Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Piechota polska XVI i XVII wieku

Piechota polska XVI i XVII wieku

Wojskowość XVI i XVII wieku większości Polaków kojarzy się z niepodzielnym panowaniem „skrzydlatej” jazdy – husarii. Jest to w zupełności uzasadnione, biorąc pod uwagę tak wielkie zwycięstwa jak chociażby bitwa pod Kircholmem, Kłuszynem, czy nawet rozsławiona przez film batalia pod Wiedniem. W tym swoistym „husarskim szaleństwie”, zapomina się natomiast o wszystkich innych elementach wojskowości Rzeczpospolitej, a zwłaszcza piechocie, której jak postaram się udowodnić, warto poświęcić uwagę.

By zrozumieć historię piechoty polskiej, czy też wojskowości Polski w ogóle, należy wyjść w rozważaniach z drugiej połowy wieku XV. W wojsku Korony królowała wtedy ciężkozbrojna jazda rycerska składająca się ze szlachty oraz tzw. „pospolite ruszenie”. Polegało ono na zbieraniu przez króla szlachty, która stawała w pełnym rynsztunku bojowym wraz z utrzymywanymi na swój koszt pocztami i służbą. W ten sposób z chętnych stanąć do walki możnych król tworzył armię, którą kierował. Szlachta była jednak kapryśna i coraz bardziej skłonna brać udział w grze politycznej. Bez jej zgody król nie mógł liczyć na dysponowanie realną siłą. Ta zaś stawała się coraz bardziej potrzebna w dobie coraz intensywniejszych napadów hord tatarów i różnej maści rozbójników. Wylicza się, że od 1474 roku przez 95 lat Tatarzy odwiedzili tereny Polski 95 razy, z czego przez pierwsze 50 lat ich wyprawy kończyły się pełnym sukcesem.

Husarz obrony potocznej

Husarz obrony potocznej

Pospolite ruszenie było bezużyteczne jeśli chodzi o stałą obronę państwa i nie mogło zapewnić bezpieczeństwa ludności zamieszkującej zwłaszcza wschodnie krańce królestwa. Szlachta w końcu nie mogła wiecznie stać pod bronią, nie doglądać swoich majątków ziemskich, a jeszcze na dodatek nie otrzymywać za służbę żadnych wynagrodzeń pieniężnych. Wyjściem z sytuacji było skorzystanie z tzw. wojska zaciężnego, czyli służącego za opłatę na formalnie uzgodnionych warunkach. Dla polskiej wojskowości nie była to pierwszyzna – już we wcześniejszych wiekach pod komendą rodzimych dowódców służyli opłacani Czesi czy Niemcy z Zakonu Krzyżackiego. Tym razem potrzeba jednak było oddziałów stałych. Odpowiedzią na to wymaganie było powołanie tzw. Obrony Potocznej czyli zaciężnej, niewielkiej, opłacanej z królewskiego skarbca armii stale strzegącej wschodniej granicy. Całość sił Obrony Potocznej wahała się w granicach 2000 – 3000 żołnierzy i w większości była to jazda.

Plany rezygnacji z rycerskiego pospolitego ruszenia były jednak znacznie dalej zakrojone. Formacja ta pozostała jednak jako ostatnia linia obrony w razie niemożności odparcia wroga siłami zaciężnymi. Należy pamiętać, że wojska zaciężne to nie tylko Obrona Potoczna. Zaciąg wykorzystywany był przede wszystkim do stworzenia armii na wypadek prowadzenia działań wojennych. Sam proces formowania oddziałów tzw. „rot”, spoczywał na barkach „rotmistrzów”, czyli specjalnych oficerów mianowanych przez króla. Ci otrzymywali od władców instrukcje na podstawie których komponowano roty co do ilości jazdy i piechoty, wysokości żołdu i czasu służby. Przeciętnie rota liczyła 120-160 konnicy i 100 „drabów”, czyli piechurów, którym należy poświęcić szczególną uwagę.

Żołnierze polscy 1507-1548 Fot: Wikimedia Commons

Żołnierze polscy 1507-1548
Fot: Wikimedia Commons

Piechota pod koniec XV, a na początku XVI wieku była wyjątkowa, zwłaszcza w porównaniu z tą, jaka funkcjonowała na zachodzie. Rota piechoty licząca 100 żołnierzy walczyła uszykowana w 10 szeregów. Pierwszy szereg stanowili pawężnicy, ustawiający przed całą linią pieszych wysokie, czworokątne tarcze. Były one osłoną przed ostrzałem ze strony przeciwnika dla całej formacji. Linię za pawężnikami tworzyli noszący zbroje, nie ustępujące tym kopijniczym, dziesiętnicy, dowodzący każdą dziesięcioosobową kolumną tworzącą formację. Zamknięci w zbroi płytowej piechurzy walczyli zza linii pawężników za pomocą broni drzewcowej takiej jak halabarda, czy szydło. Następny szereg należał do pieszych walczących długimi spisami – posiadali oni też jednak prymitywną wciąż broń palną. Kolejne 6 linii sformowane było przez strzelców, początkowo kuszników i łuczników, a później uzbrojonych w piszczele, rusznice itp. Formację zamykała linia ponownie żołnierzy walczących spisami. Tak uszeregowana piechota przygotowana była na zatrzymywanie uderzenia kopijników przeciwnika, jak i prowadzenie z nim walki ogniowej. Warto zauważyć nasycenie bronią dystansową formacji, nie mającej swojego odpowiednika na zachodzie.

Partnerzy



Przewiń do góry