Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Słowianie, ich wędrówki, siedziby i otoczenie etniczne we wczesnośredniowiecznej Europie – Część I

Słowianie, ich wędrówki, siedziby i otoczenie etniczne we wczesnośredniowiecznej Europie – Część I

Obraz, jaki wyłania się z naszych dotychczasowych rozważań wydaje się całkiem wymowny. Około przełomu I i II stulecia naszej ery gros terytorium dzisiejszej Finlandii zamieszkiwali przodkowie Lapończyków, graniczący od południa i południowego-wschodu z ludami fińskimi. Sąsiadami tychże były plemiona bałtyjskie, a ich siedziby na południu rozpościerały się ówcześnie aż po Prypeć oraz okolice Kijowa i Czernichowa. Skądinąd wiemy, iż Galicję, Podole, Mołdawię, a może nawet Wołyń miały w posiadaniu ludy pochodzenia germańskiego, sarmackiego, dackiego i – być może – innej, nieznanej dziś proweniencji. Terytoria stepowe nad Morzem Czarnym i Azowskim znajdowały się w rękach Sarmatów[53], a obszary na zachód i północny-zachód od Bugu dzierżyły z kolei plemiona w przeważanej mierze germańskie[54].
11211

W tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie: gdzie w takim razie żyli Prasłowianie? Odpowiedzi mogą być trzy:

– w pierwszych czterech (pięciu?) wiekach n.e. nie istnieli jeszcze jako wyodrębniona wspólnota komunikatywno-kulturowa,

– zamieszkiwali południowe rejony dorzecza Prypeci,

– zajmowali siedziby usytuowane na wschód od wymienionych ludów.

Pierwsza możliwość choć jest teoretycznie dopuszczalna[55], to naszym zdaniem razi sztucznością i kłóci się z dość dobrze znanymi mechanizmami powstawania etnosów oraz prawami rządzącymi rozwojem języków[56]. Drugi wariant jest bardziej prawdopodobny, ale i przeciw niemu świadczy kilka istotnych wątpliwości. Są to m.in.:

– bardzo niski poziom wczesnosłowiańskiej kultury materialnej, który w przypadku przyjęcia tejże lokalizacji jawi się jako trudny do zrozumienia lub wręcz niewytłumaczalny[57],

– niewielkie, liczące mniej niż 100 000 km² terytorium, pozbawione właściwie przymiotów niezbędnych do „wygenerowania” olbrzymich mas ludzkich[58],

– brak wzmianek o ludzie Słowian na tym obszarze w dziełach autorów starożytnych[59].

Wydaje się zatem, że powinniśmy przyjrzeć się dokładniej trzeciej ewentualności. W jej ramach – gwoli sprawiedliwego oglądu – należy uwzględnić dwa rozwiązania:

– Słowianie zajmowali siedziby położone daleko na wschodzie i przybyli w sąsiedztwo ww. ludów dopiero w V stuleciu n.e.,

– Słowianie w czasach Ptolemeusza zasiedlali już terytoria graniczące z ludami bałtyjskimi, fińskimi oraz sarmackimi.

Zdawać by się mogło, że branie pod uwagę pierwszego wariantu jest zbyt ekstraordynaryjne. Przecież nawet zwykle postponowany przez świat nauki L. Czupkiewicz w swej pracy podkreślał, iż przybycie ludów słowiańskich do wschodniej Europy dopiero w V stuleciu jest wykluczonym przede wszystkim dlatego, że w takim przypadku Słowianie w dobie pojawienia się ich w źródłach byliby ludem koczowniczym[60]. A przecież – jak niesie wieść gminna – byli rolnikami „pełną gębą”. I tu pojawiają się istotne wątpliwości. Zapewne produkcja roślinna odgrywała w gospodarce Prasłowian dużą rolę, jednakże wiele świadectw sugeruje, że nie była tej gospodarki gałęzią dominującą[61]. Dodatkowo stwierdzenia o typowej dla ludów rolniczych nikłej znajomości i równie nieznacznym użytkowaniu środków transportu typowych dla koczowników czy pół-koczowników nie są w pełni adekwatne do brzmienia przekazów pozostawionych nam przez współczesnych obserwatorów. Co rusz napotykamy przecież na informacje o udziale konnicy w atakach słowiańskich na ziemie Bizancjum[62], widzimy Słowian przemieszczających się i walczących w „taborach”[63], a jakość wykonania i znajomość środków transportu wyraźnie wskazuje na znaczne obycie Słowian z tą materią[64]. Nie bez znaczenia jest spostrzeżenie, że charakter siedzib wczesnosłowiańskich nosi swoiste piętno tymczasowości, tak jakby w pierwotnym okresie swej historii nie zamierzali oni osiadać na stałe na zajmowanych ziemiach i wciąż pędzili przed siebie[65]. Dopiero ograniczenia zewnętrzne, czyli opór państw powstałych na gruzach Imperium Rzymskiego oraz warunki przyrodnicze stworzyły z nich lud w pełni osiadły.

Duże znaczenie dla procesu poszukiwania słowiańskich prasiedzib ma też dorobek pozahistorycznych dziedzin nauki. Tak oto etnografowie i językoznawcy zwrócili uwagę na liczne elementy kultury ludowej Słowian, które z racji ich rozpowszechnienia i archaiczności form bezdyskusyjnie muszą należeć do najstarszej warstwy dziedzictwa naszych przodków. Są one przy tym zaskakujące, gdyż nie wpisują się w pogląd o środkowoeuropejskiej praojczyźnie i świadczą na korzyść naszych przypuszczeń o wschodniej lokalizacji prakolebki. Wśród wspomnianych znajdujemy np.: nazwy i rodzaje odzieży[66], typy schronień mieszkalnych[67], zagadnienia związane ze środkami transportu[68], religią[69], czynności „intelektualne”[70], elementy uzbrojenia i sposoby walki[71], imiona osobowe[72] oraz specyfika gospodarki roślinnej[73] i zwierzęcej[74]. Wszystkie one wskazują, że w zamierzchłej, choć bliżej nieokreślonej epoce, lud albo dokładniej główna część etnosu będącego językowym praprzodkiem Słowian zajmowała zapewne terytoria usytuowane gdzieś w Azji, na pograniczu stepu i strefy leśnej. Gdy uprzytomnimy sobie jeszcze, iż według zachowanej tradycji Kirgizi są potomkami Turków i Słowian[75] oraz przekazany w źródłach – wyjątkowy pośród indoeuropejskich ludów Europy – obyczaj samobójstw kobiet słowiańskich po śmierci ich mężów[76], to nasze wnioskowanie nabiera mocy. Być może rdzeń etnosu słowiańskiego powstał na środkowo-północnych ziemiach Kazachstanu oraz w rejonach Omska i Nowosybirska[77]. Można oczywiście poddawać je w wątpliwość, lecz w porównaniu z innymi, naszym zdaniem słabiej umotywowanymi hipotezami, ta zdaje się posiadać spory stopień prawdopodobieństwa.

Na dziś trudno o jednoznaczną opinię na ten temat. Nie wiemy bowiem, czy to niewątpliwy i – jak sądzimy – znaczący wtręt elementów sarmackich przyczynił się do uzyskania takiego profilu przez migrujących Słowian, czy też był to immanentny składnik ich tożsamości[78]>. Naszym zdaniem nie jest wykluczonym scenariusz podobny do węgierskiego, kiedy to synteza elementów ugrofińskich z tureckimi nadała nowy charakter powstałym plemionom madziarskim[79]. Uważamy też, że wtargnięcia Słowian do Europy dopiero w okresie upadku Rzymu nie da się wykluczyć. Dziś jednak w świetle innych[80], równie znaczących wskazówek taki scenariusz wydaje się stosunkowo mniej prawdopodobny.

Drugą z możliwości jest pojawienie się ich już w czasach „potacytowych” a nieco przed powstaniem dzieła Ptolemeusza. Poszlaką uwiarygodniającą takie przypuszczenie jest fakt, że w tym właśnie okresie historia odnotowuje poważane przesunięcia ludnościowe na interesujących nas obszarach[81]. Ich praprzyczyną mogły być dynamiczne procesy demograficzne[82] lub różnego rodzaju anomalie czy też zmiany klimatyczne skutkujące trudnościami z wyżywieniem poszczególnych grup plemiennych[83]. W omawianej epoce reakcje na tego typu zdarzenia niezwykle często przybierały formę masowych migracji, połączonych rzecz jasna z konfliktami zbrojnymi. Pod presją matki natury ruszyli ze swych siedzib Goci i Wandalowie, spychając w kierunku granic Imperium Romanum różnojęzyczne masy, których nacisk stał się przyczyną tzw. wojen markomańskich. Na drugim końcu terytorium będącego w sferze naszych zainteresowań odnotowano ruchy grup sarmackich, a na północy plemiona fińskie wdarły się do Finlandii[84]. Jak sądzimy przemiany dotknęły także plemion bałtyjskich, czego śladem jest zapewne upadek a następnie zanik kultury zarubienieckiej[85]. Gdyby tę łamigłówkę przenieść schematycznie na mapę otrzymalibyśmy następujący obraz:
112233

Adam Sengebusch

Przypisy:

[1] Pragniemy zwrócić uwagę, że pomiędzy ustaleniem podstawy terytorialnej ekspansji Słowian w VI stuleciu, a poszukiwaniami ich praojczyzny zachodzi zasadnicza różnica

2Najwcześniejsze próby rozwiązania tej zagadki były podejmowane już w XVIII w. Doskonały przegląd dyskusji na ten temat przedstawił H. Łowmiański, Początki Polski, (dalej PP), T. I, Wa-wa 1964, s. 33-98. Równie interesujący opis sporów dot. tego zagadnienia z uwzględnieniem argumentacji z zakresu językoznawstwa sporządził W. Mańczak, Praojczyzna Słowian, Wrocław 1981, s. 15-89.

3Głównymi przedstawicielami tego nurtu byli przede wszystkim polscy naukowcy. Spośród najważniejszych reprezentantów (byłych i obecnych) tejże szkoły należy wymienić: J. Kostrzewskiego (np. Prasłowiańszczyzna. Zarys dziejów i kultury Prasłowian, Poznań 1946), T. Lehr-Spławińskiego (np. O pochodzeniu i praojczyźnie Słowian, Poznań 1946; a później z zastrzeżeniami, o których wspomina H. Ułaszyn), K. Jażdżewskiego (np. Atlas do pradziejów Słowian, Łódź 1949), K . Tymienieckiego (np. Ziemie polskie w starożytności. Ludy i kultury najdawniejsze, Poznań 1951), J. Otrębskiego (Słowianie – rozwiązanie odwiecznej zagadki ich nazw, Poznań 1947), J. Czekanowskiego (Wstęp do historii Słowian, Poznań 1957), T. Sulimirskiego (Sarmaci, Warszawa 1979), T. Milewskiego (Zarys językoznawstwa ogólnego, cz. II, Lublin-Kraków 1948), H. Łowmiańskiego (Początki Polski, szczególnie T. I oraz II, Warszawa 1964), W. Hensela (np. Słowiańszczyzna wczesnośredniowieczna, Warszawa 1987), G. Labudę (Wstęp [w:] Słowiańszczyzna starożytna i wczesnośredniowieczna, Poznań 1999), J. Nalepę (np. Słowiańszczyzna północno-zachodnia. Podstawy jedności i jej rozpad, Poznań 1968), J. Gąssowskiego (Dzieje i kultura dawnych Słowian, Warszawa 1964), W. Mańczaka (Praojczyzna Słowian, Wrocław 1981), J. Piontka (Archeologiczne rekonstrukcje procesu etnogenezy Słowian a ustalenia antropologii fizycznej, http://www.staff.amu.edu.pl/-anthro/slavia/f6.html.).

4W naszym kraju za prekursorów takiej opinii w okresie powojennym można uznać m.in.: K. Moszyńskiego (z tzw. dojrzałego okresu twórczości, tj. np. Pierwotny zasiąg języka prasłowiańskiego, Wrocław 1957), H. Ułaszyna (Praojczyzna Słowian, Łódź 1959), K. Godłowskiego (Z badań nad zagadnieniem rozprzestrzeniania Słowian w V-VII wieku n.e., Kraków 1979).

5Innymi słowy w niniejszym artykule interesować nas będzie zlokalizowanie siedzib wspólnoty komunikatywno-kulturowej stanowiącej przed początkiem VI w. n.e. rdzeń etnosu postrzeganego w stuleciach następnych jako Słowianie. Jesteśmy przekonani, że taka społeczność istniała na długo przed pojawieniem się w źródłach tzw. notorycznych Słowian.

6Naszym zdaniem jedno takie istnieje, ale o tym niżej.

7Jest pewnym, że do takich przekazów nie możemy zaliczyć słów Pseudo-Cezariusza z Nazjanzu („Sklawinowie są zuchwali, samowolni, nie znoszą nad sobą panowania, tak że zabijają nieraz swego wodza i rządcę przy wspólnym posiłku lub w podróży. Jedzą lisy, leśne koty, dziki, a zwołują się między sobą wyciem wilków”.), gdyż ich autor żył najpewniej na przełomie V i VI w. n.e., a zostały one dopisane do pracy teologicznej „oryginalnego” Cezariusza z Nazjanzu żyjącego o ponad wiek wcześniej, zob.: Greckie i łacińskie źródła do najstarszych dziejów Słowian, cz. 1, przełożył i opracował m. Plezia, Poznań-Kraków 1952, s. 54.-55.

8Herodot, Dzieje, Wa-wa 1954, Ks. IV, opracował S. Hammer, s. 273-347. Dotyczące Neurów (i ewentualnie Budynów).

9W pracy Pomponiusza Meli zatytułowanej O położeniu świata, [w:] Geografia antyczna, Wa-wa 1957, s. 235. Relacja dotyczy pojawienia się u brzegów północno-zachodniej Germanii kilku (W)indów. Nawet jeśli byli to przedstawiciele ludu rozsiadłego we wschodniej połowie kontynentu nie oznacza to oczywiście, że należy w nich widzieć Słowian.

10Pliniusz, Naturalis historiae, [w:] Greckie i łacińskie …, s. 33. Wśród ludów zamieszkujących ziemie na zachód (?) od Wisły.

11Tacyt, Germania, [w:] Dzieła, T. II, przetłumaczył S. Hammer, Wa-wa 1957, s. 290. Dotyczące Wenedów.

12Ammianus Marcellinus, Dzieje rzymskie, T. I, Ks. XVII, Wa-wa 2001. Dotyczące tzw. Sarmatów Limigantów.

13Priskos z Panion, Historia, [w:] Testimonia najdawniejszych dziejów Słowian, opracowanie A. Brzóstkowska i W. Swoboda, Poznań 1985, s. 12-14. Wśród ludów zamieszkujących państwo Attyli (w Kotlinie Karpackiej).

14Przy opisie ataku barbarzyńców „zadunajskich” używających monoksyli/jednodrewek na ziemie bałkańskie w 386 r., zob.: Zosimos, Nowa historia, przekład H. Cichocka, opracowanie E. Wipszycka, Warszawa 1993, s. 182-184. Z analizy treści wynika, że autor (żyjący chyba jeszcze w początkach VI w.!) dość dobrze orientował się w stosunkach etnicznych ziem zadunajskich i przytaczał mnóstwo nazw plemiennych, a mimo to w żadnym miejscu nie wymienił nazwy Słowian.

15Lud ten miał zajmować tereny gdzieś w dorzeczu Dniepru lub/i na Wołyniu.

16Z istotnymi zastrzeżeniami! O „słowiańskości” Wenedów patrz niżej.

17Co oczywiste nie można wykluczyć, że jakieś cząstki tych ludów uległy „stopieniu” w słowiańskim tyglu.

18Człowiek ten posiadał niewątpliwie dogłębne wykształcenie oraz był wnikliwym, inteligentnym obserwatorem i podczas swej wyprawy do centrum państwa Hunów widział dużo. Cóż jednak z tego, skoro swoje obserwacje ubierał na ogół w pojęcia zgodne z nomenklaturą stworzoną dobre kilkaset lat wcześniej.

19Opisywani przez niego pływający w tzw. jednodrewkach „Scytowie” mogli lecz nie musieli reprezentować etnosu słowiańskiego. „Jednodrewki” stanowiły w starożytności powszechnie używany środek transportu. Korzystali z nich Gallowie, Goci, mieszkańcy Mezopotamii. Prócz tego „dowodu” zwolennicy słowiańskości priskosowych barbarzyńców przywołują dwa słowa: „medos” i „strava”. Krytykę ich rzekomo słowiańskiej etymologii zob.: Priskos z Panion, Historia, [w:] Testimonia…, s. 17, przypisy 10 i 11. Pewne wątpliwości budzić może uwaga Priskosa dot. prosa, bowiem zboże to – jak wiemy ze źródeł archeologicznych i pisanych – znajdowało szczególne upodobanie wśród Słowian.

20Tacyt nie prezentował modnej ówcześnie tzw. wiedzy gabinetowej. Swoje spostrzeżenia opierał na informacjach pochodzących ze środowisk wojskowych, kupieckich oraz od osób pochodzących z opisywanych obszarów. Jedną z nich był władca Semnonów Masyos, co dodaje wiarygodności tacytowemu przekazowi, zob.: J. Strzelczyk, Zapomniane narody Europy, Wrocław 2006, s. 66.

21Np. niezwykle rzadko zdarza się abyśmy otrzymali bliższe informacje nt. języka określonego ludu. Jeśli w ogóle pojawia się jakaś wzmianka na ten temat, to najczęściej posiada ona postać pojedynczego wyrazu, imienia osobowego, tytułu czy też toponimu/hydronimu.

22Co do terytoriów zajętych w I i II stuleciu przez plemiona (wschodnio)germańskie to w świetle dzisiejszej wiedzy teza o zdominowaniu przez nie ziem nadwiślańskich i naddniestrzańskich jest przyjmowana prawie powszechnie. Implikuje to tym samym, że na wymienionych obszarach brak miejsca dla Prasłowian.

23Tacyt, Germania, [w:] Tacyt, Dzieła, Wa-wa 1957, s. 290.

24J. Lewandowski, Historia Estonii, Wrocław- Wa-wa- Kraków 2002, s. 15-16.

25Ubóstwo kultury materialnej Lapończyków w porównaniu z otaczającymi ich ludami było bardzo widoczne jeszcze w początkach ubiegłego wieku. U żadnej z ich grup (Leśni, Nadbrzeżni i Górscy) nie stwierdzono śladów gospodarki rolnej.

26Wartym uwagi jest fakt, iż rdzeń ówczesnych ziem Sujonów znajdował się, tak jak i później, w okolicach Uppsali i Sztokholmu. Biorąc pod uwagę, że to pierwsze miasto leży prawie idealnie pod szerokością geograficzną odpowiadającą położeniu Sankt Petersburga, a drugie Tallina, tacytowe określenie na wschód/na prawo dotyczyło zapewne dzisiejszej Estonii i południowego skrawka pogranicza fińsko-rosyjskiego.

27Tacyt, Germania, [w:] Tacyt, Dzieła, Wa-wa 1957, s. 288-289.

28Czyżby chodziło tu o Lettów, czyli jedno z plemion łotewskich? A może nazwę tę należy nawiązać do estońskiego Leedu określającym Litwę. Kłopot w tym, że w owym czasie plemiona bałtyjskie prawie na pewno nie siedziały nad Bałtykiem. Czy ptolemeuszowi Weltowie mogli mieć coś wspólnego z doskonale później znanymi Wieletami? Na dziś brak podstaw aby wyjść poza wątłej jakości spekulacje.

29Klaudiusz Ptolemeusz, Wstęp do geografii, [w:] Geografia antyczna, Wa-wa 1957, s.331. Sądzimy, że nie ma fundamentalnych zastrzeżeń aby uznać, iż tacytowi Estiowie (Aestii) = Ossiowie (Ossioi) Ptolemeusza.

30Tacyt, Germania, [w:] Tacyt, Dzieła, Wa-wa 1957, s. 289. Choć Tacyt na podstawie zwyczajów i stroju nazywa Estiów Germanami, to wyraźnie zaznacza, że ich język różni się od języka plemion germańskich. Naszym zdaniem cecha ta prawie rozstrzyga o tym, że nie mamy podstaw widzieć w nich autentycznych Germanów.

31Mała encyklopedia kultury antycznej, Warszawa, 1983, s. 547.

32Słownik kultury antycznej, red. L. Winniczuk, Warszawa 1986, s. 89

33Zob.: A. Brückner, Starożytna Litwa. Ludy i bogi, Olsztyn 1984, s. 158.

35Bóg żyta.

36Słowa Tacyta o „oblewaniu” czy „otaczaniu” siedzib Estiów (ludów estyjskich) przez wody Morza Swebskiego są nieco tajemnicze. Gdybyśmy rozumieli je literalnie powinniśmy uznać, iż mówi on o wyspach Ozylii (Saaremaa) i Dago (Hiiumaa). Nadto istnieje prawdopodobieństwo – małe lecz wymagające wzięcia go pod uwagę – że Estiami pierwotnie nazywano jakieś drobne ugrupowania germańskie, które zasiedlały wspomniane ostrowa przy wybrzeżu Estonii lub/i Wyspy Alandzkie. Nie mniej etnonim „Estiowie” oznaczał zwykle południowe szczepy zachodnich Finów (mógł też oznaczać wszystkie – poza słowiańskimi – ludy południowo-wschodniego wybrzeża Bałtyku). Pierwszy raz został użyty dowodnie na oznaczenie Estończyków sensu stricte w Guta sadze. Ocena starożytności opisywanych w niej wydarzeń nie wydaje się być na dziś zagrożona. Co ważne, jeszcze w początkach XII w. autor Powieści Minionych Lat (dalej PML) wspominał, że „Lachowie zaś i Prusowie, i Czudowie przytykają ku Morzu Wareskiemu”, zob.: Powieść Minionych Lat, przełożył i opracował F. Sielicki, Wrocław 1999, s. 4. Nie ma zatem słowa o siedzibach plemion łotewskich czy litewskich nad Bałtykiem.

Þar gatu þair ai sik uppi haldit, utan foru i aina oy viþr

Aistland, sum haitir Dagaiþi, ok bygþus þar firir ok

gierþu burg aina, sum enn synis”,

co oznacza

One could not support themselves there, but travelled to an

island off Estonia called Dagö, where they settled, and

built a fortification, which is still to be seen.”, zob.: Guta saga, Rozdział I, s. 64-65, Londyn 1999, http://www.vsnrweb-publications.org.uk/Text%20Series/Guta%20saga.pdf, (dostęp 09.08.2011 r.).

37Natomiast przetrwały złoża wtórne deponowane w ujściu eoceńskiej rzeki, płynącej z północy i mającej deltę w rejonie Zatoki Gdańskiej, Królewca i Litwy. Erozja tych nagromadzeń i przemieszczanie wyerodowanego bursztynu przez prądy morskie i lądolód spowodowały, że bursztyny znajduje się na wybrzeżu od Estonii aż po Danię”. Więcej: http://www.eioba.pl/a/285p/bursztyn#ixzz1UTFL5fWt, (dostęp 08.08.2011 r.).

38J. Zając, Od Wenetów do Rzymian, Toruń 1991, s. 9-10.

39Podobnie jak plemię Lewitów pośród plemion żydowskich, Semnonowie wśród Swebów (albo szerzej: pozostałych Germanów), Scytowie Królewscy pośród innych grup scytyjskich.

40O znaczeniu nazwy Wenetów zob.: K. T. Witczak, O pierwotnych Wenetach, Slavia Occidentalis 46/47, 1991, s. 267-274, podaję za: J. Strzelczyk, Zapomniane narody Europy, Wrocław-Wa-wa-Kraków 2006, s. 35.

41G. J. Cezar, Pamiętniki o wojnie galickiej, [w:] Geografia antyczna, Wa-wa 1957, s. 124.

42W przybliżeniu to przylegająca do Atlantyku prowincja Vandea oraz część Bretanii.

43J. Zając, Od Wenetów do Rzymian, Toruń 1991, s. 36-41.

44F. Bujak, Wenedowie na wschodnim wybrzeżu Bałtyku, Gdańsk-Bydgoszcz-Szczecin 1948.

45Tamże, s. 9-11.

46Np. nikt rozsądny nie zaprzeczy stwierdzeniu, iż Rusini i Polacy są Słowianami, a jednak na obszarach zajmowanych w przeszłości przez ludność ukraińską (ruską) a pozostających obecnie w posiadaniu Polaków odnajdujemy: Ruskie Piaski, Kobylnicę Ruską, Lendo Ruskie itp. itd.

47Tworzyły ją kultury archeologiczne posiadające specyficzne wyróżniki, jednak miały one jednocześnie takie cechy, które pozwalają na uznanie ich za lokalne odmiany pewnej całości, zob.: Ł. Okulicz-Kozaryn, Dzieje Prusów, Wrocław 1997, s. 45-50.

48Marija Gimbutas, The Balts, Rozdział V, mapa, s. 110, http://www.vaidilute.com/books/gimbutas/gimbutas-05.html, (dostęp 09.08.2011 r.), a także Adolfas Tautavičius, Epoka brązu i początek epoki żelaza (XVI-I w p.n.e.) oraz Okres rzymski (I-IV w.), [w:] Starożytności Litwy, Warszawa 1994, s. 24-26 i s. 27-32.

49Np. zob.: Ł. Okulicz-Kozaryn, Dzieje Prusów, Wrocław 1997, mapa, s. 48. Warto zaznaczyć, iż na krótko przed n.e. miała miejsce ekspansja ludności kultury miłogardzkiej na tereny zajmowane przez kulturę kurhanów zachodniobałtyjskich. Sądzimy, że właśnie wtedy rozpoczął się proces bałtyzacji nadmorskich Wenedów.

50Odnośnie ustaleń K. Bugi i V. Kiparskyego idę za: J. Czekanowski, Wstęp do historii Słowian, Poznań 1957, s. 114 i 119.

51Średniowieczni kronikarze charakteryzując Bałtów podkreślali nabożną cześć z jaką ci ostatni odnosili się do świętych gajów. Wszelka roślina, wszelki zwierz i każdy człowiek zamieszkujący lub ukrywający się w tego rodzaju enklawach byli nietykalni. O podobnych, a nawet identycznych zwyczajach Henetów wspomina Strabon. Zob.: A. Brückner, Starożytna Litwa. Ludy i bogi, Olsztyn 1984, s. 155.

52Pozornie trudno wytłumaczyć, dlaczego spośród zapewne licznych nazw ludów bałtyjskich, Tacyt wykorzystał jedynie imię Wenedów. Wydaje się, że miało na to wpływ pochodzenie dostępnych mu informacji, które spływały do niego od informatorów stykających się z Wenedami od strony morza (Bałtyku) oraz tych docierających do nich jedną z odnóg szlaku bursztynowego. Nazwa Wenedów określająca plemię mające najżywsze kontakty z cudzoziemcami została przeniesiona na całość ludności bałtyjskiej. Warto podkreślić, iż Ptolemeusz, który uzyskiwał dane do swej pracy także z innych źródeł (m. in. zebranych na szlaku czarnomorsko-bałtyckim), potrafił prócz Wenedów wymienić Galindów i Sudinów.

53T. Sulimirski, Sarmaci, Warszawa 1979, s. 123-139.

54Lemowiowie, Rugiowie, Burgundowie, Wandalowie, Gepidzi, Goci i inni.

55Np. takie domysły zgłaszali F. Curta (The Making of the Slavs. History and Archaeology of the Lower Danube Region c. 500-700, Cambridge 2001, www.chomikuj.pl, (dostęp 11.12.2011) i K. Godłowski (Z badań nad zagadnieniem rozprzestrzenienia Słowian w V-VII w. n.e., Kraków 1979). Na temat pracy F. Curty zobacz też: R. Petrič, www.drevnosti.org, (dostęp 23.02.2012 r.).

56Przypuszczenia, że krystalizacja etosu słowiańskiego dokonała się dopiero w V stuleciu n.e. w świetle zdobyczy nauki jawią się jako chybione. Wprawdzie istnieje możliwość, że wczesna kultura materialna Słowian przybrała dojrzałą postać gdzieś pomiędzy północno-wschodnim pogórzem Karpat i centralną Ukrainą, ale w żadnym wypadku nie implikuje to braku w okresie wcześniejszym grupy ludności posługującej się językiem prasłowiańskim albo dokładniej protosłowiańskim. Przeciwnie, wszystko wskazuje na to, iż na długo przedtem (w okresie V-III w. p.n.e. – II w. n.e.) wytworzył się język stanowiący podstawę dla dalszego rozwoju mowy Słowian i poszczególnych ich odłamów. Był to rdzeń oryginalny, osobny, łączący określoną wspólnotę ludzką. Kontakty z ościennymi ludami, wtręty sarmackie, germańskie, bałtyjskie, fińskie, tureckie i inne, nie doprowadziły jednak do powstania typowego języka mieszanego i świadczą tylko o mniej lub bardziej zażyłych relacjach naszych przodków z tymi etnosami. Trzeba też wspomnieć, że praktycznie nieprawdopodobnym jest powstanie – w wyniku naturalnych procesów! – języka o takiej specyfice jak prasłowiański w ciągu kilku czy kilkunastu dziesięcioleci. Takie zjawiska trwają całe stulecia. Na ten temat zob.: T. Milewski, Zarys językoznawstwa ogólnego, cz. II, Lublin-Kraków 1948, s. 334-380; T. Fridelówna, Cz. Łapicz, Język staro-cerkiewno-słowiański, Toruń 1997, s. 15-18; E. Siatkowska, Rodzina języków zachodnio-słowiańskich, Warszawa 1992, s. 33; T. Lehr-Spławiński, Język polski. Pochodzenie, powstanie, rozwój, Warszawa 1951, s. 38 i 82-97; L. Zabrocki, Wspólnoty komunikatywne w genezie i rozwoju języka niemieckiego, cz. I, Wrocław 1963, s. 9-23; H. Popowska-Taborska, Wczesne dzieje Słowian w świetle ich języka, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991, s. 89 i 142-144. Wyodrębnianie się poszczególnych języków słowiańskich z prasłowiańskiego również nie było procesem krótkotrwałym. Nasza mowa ojczysta poczęła nabierać cech odrębnych gdzieś w VIII-IX w. , zob.: S. Urbańczyk, Periodyzacja dziejów polskiego języka literackiego, http://www.staff.amu.edu.pl, (dostęp 06.01.2012 r.).

57Wystarczy wziąć do ręki pierwsze lepsze opracowanie dot. zabytków archeologicznych z obszarów nadwiślańskich i naddnieprzańskich okresu lateńskiego i wpływów rzymskich. Ośrodki celtyckie i śródziemnomorskie oddziaływały na kulturę materialną większości ludów zamieszkujących wschodnią Europę nie tylko realnie ale i znacząco. Powszechność dóbr importowanych z krain rzymskich i nadczarnomorskich, stosunkowa mnogość narzędzi i broni żelaznych, formy budownictwa mieszkalnego wskazują wyraźnie na czerpanie z osiągnięć świata cywilizowanego całymi garściami. W porównaniu z poziomem kultury materialnej plemion Podnieprza i Powiśla okresu wpływów rzymskich stopień zaawansowania cywilizacyjnego Prasłowian jawi się jako zdecydowanie niższy. Zwolennicy teorii o Praojczyźnie Słowian w Odrowiślu lub Podnieprzu tłumaczą bezdyskusyjny regres zawirowaniami polityczno-militarnymi oraz rzekomym wyludnieniem obszarów wyjściowych. Mając na uwadze fakt, iż wiele innych plemion uczestniczących w wędrówkach ludów zachowało poziom, a nawet wzbogaciło swój dorobek kulturowy w tym okresie, w takie tłumaczenia wątpimy. Zob. np.: Kultury i ludy dawnej Europy, Praca zbiorowa pod redakcją S. K. Kozłowskiego, Warszawa 1981, s. 220-260. Podobnie wypowiada się inna znawczyni okresu Wędrówek Ludów, czyli M. Mączyńska: „Kultura ta [słowiańska] w swej początkowej fazie jest bardzo trudna do wyróżnienia i jednoznacznego określenia ze względu na jej specyficzne ubóstwo i bardzo niewielką ilość przedmiotów metalowych …”, zob.: Wędrówki ludów. Historia niespokojnej epoki IV i V wieku, Warszawa-Kraków 1996, s. 276; K. Godłowski, Badania nad zagadnieniem rozprzestrzenienia Słowian w V-VII w. n. e., Kraków 1979 i Z. Váňa, Świat dawnych Słowian, Warszawa 1985.

58Zdarza się, że całkiem lub stosunkowo niewielkie terytorium stanowić może podstawę wyjściową ekspansji określonych ludów. Dobrym przykładem jest np. obszar zajmowany we wczesnym średniowieczu przez przodków Albańczyków zwany Matja (zob. SSS, T. VI, s. 254). Nie da się jednak tego przypadku chociażby z powodu skali zastosować jako wzorca dla analizy ekspansji słowiańskiej. Wprawdzie G. Jagodziński przedstawił wyliczenia mające dowodzić, że trzystutysięczny lud słowiański (VI w. n.e.) mógł rozrodzić się w ciągu 500 lat do ponad 7 000 000, lecz przyjęcie corocznego i stałego przyrostu naturalnego na poziomie ok. 7‰ wydaje się mało prawdopodobnym, zob.: Koncepcje pochodzenia Słowian, grzegorzj.w.interia.pl/lingwpl, (dostęp 15.10.2011 r.).

59Zobacz przypisy nr 7 do nr 14 niniejszej pracy.

60L. Czupkiewicz, Pochodzenie i rasa Słowian, Wrocław 2002, s. 33.

61Pseudo-Maurycy wspomina „Mają wielką ilość wszelakiego bydła i plonów złożonych w stogach, a przede wszystkim prosa i beru.”, zob.: Taktyka [w:] Greckie i łacińskie …, s. 91; Prokopiusz z Cezarei napisał, że Słowianie składają „twórcy błyskawicy”, który jest „jedynym władcą wszystkiego”, w ofierze „woły i wszystkie inne zwierzęta” (O wojnach [w:] Testimonia …, s. 60.). Od ludu typowo rolniczego moglibyśmy spodziewać się raczej ofiar w postaci płodów ziemi.

62Np. Teofylakt o starciu z 596 r.: „Barbarzyńcy [Słowianie] tymczasem uderzyli na Rzymian i zsiadłszy z koni przeszli do walki wręcz”, [w:] Greckie i łacińskie …, s. 106 oraz „Sklawinowie tedy zsiadłszy z koni…” dostrzegli ukrytych i odpoczywających w szuwarach Romajów (rok 600), [w:] Greckie i łacińskie …, s. 113. W roku 536 walczący w Italii Bizantyjczycy otrzymali posiłki zza Alp w sile 1600 jazdy. Pośród śpieszących z odsieczą byli też Sklawenowie i Antowie, zob.: Prokopiusz z Cezarei, De bello Gothico [w:] G. Labuda, Słowiańszczyzna …, s. 36.

63Np. Teofylaktos o zdarzeniu pod Marcjanopolem, kiedy oddział bizantyjski zaatakował grupę Słowian, którzy nie mogąc uniknąć starcia „zestawiwszy razem wozy zasłonili się taborem, umieszczając kobiety i dzieci w samym środku obwarowanej przestrzeni”, [w:] Greckie i łacińskie …, s. 112. Wzmianka tzw. Fredegara o bitwie słowiańsko-frankijskiej pod(?) Wogastisburgiem z 632 lub 633 r. nie musi odnosić się do konkretnego miejsca (np. Uhoštu czy Chebu w Czechach), ale może dotyczyć słowiańskiego taboru (Wagen-burg = ruchomy gród/obóz).Takiej interpretacji sprzyja komunikat o zapamiętałym grabieniu przez Austrazyjczyków mienia Słowian jako o przyczynie porażki. Nietrudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym pozornie pokonani Słowianie pozostawiają jako łup dla Franków opuszczony tabor, a następnie na zajętych grabieżą znienacka uderzają. O takim sposobie uzyskiwania zwycięstwa wspomina także Pseudo-Maurycy w swym Strategikonie, zob.: Testimonia …, s.141. Ciekawie w tym kontekście brzmią też informacje Ammianusa Marcellinusa o alańskim zwyczaju ustawiania w krąg wozów (zob.: T. Sulimirski, Sarmaci, s. 14) oraz Jordanesa, że pod koniec bitwy na Polach Katalaunijskich w 451 r. Attyla umyka przed Wizygotami do obozu „otoczonego wozami zamiast wału”. Postępowanie takie należało zatem do kanonu wojennego koczowników, zob.: E. Zwolski, Kasjodor i Jordanes, Historia gocka czyli scytyjska Europa, Lublin 1984, s. 126.

64Zob.: Z. Robak, Wczesnośredniowieczny wóz w Polsce, http://archeologia.fphill.umba.sk/attachments/Mrs26_07Robak.pdf, (dostęp 22.12.2011 r.).

65Zwrócił na to uwagę Prokopiusz z Cezarei w swoim traktacie O wojnach, gdzie napisał, iż „każdy z nich [Słowian] często zmienia miejsce zamieszkania”, [w:] Testimonia…, s. 61.

66Np.: sapogъ (but z cholewą), kožuchъ (chociaż staro-cerkiewno-słowiańskie azno = skóra i staroindyjskie aja, to samo). Nie od rzeczy będzie zwrócenie uwagi, iż najdalej na północny-zachód wysunięte plemię słowiańskie (Drzewianie) na oznaczenie kożucha używało słowa küözan, co doskonale odpowiada nazwie wierzchniego okrycia, używanego do dni naszych przez Kirgizów i Kazachów, brzmiącej kažan. Mogło by się wydawać, że zbieżność jest całkiem zrozumiała (kontakty słowiańsko-tureckie trwały setki lat), jednak występowanie podobieństw datowanych na okres prasłowiański w najdalszych zachodnich regionach osadnictwa Słowian, daje wiele do myślenia. Podobnie używana przez słowiańskich włościan jeszcze w XIX i początkach XX w. odzież wierzchnia miała mieć silne nawiązania do ubrań stosowanych przez ludy azjatyckie, zob.: K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, Kraków 1929, cz. I, s. 389.

67Np. ściana (stĕna) czyli zasłona. Jest to według K. Moszyńskiego świadectwo dawnego zamieszkiwania Prasłowian albo ich części w szałasach lub namiotach, zob.: O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian, Wrocław 1962, s. 223 oraz 230-233. Warto podkreślić, że już Strabon wspominał, że część Irańczyków nadczarnomorskich koczuje, a część mieszka w namiotach i pracuje na roli (!), zob.: T. Sulimirski, op. cit., s. 15.

68Wiele apelatywów nawiązujących do koni i środków lokomocji posiada odniesienia irańskie, ale także wywodzi się dowodnie z prasłowiańskiego zasobu językowego. Nawiązuje do tej terminologii słowo vĕža (jak również *kolimaga = „przewoźna buda”), które pierwotnie oznaczało przewoźne szałasy czy namioty, charakterystyczne dla ludności koczowniczej (zobacz fragment PML mówiący o tym, że koło 898 r. Węgrzy przechodzili mimo Kijowa i nad Dnieprem stanęli „wieżami”- w edycji z roku 1999, pod redakcją F. Sielickiego użyto słowa „obozem”). K. Moszyński powyższe spostrzeżenie podsumowuje tak: „Otóż bardzo trudno byłoby przypuścić, by Słowianie urobili nazwę vĕža dla oznaczenia obcych wehikułów, najpewniej powstała ona w związku z używaniem podobnych wehikułów przez nich samych , i to z używaniem mniej więcej powszechnym…”, O sposobach…, s. 225.

69Dotyczy to głównie pojęć i słownictwa. Tak np. tylko świat słowiański i irański (czy szerzej indoirański) posiadają wspólne pojęcia dot. bóstwa (*bogъ), znaczące pierwotnie „dawca szczęścia lub dobrej części”. Dawne indoeuropejskie słowo *deiuos oznaczające siłę najwyższą, zostało porzucone. Podobnie *nebo (nabah-) w znaczeniu religijnym istnieje tylko u wspomnianych trzech grup językowych, a u innych ludów utrzymało pierwotne znaczenie: „mgły, chmury”. Bliskie nawiązania występują w przypadku innych pojęć o charakterze religijno-etycznym: *slovo, *svętъ, *kajati, *kaznь, *mądrъ i *rota (w znaczeniu dogmat, kanon, przysięga).Wiemy też, że wcześni Słowianie (albo ich znacząca część) czcili boga nieba i władcę piorunów. Najpewniej informacje te dotyczyły poświadczonego w źródłach Svaroga (bóstwo słoneczne – a może i ogniowe – czczone już przez Massagetów, zob.: Herodot, Dzieje, s. 117). Jego imię wywodzi się najprawdopodobniej z języków indoirańskich, w których poświadczony jest rdzeń o takim samym znaczeniu (błyszczeć, świecić, światło, słońce), zob.: K. Moszyński, Pierwotny zasiąg języka prasłowiańskiego, Wrocław 1957, s. 86-89. Zauważmy też, że znany nam balvan (bałwan) to u Hindusów „bala” = siła, potęga, moc, a przyrostek „van” oznacza posiadanie. W języku perskim (średnioperskim) „pahlevan” oznacza bohaterskiego wojownika oraz kloc, bryłę, bal ustawiony na jego cześć. Ciekawym spostrzeżeniem podzielił się Z. Vaňa stwierdzając o znanym zjawisku wielogłowości bóstw słowiańskich, że „… w Europie zjawisko to jest raczej rzadkie, zdarza się np. u Celtów i Rzymian – za to wielogłowe posągi [u Słowian] bardzo przypominają stare bóstwa indyjskie …”, Świat dawnych Słowian, Warszawa 1985, s. 106. Natomiast M. Eliade w swoim Traktacie o religii zauważył, iż Irańczycy (ludy irańskie) wierzyli, że z ciała byka zabitego w ofierze powstają zboża i rośliny, Warszawa 1966, s. 99. Takie rozumienie „ofiarowania” nawiązuje do rytuałów religijnych (żertwy) dokonywanych przez wczesnosłowiańską ludność sklawińską a poświadczonych przez obserwatorów bizantyjskich.

70Odnosi się to do czynności czytania (w znaczeniu odczytywania znaków, postrzegania) i pisania (w znaczeniu pokrywać znakami, ozdabiać), które to pojęcia posiadają odpowiedniki (znaczeniowe i fonetyczne) w językach: awestyjskim, staroperskim, staroindyjskim i tocharskim B, zob.: K. Moszyński, Pierwotny …, s. 94. Bez wchodzenia w analizy językoznawcze, bo nie czujemy się w tym zakresie kompetentni, warto tylko zwrócić uwagę, że w językach tureckich czasownik „pisać” brzmi „biti-„ i ma pochodzić od chińskiego *pit oznaczającego „pędzelek (do pisania)”, zob.: S. Kałużyński, Tradycje i legendy ludów tureckich, Warszawa 1986, s. 26 oraz E. Tryjarski, Kultura ludów tureckich w świetle przekazu Mahmuda z Kaszgaru (XI w.), Warszawa 1993, s. 259. Zaiste dziwna zbieżność!

71Np.: *toporъ, *ostrogъ, *batogъ, *čьpagъ (napierśnik). Azjatycki sposób strzelania z łuków, jak również typowe dla ludów (centralno)azjatyckich wciąganie przeciwnika w pułapkę poprzez pozorowaną ucieczkę, zob.: B. Miśkiewicz, Najstarsze sposoby prowadzenia działań wojennych Słowian [w:] Słowianie w dziejach Europy, Poznań 1947, s. 41-49. O broni ludu słowiańskiego zob.: K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, Kraków 1929, cz. I, s. 378-389.

72Zob.: H. Papowska-Taborska, Wczesne dzieje Słowian w świetle ich języka, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991, s. 71. O wpływach Irańczyków na imiennictwo Słowian i ludów tureckich (szczególnie Bułgarów) zob.: http://titus.uni-frankfurt.de/personal/jg/pdf/jgritter.pdf, http://www.iranicaonline.org oraz

http://www.kroraina.com/bulgar/schmitt.html, (dostęp 15.11.2011 r.).

73Wielce znamiennym jest, że autorzy najwcześniejszych relacji o Słowianach przy nakreślaniu obrazu gospodarczego tego ludu niezmiennie podkreślają, iż najważniejszym (a jak stwierdził anonimowy perski geograf w swej pracy pt. Regiony świata – często jedynym!) zbożem przez nich uprawianym jest proso. Znajomość tej rośliny i jej dawne, powszechne wykorzystywanie poświadcza zasób słownikowy Prasłowian (zob.: K. Moszyński, O sposobach …., s. 229 oraz tenże Kultura ludowa Słowian, cz. I, Kraków 1929, s. 137-223). Wymagania termo-biologiczne prosa powodowały, iż pod naszą szerokością geograficzną chętnie uprawiali je wszelkiego rodzaju nomadowie i ludy półkoczownicze. Działo się tak prawie po czasy współczesne, o czy zaświadczył Maciej Miechowita pisząc: „Niektórzy z nich [Tatarów] uprawiają i orzą jedną, dwie lub nawet trzy morgi wszerz i trzy, cztery i więcej wzdłuż ziemi i obsiewają prosem, z którego mają pożywienie oraz bairę, czyli jadalną pastę do smarowania.”, Maciej z Miechowa, Opis Sarmacji Azjatyckiej i Europejskiej, Wrocław-Wa-wa-Kraków 1972. U europejskich ludów osiadłych doby późnej starożytności proso nie posiadało tak wielkiego znaczenia. Jako roślinę użytkową uprawiano ją najintensywniej w Indiach i krainach przyległych, zob.: C.O. Sauer, Rolnictwo, jego początki i rozprzestrzenianie się, Warszawa 1960, s. 191. Ludy znajdujące się najbliżej tych lokalizacji miały zatem największą szansę na przejęcie prosa, szczególnie gatunku Eleusine coracana zwanego w Indiach ragi! (zobacz słowiański reż/ryż), do uprawy i swego menu. Nie będzie zatem zbyt ryzykownym stwierdzenie, że pozycja tegoż zboża w gospodarce żywieniowej Prasłowian stanowi delikatną, ale jednak!, wskazówkę na półkoczowniczy charakter (i po części azjatyckie siedziby) wczesnych społeczności słowiańskich.

74Bardzo wczesna znajomość polowania z sokołami i chartami, co przypisuje się – raczej słusznie – społecznościom żyjącym na otwartych przestrzeniach (stepach i lasostepach).

75Pod koniec V w. n. e. Kirgizi, pod naporem kaganatu Rouran, emigrowali do Kotliny Minusińskiej w południowej Syberii (górny bieg Jeniseju). Zasymilowali tam małe miejscowe grupy etniczne. Perski historyk al-Gardizi twierdził (za niejakim al- Muqaffą zmarłym ok. 757 r.), że ówcześni Kirgizi mieli niebieskie oczy i rude lub jasne włosy, co mogłoby sugerować pochodzenie lub – co bardziej prawdopodobne – domieszkę indoeuropejską. Utrzymywał też, iż Kirgizi (ich część) wywodzili się od Słowian, zob.: SSS, T. VI , s. 215. K. Moszyński, zauważył, iż takiego scenariusza wykluczyć nie można, zob.: Pierwotny zasiąg języka prasłowiańskiego, Wrocław 1957, s. 230. O przejmowaniu przez ludy obce „tożsamości tureckiej” zob.: E. Tryjarski, In confinibus Turcarum. Szkice turkologiczne, Warszawa 1995, s. 20-21.

76Zob.: Wynfrieth-Bonifacy (VII-VIII w.) pisał: „ I z uznaniem spotyka się u nich [tj. Słowian] taka niewiasta, która własnoręcznie śmierć sobie zadaje i na jednym stosie spłonie ze swoim mężem” [w:] Greckie i łacińskie…, op. cit., s. 136, a także opis ibn Rosteha o Słowianach wschodnich (druga połowa IX lub początek X w.): „Jeśli zmarły miał trzy żony, a jedna z nich twierdzi, że jest jego ukochaną, ustawia obok zmarłego dwa słupy, które utwierdza pionowo w ziemi. Następnie kładzie na ich szczycie w poprzek inny kawałek drzewa i zawiesza pośrodku niego sznur, którego jeden koniec uwiązany jest do jej szyi, a ona staje na stołku. Kiedy to uczyni, wyjmuje się spod niej stołek, ona zaś pozostaje zawieszona, dopóki nie udusi się i nie umrze. Kiedy umrze, wrzucają ją do ognia, gdzie się spala”, G. Labuda, Słowiańszczyzna starożytna i wczesnośredniowieczna, Poznań 1999, s. 118-119.

77Na pierwszy rzut oka taka lokalizacja wydaje się nie do przyjęcia. Jeśli jednak przypomnimy, że potencjalna kolebka Prasłowian musiała umożliwiać u schyłku starej i w początkach nowej ery ścisłe kontakty z plemionami irańskimi i mniej intensywne ze społecznościami tureckimi, posiadać charakterystykę klimatyczną pozwalającą na choćby prymitywną uprawę zbóż, być pozbawioną wyższych gór a przy tym stosunkowo mocną zalesioną i bogatą w zbiorniki oraz cieki wodne, to Nizina Zachodniosyberyjska odpowiada takim warunkom idealnie. Pamiętajmy również, że obraz etniczny tych i przyległych terenów uległ w ciągu wieków olbrzymim przemianom. Przykład ludów z Niziny Turańskiej i zachodnich Chin (tj. m.in. dawnych północnych Irańczyków oraz Tocharów), które dominowały na wspomnianych terenach przez całe stulecia, lecz uległy w końcu przewadze tureckiej i mongolskiej, dowodzi, że absolutnie nie powinniśmy wykluczać możliwości przez nas zasygnalizowanej. Zob.: np. informacje o prawdopodobnie indoeuropejskim ludzie Wu-sen żyjącym między jeziorem Bałchasz a Tien-Szanem jeszcze w II w. n.e., w: E. Tryjarski, In confinibus Turcarum, Warszawa 1995, s. 65.

78Na definitywne rozstrzygnięcie tego zagadnienia jest jeszcze za wcześnie. Jakby jednak nie było ilość elementów kultury i obyczajów przypisywanych Sarmatom i odnajdywanych później wśród społeczności słowiańskich nie może być przypadkową. Herby szlachty polskiej (wywodzone z tamg Sarmatów przejętych prawdopodobnie przez nich z Królestwa Bosporańskiego), zawołania rodowe (np. Roch, Chamiec, Doliwa), imiona osobowe (niektóre jak np. zawierające element Bogu-, Bogo-, – bog), pozycja kobiet (w każdym razie tych z warstw wyższych), nazwy plemienne (np. Serbowie, Chorwaci), to tylko niektóre zagadki oczekujące na rozwiązanie. Na ten temat zob.: T. Sulimirski, op. cit., s. 188-206.

79Zob.: A. Nawrocki, Szamanizm i Węgrzy, Warszawa 1988, s. 9-48.

80W naszym przekonaniu pierwszorzędną wskazówką na pobyt Słowian na obszarach w okolicach Dniepru i Donu już w II czy najpóźniej w początkach III stulecia są wtręty germańskie, a dokładniej gockie w języku słowiańskim. Piszemy „słowiańskim” gdyż pojawiają się one jeśli nie we wszystkich to w zdecydowanej większości dialektów słowiańskich. Jest to dowód, że zaszły one w dobie wspólnoty naszych przodków. W owym okresie konglomerat gocki posiadał zdecydowaną przewagę na obszarze Ukrainy i siłą rzeczy oddziaływał na sąsiednie ludy. Czy wspomniana wspólnota była bardzo ścisła? Trudno orzec. W każdym razie zapożyczenie germańskie rozchodziły się po wszystkich lub większości plemion słowiańskich. Trzeba też wziąć pod uwagę , że (części) zapożyczeń gockich w języku prasłowiańskim uznawanych za bardzo wczesne dokonała się w dobie po upadku niezależnego państwa Ostrogotów (po końcu IV w.) i najazdu Słowian na ziemie Ukrainy.

81Tzn. w Europie wschodniej. Na marginesie należy dodać, iż przemieszczenia małych i wielkich grup ludzkich od najdawniejszych czasów było zjawiskiem permanentnym. Ruchom takich rzesz towarzyszyły zwykle lub prawie zawsze starcia zbrojne, pożogi, łupiestwa i z tej przyczyny w miarę spokojne, względnie stabilne i bezpieczne „światy” w rodzaju Cesarstwa Rzymskiego czy Chin stawały się wymarzonym celem wędrówek (nie tylko, a nawet nie przede wszystkim z powodu potencjalnych łupów).

82Zdaje się, że nasze wyobrażenia o dynamice i wielkości przyrostów ludności oraz ich znaczenia dla procesów historycznych w dobie starożytności i średniowiecza są zbyt asekuracyjne. Wzdragamy się często przed przyjmowaniem świadectw mówiących o setkach tysięcy ludzi tworzących taką czy inną grupę plemienną, przemierzającą w zdobywczym pędzie setki i tysiące kilometrów. Zdarza się nawet, iż niektórzy współcześni autorzy niejako z klucza dzielą zawarte w źródłach liczby przez 2, 5 czy 10. A przecież w opisywanym przez nas okresie wzrost liczby ludności europejskiej lub przynajmniej pewnej jej części musiał być znaczący i niezwykle dynamiczny. Rzecz jasna nie znajdziemy jakichkolwiek statystyk obejmujących przyrosty wśród Gotów czy Daków, ale na podstawie pewnych danych możemy sobie na ten temat wyrobić zdanie. Tak np. cesarz August w roku 14 n.e. zarządził spis ludności posiadającej obywatelstwo rzymskie, którym objęto 4 937 000 osób. Trzydzieści trzy lata później za cesarza Klaudiusza osób posiadających obywatelstwo Rzymu było już 5 984 072 czyli 21℅ więcej (zob.: Gajus Swetoniusz Trankwillus, Żywoty cezarów, przekład i opracowanie J. Niemirska-Pliszczyńska, Wrocław 1972, s. 296). Zapewne nie wszyscy nowi obywatele byli potomkami Rzymian, ale z drugiej strony nie były to czasy masowego przyznawania tego przywileju ludom obcym, gdyż należało na to poczekać jeszcze ponad półtora wieku. Sądzimy więc, że obok zmian klimatycznych to właśnie demografia odegrała najważniejszą rolę jako praźródło ekspansji np. Celtów, Germanów i najważniejszych dla nas w tym momencie Słowian.

84U progu n.e. ziemie fińskie zamieszkiwali — w dużym rozproszeniu — koczowniczy Lapończycy. Od ok. 100 n.e. z obecnej Estonii i okolic Przesmyku Karelskiego przeprawiały się plemiona Finów, które do VIII w. zasiedliły południową i środkową Finlandię spychając Lapończyków na północ.

85Trzeba w tym miejscu dodać, iż orzeczenia niektórych uczonych litewskich o odwiecznym zajmowaniu przez plemiona Prusów i Jadźwingów ich historycznie odnotowanych siedzib zdają się nadużyciem. Bardziej naturalnym jest przyjęcie założenia o występowaniu na przestrzeni wieków przesunięć ludnościowych również w obrębie ekumeny bałtyjskiej. Dokładne określenie czasu tych wydarzeń wydaje się na dziś niemożliwym. Jest jednak bardzo prawdopodobnym, iż największe przesunięcia dokonały się właśnie w drugiej połowie II w. n.e. oraz po stuleciu V n.e. Skutkiem naporu obcych na ludy obszarów naddnieprzańskich część dotychczasowych gospodarzy przeniosła się na północ lub/i północny zachód. Naszym zdaniem inwazja ta najboleśniej dotknęła reprezentantów kultury zarubienieckiej, której – jak się wydaje – nie należy uznawać za słowiańską. Z powodu braku innych wskazówek świadczą o tym niektóre świadectwa archeologiczne. Jedną z nich, i to niezwykle symptomatyczną, jest forma budownictwa mieszkalnego w kulturze zarubienieckiej („Поселения зарубинцев были большего размера, они жили не в землянках, а в домах, аналогичных жилищам милоградцев и носителей культуры гладкой керамики.”, Μ. Гимбутас, Балты, люди янтарного моря, глава 4, http://a-nomalia.narod.ru/CentrBalty/9.htm, (dostęp 18.08.2011 r.), różniąca się diametralnie od chat wczesnosłowiańskich.

Partnerzy



Przewiń do góry