Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Sytuacja Polaków pod zaborem rosyjskim w I poł. XIX wieku w oczach W. Łukasińskiego

Sytuacja Polaków pod zaborem rosyjskim w I poł. XIX wieku w oczach W. Łukasińskiego

Śmieszny raj z w. księciem Konstantym i Nowosilcowem – te słowa idealnie odzwierciedlają sytuację Polaków pod zaborem rosyjskim w jego początkach. XIX wiek to trudny okres w dziejach narodu polskiego. Pełen słusznych, bądź nie, walk narodowowyzwoleńczych, narodzin świadomości narodowej i obywatelskiej; pełen zmagań o wolne jutro. Dzięki Pamiętnikowi Waleriana Łukasińskiego, dziś niedocenianego i zapomnianego, dowiedzieć się można, jak wyglądało życie skłóconych przez politykę rosyjską Polaków w zaborze rosyjskim.

Pamiętnik został napisany przez Łukasińskiego w czasie jego „pobytu” w twierdzy szlisselburskiej. Pod koniec swojego życia miał dostać w końcu suchą celę z podłogą, światłem i pozbawioną wilgoci, a także przybory do pisania, co umożliwiło mu napisanie omawianego działa. W Pamiętniku jest wiele kwestii, na temat których można podjąć rozważania nad szerokimi problemami badawczymi. Na jego podstawie można wysnuć negatywny (już wtedy!) wizerunek Napoleona Bonaparte, ale też carów Aleksandra I, Mikołaja I, Aleksandra II, ich stosunek do Polaków; genezę Wolnomularstwa Narodowego, powstań narodowych i wiele innych. Niniejsza praca porusza problem sytuacji Polaków, którzy znaleźli się na terenach zaboru rosyjskiego, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji wojska.

Litografia przedstawiająca Waleriana Łukasińskiego, wizja artysty Zdj. Wikimedia Commons

Litografia przedstawiająca Waleriana Łukasińskiego, wizja artysty
Zdj. Wikimedia Commons

Walerian Łukasiński urodził się w 1786 roku w Warszawie w zubożałej rodzinie szlacheckiej[1]. Jako dziecko patrzył na rzeź Pragi i upadek kraju[2]. Był dobrym uczniem, władał językami francuskim i niemieckim, lubował się w naukach ścisłych, lecz nie zaniedbywał historii i innych nauk humanistycznych[3]. Askenazy tak ujmuje w słowa cechy Łukasińskiego: (…) cechowała go nietyle lotność, ile spokojna, oględna rozwaga, cechowało nadewszytsko wielkie poczucie odpowiedzialności. Myślał logicznie, surowo, ściśle, a co raz w myśli przetrawił, to z żelazną konsekwencyą, bez litości dla siebie i innych, wcielał w czynie. W tem tkwiło niebezpieczeństwo: ta konsekwencya logiczna mogła kiedyś, w chwili beznadziejnej, doprowadzić go do zwątpienia, mogła naprężoną jego wolę nagłej poddać depresyi, i tym sposobem, czego żadne zewnętrzne nie dokonałyby środki, złamać go raptem przez wewnętrzne przesilenie i własną decyzyę[4]. Cytat ten, choć nieco dłuższy, został tu celowo przedłożony, gdyż idealnie ubiera w słowa opis Łukasińskiego, odzwierciedlony w jego Pamiętniku.

W 1807 roku Łukasiński wstąpił do wojska (batalion 5. strzelców pieszych), wkrótce awansował na adiutanta-podoficera, a później na podporucznika. W trakcie kampanii galicyjskiej awansował na porucznika, a następnie na kapitana. W tym okresie, dzięki Kazimierzowi Machnickiemu, wstąpił do masonerii, do loży lubelskiej Wolność Odzyskana, a następnie do loży Jedność. Uczestniczył w kampanii saskiej, a później w obronie Drezna. Trafił do niewoli austriackiej i trafił na Węgry. Kiedy w 1814 roku na nowo tworzyło się Wojsko Polskie, Łukasiński został odesłany do Warszawy i znalazł się w 4. pułku piechoty liniowej. Będąc w tym pułku awansował do stopnia majora[5].

W 1819 roku założył w Warszawie Wolnomularstwo Narodowe, aby podnieść ducha narodowego, skierować umysły do jednego celu, zbliżyć osoby między sobą i natchnąć im wzajemne zaufanie, na koniec nadzieje lepszej przyszłości[6]. Jak sam Łukasiński pisze w Pamiętniku,  były cztery zamiary Wolnego Mularstwa Narodowego – zniszczyć obawę i niedowierzanie[7], a zastąpić owe czynniki zaufaniem. Drugą kwestią było braterstwo, a więc pomoc tym biednym dawnym kolegom[8]. Trzecią, poprawa bytu żołnierzy: obchodzić się ludzko z żołnierzami, ażeby zmniejszyć zbiegostwo i wybawić żołnierzy od tych strasznych kar, które znoszą, i jeszcze od samobójstwa[9]. Problem Polaków w wojsku i ich warunki zostały podjęte przez Łukasińskiego w niemałym fragmencie Pamiętnika, lecz będzie o tym mowa w innym miejscu. Czwartym zamiarem organizacji było służyć gorliwie i strzec się wszelkich skarg, które tylko rozątrzają i pogarszają nasze położenie[10]. Jednak w wyniku nieporozumień członków Wolnomularstwa Narodowego, Łukasiński zmuszony był zawiesić działalność organizacji. W 1821 zostało więc utworzone Narodowe Towarzystwo Patriotyczne. Nie miało ono już tak szczegółowo wskazanych zamiarów, lecz ich działalność skupiać się miała na odbudowie Polski przedrozbiorowej. Wielki Książe Konstanty dowiedział się o jego działalności, o działaniu w armii jakiejś tajnej organizacji[11] i nie chcąc, a i nie mogąc dopuścić do tego, aby doszły owe informacje do cesarza, Walerian Łukasiński został aresztowany i posądzony za zdradę kraju[12]. Został skazany na 9 lat ciężkiego więzienia, zaś Aleksander I zmniejszył tę karę o dwa lata. Osadzono go w twierdzy Zamość. Niecały rok później Tadeusz Sumiński wszczął nieudane powstanie w twierdzy zamojskiej. W jego wyniku Łukasiński otrzymał podwojoną karę więzienia; zapewnił mu ją Konstanty. Do tej pory Łukasiński trzymał w tajemnicy Towarzystwo Patriotyczne. Jednak zwiększony nacisk na przesłuchania spowodował, że w końcu wyjawił jego istnienie. Po tych zeznaniach został przewieziony do Góry Kalwarii, następnie do Warszawy, a później znów do Góry Kalwarii, by znów zostać przewiezionym do Warszawy, do ludwisarni. Gdy wybuchnął tam pożar, Łukasiński miał być w ostatniej chwili wyprowadzony. Postawiono go przed Delegacją Sądu Sejmowego, gdzie Gustaw Małachowski wniósł o jego ułaskawienie. Wniosek pozostał bez odpowiedzi. Gdy wybuchło powstanie listopadowe, Łukasiński został zabrany z Warszawy wraz z wojskami rosyjskimi zmierzającymi do Rosji. Został zabrany do Bobrujska. W 1831 roku, z rozkazu Mikołaja I, trafił do twierdzy szlisselburskiej w Sekretnym Zamku, gdzie był traktowany jak największy przestępca, zdrajca stanu[13]. Nikt nawet nie wiedział, gdzie go zabrano i  czy w ogóle jeszcze żyje. Nie mając w nim formalnego udziału, został osądzony jako sprawca wybuchu powstania listopadowego[14]. Spędziwszy tyle lat w nieludzkich warunkach, w celi, w której nie było nawet podłogi, za to panowała wilgoć i ciemność, oderwany od świata, począł sam zwracać uwagę na swój stan umysłowy, co niejednokrotnie widać w Pamiętniku. Wiosną 1866 roku miał, wedle świadectwa studenta medycyny, miał mówić mieszaniną języków rosyjskiego, polskiego i francuskiego, ponadto wciąż nie tracił nadziei na odzyskanie wolności[15]. Zmarł w twierdzy szlisselburskiej w 1868 roku mimo, że okres jego wyroku już dawno się skończył.

Po krótkim opisie życia Łukasińskiego, przechodząc do meritum tematu, pragnę słów kilka poświęcić na uzasadnienie, dlaczego ten właśnie aspekt (spośród wielu obecnych) został przedstawiony w niniejszej pracy. Oprócz wielu innych wątków i problemów, które poruszył Łukasiński w Pamiętniku, a  zostały już wspomniane we wstępie, tym wszechobecnym w  jego zapiskach, jest problem sytuacji Polaków pod rosyjskim zaborem i, co oczywiste, wynikających z tego sytuacji i bytu Polaków, ich relacji z Rosjanami, a także stosunku władz rosyjskich względem Polaków, z naciskiem na żołnierzy. Śmieszny raj z w. księciem Konstantym i Nowosilcowem[16] – słowa śmieszny raj idealnie odwzorowują ówczesną sytuację Polaków. Dostali coś w rodzaju namiastki wolności, na pozór, czego idealnym przykładem jest wojsko, z zewnątrz wyglądali dobrze i jakby niczego im nie brakowało; była to jednak tylko zasłona dymna. Łukasiński, choć z pozoru przeciwny Rosji, wychodzi z założenia, a to nie tylko w Pamiętniku, ale i w dopiskach do niego, że uwarunkowania złowrogich wzajemnych stosunków nie są oczywiste. I choć można by zamknąć to w słowach, że dopóty jedna strona będzie źle traktować drugą, to i druga będzie źle traktować pierwszą, to wcale nie wydaje się to takie łatwe. A brzmi banalnie. Stwierdzenie te i w dzisiejszym rozumowaniu wydaje się być proste i nie jest zbyt skomplikowane; ponadto ma wydźwięk uniwersalny. Można je odnieść także do Polaków i Żydów. Łukasiński bowiem wychodzi z założenia, iż dopóki Polacy będą traktować ich stereotypowo i z pogardą, dopóki nie dadzą im szansy stać się Polakami, zasymilować się z nimi, to tego nie zrobią. Bo niby dlaczego mieliby to zrobić?

Partnerzy



Przewiń do góry