Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Oligarchowie. Pieniądze i władza w kapitalistycznej Rosji | Recenzja

Oligarchowie. Pieniądze i władza w kapitalistycznej Rosji | Recenzja

Claes Ericson, Oligarchowie. Pieniądze i władza w kapitalistycznej Rosji, Warszawa 2014.

Ponoć wielkie pieniądze lubią ciszę. Ale o oligarchach nigdy cicho nie było. Ich wielkie fortuny powstały niezwykle szybko i tak samo szybko, albo nawet szybciej potrafiły wyparować. Ekskluzywny styl życia i przepaść między najbogatszymi a najbiedniejszymi przykuwa uwagę. Ale kim są oligarchowie? Jak dorobili się swoich fortun? Czy oligarchowie jeszcze istnieją? Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć Claes Ericson w książce pt. Oligarchowie. Pieniądze i władza w kapitalistycznej Rosji.

Książka do nabycia w księgarni historycznej Wolum.pl – Oligarchowie…

Problem wielkich pieniędzy i ludzi, którzy je zdobyli nie jest obcy Claesowi Ericsonowi. Autor książki jest szwedzkim ekonomistą i komentatorem, który po raz pierwszy przyjechał do Rosji w 1996 r. Od tamtej pory bacznie przygląda się postsowieckiej historii. Ericson był pracownikiem szwedzkiego MSZ, współpracował z biznesem, a ponadto jest dziennikarzem. Wszystko to złożyło się na fakt, iż książka o oligarchach i kapitalistycznej Rosji stała się barwną opowieścią o reformach, dolach i niedolach Rosjan. Tych zwykłych i tych nowobogackich.

Książka Oligarchowie. Pieniądze i władza w kapitalistycznej Rosji składa się z trzech części i opatrzona jest dwoma dodatkami. Choć umieszczono je na końcu książki, to opowiadają o historii Rosji – od chłopskiej gospodarki do centralnie planowanego molocha z końca lat 80. Natomiast właściwa treść książki mówi o dwudziestu latach kapitalizmu: dwie pierwsze części opisują przemiany, a trzecia mówi o specyfice rosyjskiej gospodarki. Ponadto w treść książki wplecione zostały drobne opowieści o konkretnych osobach lub zjawiskach. Pozwalają one przyjrzeć się dokładniej m.in. Anatolijowi Czubajsowi, Borysowi Bierezowskiemu, teatrowi Bolszoj, Jukosowi czy Darii Żukowej.

Ericson pokazuje czytelnikowi upadek sowieckiej gospodarki i narodziny nowej, kapitalistycznej. Ten „bandycki kapitalizm” rządził się własnymi prawami. Autor prowadzi nas przez chaos początku lat 90. kiedy wszystko było możliwe, a każdy był udziałowcem jakiegoś zakładu. Nieliczni jednak orientowali się jak ugrać coś dla siebie. W czasach dzikiej prywatyzacji pojawiają się ludzie tacy jak Anatolij Czubajs, Michaił Chodorkowski, Borys Bieriezowski, ale i „czerwoni dyrektorzy”. Ci ostatni, jak pokazuje Ericson, mieli najwięcej szans na zawłaszczenie dochodów, a potem majątku wielkich zakładów. Część z nich przegrała wyścig, bo nie potrafiła odnaleźć się w nowej rzeczywistości, albo po prostu musiała odejść z powodu silniejszych graczy. Inni zaś starali się dołączyć do oligarchów nomenklaturowych. To ważne rozróżnienie. Ericson pisze o oligarchach nomenklaturowych, czyli ludziach poprzedniego systemu, którzy wtopili się w nowy, a także o oligarchach przedsiębiorcach. Oni zaś nie mieli umocowania w nomenklaturze partyjnej, albo byli na najniższych szczeblach systemu, co nie predestynowało ich do „sprywatyzowania” fragmentu państwa.

Jak przekonuje Ericson, lata 90. to z jednej strony gromadzenie zasobów przez różnego rodzaju interesy (też nielegalne), prywatyzacje (również ustawiane), czy przejęcia. Z drugiej zaś walka miedzy oligarchami nomenklaturowymi i przedsiębiorcami, z której zwycięsko wyszli ci ostatni. Choć i oni nie byli monolitem, czego przykładem może być walka na kompromaty (materiały kompromitujące). Dekada Borysa Jelcyna to też okres świetności oligarchów – byli oligarchami w pełnym znaczeniu tego słowa. Mieli pieniądze i wpływ na władzę. Autor stara się pokazać powiązania „rodziny” z oligarchami, ale i pęknięcia, roszady personalne czy walkę o władzę.

Pierwsza dekada XXI w. zmieniła rosyjskich oligarchów. Dojście Władimira Putina do władzy odbiło się czkawką oligarchom. Szczególnie tym, którzy wynieśli go do władzy i tym, którzy mieli ambicje polityczne. Choć wszyscy znają sprawę Chodorkowskiego, to warto przyjrzeć się losom innych oligarchów. Ericson podaje przykład Bieriezowskiego i Władimira Gusinskiego, którzy krytykowali Kreml i musieli sprzedać posiadane media, a potem uciekać z kraju. We wszystkich trzech przypadkach pojawiały się zarzuty o przestępstwa gospodarcze. Putin oczekiwał od oligarchów porzucenia polityki, a groźba konfiskaty majątku pod pretekstem walki z przestępczością była wystarczająca, bo każdy z bogaczy dorobił się działając co najmniej na granicy prawa.

Ale dekada Putina, jak pokazuje Ericson, to kolejny kryzys finansowy (pierwszy był w 1998 r.), kiedy fortuny zaczęły topnieć. To też czas stopniowego podporządkowywania sobie oligarchów przez Kreml. Autor pokazuje kilka dróg i oznak tego procesu. Za przykład niech posłuży ekspansja państwowych gigantów surowcowych i wykupowanie przez nie firm prywatnych, a także „nakłanianie” oligarchów do hojnych darowizn na rzecz kultury czy ofiar katastrof naturalnych.

Ericson stara się także pokazać, jak pojawiła się nowa warstwa oligarchów, która wyrosła z urzędników państwowych. Do nich autora zalicza nie tylko urzędników odpowiedzialnych za gospodarkę, ale też m.in. ludzi z otoczenia Putina – znajomych, których przyciągnął do władzy i których firmy czerpią ogromne profity ze współpracy z państwem. Czy jednak Putin jest oligarchą?

Trzecia część książki to charakterystyka rosyjskiej gospodarki rynkowej. Mamy tu więc ogrom korupcji trawiącej całe państwo – od gospodarki, przez urzędy, po uczelnie. Do tego blichtr, bogactwo i ekstrawaganckie życie nowobogackich z drogimi sklepami, jachtami i elitarnymi szkołami w Anglii. Z drugiej strony zaś ludzi wykluczonych w pewien sposób, ale i klasę średnią. Łączy ich jednak polityczna bierność. Kwestie poruszane w tej części książki przewijają się również w pozostałych, bo i jak rozdzielić choćby prywatyzację od łapówek czy przestępstw?

Książka Ericsona to rzut oka na dwadzieścia lat dziejów poradzieckiej Rosji. Jeśli ktoś liczy na barwne opowieści rodem z magazynów plotkarskich, to się zawiedzie. Oczywiście autor porusza kwestie bajecznego bogactwa i różnych fanaberii oligarchów, ale nie jest to sedno książki. Oligarchowie to podróż przez lata przemian rosyjskiej gospodarki i społeczeństwa. Historie ludzi i ich firm opowiedziane zostały przez pryzmat kraju oraz jego sytuacji gospodarczej i politycznej. Przy czym obie te sfery są równie ważne, bo od obu zależą losy oligarchów. Co więcej, autor zastanawia się czy oligarchowie jeszcze istnieją, czy też może są po prostu miliarderami (choć w rosyjskim stylu i sensie). W końcu ich wpływ na władzę zmniejszył się drastycznie. Putin nie jest Jelcynem, a walka klanów cały czas trwa.

Ocena 5/6

Robert Witak

 

Partnerzy



Przewiń do góry