Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Przełomowa bitwa pod Marignano 1515 roku | wywiad z prof. UAM dr hab. Maciejem Franzem

Przełomowa bitwa pod Marignano 1515 roku | wywiad z prof. UAM dr hab. Maciejem Franzem

Do czasu tego starcia na polach bitew górowała piechota szwajcarska. Na czym polegał jej fenomen?

Nie tyle górowała, co nie została pokonana. W dziejach wojen to nie jest zjawisko aż tak bardzo wyjątkowe i niespotykane. Wręcz odwrotnie. Każda formacja wojskowa jest niepokonaną do momentu, aż odnajdzie ona na polu walki przeciwnika, który ją pokona. W przypadku piechoty szwajcarskiej mit był efektem z jednej strony bitności żołnierzy, wywodzących się z górskiego, trudnego do życia terenu, nauczonych walki w skrajnych warunkach, bardzo zdyscyplinowanych i jednocześnie osobiście odważnych. Każdy kolejnych sukces tej formacji budował ich mit, powodował, że przeciwnik nie tylko wiedział że są groźni, ale właśnie, że są niepokonani. To właśnie ten drugi czynnik, czyli z biegiem kolejnych kampanii w których piechota szwajcarska stawała do walki, pogłębiający się element psychologiczny. Ta formacja budziła strach, przekonanie, że jej pokonanie nie jest możliwe. Jak wielkie miało to znaczenie na samym polu walki trudno określić, bo badań nad kwestiami psychologii pola walki w czasach nowożytnych jest niewiele, ale współczesna wiedza na ten temat, sygnalizuje nam, że był to czynnik na pewno istotny.

Piechota szwajcarska biła się oparta o potężne czworoboki pikinierów i halabardników. Był to szyk tak mocno nasycony, że potrafiła odeprzeć uderzenia jazdy, zwłaszcza wczesno nowożytnej. Brakowało więc czynnika, który mógłby ten szyk przełamać, zmusić do ustąpienia z pola walki. Pojawienie się broni palnej zmieniło warunki. To właśnie broń palna okazała się sposobem na ten potężnie uszykowany czworobok. Jego duże nasycenie, duża gęstość pikinierów i halabardników, które pozwalało odeprzeć jazdę, czy inne formacje piechoty, zapewniało wsparcie wzajemne, szybkość uzupełniania strat w formacji, teraz stało się przekleństwem. Taki szyk był doskonałym celem nawet dla prymitywnej broni palnej. Straty w wyniku jej użycia były ogromne, a jednocześnie sami Szwajcarzy nie byli przygotowani do walki w nowych warunkach. We wspomnianej już bitwie pod Marignano to lekka jazda wenecka, uderzając na tyły sił piechoty szwajcarskiej, dewastowanej przez broń palną, doprowadziła do ostatecznej klęski przeciwnika. W innych warunkach takie uderzenie lekkiej piechoty pewno nie dałoby żadnego efektu.

Jeśli więc mówić o fenomenie piechoty szwajcarskiej, to warto wspominać o odwadze, zdyscyplinowaniu, bitności i doprowadzeniu koncepcji zwartych czworoboków pikinierskich do szczytowego momentu rozwoju. Na pewno także o tym, że przez moment w dziejach była to piechota, o której marzył każdy z dowódców, by posiadać ją pod swoimi rozkazami.

Co było z piechotą szwajcarską po bitwie? Jak bardzo jej znaczenie spadło?

Jak już wspominałem piechota ta nie zaginęła na polu walki i jeszcze długie lata szwajcarzy walczyli jako najemnicy w wojskach kolejnych władców nowożytnych. Były to nadal bardzo bitne oddziały, które chętnie najmowano na służbę. Ot zmieniało się pole walki, rozwijała się nowożytna sztuka prowadzenia wojen, wzrastało znaczenie broni palnej i to nie tylko artylerii, ale szczególnie muszkietu. Rola zwartych formacji piechoty, tych potężnych, ale jednak słabo manewrujących czworoboków malała. Ich miejsce przejmowały luźniejsze formacje, które były zdolne do szybszego reagowania na działania przeciwnika, nasycone zostały bronią palną i lepiej współdziałały z jazdą. Piechota szwajcarska w tym nowoczesnym systemie mieściła się coraz słabiej, stąd jej przydatność malała.

Drugą znakomitą formacją wojen włoskich byli lancknechci. Jak wyglądały ich uzbrojenie i organizacja względem piechoty szwajcarskiej?

To dwie formacje, które były ze sobą mocno związane i to na wiele sposobów. Dość powszechnie uważa się, że lancknechci byli formacją wzorowaną na piechocie szwajcarskiej, wręcz próbą odpowiedzi na nią. Ich uzbrojenie w piki czy halabardy miało być wprost odpowiedzią na to jak wyglądała i walczyła piechota szwajcarska. Jednak takie proste analogie najczęściej nie są do końca prawdziwe. Ogromne znaczenie dla lancknechtów miało uzbrojenie w rusznice, a więc broń palną. To prawda nasycenie tą bronią było niskie, w stosunku do przyszłych formacji, ale jednak nie można go nie doceniać. Podkreśla się, że lancknechci byli się zasadniczo na broń białą, ale jednak ich formacja regimentowa było zdecydowanie bardziej mobilna i łatwiej wykorzystywała wszelkie czynniki na polu walki, w tym także wspomnianą broń palną.

Lancknechci słynęli nie tylko z odwagi, męstwa, ale także okrucieństwa. To mogło ich upodabniać do piechoty szwajcarskiej. Tak jednak walczyło wiele formacji, a okrucieństwo na polu walki nie było niczym nadzwyczajnym w tamtej epoce. Podkreśla się ich ekstrawaganckie stroje, dające się łatwo rozpoznać na polu walki. I znów można pokazać analogię z piechotą szwajcarską. To był ten czynnik psychologiczny na polu walki. Nikt nie miał wątpliwości, z kim walczy. Lancknechci szybko zyskali sobie sławę, często u przeciwników tę złą sławę. Łatwo rozpoznawalny strój im raczej pomagał, powodował strach u przeciwnika, od razu nie było wątpliwości, przeciwko komu się staje do walki.

To, co także jest podobne, to okres wyjątkowych sukcesów przypadających na czasy wojen włoskich. Po ich zakończeniu złoty czas dla obu formacji się skończył. Na pewno, i lancknechci, i piechota szwajcarska stali się symbolami tych wojen, choć akurat ci pierwsi walczyli także jako wojsko zaciężne na wschodnim teatrze wojen europejskich, dzięki temu, że zaciągani byli na służbę polskich monarchów, choćby Stefana Batorego. Piechota szwajcarska jest związana jednoznacznie z zachodnim teatrem wojen nowożytnych.

Partnerzy



Przewiń do góry