Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Reinefarth. Życie mniej znane kata Warszawy

Reinefarth. Życie mniej znane kata Warszawy

Heinz Reinefarth znany jest w Polsce z uwagi na udział w tłumieniu powstania warszawskiego i rzezi Woli. Ale to tylko jedna strona jego życiorysu. Powojenna rzeczywistość napisała drugą, spokojniejszą – Reinefarth wrócił do cywila i był szanowanym obywatelem.

Heinz Reinefarth

Heinz Reinefarth

Heinrich Friedrich Reinefarth, bo tak właściwie nazywał się przyszły kat Warszawy, przyszedł na świat 26 grudnia 1903 r. w Gnesen (Gniezno), jako syn sędziego okręgowego. Rodzina nie mieszkała jednak długo w mieście. Ojciec Heinza został przeniesiony do Cottbus i tam właśnie chłopak uczęszczał do szkoły. Po maturze zdanej w 1922 r. Reinefarth rozpoczął studia prawnicze w Jenie. Po pięciu latach zdał egzamin uprawniający do pracy w charakterze referendarza, a trzy lata później dodatkowo złożył egzamin na asesora sądowego[1].

Tymczasem młody prawnik jeszcze przed wstąpieniem w szeregi nazistowskie miał za sobą bojówkarską przeszłość. W 1920 r. należał do Freikorpsu w Cottbus i brał udział w Puczu Kappa. Trzy lata później, w czasie hitlerowskiej próby przewrotu w Monachium, Reinefarth stacjonował bezczynnie w Bambergu. W 1932 r. wstąpił do NSDAP i SA, a wkrótce przyszła kolej na SS (nr 56 634)[2]. W tej ostatniej szybko został awansowany do stopnia Hauptsturmführera, reprezentując organizację przed sądami w sprawach za przemoc m.in. wobec Żydów, bójki i napady. Reinefarth nie tylko pnie się po szczeblach partyjnych, ale też staje się wziętym i dobrze sytuowanym prawnikiem.

W pierwszych latach wojny, walcząc w szeregach Wehrmachtu (m.in. pod Kutnem), dosłużył się stopnia leutnanta (odpowiednik podporucznika), Krzyża Żelaznego I i II klasy, Krzyża Rycerskiego Krzyża Żelaznego. Nabawił się również odmrożeń na froncie wschodnim. Zimą 1941/1942 odbył rekonwalescencję, po czym odszedł z armii. W kwietniu 1942 r. przyszedł awans do stopnia SS-Brigadeführera i Reinefarth został przydzielony do Głównego Urzędu Policji Porządkowej (Ordungspolizei – Orpo). Tam ściśle związał się ze swym protektorem Karlem Daleuge, szefem Orpo. Z końcem lipca Reinefarth został przeniesiony (w ślad za Daleuge) do Protektoratu Czech i Moraw na stanowisko Generalnego Inspektora Administracji. Jeszcze w 1943 r. wrócił do Berlina, do Głównego Urzędu Orpo[3].

reinefahrt-fotoW końcu stycznia 1944 r. przeniesiono go do Kraju Warty, gdzie został Wyższym Dowódcą SS i Policji. Miał też przejąć obowiązki Komisarza Rzeszy do spraw Umacniania Niemczyzny. Reinefarth współodpowiadał za represje i wysiedlenia. W początkach sierpnia 1944 r. Reinefarth został awansowany do stopnia SS-Gruppenführera i Generała-porucznika Policji[4]. Wraz z awansem przyszedł rozkaz wyjazdu do walczącej Warszawy. Do 5 sierpnia, do chwili przyjazdu Ericha von dem Bacha-Zelewskiego, Reinferath był najwyższym rangą dowódcą SS skierowanym do tłumienia powstania. Formalnie podlegali mu zarówno Bronisław Kamiński i jego RONA oraz brygada Oskara Dirlewangera. Pod rozkazami Reinefartha dokonuje się rzeź Woli i Ochoty. Ofiar było tak dużo, że Reinefarth skarżył się na brak amunicji. Po zamordowaniu tysięcy warszawiaków Kampfgruppe Reinefartha walczyła z powstańcami na Powiślu i Czerniakowie[5]. Sam Reinefarth, z rozkazu Hitlera (30 IX), w październiku został odznaczony przez generalnego gubernatora Hansa Franka liśćmi dębu do Krzyża Rycerskiego za zwalczanie zrywu[6].

Po upadku powstania Reinefarth został odesłany na Zachód – w listopadzie 1944 r. objął dowództwo XVIII Korpusu SS nad środkową Odrą. W początkach lutego 1945 r. został komendantem twierdzy Kostrzyń. Zgodnie z rozkazem Reinefarth miał walczyć do ostatniego żołnierza, ale zamiast tego w końcu marca wydał rozkaz ewakuacji. Za tą niesubordynację miał być sądzony, ale w wirze wojny, jej ostatnich akordach do procesu nie doszło. W początkach maja Reinefarth dostał się do amerykańskiej niewoli. Jak się miało okazać na trzy lata[7].

W tym czasie Reinefarth był kilkukrotnie przewożony do Norymbergi, gdzie obradował Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości.. Z drugiej strony władze polskie próbowały postawić Reinefartha przed sądem, tak jak działo się to z innymi zbrodniarzami – Amonem Göthem, komendantem obozu w Płaszowe, czy Jürgenem Stroopem, likwidatorem getta warszawskiego. Świadkiem oskarżenia mógłby być nawet von dem Bach-Zelewski. Do tego dodać należy zeznania zwykłych żołnierzy, które alianci mieli już jesienią 1945 r. Ale amerykańskie i brytyjskie władze notorycznie odmawiały wydanie Reinefartha, powołując się na kwestie bezpieczeństwa jeszcze w 1950 r.

Faktycznie w 1947 r. Reinefarth podjął współpracę z Counterintelligence Corps, kontrwywiadem armii amerykańskiej. Po zwolnieniu z niewoli w 1948 r. znalazł się w brytyjskiej strefie okupacyjnej. Tam, w Hamburgu, Reinefarth miał co prawda proces, ale sąd uniewinnił go. Ponadto w trakcie denazyfikacji w końcu 1949 r. przyznano mu V kategorię, czyli uznano go za “nieobciążonego”[8]. Oznaczało to, że Reinefarth, człowiek odpowiedzialny za śmierć tysięcy warszawiaków, mógł rozpocząć nowe życie. I to pod parasolem zachodnich służb specjalnych, które prawdopodobnie chciały wykorzystać jego siatkę informatorów z okresu wojny i pozyskać jego wiedzę o krajach wschodnich (np. o taktyce radzieckiej piechoty). W Yad Vashem w Jerozolimie co najmniej od lat 70. mówiło się, że za Reinefarthem stoi MI6 i CIA[9]. Na kontaktach z Reinefarthem miało szczególnie zależeć Amerykanom, którzy blokowali wszelkie próby odesłania go na Wschód. Przekazanie go Polsce groziło przerwaniem kontaktów nie tylko z Reinefarthem, ale i innymi oficerami niemieckimi[10].

W trudnych latach powojennych zarówno władze okupacyjne, jak i zwykli Niemcy potrzebowali wykwalifikowanych urzędników, toteż wielu nazistów zostało oczyszczonych ze zbrodniczej ideologii przez komisje denazyfikacyjne. Reinefarth nie był też jedynym zbrodniarzem, który wrócił do normalnego życia. Na przykład Werner Ventzki, nadburmistrz Litzmannstadt (Łódź) pracował w administracji rządowej Szlezwiku-Holsztynu. W landzie tym znalazło się po wojnie wielu byłych nazistów. Było ich tak wielu, że mówiono o Szlezwiku-Holsztynie jako „nazistowskim bagnie”. Trafił tam też Reinefarth.

Heinz Reinefarth osiadł z żoną i dwójką dzieci na wyspie Sylt, na północnym krańcu Niemiec. Z czasem odzyskał możliwość wykonywania zawodu prawnika, a 5 listopada 1951 r. został wybrany burmistrzem miasteczka Westerland, gdzie miał domek letniskowy[11]. W tym czasie Reinefarth należał do Bloku Wszechniemieckiego/Blok Wypędzonych ze Stron Ojczystych i Pozbawionych Praw (GB/BHE)[12], partii, która cieszyła się szczególnie dużym poparciem wśród przybyszów ze Wschodu i byłych nazistów, a jej bazą był właśnie Szlezwik-Holsztyn[13]. Przywódcą BHE w latach 1954-1955 był Theodor Oberländer – z wykształcenia prawnik, w czasie wojny m.in. z ramienia Abwehry oficer łącznikowy Batalionu „Nachtigall” i dowódca Oddziału Specjalnego Bergmann, a w latach 1953-1960 federalny minister ds. uchodźców i wypędzonych[14]. Reinefartha wybrano głosami GB/BHE, ale i Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Na nic zdał się opór socjaldemokratów i Duńczyków. Co ciekawe, Reinefarth został poparty nawet przez Andreasa Nielsena – pierwszego po wojnie burmistrza Westerlandu, który w III Rzeszy trafił do obozu koncentracyjnego[15].

Na przełomie lat 40. i 50. wyspa Sylt cierpiała z powodu braku wczasowiczów i napływu uchodźców ze Wschodu. Reinefarthowi, między innymi dzięki znajomościom z przeszłości, udało się zdobyć fundusze na inwestycje[16]. Powoli wyspa zaczęła się podnosić, a sam Reinefarth zyskiwał coraz większą popularność. W maju 1957 r. na Sylt przybyło dwóch ludzi rzekomo z wytwórni „Süddeutsche Kulturfilm München-Augsburg“. Jak mówili, chcieli zrobić film dokumentalny o wyspie. Mężczyźni sfilmowali też burmistrza Westerlandu, który myślał, że promuje w ten sposób Sylt. W rzeczywistości przybysze pracowali dla „Deutsche Film AG” i przyjechali nakręcić film „Urlaub auf Sylt“ („Urlop na Sylcie”) na potrzeby wschodnioniemieckiej propagandy[17].

z16304330Q,Heinz-Reinefarth-jako-burmistrz-miasta-WesterlandPoczątkowe kadry nie zdradzają dalszej treści, zapowiada się raczej film promocyjny. Ale szybko okazuje się, że celem jest demaskacja Reinefartha. Zdjęcia z wyspy zestawione z nagraniami z okresu wojny i powstania miały pokazywać jak najgorsze oblicze burmistrza Westerlandu. Szerszym celem było pokazanie, że zachodnie Niemcy stały się oazą dla nazistów – uniknęli oni kary i wiodą spokojne oraz dostatnie życie, zajmując eksponowane stanowiska w biznesie i administracji.

Tymczasem na wyspie życiorys Reinefartha był dla jednych tajemnicą poliszynela, a dla innych tabu, którego się nie porusza. Sam burmistrz stale walczył, by jego przeszłość nie została nagłośniona. W dodatku powoływał się na wyrok uniewinniający wydany przez sąd w Hamburgu kilka lat wcześniej – w końcu w świetle prawa nie popełnił przestępstwa.

Zresztą mieszkańcy Syltu nie chcieli grzebać w przeszłości. Ani burmistrza, ani innych przybyszów. Jak wspominał Ernst Wilhem Stojan, działacz Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) i zagorzały wróg burmistrza, Reinefartha uważano za pomocnego i przyjaznego człowieka: „Miły człowiek, dobry burmistrz. Na tym dla mieszkańców dyskusja o jego przeszłości była zamknięta”[18].

Od 1958 r. Reinefarth zasiadał w parlamencie Szlezwiku-Holsztyna. Sprawa jego przeszłości wracała, ale kat Warszawy wygrał – śledztwo w sprawie rzezi Woli i Ochoty nie wykazało jego winy[19]. Jednak media nie dawały spokoju i drążyły historię burmistrza. O Reinefahrcie pisały już poczytne tytuły jak „Spiegel” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Nie dało się już udawać, że nic się nie stało. W 1963 r. Reinefarth zrezygnował z funkcji burmistrza Westerlandu, a landtag odebrał mu immunitet. Odbyło się to nie bez problemów, ponieważ w Niemczech przełomu lat 50. i 60. głośniej mówiło się o nazistowskiej przeszłości[20]. Reinefarth do śmierci prowadził kancelarię adwokacką.

27977428,28278952,highRes,48379718Heinz Reinefarth zmarł 7 maja 1979 r. w swoim domu na wyspie Sylt. Ale byłego burmistrza nie pochowano w Westerlandzie. Trudno powiedzieć, co zaważyło bardziej na oporze miejscowego pastora: czy to, że Reinefarth odszedł z Kościoła, czy to, że kapłan sprzeciwiał się nazistom. Ostatecznie kat powstania spoczął na cmentarzu w Keitum przy kościele św. Seweryna, a pogrzeb odbył się – jak zapisano w księgach parafialnych – „[…] bez pastora i posługi duchowej”[21]. Ponoć ludzie nie poszli pożegnać swojego burmistrza. Zgromadziła się jedynie najbliższa rodzina. Miasto Westerland, podobnie jak i m.in. Lions Club, wykupiło nekrologi w gazetach. Na głazie, nad nazwiskiem burmistrza wyryto Krzyż Żelazny z liśćmi dębu.

Bardzo długo mieszkańcy nie chcieli mówić o przeszłości swego burmistrza, a nawet o nim samym. Tematu nie było. Kilka lat temu zaczęło się to jednak zmieniać. Zapewne to wynik nałożenia się kilku czynników. Z jednej strony zainteresowania dziennikarzy, historyków, ale i mieszkańców, w tym pastorki Anji Lochner czy gimnazjalistów. Z drugiej zaś strony to kwestia upływu czasu – jedni umierają, inni stają się bardziej otwarci. Ale nadal jest wielu takich, którzy pamiętają wykształconego, ułożonego prawnika i nie są w stanie pogodzić się z jego działalnością w Warszawie.

  • absolwent48georg

    Należy dodać,że gen.Heinrich Reinefarth był absolwentem naszego ukochanego
    gnieźnieńskiego gimnazjum męskiego.Niestety nie był zapraszany na kolejne zjazdy,dlatego nie miałem przyjemności go spotkać…

    • gość

      Przyjemności go spotkać? Jak można pisać że spotkanie z mordercą i nazistą może być przyjemne.

      • absolwent48georg

        Jak można jeździć do Niemiec i starym hitlerowcom wycierać dupe …
        13 lip 2015 18:17 „Disqus” napisał(a):

Partnerzy



Przewiń do góry