Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Panzerkampfwagen VI Tiger „Tygrys”

Panzerkampfwagen VI Tiger „Tygrys”

Wersje specjalne Tygrysa

Następca Tygrysa, czyli Panzerkampfwagen VI B Königstiger, lub Tiger II na wystawie w Muzeum Bovington (Zdj. Wikimedia Commons)

Następca Tygrysa, czyli Panzerkampfwagen VI B Königstiger, lub Tiger II na wystawie w Muzeum Bovington
(Zdj. Wikimedia Commons)

W ciągu dwóch lat, od lipca 1942 roku do sierpnia 1944, powstało 1354 sztuki czołgu PzKpfw VI Tygrys – niewiele, zważywszy na ogromną przewagę w liczbie czołgów, jaką posiadali Alianci. Tak mała liczba nawet tak dobrych czołgów jak Tygrys nie mogła już zaważyć na wyniku wojny. Jednakże każdy dodatkowy Tygrys dostarczany Panzerwaffe mógł w pewnym stopniu „odsuwać w czasie” przegraną III Rzeszy. Jednakże Niemcy prowadzili dość dziwną strategię „marnotrawstwa”, tracąc mnóstwo stali i środków materiałowych na budowę niepotrzebnych w zasadzie pojazdów. Zamiast trzymać się już wyznaczonej linii i całą moc produkcyjną skierować na budowę Tygrysów, Panter czy PzKpfw IV przemysł niemiecki, kierując się nieprzemyślanymi decyzjami kierownictwa Rzeszy, tworzył różne „perełki”. W 1943 roku opracowano czołg dowodzenia oparty na konstrukcji Tygrysa (Panzerbefehlswagen). Charakteryzował się m.in. zmniejszoną ilością amunicji i zamontowanym w wieży dodatkowym wyposażeniem radiowym. W ten sposób przebudowano 84 czołgi. Niewielką ilość Tygrysów przerobiono także na Bergepanzery – wozy zabezpieczenia technicznego. Pojazd pozbawiono działa, a w jego miejsce zainstalowano dźwig, mogący unieść 15 ton. W 1944 roku planowano też wypuścić serię zmodyfikowanych Tygrysów wyposażonych w miotacz ognia (Flammtiger). Na podwoziu Tygrysa wybudowano także dość oryginalną konstrukcję – tzw. Sturmtiger, czyli samobieżny ciężki moździerz rakietowy kalibru 380 mm. W sierpniu 1944 roku rozpoczęto produkcję tego 66-tonowego potwora, i wkrótce jeden z pierwszych egzemplarzy został użyty w powstaniu warszawskim. Do końca wojny powstało zaledwie 18 sztuk. Sturmtigery były projektowane jako broń typowo ofensywna, a tymczasem w końcowym okresie wojny Wehrmacht znajdował się już w odwrocie, więc niewiele było okazji do skutecznego zastosowania Strumtigerów. Marnowanie grubo ponad 1000 ton stali na wyprodukowanie tych pojazdów było więc niepotrzebnym marnotrawstwem, a czas i środki użyte do jego powstania można by z powodzeniem przeznaczyć na produkcję większej ilości zwykłych Tygrysów. Analogiczna sytuacja miała miejsce w drugiej połowie 1944 roku, kiedy ruszyła produkcja Jagdtigerów – najpotężniejszych niemieckich niszczycieli czołgów jakie kiedykolwiek powstały. Te giganty również powstały na podwoziu Tygrysa, a konkretnie z jego rozwinięcia – czołgu Tiger II, zwanego „Królewskim Tygrysem”. Ważące 75 ton stalowe monstrum, wyposażone w działo kalibru 128 mm i pancerz przedni o grubości 250 mm było bez wątpienia imponującą maszyną, jednak ilość w jakiej powstało (zaledwie około 80 pojazdów) nie mogła już w żadnym stopniu zaważyć na przegranej Niemiec i na powstrzymaniu radzieckiego i amerykańskiego walca pancernego toczącego się w kierunku granic „1000-letniej” Rzeszy Adolfa Hitlera. Oczywistym jest, że nawet kilkaset Tygrysów więcej nie powstrzymało by ofensywy sprzymierzonych, ale gdyby zamiast tracić czas i środki na tworzenie „super zabawek Wunderwaffe” i skoncentrować się na budowie sprawdzonych i skutecznych Tygrysów, Niemcy mogliby jeszcze, choć na trochę, odwlec swoją klęskę.

  • Kretor

    Dobry wieczór,

    artykuł zacny ale Tygrys jako system broni nie sprawdził się, oczywiście w mojej opinii, dość napisać że jeden Tygrys spalał tyle paliwa co 4 PZ IV a wojna pancerna to logistyska plus odrobina logistyki. Niemniej jestem pod wrażeniem pracy zespołu.

Partnerzy



Przewiń do góry