Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Najgorsza ze zbrodni – królobójstwo

Najgorsza ze zbrodni – królobójstwo

Podobny los rzeczywiście spotkał Henryka IV Burbona. Pochodzący z Nawarry monarcha co prawda porzucił kalwinizm na rzecz chrześcijaństwa, by móc objąć francuski tron, jednak powszechnie uważano, że jest to tylko zabieg polityczny i krajem rządzi król-heretyk. Tego zdania był też niedoszły jezuita François Ravaillac. Pod wpływem swych rzekomych wizji zsyłanych przez samego boga uznał się wybrańcem, mającym uwolnić kraj od innowiercy. 14 maja 1610 roku, kiedy król przejeżdżał ulicami Paryża w swej karecie, podbiegł doń Ravaillac z nożem i ugodził trzykrotnie Henryka w pierś i szyję, zabijając go na miejscu. Natychmiast został pojmany i wkrótce ruszył proces. Nie udowodniono udziału żadnego mocodawcy, choć przypuszczano, że zamachowiec mógł być wysłannikiem jezuitów. Jako, że Ravaillac mimo licznych tortur (głównie stosowaniu metody koturn, polegającej na wkładaniu między nogi klinów, rozdzierających ciało), jakim go poddano, nie ujawnił żadnego współpracownika, uznano go jedynym winnym i skazano na śmierć. Zwykłe odebranie życia byłoby jednak niewystarczające za zabójstwo cenionego monarchy. 27 maja 1610 roku rozpoczęła się egzekucja. Prawą rękę którą zabił, spalono aż do jej zwęglenia w palenisku z płonącą siarką. Następnie ciało szarpano rozpalonymi szczypcami. Zdarto wreszcie z jego ramion, nóg i klatki piersiowej skórę, zalewając rany wrzącym olejem, woskiem, żywicą i siarką, do pępka wlano zaś roztopiony ołów. Prawdopodobnie przynajmniej przez większość tego czasu Ravaillac pozostawał przytomny, gdyż krzyczał i modlił się. Męki te były także ostatnią próbą wyduszenia ze skazańca jakichś nazwisk – bezskutecznie. Po tym wszystkim rozerwano jego ciało czterema końmi, kończąc bardzo długie męczarnie królobójcy. Według relacji Jakuba Sobieskiego (ojca króla Jana) obecnego w Paryżu podczas egzekucji François Ravaillaca, wielu widzów zbierało fragmenty ciała zamachowca w celu konsumpcji, inni deptali je, dźgali nożami i masakrowali kijami. Ponadto cały majątek skazańca został skonfiskowany, jego dom zburzono, najbliższą rodzinę wygnano z Francji, a pozostałym zabroniono używać nazwiska Ravaillac. Zbrodnia miała też długofalowy skutek i to dość niezwykły. Mimo, iż zamachu dokonał katolik, to we Francji nastąpił odwrót od polityki tolerancji i swobód religijnych. W 1685 roku król Ludwik XIV odwołał zaś edykt nantejski, dzieło Henryka IV, dające równouprawnienie protestantów wobec katolików.

Grafika ukazująca atak na Henryka IV

Grafika ukazująca atak na Henryka IV

Polityka i nie tylko

Choć polityka, przynajmniej pośrednio, towarzyszyła każdemu królobójstwu, to nieraz stanowiła podstawowy powód, motywujący zbrodnie. Często jednak ich charakter, gdy się przyjrzeć z bliska, okazuje się być bardziej złożony i już nie tak jednoznaczny. Taki obraz zbrodni doskonale ukazuje śmierć niemieckiego króla Filipa Szwabskiego, zabitego w Bambergu 21 czerwca 1208 roku przez Ottona Wittelsbacha, palatyna bawarskiego. Otton zemścił się ponoć na królu za osobistą urazę. Otóż palatyn zaręczył się z córką księcia Henryka Brodatego, Gertrudą, lecz ktoś ostrzegł piastowskiego monarchę przed bardzo okrutną naturą przyszłego zięcia i zaręczyny zerwano. Jeden z kronikarzy sugeruje, iż autorem listu do Henryka był właśnie Filip i choć jest to mało prawdopodobne, to Otton poprzysiągł zemstę na królu. Wkroczył do pałacu i jednym uderzeniem miecza pozbawił niemieckiego władcę życia, po czym uciekł. Od tej pory zmuszony był się ukrywać, ścigany niemal jak zwierzę. Po niespełna roku znaleziono go w stodole we wsi Obernsdorf, gdzie Marszałek Królestwa, Henryk von Kalden, wyzwał Ottona na pojedynek i odrąbał mu głowę. Wrzucono ją następnie do rzeki, a ciało pochowano w szczerym polu.

Stosunkowo niewiele wiadomo niestety o śmierci władającego Flandrią Karola I Dobrego w 1127 roku. Cieszący się ogromną sympatią poddanych hrabia został mieczami zabity w kościele w Brugii, zapewne z inspiracji rodziny Erembald, której nieuczciwe operacje handlowe starał się ukrócić. Król frankijski Ludwik Gruby skazał odpowiedzialnego za ten czyn Bertholda (Bertholfa) na ukrzyżowanie, choć oficjalnie nie stosowano tej kary od czasów antyku.

Aura tajemnicy otacza też nieco śmierć czeskiego, węgierskiego i (poniekąd) polskiego króla Wacława III. Właśnie w drodze do Krakowa, gdzie ruszył upomnieć się o koronę, 4 sierpnia 1306 roku w Ołomuńcu, został zabity przez najemnego żołnierza, Konrada z Dotensteinu, który zadał królowi trzy pchnięcia sztyletem. Natychmiast został zabity przez rycerzy, co uniemożliwiło uzyskanie jakichkolwiek zeznań. Do dziś nieznany pozostaje mocodawca, choć jeden z czeskich kronikarzy sugerował, iż zlecił to Albrecht Habsburg.

W wyniku spisku dworskiego 21 lutego 1437 roku zamordowany został natomiast król Szkocji Jakub I. Inicjatorem mordu był krewny króla, przedstawiciel bocznej linii dynastii panującej, Walter Stewart, hrabia Atholl. Z pomocą swego wnuka Roberta, pełniącego rolę królewskiego szambelana, zabójcy, z darzącym nienawiścią króla Robertem Grahamem na czele, dostali się do komnaty monarszej w Perth i mieczami usiekli Jakuba, próbującego ukryć się w rurze ściekowej. Walter liczył, iż pozbywając się rywala sam obejmie tron, lecz lordowie szkoccy poparli małoletniego syna króla, Jakuba II. Tym samym Walter został oskarżony o królobójstwo. Za ten czyn został skazany na serię trwających trzy dni tortur i śmierć. Najpierw za pomocą wózka z dźwigiem szarpano jego ciało rozrywając stawy, po czym umieszczono go w pręgierzu i na głowę włożono rozpalony żelazny diadem z napisem „król wszystkich zdrajców”. Drugiego dnia ciągnięto go ulicami Edynburga, przywiązanego do płotu i według części źródeł torturowano rozżarzonymi obcęgami oraz oślepiono. Trzeciego dnia z żywego nadal ciała wyszarpano wnętrzności oraz serce i spalono je. Na koniec korpus pozbawiono głowy, poćwiartowano i wystawiono na widok publiczny. Kary śmierci otrzymali również wspólnicy Waltera Stewarta.

Partnerzy



Przewiń do góry