Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Ostrołęka 26 maja 1831 | Recenzja

Ostrołęka 26 maja 1831 | Recenzja

26 maja 1831 roku na prawym brzegu Narwi, nieco na zachód od płonących zabudowań Ostrołęki rozegrała się decydująca bitwa powstania listopadowego. Mimo, iż straty poniesione w niej tak przez siły rosyjskie, jak i polskie były porównywalne, a armia Królestwa Polskiego nie uległa zagładzie, to jednak po tym starciu strona polska utraciła inicjatywę strategiczną i jakiekolwiek szanse na sukces powstania. W grze planszowej autorstwa Ryszarda Kity będziemy mieli możliwość zmiany historycznego wyniku bitwy oraz zmierzenia się z dylematami i wyzwaniami jakie stały przed głównodowodzącymi wojsk biorących udział w tej bitwie: rosyjskim – Iwanem Dybiczem i polskim – Janem Skrzyneckim.

Gra miała swoją premierę wczesną jesienią 2015 r., na corocznej imprezie wargamingowej „Pola Chwały”, organizowanej na Zamku Królewskim w Niepołomicach pod Krakowem. Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazuje się pięknie wykonana plansza, stylizowana na dawne mapy wojskowe. Kolorystyka tego elementu gry jest tak dobrana, iż w mojej opinii nie męczy wzroku nawet po dłuższym czasie spędzonym nad planszą. Jedynym minusem, który rzuca się w oczy graczowi przywykłemu do produkcji zachodnich, jest brak jakiegokolwiek toru etapów bądź innych informacji istotnych z punktu widzenia rozgrywki, które umieszczane są zwykle na marginesach planszy. Ponadto otrzymamy sztancowane arkusze żetonów wojsk polskich i rosyjskich. Niewielką część żetonów pomocniczych (jeden arkusz) będzie należało jednak wyciąć samemu. W pudełku znajdują się także tabele pomocnicze do gry (jak tabele ostrzału, walki wręcz itd.), a także woreczki strunowe na żetony i trzy kostki w różnych kolorach. Żetony są prawdziwym majstersztykiem jeśli chodzi o dbałość wykonania. Umundurowanie wojaków, umaszczenie koni w poszczególnych pułkach kawalerii, nawet rodzaj nakryć głowy w poszczególnych batalionach są odwzorowane z dbałością o jak największy realizm historyczny. Żetony i mapa są pierwszymi, bardzo udanie wykonanymi elementami gry wprowadzającymi nas w klimat XIX wiecznego pola bitwy i zachęcającymi do rozpoczęcia rozgrywki.

Aby przejść do rozgrywki należy wpierw zapoznać się z dość obszerną instrukcją, której jednak pokaźną część stanowią komentarze historyczne, opis przebiegu bitwy, czy też poszczególne scenariusze. Instrukcja jest kolejnym mocnym elementem gry. Pomimo, iż do przyswojenia jest ok. 40 stron zasad, to są one napisane bardzo czytelnie, zrozumiałym językiem, a przede wszystkim bez żadnych uchybień i wzajemnie wykluczających się przepisów jak czasem ma to miejsce w innych grach. Osobom, które w latach 90-tych miały do czynienia z grami wojennymi firmy Dragon, jak np. „Tannenberg 1914”, „Kircholm 1605” czy też „Grunwald 1410”, opanowanie zasad nie sprawi wiele kłopotu. Tych zaś, którzy do tej pory nie mieli okazji zagrać w podobną grę, mogę zapewnić, że instrukcja mimo swojej objętości jest niezwykle starannie opracowana.

Autor część zasad oznaczył jako opcjonalne, wprowadzające większy klimat w grze, i te można spokojnie odpuścić w trakcie kilku pierwszych rozgrywek. Paragrafy instrukcji okraszone są licznymi przykładami, które pozwalają lepiej zrozumieć mechanikę gry i rządzące nią reguły. Najciekawsze jednak w książce zasad są komentarze autora dotyczące tego, dlaczego zdecydował się na wprowadzenie takiego, a nie innego elementu gry. Fragmenty te zawierają liczne informacje historyczne, które stały się oparciem dla prawideł gry. Dlaczego w grze rosyjska konnica w szyku kolumnowym ma ujemne modyfikatory walki? Dlaczego polska lekka piechota może przechodzić całym batalionem w tyralierę, a Rosjanie nie? Dlaczego czworobokiem możemy zaatakować oddział przeciwnika (rozwiązanie rzadko spotykane w innych grach o podobnej tematyce i skali). Odpowiedzi na te pytania znajdziemy właśnie w odautorskich komentarzach historycznych. Świadczy to o ogromie pracy badawczej jaką autor włożył w poznawanie źródeł historycznych i jednocześnie w próbę stworzenia modelu oddającego możliwie wiernie realia XIX wiecznego pola bitwy.

Ostrołęka 26 maja 1831” roku jest grą w skali taktycznej i jak większość tego typu produkcji wykorzystuje heksagonalną mapę, po której przesuwamy oddziały symbolizowane przez żetony. Do wyboru mamy dwa scenariusze historyczne i jeden niewielki scenariusz wprowadzający, od którego warto rozpocząć swoją przygodę z grą. Pierwszy spośród scenariuszy historycznych dotyczy walk na wschodnim brzegu Narwi
i przedstawia walki odwrotowe polskiego zgrupowania pod dowództwem gen. Łubieńskiego przed wchodzącymi do walki z marszu siłami rosyjskimi. Scenariusz jest stosunkowo krótki. Strona polska nie dysponuje w nim znaczącymi siłami, natomiast Rosjanie wprowadzają swoje siły do bitwy w kolumnach marszowych i znaczna część ich oddziałów prawdopodobnie nie zostanie użyta do walki. Warto rozegrać ten manewrowy scenariusz raz czy dwa przed przystąpieniem do najciekawszego, ale zarazem najbardziej rozbudowanego scenariusza dotyczącego walk na zachodnim brzegu Narwi. Jest on opatrzony licznymi zasadami dodatkowymi, które starają się oddać najwierniej uwarunkowania w jakich obydwu stronom przyszło stoczyć bitwę. I tak np. oddziały polskie aktywują się częściami i mają znaczące problemy z koordynacją ataku więcej niż jednej dywizji naraz, Rosjanie zmagają się ze zrywającymi się mostami i szczupłością swoich sił na przyczółku, itd. Już sama lektura zasad dodatkowych do tego scenariusza pozwala wyobrazić sobie jak wyglądała bitwa pod Ostrołęką. Scenariusz wręcz ocieka historycyzmem i klimatem, ale jednocześnie wymaga przyswojenia sporej ilości zasad dodatkowych. Polecam go graczom doświadczonym.

Oddziały, którymi będziemy dowodzić na planszy, symbolizowane są przez pięknie wykonane żetony, na których umieszczono wiele istotnych z punktu widzenia gry informacji. Oprócz identyfikatora jednostki znajdziemy tam jej liczebność wyrażoną w punktach siły, efektywność – jeden z głównych czynników w grze – informujący o stopniu wyszkolenia oddziału, a także rodzaj przyjętego szyku. Ponadto oddziały dysponują jeszcze względnie stałym współczynnikiem morale, który może jednak ulec obniżeniu po otrzymaniu znaczących strat w sile żywej. Istotą tego w jaki sposób oddziały będą zachowywać się na planszy są szyki. I tak piechota zwykle walczyć będzie w kolumnie lub linii, ewentualnie w tyralierze, zaś kawaleria w kolumnie będzie się przemieszczać, ale lepiej walczyć w linii. Artyleria może przyjąć szyk transportowy lub ogniowy. Do tego dochodzą jeszcze czworoboki piechoty czy też obrona zabudowań. „Ostrołęka 26 maja 1831” roku jest typową grą o mechanice zwanej „I go, You go”, co oznacza, że pojedynczy etap gry polega na tym, że najpierw jeden z graczy wykonuje ruch wszystkimi możliwymi siłami, rozstrzyga walki, a potem kolej przechodzi na drugiego gracza. Co do zasady tak wygląda to również w „Ostrołęce”, jednak gracz nieaktywny ma możliwość reagowania swoimi oddziałami na działania przeciwnika. I tak wobec zbliżającego się wroga możemy rozwinąć osłonę tyralierską, kontrszarżować go kawalerią, dokonać próby zmiany szyku lub ukierunkowania oddziału, spróbować uciec mu sprzed nosa, ostrzelać artylerią bądź tyralierami. Katalog zachowań oddziałów na planszy stara się oddawać najwierniej jak to możliwe realia walki epoki napoleońskiej. Wydzielanie kompanii tyralierskich ze składu batalionu, szarże kawalerii, tworzenie czworoboków, obrona zabudowań, ostrzał pociskami zapalającymi, kartaczami lub kulami pełnymi, atak kolumny piechoty na bagnety, a nawet taktyka kozackiej ławy kawaleryjskiej – takie elementy znalazły się w tej grze. Stąd wynika dość obszerna instrukcja oraz duża liczba tabel walki i ostrzału, a także występujących w grze modyfikatorów, jednak w zamian za ich opanowanie otrzymujemy produkt, który w zaciszu domowego ogniska pozwala nam przenieść się w czasie.

Podsumowując, „Ostrołęka 26 maja 1831” roku to bardzo udany produkt, będący owocem długotrwałej i skrupulatnej pracy w celu stworzenia modelu przedstawiającego XIX wieczną bitwę i jednocześnie zapewniającego spora dozę rozrywki. Wysiłek ten można porównać z napisaniem rozprawy habilitacyjnej. Nie spotkałem żadnej innej gry polskiej ani zagranicznej, która w tak udany sposób odwzorowywałaby realia ówczesnych pól bitewnych. Gra posiada mnóstwo tego co Amerykanie mówiąc o historycznych grach planszowych nazywają chrome – a polscy gracze mogliby nazwać klimatem czy też działającą silnie na wyobraźnię wiernością historyczną. Zaznaczyć jednak należy, że nie jest to produkt na szybką partyjkę ze znajomym przy piwie czy też nadający się dla szukających gry familijnej. Powiedziałbym raczej, że jest to produkt przeznaczony dla osób choć trochę interesujących się historią, a historią wojskowości w szczególności. „Ostrołęka 26 maja 1831” to także produkt wymagający – zarówno sporo czasu na przeczytanie instrukcji jak i na samą rozgrywkę, jednak odwdzięczający się dużą przyjemnością czerpaną
z rozgrywki.

Piotr Przywojski

Partnerzy



Przewiń do góry