Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Orzeł Afryki, czyli jeden z największych asów lotniczych | Część 2

Orzeł Afryki, czyli jeden z największych asów lotniczych | Część 2

We wrześniu 1941 roku zaczęło robić się o Marseille’u głośno. W tym miesiącu strącił bowiem dziewięć maszyn wroga, w tym pięć jednego dnia – 24 września. Od tego czasu szczęście nie opuszczało niemieckiego pilota, a do końca 1941 roku suma zestrzelonych przez niego maszyn wroga osiągnęła liczbę trzydziestu sześciu. Za swe wyczyny, 24 listopada 1941 roku, otrzymał złoty Krzyż Niemiecki z rąk samego feldmarszałka Alberta Kesselringa.

Czytaj część 1

Zwycięstwa

Sukcesy Marseille’a zaczęły przysparzać mu coraz większej popularności. W końcu aparat propagandy i oświecenia publicznego III Rzeszy, kierowany przez Josepha Goebbelsa, ujrzał w Marseille’u wymarzonego bohatera. W prasie codziennej, kronikach filmowych i audycjach radiowych, mających wpływ na miliony Niemców, opisywano wyczyny „Gwiazdy Afryki”, jak zaczęto nazywać Marseille’a.

Hans Joachim Marseille na okladce magazynu die wehrmacht

Hans Joachim Marseille na okladce magazynu die wehrmacht

Tymczasem chory na malarię, dyzenterię, żółtaczkę oraz nieżyt żołądka i jelit Jochen został odesłany do stolicy III Rzeszy na rekonwalescencję. Tam dowiedział się o morderstwie popełnionym na jego siostrze. Załamanego, po powrocie do Afryki Północnej, dobiła jeszcze wiadomość o zablokowaniu przez dowódcę jego awansu, na który tak długo czekał. Wściekły Marseille w wyniku tego ostrzelał namiot swego przełożonego. Wtedy ledwie udało mu się uniknąć sądu wojennego. W oczach wyższego dowództwa szybko odkupił swoje czyny kolejnymi sukcesami. 8 lutego 1942 roku strącił cztery myśliwce P-40. Do końca lutego miał już pięćdziesiąt dwa potwierdzone zwycięstwa w walkach powietrznych. Swymi sukcesami oraz niezłomną postawą zyskał sobie szacunek wśród kolegów z jednostki, a także u swoich przeciwników.

As

Świetny wzrok, trening ciała i umysłu, opanowanie oraz przewidywanie działań przeciwnika wyniosły Marseille’a na czoło najlepszych pilotów w dziejach. Był dla swoich wrogów za szybki, a tylko niewielu potrafiło mu dorównać w czasie reakcji, dodatkowo podczas podniebnych potyczek towarzyszyło mu wielkie szczęście. Obliczono, że do zestrzelenia jednego samolotu przeciwnika potrzebował średnio zaledwie piętnastu pocisków, co było nie do wyobrażenia w tamtych czasach. Innym razem wyliczono, że jednego dnia, podczas gdy zestrzelił sześć maszyn wroga, zużył zaledwie dziesięć pocisków z armatki 20 mm oraz sto osiemdziesiąt pocisków z karabinu maszynowego. Nikt tak jak on nie potrafił strzelać z wyprzedzeniem, często zdarzały mu się serie po kilka zestrzeleń w jednym locie bojowym. Pierwszego września 1942 roku dokonał prawie niemożliwego (jego rekord pobił tylko Emil Lang, strącając jednego dnia osiemnaście maszyn, ale miało to miejsce na froncie wschodnim, gdzie wyszkolenie pilotów sowieckich było znacznie niższe od przeszkolenia pilotów brytyjskich), niszcząc siedemnaście wrogich samolotów, w tym osiem maszyn w dziesięć minut, nad Alam Halfą, El Taqua i Deir El Raghat. Po tym dniu miał aż sto dwadzieścia jeden strąconych samolotów przeciwnika, za co w nagrodę dostał własnego Kübelwagena o dźwięcznej nazwie „OTTO”.

Samolot Marseille’a nazywany był „Żółtą 14”. Żółć symbolizowała kolor przypisany do trzeciej eskadry, w której służył Jochen. Na każdej z maszyn tej eskadry znajdował się rysunek. Widniał na nim organista (obrazujący danego pilota) siedzący przy organach. Każde zestrzelenie wrogiego samolotu uwieczniane było nową piszczałką organową. Marseille zdobył tych piszczałek w sumie sto pięćdziesiąt osiem. Jeden z jego kolegów z dywizjonu, sam będący Kawalerem Krzyża Rycerskiego, powiedział po powrocie z kolejnego lotu bojowego: Zapomniałem o strzelaniu, kiedy zobaczyłem Marseille’a w nieprzyjacielskim pułku. Jego namiot w środku przypominał brytyjski pub. Przy jednej ze ścian znajdował się bar, stołki skonstruowane były z ogonów angielskich bomb, a stoły z worków z piaskiem, nakrytych moskitierami. Tam toczyło się życie obozowe Marseille’a oraz jego kolegów z jednostki.

Partnerzy



Przewiń do góry