Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Przeciw zapomnieniu | część 3

Przeciw zapomnieniu | część 3

Jak słodko jest umrzeć za Ojczyznę! [na grobie Stanisława Żółkiewskiego]

Czytaj część pierwszą i drugą

W części drugiej opowieści Przeciw zapomnieniu wysłuchajcie mych daremnych lamentów. Winna jestem tutaj wyjaśnienia, a rzecz wymaga faktów.

Muszę rozprawić się z wypadkami, które wpłynęły na mnie w związku z pracami na Cmentarzu św. Józefa na Mostonie w Manchesterze. Partycypacja w pracach przy tej nekropolii dała mi możliwość wniknięcia w historię i tajemnicę sacrum tego miejsca. Odkryłam, że nie da się doświadczyć mistyki tego zakątka bez poświęcenia się dla idei. Ci, którzy dla idei poświęcili swoje życie, tutaj swymi szczątkami uświęcili obcą ziemię cmentarza, a my chodząc wokół nagrobków – stąpając po zmarłych – o ironio – depczemy tę świętość nogami. Kiedyś Ci nie żyjący dziś ludzie wpływali na losy Europy, a w konsekwencji na dzieje całego świata, a dziś są przez ten świat zapomniani. Przynieśli wolność Europie, ale nie mogli jej dać Polsce. Ofiara nie poszła na marne, choć Ich wkład w zwycięstwo nad złem wciąż jest umniejszany i zapominany.

W toku mych słów ukażą się fakty, które złożą w kompletną całość wszystkie sytuacje dotyczące prac na cmentarzu Moston i utworzą główny wątek mej narracji.

Oswojona maksymą, że: Gdy robisz coś dobrego – ból jako zapłata będzie twoim bratem, szykowałam się na wojnę – nie po to jednak, by walczyć, ale by wygrać. To wojna z czasem, który wydał swój wyrok, a z którym się nie pogodziłam.

Widok zwietrzałych, zwalonych na ziemię krzyży, sczerniałych kamieni i zarośniętych chwastami grobów na Starym Mostonie wstrząsnął mną wtedy aż do bólu (byłam tam pierwszy raz 21 X 2014 r.). Łzy same płynęły z oczu na całego… Tam zakończyła się wędrówka naszych bohaterskich żołnierzy, których nazwiska nie są znane z polskiego słownika biograficznego. Szkoła życia, jaką przeszli, wystawiła Im świadectwo dojrzałości z biało-czerwonym paskiem. Wypracowany tytuł herosów wojny zabrali wraz z medalami do grobów. Pozostał po Nich proch, mogiły i długi cień niepamięci.

Ilu ludzi w Polsce pamięta dziś dramatyczne losy powojenne polskich żołnierzy i obrońców zmuszonych żyć na wygnaniu. Zawsze gdy patrzysz na los takich ludzi – miej łzy… miej łzy.

Ta cmentarna historia, którą snuję, zaczęła się od listów.

Po jednym z artykułów w gazecie dostałam maila od pewnej Pani, która oczekiwała mojej pomocy. Napisała:

Dzień dobry Pani Xeniu,

Proszę o pomoc. Otóż wyszłam z inicjatywą, aby na cmentarzu w Moston w Manchester zrobić takie przedświąteczne porządki. Podejrzewam, że mój apel pozostanie bez echa. Przypomniałam sobie o Pani, ale nie byłam pewna, czy to ta sama osoba, i dlatego wysłałam do Pani dwa maile. Chodzi o wydarzenie:

AKCJA ZADUSZKOWA „POLSKI ZNICZ NA POLSKIM GROBIE”

Jeśli nie możemy jechać na Zaduszki do kraju, poświęćmy trochę wolnego czasu i zadbajmy o groby Polaków, którzy budowali nasze parafie po II Wojnie Światowej. Polaków z Ashton, Manchester, Oldham, Rochdale i okolicy (oraz groby pierwszych księży proboszczów). W latach 50-tych i 60-tych chowano ich na cmentarzu w Moston Manchester.

Serdeczna prośba:

Pani Xeniu, spotkajmy się w sobotę 25-go października, by uporządkować groby na starej i nowej działce cmentarza.

Natomiast w sobotę 1-go listopada spotkajmy się, aby postawić zapalony znicz na każdym polskim grobie, na którym nie będzie znicza od rodziny, przyjaciół lub znajomych. Znicze będą dostarczone.
Bardzo serdecznie proszę o pomoc i z góry dziękuję. Pozdrawiam, Gienia. M’cr 19.10.2014.

I tak to się zaczęło…

Odpisałam na list. Byłam tuż po bolesnym wypadku, co uniemożliwiało mi poruszanie się. Mimo tego spotkałyśmy się. Było to we wtorek 21 października 2014 r. Wielką Brytanię uderzył gwałtownie huragan Gonzalo z zalewającym sztormem i bałwanami morskiej piany. Pomimo szalejącego huraganu pojechałyśmy na cmentarz. Pani Gienia z rezerwą i bez przekonania patrzyła na mnie i moją pomoc, widząc niepełnosprawność. Ślizgałam się po tłustym błocie cmentarnym, podpierając się kulami. Nie można było przejść suchą nogą bez utopienia butów w śliskim błocie. Sama kulejąc, myślałam o ranach wojennych leżących tu żołnierzy. Robiłam zdjęcia już nie Ich twarzom, lecz nagrobkom teraz przygniatającym Ich doczesne szczątki. Miałyśmy szczęście, że tnący deszcz i gwałtowne uderzenia wiatru umilkły na godzinę. Oglądałyśmy spłukane deszczem mogiły Obrońców naszych polskich granic zasypane kożuchem liści.

Stara strona cmentarza, tam gdzie chowano naszych żołnierzy z wojennymi medalami – wyciskała łzy. Ogólny widok był wstrząsający. Dwumetrowe zarośla chwiejące się na wietrze – ukrywały mogiły. Wtedy naliczyłam 121 polskich mogił, w tym groby kawalerów Virtuti Militari, Powstańców Warszawskich, Sybiraków, żołnierzy walk o Monte Cassino, tułaczy wojennych, więźniów łagrów oraz innych uciemiężonych i zasłużonych z naszego Narodu (dnia 6 VIII 2016 r. odkryłam z córką kolejny – 122 grób, którego małą betonową płytę naziemną z zerwaną metalową tabliczką, przez lata doszczętnie przysypano ziemią i przydeptano butami).

Żołnierze spoczywali tu samotnie wśród zarastających chaszczy, chwastów, wrednego rdestowca ostrokończastego, oplatani koronami z cierni kolczastych, dzikich jeżyn. W tak opłakanym, żałosnym stanie pochylone w żałobie – opuszczone mogiły polskich żołnierzy wołały głośno o pamięć – płacząc w deszczu.

Widok zapuszczonego i biednego cmentarza Mostonu przywołał mi na myśl skojarzenia z opowiadań Pani Gieni o innym cmentarzu w Buzułuku na Syberii. Pochowano tam zesłańców, którym nie udało się wydostać z Syberii. Groby ochrzczonych Polaków leżały odłogiem. Były zaniedbane, zapomniane i zarośnięte pospolitym dzikim zielskiem. Jeśli zmarli na tyfus – Ich zastygłe ciała palono. Co robiono z Ich popiołami? Sowieccy barbarzyńcy prochy zmarłych Polaków wysypywali i rozrzucali niczym śmieci na drogi i nieużytki. Zarówno tam, w miejscu zsyłki na nieludzkiej ziemi, jak i tutaj w Manchesterze, cywilizowanym miejscu – mieście kilku pokoleń Polaków, zaniedbanie panoszyło się całymi latami.

Partnerzy



Przewiń do góry