Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Pamiętnikarstwo kobiece, czyli wyjątkowe spojrzenia na wiek XIX na przykładzie dzieła Henriety z Działyńskich Błędowskiej „Pamiątka przeszłości. Wspomnienia z lat 1794 – 1832”

Pamiętnikarstwo kobiece, czyli wyjątkowe spojrzenia na wiek XIX na przykładzie dzieła Henriety z Działyńskich Błędowskiej „Pamiątka przeszłości. Wspomnienia z lat 1794 – 1832”

Przez wieki historia widziana była oczami mężczyzn. To oni decydowali o losach państwa, walczyli w bitwach, prowadzili „wielką” politykę, ale także to oni decydowali o wszelkich kwestiach życia codziennego swojej własnej rodziny. To o mężczyznach słyszymy w edyktach królewskich, aktach sejmikowych, konstytucjach i wielu innych źródłach. Zmianę przynosi wiek XIX – to właśnie wtedy modne zaczynają być pamiętniki i wreszcie pojawia się historia, wpisana w opowieść kreowaną przez kobiety. Przykładem takich wspomnień jest pamiętnik Henriety z Błędowskich Działyńskiej, której przyszło żyć w czasach wojen napoleońskich, zaborów i zrywów narodowowyzwoleńczych, a która dość przekornie postanowiła opisać własne przyjemności, bale, sukienki, a niekiedy zwykłe plotki. Pamiętniki kobiece pokazują, że życie toczyło się własnym rytmem, a przeżycia jednej „zwykłej” kobiety mogą być równie ciekawe jak losy wielkich przywódców.

Wspomnienia autorki obejmują okres niezwykle trudny w historii całej Europy, jednak w szczególności w dziejach Rzeczypospolitej. Lata 1794 – 1832 obfitują bowiem w wiele tragicznych dla Polaków wydarzeń, takich jak m.in. powstanie kościuszkowskie, rozbiory kraju, zmiana stylu życia, a także pogarszające się warunki egzystencji w nowej, już porozbiorowej rzeczywistości. Niedługo później kolejne zmiany i wielkie wydarzenia, a mianowicie czasy Napoleona, a wraz z nimi nowopowstałe Księstwo Warszawskie jako niewielka namiastka własnego kraju przynoszą narodowi polskiemu kolejne rozczarowania. Wielkie nadzieje związane z cesarzem oraz utworzonym przez niego państwem także nie przetrwały próby czasu. Bardzo szybko Księstwo zamieniono na Królestwo Polskie, utworzone na mocy kongresu wiedeńskiego. Właśnie tak z naszego punktu widzenia ciekawych, a w rzeczywistości niezwykle trudnych czasach przyszło żyć Henrietcie – autorce  pamiętnika pt. „Pamiątka przeszłości. Wspomnienia z lat 1794-1832”. Niestety oba nazwiska tej wyjątkowej kobiety  niewiele mówią współczesnemu czytelnikowi. Henrieta Błędowska lub po ponownym zamążpójściu Henrieta Rottermundowa, to postać kojarzona przede wszystkim z nazwiskiem swojego panieńskiego rodu. Działyńscy do dziś pozostają bowiem rodziną, której trudno nie znać. Bardzo możliwe, że to właśnie to nazwisko dodane już na samej okładce opublikowanego pamiętnika najbardziej wzbudza zainteresowanie.

Ojciec Henriety – Ignacy,  to jeden z najlepiej zapamiętanych przedstawicieli wybitnego rodu. Urodził się on w Konarzewie pod Poznaniem, jako syn wojewody kaliskiego Augustyna i Anny Radomickiej. Razem z bratem Ksawerym brał udział w sejmie czteroletnim oraz złożył podpis pod projektem Konstytucji 3 Maja. Szybko ukazał się jego patriotyzm. Wyjątkową złość obudziło w nim przystąpienie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do Targowicy[1]. Pamięć potomnych zapewnił mu jednak najbardziej udział w insurekcji kościuszkowskiej, która oprócz przyszłego zaszczytu zaistnienia w pamięci historyków, przyniosła mu także zesłanie i rozdzielenie z rodziną przebywającą na Ukrainie. Gdy Ignacemu udaje się wrócić do żony i trójki dzieci, najmłodsza Henrieta ma zaledwie trzy lata i praktycznie nie zna ojca. Jego śmierć niedługo później oraz wiek dziewczynki nie pozwalają im nawiązać jakiejkolwiek trwalszej relacji. Trudno więc dziwić się, że wychowana przez matkę oraz dwie babcie nie tęskni do obecności ojca. Prawdopodobnie brak męskiej obecności w jej życiu rekompensują w pewien sposób charakter matki oraz usposobienie obu babć. Młoda Działyńska nie została bowiem pozostawiona na pastwę niezdarnych, zagubionych kobiet. Wręcz przeciwnie. Jej opiekunki były silnymi, niezależnymi jednostkami, które potrafiły zapewnić Henrietcie dobre życie oraz wystarczające wykształcenie[2].

Okładka pamiętnika

Okładka pamiętnika

Henrieta w 666 stronach rękopisu[3] opisała blisko czterdzieści lat swojego życia. Nie był to jednak pamiętnik pisany na bieżąco z chęci samego pisania, utrwalenia myśli czy dla przyjemności. Autorka zdecydowała się zebrać swoje wspomnienia dość późno, ponieważ jak sama mówi pisanie rozpoczęła „w sześćdziesiątym roku życia”[4]. Działyńska nie wierzyła w swoje możliwości, a także obawiała się, że nie jest w stanie idealnie odtworzyć przeszłości ze względu na brak talentu pisarskiego, a także niewystarczająco dobrą pamięć[5]. Oczywiście dziś nie jesteśmy w stanie zbadać każdego szczegółu upewniając się, że autorka nie pomyliła chociażby kolorów ubrań czy innych detali, zwłaszcza, że Henrieta ma w zwyczaju tworzyć opisy wyjątkowo barwne, a przy tym niezwykle wręcz szczegółowe. Mimo to z jej wspomnień bije inteligencja, pozwalająca stwierdzić, że oddała swoją rzeczywistość najwierniej jak tylko potrafiła, a specyficzna gramatyka oraz składnia, o których wspominają także autorki wstępu[6] , moim zdaniem w żaden sposób nie przeszkadzają czytelnikowi. Oczywiście jest to w dużym stopniu spowodowane naniesionymi przez wydawnictwo poprawkami zarówno gramatycznymi, stylistycznymi jak i interpunkcyjnymi[7], pomimo to całość wydaje się zaskakująco wręcz lekka i przyjemna w odbiorze, nawet dla osoby, która na co dzień nie ma kontaktu z literaturą XIX- wieczną.

Omawiając pamiętnik Błędowskiej warto zaznaczyć, że rękopis znajdujący się najpierw w posiadaniu rodziny, a później w zbiorach p. A. Żółtowskiego przeszedł na przestrzeni lat pewne zmiany. Wydawnictwo wskazuje na zamazywanie, zmienianie czy przeinaczanie pewnych wyrazów czy grup wyrazów, a nawet na wycinanie całych kawałków stronic. Według noty sporządzonej na końcu utworu zakłada się, że te swego rodzaju „poprawki” zostały naniesione na fragmentach dotyczących spotkania autorki wspomnień z Napoleonem oraz kontaktów jej ojca z masonerią[8].

We wstępie napisanym w celu przybliżenia postaci samej Henriety z Działyńskich Błędowskiej oraz historii i zawartości jej pamiętnika, autorki Ksenia Kostenicz oraz Zofia Makowiecka postanowiły podzielić się tezą jakoby pamiętnik miał na calu w pewien sposób ukazać potęgę rodu Działyńskich. Wniosek ten związany jest z postacią córki Błędowskiej– Wincenty, która została pozbawiona możliwości szczęśliwego życia u boku swojego wybranka – Henryka Steckiego ze względu na zbyt wysokie pochodzenie ukochanego. Możliwe więc, że historia matki miała w pewien sposób zrekompensować jej utratę miłości i ukazać, że w rzeczywistości ród Działyńskich, z którego się wywodzi jest absolutną i niekwestionowaną potęgą, a ona sama zasługuje przez to na najwspanialszego z mężczyzn.[9] Osobiście uważam, że Błędowska oczywiście mogła kierować się chęcią swoistego podniesienia na duchu córki, aczkolwiek możliwe, że nie był to jej jedyny zamiar. Henrieta zaczęła spisywać swoje wspomnienia praktycznie u kresu życia, w momencie, gdy wiele kobiet w jej wieku czuje, iż najlepsze lata życia ma już za sobą. Tęsknota za matką, której już nie było, za rodzinnym domem, a także za szeroko rozumianą młodością mogła w pamięci Działyńskiej stworzyć obraz wspanialszego i piękniejszego domu oraz bardziej kochającej rodziny. To naturalne, że z czasem patrząc na przeszłość, w której zaznało się tak wiele szczęścia, szczególny nacisk kładzie się na wspomnienia chwil radości, często nie przywiązując wagi do problemów, które z czasem wydają się błahe. Autorka fragmentarycznie wspomina o ojcu, nie chcąc bądź nie potrafiąc ocenić jego sukcesów, czy docenić zasług. W dość widoczny sposób idealizuje natomiast matkę oraz obie babcie. Mógł być to zabieg zamierzony, aczkolwiek osobiście uważam, że na wspomnieniach zaważyły uczucia autorki. Prawie nie znała i nie kochała ojca, dlatego nie poświęciła jego pamięci zbyt wiele uwagi. Natomiast matka Szczęsna z Wroniczowa Działyńska oraz obie babcie Działyńska – Gurowska oraz Wroniczowa urastają na swego rodzaju ikony ze względu na szacunek i miłość jakimi darzyła je Błędowska. Autorka podkreśla nawet wybitne miłosierdzie matki, która nie tylko nie wyszła ponownie za mąż (mimo licznych kandydatów do jej ręki), ale także odmawiała sobie wszelkich wygód, całkowicie oddając się pomocy innym. Według Henryki nie posiadała ona nawet własnego łóżka[10]. Miłość do matki stworzyła w jej pamięci obraz kobiety idealnej.  Na ile jednak jest to obraz realny pozostaje już całkiem inną kwestią.

Partnerzy



Przewiń do góry