Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Prawnokanoniczne regulacje instytucji zaręczyn – od antyku do początków XX w.

Prawnokanoniczne regulacje instytucji zaręczyn – od antyku do początków XX w.

Od początków swego istnienia chrześcijaństwo wykazywało zainteresowanie tematyką rodziny i małżeństwa, a więc także etapem poprzedzającym jego zawarcie, tj. zaręczynami. Przez wieki instytucja ta znajdowała swoje odbicie w prawie kanonicznym, co poprzez siłę Kościoła oddziaływało także na życie wielu tysięcy ludzi. Warto więc poświęcić trochę czasu, aby przyjrzeć się uregulowaniom prawa kanonicznego dotyczącym zaręczyn począwszy od jego antycznych początków aż po początek XX w., gdy dekret Ne temere wprowadził w tym względzie istotne zmiany.

W IV w. n.e. Kościół, dopiero co krzepnący w swej strukturze, znalazł się pod silnym wpływem prawa rzymskiego. Oczywiście przyjęcie poszczególnych rozwiązań wypracowanych przez pogańskich Rzymian było możliwe tylko w wypadku zgodności z treścią wiary chrześcijańskiej i moralnością. Stąd też w kręgu zainteresowań młodego Kościoła znalazła się instytucja zaręczyn, między innymi ze względu na doniosły cel, któremu miała służyć, to jest zawarciu małżeństwa, rozumianego przez chrześcijan nie tylko jako zwykła umowa, ale także jako sakrament[1]. Począwszy od III w. Kościół sprzeciwiał się tendencjom dążącym do utożsamiania zaręczyn i małżeństwa. Z jednej strony nie pozwalał na nieuzasadnione zrywanie zaręczyn (np. synod w Elwirze uznał, iż nieuzasadnione zerwanie zaręczyn podlega karze pozbawienia Komunii na okres 3 lat), z drugiej zaś jasno podkreślał odrębność instytucji zaręczyn[2]. Pierwsi chrześcijanie mogli zawierać zaręczyny w sposób ustny lub pisemny, tajny lub wobec świadków, osobiście lub za pośrednictwem osoby trzeciej[3]. Duże znaczenie zaręczyn w Kościele pierwotnym wynika także z wysokiego poziomu etycznego pierwszych chrześcijan, którzy cenili sobie uczciwość i zobowiązani byli do dotrzymywania umów. Doniosłość zaręczyn podkreślana była zwłaszcza przez błogosławieństwo, do którego wierni przywiązywali szczególne znaczenie. Mimo że wierni mogli zawrzeć małżeństwo bez uprzednich zaręczyn, to jednak Kościół traktował je jako środek zapobiegający pochopnym małżeństwom i zalecał poprzedzać ślub okresem narzeczeństwa[4].

Mozaika przedstawiająca św. Ambrożego, który przekazał świadectwo dotyczące publicznego zawierania zaręczyn. Wikimedia Commons

Mozaika przedstawiająca św. Ambrożego, który przekazał świadectwo dotyczące publicznego zawierania zaręczyn. Wikimedia Commons

Przez wzgląd na nierozerwalny charakter sakramentalnego związku małżeńskiego Kościół starał się, aby zamiar jego zawarcia został władzy kościelnej zakomunikowany, przez co mogła ona zbadać jego zgodność z prawem kościelnym. Jeśli rezultat owej kontroli wypadał pomyślnie, Kościół błogosławił zaręczyny. Owemu wydarzeniu, na wzór rzymski, często towarzyszyła umowa posagowa, a także wręczenie pierścionka przy zaręczynowym pocałunku[5]. O publicznym zawieraniu zaręczyn w obecności świadków pisał m.in. św. Ambroży, zaś jego uczeń, św. Augustyn, wspominał nawet o publicznym ogłaszaniu zaręczyn w Kościele[6].

Nienarzucenie przez pierwotny Kościół odgórnej formy zawierania zaręczyn, a oparcie się na prawie rzymskim i zwyczajach miejscowych, wiążę się z tym, że Kościół nie widział takowej potrzeby[7]. Pierścień wręczany narzeczonej w trakcie zaręczyn niósł ze sobą sobie pewną symbolikę – był oznaką wzajemnej wiary i zadatkiem połączenia serc. Noszony był przez kobietę na czwartym palcu lewej ręki. Wiąże się to z przekonaniem starożytnych, że w tym palcu rozpoczyna swój bieg żyła doprowadzająca krew do serca. Ów pierścień wykonany był z żelaza (bez użycia kamienia)[8].

Wpływy pogańskiego prawa, ale także tradycja starotestamentalna, powodowały, że pierwotny Kościół stawiał zaręczyny na pozycji niemal równej z małżeństwem. Przekonanie to było dość popularne w kręgach społeczności wierzących, zwłaszcza gdy zaręczyny zostawały uroczyście pobłogosławione. Przedstawiony wyżej pogląd o wiele mocniej zaznaczył się w Kościele wschodnim. Wystarczy wspomnieć tutaj o kilku istotnych regulacjach. Dla przykładu synod trullański w roku 692 r. w kanonie 98 postanowił karać jak za cudzołóstwo mężczyznę, który wziął za żonę cudzą narzeczoną, gdy żył jeszcze narzeczony owej kobiety (wschodni kanoniści ów zakaz rozciągnęli następnie także na narzeczoną)[9]. Praktyki takiej jako świętokradczej, gdyż naruszała kapłańskie błogosławieństwo, zakazał także papież Syrycjusz w IV w.[10]

Partnerzy



Przewiń do góry