Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Pojedynek gigantów: Chaplin vs Hitler

Pojedynek gigantów: Chaplin vs Hitler

Wielokrotnie w latach 30-tych XX wieku zwracano uwagę na uderzające fizyczne podobieństwo Chaplina oraz przywódcy Trzeciej Rzeszy. Komik postanowił je wykorzystać i rozprawić się z swym „sobowtórem”. W tym celu nakręcił „Dyktatora”, który w założeniu miał wpłynąć na opinię publiczną, pobudzić jej krytycyzm wobec rządów autorytarnych i zniechęcić widzów do sprzyjania sprawie nazistów. Wszystkie te wytyczne udało się Chaplinowi w 100% wypełnić. Propagandowo znokautował on Hitlera.

Jego film na stałe wszedł do kanonu kina światowego. W wielu aspektach ma on charakter pionierski. Zasługuje m.in. na palmę pierwszeństwa w kategorii antynazistowskich produkcji w USA. Chaplin swym filmem poszedł pod prąd, bowiem większość jego kolegów z branży wolało „nie drażnić” nazistów. Wielu z nich konsultowało się (!) z niemieckimi dyplomatami, by dokonać wstępnej weryfikacji „dopuszczalnych” scenariuszy dotyczacych Rzeszy. Tematy „niepoprawne” były z góry odrzucane, bowiem filmowcy obawiali się bojkotu amerykańskiej kinematografii na chłonnym rynku niemieckim. „Dyktator” był również pierwszym filmem dźwiękowym Chaplina, utożsamianego do tej pory z kinem niemym. Ku uldze reżysera okazał się on być też jego najbardziej kasową produkcją.

U podłoża pomysłu nakręcenia „Dyktatora” legło przekonanie, iż Hitlera należało wyśmiać. Było to szczególnie istotne w sytuacji wzrostu popularności przywódcy NSDAP w USA. Wiele środowisk z podziwem patrzyło na jego sukcesy na arenie międzynarodowej oraz geniusz polityczny. W USA na popularności zyskiwały hasła faszystowskie i idea szukania amerykańskiego Führera, który przyspieszy wychodzenie Stanów z kryzysu gospodarczego. Chaplin swym filmem pragnął ośmieszyć nazistów i ich program polityczny oraz ukazać ich miernotę. W „Dyktatorze” obnażył on również prawdziwą twarz tyrana, który w istocie nie był postacią wybitną.

Komik pracę nad scenariuszem filmu rozpoczął w 1938 roku. Premiera „Dyktatora” odbyła dwa lata później 15 października 1940 roku, czyli już po wybuchu II wojny światowej. Był to okres newralgiczny dla Stanów Zjednoczonych, które utrzymywały status państwa neutralnego. Na łamach prasy toczył się wówczas bój między zwolennikami izolacjonizmu (tj. pozostania neutralnymi) a propagatorami aktywnej pomocy dla aliantów. Antynazistowski wydźwięk „Dyktatora” sytuował Chaplina w grupie proalianckiej. Z tego też względu, przeciwnicy okrzyknęli go podżegaczem wojennym. Mimo obaw reżysera, co do reakcji publiczności i możliwego bojkotu, film okazał się być hitem. Projekcji „Dyktatora” z automatu zakazano w krajach podbitych przez nazistów. Film został również zbojkotowany w wielu państwach Ameryki Łacińskiej, gdzie istniało silne proniemieckie lobby.

Genialny pastiż polityczny

Dyktator” nie bez przyczyny zasłużył na miano jednego z najlepszych filmów Chaplina. Na uwagę i pochwałę zasługuje sama gra aktorska komika, który wcielił się w dwie główne postacie filmu. Zagrał tytułowego „Dyktatora” Adenoida Hynkla i łudząco do niego podobnego żydowskiego fryzjera. W trakcie filmu ukazano nam równoległe żywoty tych bohaterów i komiczny sposób, w jaki ich losy się ze sobą spletły. Chaplin genialnie skopiował manierę Hitlera, jego sposób wypowiedzi i ruchy. Obnażył nam również poczucie niższości Führera wobec charyzmatycznego przywódcy Bacterii Benzino Napaloniego (czyli Mussoliniego).

Charlie Chaplin jako dyktator, Jack Oakie jako przywódca Bacterii Benzino Napaloni

Charlie Chaplin jako dyktator, Jack Oakie jako przywódca Bacterii Benzino Napaloni

Jak przystało na pastisz polityczny, „Dyktator” pełnymi garściami czerpie z rzeczywistych wydarzeń. Zaprezentowano w nim m.in. w jaki sposób do władzy w Tomanii (Niemczech) doszedł Adenoid Hynkel (Hitler). Zwrócono uwagę widza na ciąg niedemokratycznych zmian przeprowadzonych przez despotę w rządzonym przez siebie kraju. W Tomanii ograniczono wolność słowa oraz wprowadzono rządy terroru. Podstępny manipulator Garbitsch odpowiedzialny za PR (niewątpliwie jego pierwowzorem był minister propagandy Joseph Goebbels) dbał o „dobrą prasę” i „zadowolenie” społeczeństwa. Chaplin w swym filmie rozłożył na czynniki pierwsze nazistowską machinę propagandową, wskazując na szereg trików wykorzystywanych do wzmacniania popularności wodza.

Drugim równie istotnym współpracownikiem Hynkla był łasy na odznaczenia Herring (wzorowany na Hermannie Göringu). Ten ostatni był odpowiedzialny za przestawienie gospodarki na cele wojenne oraz pozyskiwanie nowych technologii przydatnych do działań zbrojnych („armaty zamiast masła”).

W filmie pojawiają się odniesienia nie tylko do polityki wewnętrznej dyktatora, ale również do ówczesnej sytuacji międzynarodowej. Chaplin wyśmiewa się z naiwności polityków Zachodu, którzy wierzyli w pokojowe zapewnienia Hynkla (Hitlera), gdy ten w istocie planował wojnę. By osiągnąć swój cel nie cofał się przed niczym, również przed łamaniem podpisanych traktatów. W filmie przypomniano nam starą maksymę, iż obietnicą tyranów nie można zawierzyć. Za przykład dwulicowości dyktatora posłużył Anschluss Austrii przeprowadzony w marcu 1938 roku. W filmie państwo to nosi nazwę Austerlich i jest traktowane przez tytułowego tyrana jako wstęp do dalszej ekspansji.

Dyktator bawi się globem

Dyktator bawi się globem

Chaplin rozprawił się również z programem politycznym nazistów i ich sztucznym podziałem na Aryjczyków i nie-Aryjczyków. W tym kontekście dużo uwagi poświęcił sytuacji zamieszkującej getto ludności żydowskiej. Hynkel, jak przystało na dwulicowego tyrana, łagodził lub wzmagał prześladowania w zależności od sytuacji politycznej. Zdesperowani Żydzi zostali ostatecznie zmuszeni do udania się na emigrację. Jednak po zajęciu przez wojska Hynkla sąsiedniej Austerlich (Austrii), znów znaleźli się oni w sytuacji patowej. Ich los nie mógł ulec poprawie, bowiem zarówno Aryjczykom, jak i Żydom brakowało odwagi do podjęcia walki z reżimem.

Chaplin zakończył film przemówieniem żydowskiego fryzjera pomylonego z Hynklem. Jego odezwa to tak naprawdę przesłanie do ludzkości, w której wyraził wiarę w nastanie pokoju. Chaplin przekonywał, iż rządy egoistycznych i rządnych władzy dyktatorów przeminą, a ludzie na powrót się zjednoczą. Wezwał on również do przeciwstawienia się rozkazom tyranów, którzy traktują swych rodaków jako „mięso armatnie”. Ta scena uznawana jest przez krytyków filmowych za najsłabszą w całym filmie. Jednak to ona powoduje, iż „Dyktator” nabiera ponadczasowego charakteru. Odezwa Chaplina po dziś dzień nie traci na swej prawdziwości.

Oglądając ten film warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Chaplinowski „Dyktator” dobrze odzwierciedla stan ówczesnej wiedzy Amerykanów na temat polityki zagraniczej i wewnętrznej Trzeciej Rzeszy. Tym samym możemy zadać sobie pytanie: co wiedziano, a czego nie na temat poczynań Hitlera? Sam Chaplin po latach przyznał, iż nie nakręciłby scen ukazujących w krzywym zwierciadle obóz koncentracyjny, gdyby wiedział co się wówczas w nich działo.

Paulina Sołuba –  doktor nauk humanistycznych, specjalizuje się w historii USA i Niemiec; prywatnie pasjonatka kinematografii.  

Partnerzy



Przewiń do góry