Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Stereotypy, propaganda i fakty. Żydzi w oczach Narodowej-Demokracji  – wywiad z Olafem Bergmannem

Stereotypy, propaganda i fakty. Żydzi w oczach Narodowej-Demokracji – wywiad z Olafem Bergmannem

RW: Jak rewolucja bolszewicka wpłynęła na postrzeganie Żydów przez ND?

OB: Rewolucja, a potem chyba w jeszcze większym stopniu wojna 1920 roku, miała duży wpływ na element antyżydowskich poglądów ND, który dotyczył tzw. „żydokomuny”. Wiązał się nie tylko antyżydowskim programem endecji, co przede wszystkim z jej walką z lewicą i jej jakże od endeckich diametralnie różnymi pomysłami, ideami itd. Jednocześnie te dwie sprawy można było połączyć, gdyż udział osób pochodzenia żydowskiego w bolszewickich władzach (a potem też wśród komunistów „polskich”) był nadzwyczaj nadreprezentatywny. Stwierdziłem tu nie przypadkiem, że osób „pochodzenia żydowskiego”, gdyż z olbrzymią większością Żydów, którzy żyli w Polsce nie mieli ci „zawodowi rewolucjoniści” prócz żydowskich korzeni już praktycznie żadnych związków. Na przykład do religii żydowskiej odnosili się oni tak samo wrogo jak do chrześcijaństwa.

RW: W jakim stopniu ND patrzyła na losy Polski przez pryzmat spisku żydowskiego czy też żydowsko-masońskiego? Bo tak starano się wytłumaczyć przewrót majowy.

OB: Często w wielu historycznych i wówczas współczesnych kontekstach poruszano ten wątek. Raz bywało, że było to kompletnie nieuzasadnione, a czasami tylko częściowo. Miało to też propagandowy wymiar – spiskiem takim można było wytłumaczyć w sposób prosty każde niepowodzenie – zarówno Polski jako państwa, Polaków jako narodu, czy już węższym zakresie ND jako ruchu politycznego. Co do przewrotu majowego to pojawiały się po nim w prasie czy publicystyce narodowej wątki o spisku żydowsko-masońskim. Generalnie tezę taką należy odrzucić, a znacznie bliższe prawdy były sympatie społeczności polskich Żydów wobec Piłsudskiego i jego zamachu, które zresztą wynikały przede wszystkim z obaw przed przejęciem władzy właśnie przez endecję, co znów jej z wiadomych względów miłe nie było. Inna i ważną kwestią jest udział w zamachu wielu bliskich współpracowników Marszałka, których związki z polskimi lożami były niepodważalnym faktem.

RW: Wielokrotnie wspomina Pan, że ND mówiła o nadreprezentacji Żydów m.in. w dyplomacji (sprawa poselstwa w Wiedniu) czy nauce. Czy według Pana tego typu zarzuty wynikały z poglądów czy też ideologia stała się pretekstem do walki o stanowiska i wpływy?

OB: Zapewne i z jednego, jak i z drugiego. Walka o stanowiska zawsze jest istotna i toczy się bezpardonowo. Znów można by tu szukać analogii do czasów nam współczesnych. Druga RP była państwem na pewno nieporównywalnie mniej zbiurokratyzowanym niż III RP, stanowisk do objęcia było mniej, a chętnych sporo. Przy tym endecja wbrew temu co się mówi czy pisze była partią o wielkim potencjale intelektualnym. W jej szeregach było wiele osób wykształconych i przygotowanych przynajmniej w teorii do ich objęcia, w tym też tych w dyplomacji. Otrzymanie tych posad przez osoby o niepolskich korzeniach i przeważnie na dodatek z obcych im ideowo opcji politycznych musiało drażnić, tym bardziej że wiedzieli oni, że realizowane przez nich działania raczej nie będą się pokrywały z projektami ND.

RW: Czy można wskazać najbardziej trafne i najbardziej błędne tezy lansowane przez ND w latach dwudziestych?

OB: Najbardziej trafne były te które dotyczyły znacznej nadreprezenatcji przedstawicieli mniejszości żydowskiej w niektórych, głównie inteligenckich i drobnomieszczańskich zawodach. Inna rzecz, że trudno o to było winić Żydów, gdyż po prostu wykorzystali liczne zawiłości nie tylko polskiej historii i ekonomicznych realiów, zdobywając taką w nich a nie inną, słabszą pozycję. Interesujące są tu późniejsze oceny tego zagadnienia – z jednej strony walkę z żydowską w niektórych sferach dominację uznaje się zgodnie, poniekąd z polityczną poprawnością, za coś nagannego, a z drugiej taką samą walkę prowadzoną głównie przez Wielkopolan z naporem ekonomicznym Niemców za czyn patriotyczny. A walkę tę z Niemcami nie toczono tylko w okresie zaborów, gdy stało za nimi potężne i wrogie Polakom państwo.

Wiele innych zarzutów było już tylko częściowo trafnych, a swoją wiarygodność zyskiwały one dzięki wspomnianym już generalizacją. Nie da się jednak ukryć, że np. stosunek środowisk żydowskich w świecie nie był wobec odradzającej się Polski życzliwy, co zresztą wynikało z fascynacji dużej ich części Niemcami, niemczyzną, czy przynajmniej niemiecką kulturą, a także pytania na które nie można było wtedy udzielić odpowiedzi: Jak ta Polska będzie? Podobnie dla Żydów mieszkających w Polsce, jej odrodzenie może nie było dla nich tragedią, ale czymś obojętnym, nie czuli oni związku z państwem, które odrodziło się po ponad stu latach zaborów (inna rzecz na podstawie czego mogliby oni takie związki i sympatie posiadać?). Poza tym rzeczywiście znaczący był udział przedstawicieli mniejszości żydowskiej w pewnych dziedzinach ówczesnej przestępczości, choć tu znów np. w jej gospodarczych wymiarach nadreprezentacja Żydów wynikała nie tyle z wrodzonych predyspozycji, co z ilościowego i procentowego ich udziału w niektórych profesjach. Można tu dodać, że gdyby Polska była państwem bardziej liberalnym, konsekwentnie zwalczającym jakikolwiek etatyzm (co odnosi się głównie do okresu już po zamachu majowym), to możliwości wszelakich działań korupcyjnych byłyby po prostu mniejsze. Decydowałby rynek, a nie łapówki czy znajomości. Trzeba pamiętać, że w szeregach ND nie brakowało autentycznych liberałów (oczywiście ekonomicznych, a nie światopoglądowych), w tym chociażby prof. Romana Rybarskiego. Wśród Żydów – szczególnie młodszego pokolenia – silne były również sympatie dla lewicy (w tym tej komunistycznej), wszelkiego „postępu”, „równości”, „społecznej sprawiedliwości” „tolerancji” i innych tego typu haseł, które w praktycznej realizacji okazują się czymś innym niż ich pierwotne znaczenie. Endecy byli tu bardziej przenikliwi i chyba przewidywali, że budowa świata i wartości oraz norm moralnych w nim obowiązujących może nie okazać się wcale tak świetlana.

Największym błędem ND było natomiast generalizowania i tworzenie stereotypów, według których Żydzi Polsce byli prezentowani jako zwarta, jednorodna grupa posiadająca wspólne i przeważnie sprzeczne z Polakami cele. Jak już wspomniałem jednak tego, nieraz tego populizmu, w demokratycznej rzeczywistości walki o głosy wyborców trudno jest uniknąć. Powstawał z tego konflikt, które obie strony jakby coraz bardziej napędzały i obie nie były w nim bez winy.

Partnerzy



Przewiń do góry