiwano z niej za pomocą płynu, którego składu nie sposób obecnie ustalić. Być może było to wspomniane przez Herodota wino palmowe. Opróżnioną czaszkę napełniano gorącą, płynną żywicą, która po zastygnięciu twardniała niczym kamień. Wnętrzności z jamy brzusznej: jelita, nerki, żołądek, wątrobę, pęcherz itd., wydobywano przez wspomniane nacięcie na lewym boku, natomiast drugie nacięcie u nasady szyi służyło do wydobycia zawartości klatki piersiowej. Wyjątkiem było serce, które pozostawiano na miejscu. Wszystko, co wydobyto z ciała, również należało do człowieka i nie mogło zginąć, dlatego też było poddawane oddzielnemu procesowi balsamowania. W czasach poprzedzających XXI dynastię wnętrzności wkładano po zabalsamowaniu do czterech specjalnych waz, których wieka były wymodelowane na kształt głów opiekuńczych geniuszy zmarłego, Synów Horusa. Przeważnie Imset (głowa ludzka) opiekował się tą wazą, w której był zdeponowany żołądek, Hapi (głowa pawiana) – jelitami, Duamutef (głowa szakala) – płucami, a Kebehsenuf (głowa jastrzębia) – wątrobą. Wazy takie nazywa się powszechnie urnami kanopskimi; ta nazwa, nadana przez pierwszych egiptologów, jest wynikiem błędnej interpretacji pewnego przekazu antycznego. W czasach XXI dynastii „urny kanopskie” nie były już jednak niczym innym niż zwykłymi atrapami, wchodzącymi nadal dzięki sile tradycji w skład egipskiego wyposażenia grobowego, ale nie pełniącymi dawnej funkcji. Zabalsamowane wnętrzności, owinięte w bandaże, były wkładane z powrotem do mumii, na swoje pierwotne miejsce, w towarzystwie małych figurek Synów Horusa. Zanim to jednak nastąpiło, należało najpierw oczyszczone wnętrze ciała solidnie wypłukać winem palmowym, przed przystąpieniem do kolejnych czynności, które miały zasadnicze znaczenie dla konserwacji ciała. W tym miejscu nasze dostępne źródła antyczne urywają się. Herodot i Diodor jedynie ogólnie wspominają o użyciu do mumifikacji natrytu, cynamonu, mirry i wonnych olejków, ale nie podają żadnych dokładnych informacji. W związku z tym istnieją dwie hipotezy.

Pierwsza, obecnie powszechnie przyjęta i powtarzana, dowodzi, że zasadniczym środkiem mumifikacji był natryt, którym okładano ciało wewnątrz i na zewnątrz tak długo, aż ta substancja o właściwościach higroskopijnych spowodowała całkowite odwodnienie ciała, co było warunkiem niezbędnym dla przeprowadzenia właściwej jego konserwacji. Wszystkie inne substancje balsamiczne- żywica, guma arabska, olejki eteryczne, kadzidło itp.- stanowiły jedynie uzupełnienie natrytu. Podstawową przyjętą tezą jest, iż wszystkich wspomnianych czynności dokonywano na sucho; płócienne woreczki z natrytem nasyconym płynami z ciała podlegały niekiedy oddzielnemu pogrzebowi, ponieważ zawierały tak samo fragment człowieka. Przez wiele lat błędnie sądzono, że ciało w czasie procesu mumifikacji było moczone w wodnym roztworze natrytu. Dopiero doświadczenia chemika Lucasa przeprowadzone na kurczętach, obaliły tę tezę.

Howard Carter w świątyni króla Tutanchamona (Zdj. Wikimedia Commons)

Howard Carter w świątyni króla Tutanchamona
(Zdj. Wikimedia Commons)

Druga hipoteza, niemal zupełnie nieznana, przedstawiona ponad sto pięćdziesiąt lat temu, w 1825 roku, w Anglii, także opartą na badaniach lekarzy i chemików. Otóż badając niezależnie od siebie dwie mumie – jedną z końca XX dynastii, drugą prawdopodobnie z XXIII dynastii – dwaj uczeni: Osburne i Granville doszli do wniosku, że zasadniczą częścią procesu mumifikacji było impregnowanie ciała przez wiele dni w gorącej kąpieli żywiczno-woskowej, na skutek czego substancje balsamujące przeniknęły do najgłębszych tkanek ciała poprzez skórę, z której uprzednio usunięto naskórek. Nasycone woskiem ciało było przez to zabezpieczone przed możliwością rozkładu. Dla udowodnienia tej hipotezy jej autor, dr Granville, przeprowadził analogiczny proces na przedwcześnie urodzonym i zmarłym po kilku dniach noworodku. W trzy lata po owym doświadczeniu mumia dziecka wciąż była w doskonałym stanie zachowana. Zapomniana hipoteza warta jest odświeżenia, gdyż wydaje się prawdopodobne, iż podana tu metoda faktycznie istniała, nie wykluczając tej, przedstawionej jako pierwsza. Może to właśnie te obie, całkiem różne, metody mumifikacji dawano do wyboru rodzinie zmarłego, o czym pisał Herodot (Niwiński 2002, s. 238)?

Przyjmijmy zatem, że istniało kilka sposobów mumifikacji i w zależności od zamożności rodziny zmarłego był on poddany temu procesowi według jednej lub drugiej metody (Niwiński A 2002, s. 239). Kiedy po kilkudziesięciu dniach ciało było wreszcie zabezpieczone przed możliwością rozkładu, przedstawiało ono jedynie rodzaj szkieletu obciągniętego skórą, dość jeszcze elastyczną. Jednak w czasach XXI dynastii cel, do jakiego dążono, polegał na tym, żeby ciało zmarłego wyglądało po mumifikacji tak, jak za życia. Dlatego też bezpośrednio po zakończeniu poprzedniego etapu przystępowano do formowania kształtu ciała. W tym celu oczodoły wypychano płótnem, na którym malowano kształt oka (niekiedy stosowano sztuczne oczy z pasty szklanej). Usta, nos, policzki i szczęki wypychano płótnem i mułem nilowym, po czym zamykano usta i zaklejano żywicą z gumą arabską, by się nie otworzyły. Wykorzystując nacięcia na ciele (na szyi i brzuchu), przez które poprzednio wydobyto wnętrzności, teraz tą samą drogą, podważywszy skórę na szyi, karku i udach, wpychano tam sporo wypełniającego materiału, złożonego z trocin, piasku, mułu i zwitków płótna. W ten sam sposób formowano nogi i ręce oraz plecy, wykonując dodatkowe nacięcia skóry. Z kolei przystępowano do wypełnienia opróżnionej uprzednio klatki piersiowej i brzucha. Przede wszystkim umieszczano tam z powrotem zabalsamowane oddzielnie wnętrzności, owinięte w płótno i posypane natrytem lub żywicą. Następnie całe ciało malowano na czerwono (w przypadku mężczyzn) lub na żółto (kobiety), malowano brwi i rzęsy, kobietom nakładano fryzowaną perukę, kolorowy makijaż na oczy i policzki, po czym zakładano na ręce, szyję i nogi osobistą biżuterię i amulety. Mumia była gotowa do owinięcia w bandaże. Zanim do tego przystąpiono, całe ciało, a zwłaszcza głowę namaszczano wonnymi olejkami i maściami, czytając przy tym formuły z Rytuału Balsamowania. Po namaszczeniu ciała rozpoczynało się bandażowanie. Zaczynano od głowy, i ten fragment pracy traktowano ze szczególną ostrożnością, gdyż należało użyć przy tym kilku rodzajów bandaży, z imionami lub wizerunkami różnych bóstw, z których każde miało za zadanie opiekować się inną częścią głowy. Tej delikatnej operacji dokonywał sam kierownik. W ten sposób bandażowano głowę, namaszczając często wonnymi olejkami poszczególne warstwy bandaża, uprzednio impregnowanego w wywarze zawierającym taninę, co potwierdziły liczne badania. Bandażowanie rąk zaczynało się w okolicy łokcia, po czym dwoma końcami długiego bandaża owijano ramiona oraz przedramiona i dłonie, w tym każdy palec oddzielnie. Pomiędzy tą pierwszą warstwę bandaża a następne sypano wiele substancji wonnych i konserwujących, niekiedy także trociny, recytując przy tym teksty, zapewniające zmarłego o opiece różnych bóstw, którą gwarantują użyte materiały. Następnie przystępowano do bandażowania całej mumii, łącznie z rękami i nogami. Po nałożeniu kilku warstw ponownie smarowano całą mumię żywicą i posypywano trocinami. W pewnym momencie między bandażami umieszczano skórzane rzemyki mumiowe, skarabeusza z bazaltu, sokoła z brązu i ponownie zakładano warstwę za warstwą. Końcowym etapem przygotowania mumii do odbioru przez rodzinę było przykrycie dużym prostokątnym całunem z wizerunkiem Ozyrysa. Całun umocowywano do mumii za pomocą jednej podłużnej, pięciu poprzecznych oraz dwóch krzyżujących się ukośnie podwójnych taśm: te, które leżały pod spodem, były żółte, na nich zaś leżały węższe o kolorze czerwonym. Mumia była gotowa do odebrania.

Mariusz Nowitkiewicz

Bibliografia.

Grimal N.,

2004 Dzieje starożytnego Egiptu, Warszawa, s. 138-139.

Niwiński A.,

2002 Mity i symbole starożytnego Egiptu, Warszawa, s. 223-244.

Partnerzy



Przewiń do góry