Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Stanisław Stadnicki – diabeł, który mieszkał w Łańcucie

Stanisław Stadnicki – diabeł, który mieszkał w Łańcucie

Łukasz Opaliński – obraz z epoki z klasztoru o.o. Bernardynów w Leżajsku

Łukasz Opaliński – obraz z epoki z klasztoru o.o. Bernardynów w Leżajsku

Kiedy Opaliński złupił Łańcut jezuici rozpowszechniali w całej Polsce wiadomość, że Łukasz Opaliński diabła pobił i piekło łańcuckie spalił. Opisywano, że starosta leżajski zdobył w Łańcucie fantastyczne skarby (wedle zeznań świadków skrzynię białą i beczkę z pieniędzmi oraz złote strzemiona i srebrne oraz złote naczynia: misy, łyżki i talerze), odkrył podziemia w których jęczeli przykuci do ścian łańcuchami więźniowie diabła, którzy kuli fałszywą monetę. Wspominać miał o tym złapany sługa Stadnickiego, który przesłuchiwany przez biskupa przemyskiego Macieja Pstrokońskiego na zapytanie duchownego czy to prawda odparł: prawda to, że bije monetę i dlatego pieniądze się Stadnickiego nie trzymają; ty zaś Wielmożny Panie pieniądze pieścisz dlatego tyle ich masz…

Sulima Popiel w zapomnianym i trudno dostępnym eseju „W sidłach diabła” (Kraków 1910) opowiada o osobliwym pochodzie tryumfalnym „naszego Diabła” z Leżajska. Stadnicki w „krytej kolasie” poprzedzonej chłopcami grającymi na piszczałkach wyjeżdżał z Leżajska; przed awanturniczym panem szli odebrani Opalińskiemu jeńcy oraz pilnujący ich żołnierze Stadnickiego. Wśród tego osobliwego pochodu kroczył również niejaki hajduk Opalińskiego Tulejka, któremu zarzucono na szyję powróz. W trakcie szamotaniny upokorzony hajduk zdarł powróz i zabił jednego z żołnierzy Stadnickiego imieniem „Ilka”. Diabeł rozwścieczony tym czynem wymierzył Tulejce okrutną karę: kazał zakopać go żywcem w grobie wraz ze swoim zabitym żołnierzem. Na miejscu tym wystawiono później kapliczkę, stojącą do dzisiaj przy wjeździe do Leżajska.

Stadnicki nadal pustoszył Tyczyn, Łukawiec, Trzebownisko i Zaczernie. Zachowały się przekazy mówiące o tym, że w Terliczce i Stobiernej koło Rzeszowa Stadnicki maltretował mieszkańców – kazał obciąć ręce kilku chłopom, a z jednego nieszczęśnika darł żywcem pasy skóry. Na sam koniec kazał poddanego żywcem zakopać w ziemi. W swoim zameczku na Łysej Górze w Łańcucie (obecnie plebania parafialna) więził dziesiątki poddanych, których poddawał nieludzkim torturom. Wypędził katolików z kościoła parafialnego, usuwa obrazy i niszczy ołtarze. Łańcuccy katolicy zmuszeni są wówczas korzystać z pobliskiego kościółka w Soninie. Stadnicki ogromną ilością pieniędzy wyposaża zbór kalwiński. Znane są nazwiska rektorów zboru: Andrzej Perstenius i Stanisław Jenetius. W kościele dominikańskim zajętym przez Stadnickiego bił podobno fałszywą monetę wprowadzając ją następnie w obieg.

W obronnej walce Opalińskiego wspiera księżna Anna Ostrogska z Jarosławia. Łukasz Opaliński postanawia w końcu raz na zawsze zakończyć sprawę „Diabła” tak aby poniósł on sprawiedliwą karę. Wojska Opalińskiego ścigają Stadnickiego wyruszając z Jarosławia. Sam Stadnicki uciekał na Węgry z zamiarem werbunku sabatów. W Wojutyczach Opaliński pojmał żonę Diabła – Annę. Stadnicki chroni się w Tarnawie koło Chyrowa (u swojego brata) 20 sierpnia 1610 roku. I tu jeden z tatarskich najemników księżnej Ostrogskiej z Jarosławia zabija Diabła. W starszej literaturze jako miejsce bitwy z Opalińskim i śmierci Stadnickiego wskazywano Tarnawiec koło Kuryłówki gdzie w tutejszych lasach w sierpniu 1610 roku schronić się miał nasz Diabeł przed marszałkiem raniony strzałą przez jednego z Kozaków.

Odrąbana głowa Diabła

Opaliński żałuje, że Stadnickiego nie wzięto żywcem. Tatarskiego najemnika księżnej Ostrogskiej, który zabił Stadnickiego wynagrodzono nobilitacją – przyjął on nazwisko Macedoński. Zwłoki Stadnickiego przywieziono do Przemyśla gdzie je zabalsamowano następnie w październiku pokazywano je w Sanoku. Tu otwarto trumnę i komisyjnie stwierdzono, że zwłoki posiadają odciętą głowę oraz ranę od kuli z półhaka poniżej lewego ramienia na piersi. Ciało Diabła pochowano najprawdopodobniej w kościele rymanowskim, gdzie według wizytacji biskupiej w XVII wieku w pobliżu wielkiego ołtarza znajdowało się „na sznurze” epitafium Stanisława Stadnickiego. Treść jego przytacza Szymon Starowolski w „Monumenta Sarmatarum Beatae Aeternitati” Kraków 1655 nie podając jednak miejsca w którym się znajdowało. Epitafium to fundowane przez brata Diabła – Marcina oraz wdowę Annę zaginęło w XVIII wieku gdy kościół rymanowski został przebudowany, a ciała pogrzebanych tam osób przeniesiono na cmentarz.

Partnerzy



Przewiń do góry