Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Polski „Tygrys” kontra Wunderwaffe

Polski „Tygrys” kontra Wunderwaffe

W czerwcu 1944 roku po inwazji wojsk sprzymierzonych na wybrzeżach Francji szala zwycięstwa wyraźnie zaczęła się przechylać na korzyść aliantów. Niemcy uświadomili sobie, że to, czego tak bardzo się obawiali – walki z nieprzyjacielskimi armiami na dwa fronty, właśnie w pełni się ziściło. Wtedy właśnie coraz częściej propaganda nazistowska zaczęła mówić o Wunderwaffe – cudownej broni, która odwróci losy wojny. I nie była to jedynie propagandowa mistyfikacja.

11 czerwca 1944 roku w londyńskim wydziale spraw specjalnych odebrano zaszyfrowaną depeszę z okupowanej Francji. Tajna radiostacja „Owidiusz” donosiła, że w najbliższych dniach Niemcy rozpoczną uderzenie na Anglię przy użyciu specjalnej broni. Depesza ta uruchomiła plan obronny „Crossbow”. Natychmiast na Wyspie ogłoszono sygnał alarmowy: Diver! Zarządzono pogotowie w setkach baterii przeciwlotniczych, tysiące balonów zaporowych przykryło brytyjskie niebo, a dywizjony lotnicze stanęły w gotowości bojowej. Brytyjczycy czekali na uderzenie. Przeszło dwa dni po monicie „Owidiusza” – 13 czerwca 1944 roku pierwsze bomby latające V spadły na Londyn.

Przekrój V1 Zdj. Wikimedia Commons

Przekrój V1
Zdj. Wikimedia Commons

Jeszcze tego samego dnia dowództwo brytyjskie doszło do wniosku, że najskuteczniejszą obroną wobec tej broni, jest zniszczenie jej „matecznika” – wyrzutni lokowanych przez Niemców na okupowanym kontynencie. Anglię mogli ocalić tylko żołnierze podziemnego frontu. Okazało się to niezwykle trudnym zadaniem, które niosło z sobą równie krwawe żniwa, co niejedna regularna bitwa. Wielkie sukcesy w tropieniu wyrzutni bomb V-1 i V-2 uzyskali Polacy – ci najlepsi konspiratorzy na świecie. Prawdziwym asem wśród nich był kapitan Władysław Ważny „Tygrys”.

Bomby latające V-1 i rakiety V-2 w 1944 roku nie były dla aliantów całkowitym zaskoczeniem. Rozpracowaniem tajemnicy tej „cudownej broni” zajmował się dotąd francusko-angielski wywiad Alliance oraz wywiadowcy z Agence Immobilière i Euleuthere. Już w sierpniu 1943 roku szef siatki „Agir”, Michel Hollard, wykrył na północ od Rouen, w miejscowości Bonnetot de Faubourg jakieś tajemnicze budowle, rozszyfrowane później przez brytyjski zwiad lotniczy jako wyrzutnie V-1. Były podobne do tych, jakie wcześniej wykryli w Peenemünde żołnierze polskiego podziemia. Zostały one zbombardowane dokładnie przez lotnictwo alianckie. Nie rozwiązało to jednak problemu, gdyż szybko stwierdzono, że te instalacje były tylko rodzajem „zasłony dymnej” dla małych, mobilnych wyrzutni polowych, od których chciano właśnie tamtymi obiektami, odwrócić uwagę alianckiego wywiadu. Dodatkową komplikacją w wykrywaniu będących w ciągłym ruchu wyrzutni było to, że właśnie w czerwcu 1944 roku wiele siatek angielskich i francuskich na terenie Francji zostało rozpracowanych przez agentów niemieckich z tak zwanej French Section. W takich warunkach w batalii o wyrzutnie rakiet V wybili się polscy żołnierze kapitana „Tygrysa”.

Władysław Ważny (ur. 3 lutego 1908) był przed wojną nauczycielem w niewielkiej miejscowości Sośnica Jarosławska w lubaczowskim. W 1939 roku jako podporucznik rezerwy podążył szlakiem żołnierzy-tułaczy przez Węgry i północne Włochy do Francji, by zasilić szeregi armii generała Władysława Sikorskiego. Po kapitulacji wojsk francuskich, nie zdążył ewakuować się do Wielkiej Brytanii. Szybko jednak zaczął szukać możliwości wyrwania się spod niemieckiej okupacji na własną rękę. W tym to okresie nauczył się dobrze mówić po francusku, co przydało mu się za kilka lat. Zdobył wreszcie szansę przedostania się do Anglii przez Hiszpanię. Niestety, gdzieś wśród pirenejskich bezdroży został schwytany przez patrol faszystowskiej Guardia Civil i siedem miesięcy przesiedział w barcelońskim więzieniu, zanim w końcu przez Gibraltar dopłynął do brytyjskich wybrzeży. Nie było mu jednak dane długo nosić munduru z naszywkami POLAND, gdyż jego znajomość języka francuskiego, a zwłaszcza kontakty, jakie posiadał w północnej Francji predestynowały go na wywiadowcę przygotowującego razem z francuskim ruchem oporu grunt pod przyszłą inwazję na kontynent. Z tych też powodów kapitan Ważny został oficerem służby wywiadowczej „Z” (zewnętrznej) i związał się z najbardziej tajemniczym oddziałem PSZ na Zachodzie – 1. samodzielną kompanią grenadierów.

Władysław Ważny, ps. "Tygrys" Zdj. Wikimedia Commons

Władysław Ważny, ps. „Tygrys”
Zdj. Wikimedia Commons

Kapitan Ważny został zrzucony na spadochronie do Francji w marcu 1944 roku z zadaniem zorganizowania grupy dywersyjno-rozpoznawczej działającej na rzecz SHAFF – Atlantyckiego Naczelnego Dowództwa. Alianci wchodzili w ostatni, decydujący etap przygotowań do lądowania na francuskim wybrzeżu, chodziło im więc o jak najwięcej informacji o ruchach nieprzyjaciela, miejscach postoju sztabów, służb zaopatrzenia, umocnieniach, magazynach itp. Terenem działania „Tygrysa” miał być departament Nord i Pas de Calais, czyli ta część kraju, gdzie Niemcy zlokalizowali najwięcej wyrzutni rakiet V, co zdeterminowało działalność jego grupy. Pracę wywiadowczo-dywersyjną ułatwiał mu fakt, że na tym obszarze szeregi francuskiej Resistance zasilała licznie miejscowa Polonia. Istniała tutaj Polska Organizacja Walki o Niepodległość (POWN) powstała w 1940 roku z inicjatywy pułkownika Antoniego Zdrojewskiego „Daniela”. Była ona częścią Forces Militaires Polonaises en France, które wchodziły w skład Francuskiej Armii Krajowej (Forces Françaises d’Interieur) pod kryptonimem „Monika” i rekrutowały się w większej części z żołnierzy armii polskiej we Francji, którym nie udało się przebić do Anglii.

Partnerzy



Przewiń do góry