Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Powstanie Warszawskie w tajemnicy przed Stalinem

Powstanie Warszawskie w tajemnicy przed Stalinem

Rosarchiw, czyli Rosyjska Federalna Agencja Archiwalna opublikowała 3 października na swojej stronie internetowej 108 dokumentów dotyczących Powstania Warszawskiego. Wszystkie one były opatrzone klauzulą „tajne” lub „ściśle tajne”. 83 z nich, a więc znakomita większość, po raz pierwszy ujrzała światło dzienne. Publikacja tych dokumentów, w zamyśle władz rosyjskich, ma obalić tezę, że Armia Czerwona nie pomogła powstańcom, ale tak naprawdę robiła wszystko co mogła, by im pomóc. 

0003K4P468Q0RXBS-C116Jednocześnie rządowa „Rossijskaja Gazieta” opublikowała rozmowę z Andrzejem Artizowem, szefem Rosarchiwa i prezesem Fundacji „Centrum Rosyjsko-Polskiego dialogu i pojednania”. Jego zdaniem dokumenty te powinny znaleźć się w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Artizow podkreśla, że Powstanie Warszawskie i jego klęska to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń II wojny światowej i jedna z najtrudniejszych kart historii stosunków polsko-rosyjskich – drugi, pod względem ostrości po Katyniu, powód żalu Polaków wobec ZSRR, a teraz Rosji.

Uważa on, że Polacy i większość polskich historyków inaczej oceniają powstanie i przyczyny, z powodu których do niego doszło. Klęska Powstania była tragedią, a szeregowi powstańcy, dowódcy oddziałów bojowych to bohaterowie. Jego zdaniem Polacy przemilczają też błędy powstańczego dowództwa, które w konsekwencji doprowadziły do śmierci dziesiątków tysięcy cywili, wywózek do obozów koncentracyjnych, głównie wśród ludności cywilnej, zniszczenie skrzydła wojskowego Armii Krajowej, a potem zburzenie przez Niemców Warszawy.

Opierając się na opublikowanych dokumentach Artizow podkreśla, że Stalin i władze ZSRR dowiedziały się o wybuchu Powstania dopiero w kilka dni po fakcie.

Przyglądamy się więc opublikowanym dokumentom:

Pierwszym jest stenogram ze spotkania Wiaczesława Mołotowa, ówczesnego ministra spraw zagranicznych ze Stanisławem Mikołajczykiem, premierem rządu londyńskiego, które odbyło się 31 lipca 1944 o godz. 21 czasu moskiewskiego, a więc zaledwie kilkanaście godzin przed „Godziną W”, kiedy decyzja o rozpoczęciu walki już zapadła i Mikołajczyk o tym wiedział. Podczas rozmowy prosi o umożliwienie mu spotkania ze Stalinem, gdyż chce zaapelować o współdziałanie wojsk radzieckich razem z armią podziemną w walce z Niemcami. Poza tym półgodzinna rozmowa toczy się o przyszłym kształcie państwa polskiego i roli rządu londyńskiego w tworzeniu przyszłych władz. Jedyne napomknienie o powstaniu, to zdanie, że rząd londyński ma plan jak wspomóc ZSRR i jest pewien, że ma za sobą poparcie prawie całej ludności i większości sił politycznych i partii. Twierdzi, że rząd londyński zna bardzo dobrze sytuację w Polsce, w co wątpi Mołotow. W związku planowanym powstaniem przeciwko Niemcom w Warszawie chce prosić Stalina o bombardowanie lotnisk koło Warszawy.

Wiaczesław Michajłowicz Mołotow

Wiaczesław Michajłowicz Mołotow

Brytyjska Misja Wojskowa w Moskwie wysłała informację o wybuchu Powstania do Sztabu Armii Czerwonej 2 sierpnia o godz. 2 w nocy, czyli w 9 godzin po rozpoczęciu walk, sztab przekazał to dalej dopiero 3 sierpnia, a Mołotow otrzymał 5 sierpnia. Telegram poza informacją o rozpoczęciu walk zawierał prośbę o sprzęt i broń dla powstańców i wskazywał na bezpieczne miejsca zrzutów – w okolicach Filtrów, Ogrodu Saskiego i Al. Wojska Polskiego na Żoliborzu, a także o jak najszybszą pomoc wojskową.

Kolejne dokumenty o stenogramy rozmów Mikołajczyka ze Stalinem 3 i 9 sierpnia 1944 r., przy których obecni byli ministrowie Grabski, Romer i Mniszek, a ze strony radzieckiej Mołotow i tłumacz W. Pawłow, który jednocześnie protokołował spotkanie. Mikołajczyk najpierw zapewniał Stalina o swoich dobrych intencjach, chwalił go za walkę z Niemcami itd., ale głównie chciał omówić sprawy dotyczące przyszłej administracji i przyszłej polsko – radzieckiej granicy, i dopiero potem informuje o wybuchu Powstania oraz mówi, że chce jak najszybciej dostać się do Warszawy i tam ustanowić rząd Polski w oparciu o 4 partie mające przedstawicieli w rządzie w Londynie i razem z polską partią robotniczą tj. komunistami. Ma nadzieję, że po wyzwoleniu odbędą się demokratyczne wybory, powstanie nowa konstytucja, prezydent i ustanowione zostaną nowe granice Polski.

Stalin odpowiada, że prośby Mikołajczyka są bardziej polityczne i praktyczne, ale nie można nie brać pod uwagę PKWN, z którym ZSRR zawarł umowę o administracji Polski. Mikołajczyk uważa, że to nieporozumienie, gdyż miał na myśli umowę z polskim i radzieckim rządem. Ale ta sprawa nie jest już aktualna, jeżeli istnieje umowa pomiędzy PKWN a rządem radzieckim. Ma nadzieję, że rząd londyński i partie w nim reprezentowane będą współdziałać z PKWN i wspólnie pracować nad budową nowej administracji. Chce też mieć możliwość, aby po wyzwoleniu Warszawy, kiedy wejdą wojska radzieckie, umocować tam wicepremiera rządu i dowódcę armii podziemnej, którzy zajmą się budową administracji.

Stalin odpowiada, że rząd radziecki nie może mieć wpływu na to, ile partii będzie reprezentowanych w przyszłym polskim rządzie, gdyż o tym zdecydują sami Polacy i ma nadzieję, że jeżeli partie demokratyczne utworzą wspólny blok, to rząd radziecki będzie je wspierał.

Stanisław Mikołajczyk

Stanisław Mikołajczyk

Mikołajczyk przypomina, że w polskim rządzie przed wojną były cztery partie i chciałby, żeby one uczestniczyły w rządzie, który powstanie w Warszawie po wyzwoleniu.

Stalin odpowiada, że partie te powinny się dogadać z PKWN, a Mikołajczyk się z tym zgadza.

Stalin jednak uprzedza, że na razie rząd radziecki porozumiał się z PKWN, a z rządem londyńskim stosunki się popsuły i nie uznaje on tego rządu. Rząd londyński powinien dogadać się z PKWN i razem utworzyć rząd tymczasowy i powinni to zaakceptować sami Polacy.

Poza tym Stalin podkreśla, że przez cztery lata wojny i okupacji społeczeństwo polskie zmieniło się, wiele ludzi przeszło na pozycje lewicowe, wyrosły nowe autorytety. Wojskowi, którzy przeszli szlak bojowy z Armią Czerwoną oraz I Armią Wojska Polskiego, która wyzwoliła wschodnie ziemie polskie, pomagają teraz chłopom przy zbiorach. Dlatego rząd londyński powinien liczyć się ze zmianami nastrojów w społeczeństwie.

Następnie była mowa o podziemnej armii polskiej, która nie mając uzbrojenia, nie może walczyć z Niemcami. Mikołajczyk mówi o małych oddziałach do 20 osób rozsianych po całym kraju, które przeprowadzają głównie akty sabotażu.

Partnerzy



Przewiń do góry