Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Przedstawiciele IPN oddali hołd zamordowanym Polakom i Żydom w Starym Ciepielowie i Rekówce

Przedstawiciele IPN oddali hołd zamordowanym Polakom i Żydom w Starym Ciepielowie i Rekówce

5 grudnia 2017 r., w przeddzień 75. rocznicy zbrodni w Starym Ciepielowie i Rekówce, z wizytą do tych miejsc udali się wiceprezes IPN dr Mateusz Szpytma i dyrektor lubelskiego IPN Marcin Krzysztofik, aby oddać hołd zamordowanym przez Niemców Polakom i ukrywanym przez nich Żydom.

Przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej wraz z wójtem gminy Ciepielów Arturem Szewczykiem, proboszczem parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Ciepielowie ks. Stanisławem Sławińskim, wnuczką zamordowanych Kowalskich, przedstawicielami lokalnej oświaty i uczniami złożyli kwiaty na symbolicznym grobie pomordowanych.

– Bez pamięci nie możemy zbudować naszej tożsamości, dlatego powinniśmy sięgać do korzeni. Nie możemy przy tym zapominać o polskich rodzinach, które pomagały Żydom w czasie II wojny światowej, gdyż wiele z nich zostało za to zamordowanych. Każda taka rodzina powinna być upamiętniona pomnikiem lub tablicą – mówił dr Szpytma.

Następnie część zebranych udała się do miejsca, gdzie spalono domostwo jednej z zamordowanych rodzin i piwnicy, w której ukrywano Żydów.

6 grudnia 1942 r. niemieccy żandarmi w Starym Ciepielowie otoczyli domostwa należące do rodziny Kowalskich, Obuchiewiczów i Kosiorów. W domu tych ostatnich schwytali dwóch ukrywanych przez Polaków Żydów, których zamordowali. Po południu zaprowadzili Kosiorów do stodoły i rozstrzelali małżeństwo wraz z sześciorgiem dzieci w wieku od 6 do 18 lat, a następnie podpalili budynek. Ze stodoły udało się wydostać jednemu z synów Kosiorów, który później został złapany, rozstrzelany i wrzucony do palącego się budynku.

Po dokonaniu mordu niemieccy żandarmi zajęli się rodzinami Kowalskich i Obuchiewiczów. Obie rodziny zgromadzili w domu tych ostatnich i dokonali podobnej masakry. Niektóre z rannych dzieci specjalnie pozostawili niedobite, by spłonęły żywcem. Jedna z córek Kowalskich wydostała się z płonącego budynku, jednak po przebiegnięciu kilkunastu metrów zginęła od niemieckich niemieckich kul. Oprócz czwórki dorosłych żandarmi zabili dziewięcioro dzieci w wieku od 7 miesięcy do 16 lat. Z rodziny Kowalskich ocalał jedynie syn Jan, który w tym czasie uczył się krawiectwa u jednego ze swoich krewnych.

To nie był jednak koniec zbrodniczych niemieckich działań tego dnia. W tym samym czasie niedaleko Starego Ciepielowa, w Rekówce, rozgrywała się kolejna tragedia. Niemcy wkroczyli do gospodarstwa Kosiorów i Skoczylasów, gdzie pojmali trójkę dorosłych i sześcioro dzieci w wieku od 2 do 12 lat oraz znaleźli ślady po ukrywaniu Żydów. Wszystkich uwięzionych rozstrzelali. Piotra Skoczylasa wraz z synem Józefem znaleźli poza gospodarstwem. Józefowi udało się uciec, jednak jego ojca zamordowali. Przy Piotrze przebywał również jego drugi syn, Jan, którego Niemcy nie rozpoznali i odpędzili. W gospodarstwie nie było także czternastoletniej Bronisławy Skoczylas.

W Starym Ciepielowie znajduje się masowy grób ofiar terroru niemieckiego, gdzie zostały przeniesione szczątki zamordowanych. ​

Partnerzy



Przewiń do góry