Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Czy Stefan Czarniecki, bohater z hymnu Polski był zwykłym rabusiem?

Czy Stefan Czarniecki, bohater z hymnu Polski był zwykłym rabusiem?

Wojny w XVII wieku rządziły się swoimi prawami. Wielokrotnie wojsko nie dostawało żołdu i w jakiś inny sposób musiało szukać zysku. Rekompensatą za niewydolność skarbową państwa były łupy wojenne. Patrząc na wysokość żołdu, można śmiało powiedzieć, że to właśnie one stanowiły główny argument zaciągania się do armii. Żołnierze nie tylko łupili wroga, często zdarzało się, że ofiarami wygłodniałych wojaków padali ich krajanie. 

Ponurą sławą defraudanta i chciwca ciszył się słynny dowódca z czasów „potopu” Stefan Czarniec­ki.
Podczas „potopu” Czarniecki dowodził obroną Krakowa. Postawa obrońców była bohaterska i mimo iż miasto nie było przygotowane do obrony, broniło się trzy tygodnie. Ostatecznie jednak Czarniecki nie widząc szans na sukces, podpisał honorową kapitulację. Obok tak pięknej postawy pojawia się ponura sprawa. Żołnierze pod dowództwem Czarnieckiego dopuścili się grabieży mia­sta. Dodatkowo zniknęły pieniądze, które Czarniecki otrzymał od króla Jana Kazimierza na obronę Krakowa. Bardzo długo głośno było o tej sprawie. W pamiętnikach i tekstach epoki można było wile wyczytać. Jemiołowski pisał, że sklepy przewertowali, a co kosztowniejsze rzeczy Czarniecki kazał zabrać swoim zaufanym. Co prawda złapano podczas tego zamieszania wielu żołnierzy i ukarano, ale nie wiadomo co się sta­ło z łupami. Niechętni Czarnieckiemu twierdzili, że przywłaszczył je sobie.
Gorszą sprawą było zniknięcie 60 000 zł w złocie, które Jan Kazimierz zostawił Czarnieckiemu.
Po zakończeniu wojny wojsko domagało się, by Czarniecki rozliczył się z pieniędzy. Ten twierdził, że płacił z nich żołd, ale nikt z żołnierzy nie pamięta by ta kwota został im przyznana za służbę. Wielu twierdziło, że jak wychodzili z miasta to dowódca, miał ze sobą worki z monetami i srebra kościelne. Oskarżenia były bardzo poważne i jeszcze głośno o nich mówiono na sejmie w 1661 roku.
Następną dość podejrzaną sprawą dotyczącą naszego bohatera, było opanowanie przez wojska Rze­czypospolitej Warszawy w 1656 roku. Szwedzi mogli opuścić miasto, ale musieli zostawić wszyst­kie łupy. Oddelegowano do rozmów ze Szwedami komisarzy, a wśród nich był Czarniecki. Mieli oni przejąć skarb i opieczętować go. Od razu wybuchła plotka, że komisarze zostali przekupieni przez Szwedów. Mówiono również o tym, że sporą część łupu zachowali dla siebie. Rozpoczęło się spore zamieszanie. Mimo iż skarbów było dużo, pozostał spory niesmak. „Siła sobie obiecywano po tych skarbach, ale gdy przyszło co do czego, to tych fancików niewiele wojsku zostało”.

Powyższych oskarżeń nie sposób udowodnić dzisiaj. Jednak kolejna sprawa jest bezsprzeczna. Po bitwie pod Połonką, nawet największy apologeta Czarnieckiego, Jan Chryzostom Pasek – zwątpił w prawość dowódcy. Po bitwie wódz przejął wszystkich jeńców wziętych do niewoli i zażądał za nich ogromnego okupu w wysokości 2 mln zł. Zamknął wszystkich na zamku w Tykocinie i siedzieli tam tak długo, aż otrzymał za nich okup. W tej sprawie interweniował sam car u Jana Kazimierza, że jego poddani są przetrzymywani w bardzo podłych warunkach, że i nawet w tureckiej niewoli tak złego traktowania nie ma.
Sprawa odbiła się głośnym echem i była jednym z poważniejszych powodów konfliktu Czarniec­kiego z jego żołnierzami w 1661 i 1662 roku. Twierdzili, że wodzowie wydzierają łupy żołnierzom. Liczyli na pieniądze z okupu za jeńców, ale niczego nie otrzymali.

AW

Ciekawostki historyczne

Bibliografia:

Michał Górzyński: Rycerzy staropolskich wojenne przypadki. Warszawa 2014

Partnerzy



Przewiń do góry