Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

O obiektywizmie w historii

O obiektywizmie w historii

Obiektywizm w narracji historycznej ma niebagatelne znaczenie. Wydaje się jednak być czymś tak trudno dostępnym, że aż staje się nieosiągalny. Mimo tego wciąż odgrywa, a przynajmniej powinien, kluczową rolę w pracy historyka. Czym więc w istocie jest obiektywizm w historii i czy jest w ogóle osiągalny?

Co do samej definicji obiektywizmu nie ma wątpliwości, pozostaje jedynie nierozstrzygnięta kwestia czym jest obiektywizm w interesującej nas nauce. Sam obiektywizm jest to pewna przyjęta przez badacza postawa wolna od uprzedzeń, wplatania w nań własnych poglądów o podłożu politycznym, religijnym, kulturowym czy jeszcze innym. Cechuje się czystą bezstronnością i działaniem stricte naukowym. Ideał więc wyglądałby następująco: przedstawianie jedynie faktów, ustalonych według określonych niepodważalnych metod badawczych, brak emocji i jakichkolwiek uczuć wartościujących lub przeciwnie, ponadto odizolowanie się od obecnych wokół sytuacji politycznych i społecznych, a także wszelkiego środowiska i otoczenia mającego wpływ na ocenę. Ocena, której poddaje się pewne zdarzenia także zdaje się być elementem łamiącym ideę obiektywizmu, tak jak i krytyka, wszelkie uprzedzenia, stereotypy i przesądy. Każdy badacz jednak wychował się i kształcił w określonym środowisku, ma określony stosunek do danych rzeczy, a kultura i otoczenie mają nań wpływ. Jest to oczywiste i niezaprzeczalne. Naturalnym także wydaje się być określenie pewnego stanowiska wobec badanych zaszłości, ich ocena i analiza krytyczna. Jest to przecież ważny element w pracy historyka. Jak więc można osiągnąć postawę obiektywną i czy w ogóle jest ona możliwa?

Na początku należy ustalić, jaką rolę odgrywa historyk i co jest jego zadaniem. Dla Jerzego Topolskiego oczywiste jest, że źródłem historycznej świadomość społeczeństwa (oczywiście myślącego historycznie) jest nauka historyczna i dostarczanie przez nią treści określające ludzkie postawy i działanie. Historyk powinien za cel obrać sobie przekazywanie wydarzeń, ich przebiegu; z pewnością także w ujęciu całego procesu przyczynowo-skutkowego, jedynie faktów. Historia jednak mimo tego, iż jest nauką badającą przeszłość, jest nierozerwalna z teraźniejszością, a wręcz integralna z przyszłością. Treści przekazywane przez historyka odbiera społeczeństwo w czasie teraźniejszym, zaś one same mają wpływ, zróżnicowany oczywiście, na postrzeganie pewnych zdarzeń przez owe społeczeństwo. Rodzi się wśród niego stosunek negatywny, pozytywny lub rzadziej obojętny i wywiera mniejszy lub większy wpływ nie tylko na świadomość historyczną, ale także kulturalną, polityczną czy nawet religijną w przyszłości, dalekiej bądź też nie. Wielkie błędy przeszłości są również wielorako użyteczne (…) dzieje tyrana Christierna mogą przestrzec naród przed dawaniem władzy absolutnej tyranowi, a klęska Karola XII pod Połtawą ostrzeże dowódcę, by nie zapuszczał się zbyt głęboko na Ukrainę bez zaopatrzenia (…), napisał Wolter w Wieku Ludwika XIV. Dlatego tak istotna jest czystość przekazu historycznego. Treść przekazywana w sposób subiektywny, wartościująca czy celowo pomijająca pewne fakty, tak czy inaczej wpływa na odbiorcę, który może nawet o takich zabiegach nie wiedzieć. I trudno się dziwić, że amator po prostu fascynujący się historią nie sprawdza i nie weryfikuje podanych mu przez specjalistę-historyka informacji. Sama profesja historyka wydaje się być na tyle poważna i pełna zaufania, że zwykłemu odbiorcy nie przyjdzie do głowy, by weryfikować informacje podane mu przez fachowca wykształconego w tej dziedzinie, podczas gdy jego wiedza na owy temat skończyła się w szkole średniej. A tym, którzy to weryfikują, należy tylko pogratulować.

Nie powinno się jednak wysuwać wniosku, że historyk nie ma prawa poddawać faktów historycznych ocenie, analizie, interpretacji czy krytyce. Wręcz przeciwnie, powinien. Jego praca wówczas, w ogromnym uproszczeniu, powinna być dwufazowa. W pierwszej kolejności, stosując odpowiednie metody badawcze i aparat metodologiczny, bazując na tym, co jest dla historyka najważniejsze, a więc na źródle, tworzy pewien obraz faktów, jakie miały miejsce w przeszłości. Dopiero później, mając wykrystalizowany ten obraz, interpretuje go pod wieloma względami, buduje na jego temat ocenę, analizuje i krytykuje. Jednak warunkiem oceny, która naturalnie jest subiektywna, jest obiektywny obraz będący odbiciem przeszłości. Nie mając jego pełnego obrazu nie da się stworzyć wiarygodnej interpretacji wydarzeń. Konieczne jest więc takie tworzenie narracji historycznej, która jest wolna od poglądów jej autora. Pytaniem jest, czy jest to w ogóle możliwe.

P. Novick, w książce That Noble Dream pisze, że obiektywizm jest niemożliwy do osiągnięcia, samo dążenie do prawdy jest iluzją i powstaje pytanie, czy obiektywizm w ogóle ma jakikolwiek sens. Słowa Novicka nie zostały zbyt dobrze przyjęte. Obiektywizm przecież, w ocenie np. Kloppenburga czy Hollongera, jest cechą człowieka kompetentnego. Sam obiektywizm, według Haskella, nie jest przeciwieństwem subiektywizmu, a jedynie objawia pewien sceptycyzm. Brevir zaś nie określa obiektywizmu jako prawdy historycznej, a wynikiem takich działań badacza, które pozwalają mu wytworzyć jej obraz. Topolski, opierając się ma Brevirze, następująco podaje owe kryteria, jakimi powinno się kierować: skrupulatność, zrozumiałość, postępowość, konkluzja, konsekwencja i otwartość. Choć istnieje wiele wątpliwości, czym jest obiektywizm, to faktem jest, że obiektywność jest jedna, nie może być jej przecież kilka rodzajów.

Jednak stroniąc od teoretycznych dyrektyw, należałoby spojrzeć na to od praktycznej strony. Czy człowiek, który urodził się, wychował i wykształcił w określonym czasie, w określonym miejscu, lub wielu miejscach, będąc członkiem określonej kultury i religii, przebywając w określonym środowisku, rodzinie, państwie, regionie, pod określonymi rządami i w określonym systemie politycznym, może w ogóle odseparować się od wpływów tego wszystkiego? To te wszystkie rzeczy, a są one jedynie uogólnieniem, ukształtowały jego charakter i spojrzenie na świat. Niezwykle trudne wydaje się zatem niezważanie na te wszystkie okoliczności. Czy np. człowiek narodowości A, który stracił rodzinę podczas wojny z rąk osób narodowości B, będzie w stanie obiektywnie patrzeć i badać historię państwa B lub relacji państw A-B? Wydaje się to być nieosiągalne. Co więcej, człowiek taki sam siebie nie może określić jako obiektywnego, bowiem samo takie określenie staje się subiektywne. Taka sytuacja budzi emocje u badacza, które są niepożądane. Fascynacja i emocjonowanie się historią jest jak najbardziej na miejscu, jednak należy traktować zdarzenia neutralnie, patrzeć na nie „z góry”, choć jest to niezwykle trudne. Zapewne jakimś wstępem do takiej postawy jest patrzenie na dane wydarzenie od każdej możliwej strony, nie pomijając niczego, nawet najdrobniejszych szczegółów. Już takie uchybienie skreśla obiektywność. Choć w mojej opinii pełna obiektywność jest niemożliwa do osiągnięcia, to konieczne i wskazane jest nieustanne dążenie do niej. Inną, niezwykle ciekawą kwestią pozostaje badanie prac autorów, których neutralność pozostaje wątpliwa.

Agnieszka Popiak

Partnerzy



Przewiń do góry