Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

To już ostatnie dni by zobaczyć w Muzeum Narodowym we Wrocławiu wystawę „Wrocławska Europa”

To już ostatnie dni by zobaczyć w Muzeum Narodowym we Wrocławiu wystawę „Wrocławska Europa”

Tylko do końca grudnia możemy oglądać arcyciekawą wystawę przygotowaną przez Muzeum Narodowe z okazji przyznania Wrocławiowi tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Pozostałe wystawy towarzyszące można zobaczyć w Pawilonie Czterech Kopuł. Tam odwiedzimy „Letnią rezydencję”, zobaczymy pokaz kolekcji Ericha Marxa z dziełami m.in. Andy’ego Warhola i Roberta Rauschenberga, w Muzeum Etnograficznym – „Skarby europejskiej kultury tradycyjnej”.

Zamiarem autorów „Wrocławskiej Europy” było przypomnienie tutejszej sztuki w 1. połowie XVII w., zwłaszcza w czasach wojny trzydziestoletniej, poprzedzającej przybycie na Śląsk Michaela Willmanna, malarza, który zdobył sławę także w powojennej Polsce. Lokalny patriotyzm nie pozwala zapomnieć o pełnych panegirycznego polotu nazwach, które nadał Wrocławowi w Breslographii (1613) Nicolas Henel von Hennenfeld: światło duszy, słońce Śląska, kwiat Europy. Dysponując nie nazbyt licznymi zachowanymi dziełami stworzonymi na miejscu i importowanymi, a więc świadczącymi o estetycznych upodobaniach, twórcy wystawy chwili przedstawić obraz kultury różnorodnej i wielobarwnej, charakterystycznej dla obszarów pogranicza, czerpiącej z dorobku europejskiego, przetwarzającej go proporcjonalnie do talentu i przekazującej dalej, czyli inspirującej.

Wystawa prezentuje kulturową wielobarwność i rangę Śląska sprzed kilku wieków. Pretekstem do przygotowania tego międzynarodowego wydarzenia muzealnego jest chęć przypomnienia, niemal całkowicie nieobecnego w świadomości Polaków i Ślązaków, jednego z najokazalszych i najwartościowszych dzieł sztuki.

Jest to związany z regionem Wrocławia obraz Bartolomaeusa Strobla „Uczta u Heroda i ścięcie św. Jana Chrzciciela” przechowywanego dzisiaj w Muzeum Prado w Madrycie. W tle dwie wielkie osobistości żyjące niegdyś we Wrocławiu: malarz Bartłomiej Strobel oraz biskup Karol Ferdynand Waza.

Wystawa „Wrocławska Europa” skonstruowana jest wokół dwóch wątków tematycznych. Pierwszym z nich jest twórczość wrocławskiego malarza Bartholomaeusa Strobla (1591 – po 1647) i jego naśladowców na Śląsku. Temat drugi to działalność wrocławskiego biskupa Karola Ferdynanda Wazy (1613-1655) – brata króla Polski Władysława IV, siostrzeńca cesarza Ferdynanda II, wnuka króla Szwecji Jana III Wazy – jako mecenasa sztuki. Jego fundacje i darowizny (zwłaszcza cenne przedmioty rzemiosła artystycznego) objęły kościoły i klasztory w Polsce (Warszawa, Wrocław, Płock, Nysa, Wilno). Prezentowane na wystawie dzieła będą pochodzić z polskich zbiorów muzealnych i kościelnych, a także z kolekcji zagranicznych. W katalogu towarzyszącym wystawie znajdą się eseje dotyczące malarstwa, złotnictwa, kostiumologii, literatury i muzyki z epoki wojny trzydziestoletniej.

Bartholomaeus Strobel

Sztuka Bartholomaeusa Strobla młodszego – najciekawszego malarza XVII-wiecznego Śląska i Rzeczpospolitej – należy do europejskiego późnego manieryzmu i baroku.

Strobel, syn wrocławskiego malarza Bartholomaeusa starszego i Tabithy Riehl, córki malarza Andreasa Riehla starszego, stał się kolejnym ogniwem w genealogii tych artystycznie utalentowanych rodzin. Początkowo uczył się w pracowni ojca, a następnie wyruszył w kierunku wpływowych europejskich ośrodków artystycznych, m.in. Pragi. Doświadczenia z praskiego dworu cesarza Rudolfa II Habsburga, gdzie Strobel zetknął się z twórczością swojego imiennika, znakomitego malarza manierystycznego Bartholomäeusa Sprangera, na długo pozostawiły znaczące piętno w jego dziełach. Już w 1615 r. był nadwornym malarzem wrocławskiego biskupa arcyksięcia Karola Habsburga, choć nie należał do cechu. List wolny cesarza Ferdynanda II Habsburga z 1624 r., zezwalający na wykonywanie zawodu w królestwie czeskim nobilitował go jako artystę.

W tym samym roku malarz poślubił córkę zamożnego kupca, Magdalenę Mitwentz. Wiodło mu się pomyślnie. Mieszkał wówczas we Wrocławiu przy bogatej i prestiżowej ulicy Oławskiej. Stworzył wtedy m.in. portret Vogta, przypominającego znanego współczesnego aktora Roberta De Niro. Przez długie lata Strobel przyjaźnił się z poetą Martinem Opitzem, który poświęcił mu w 1629 r. dwa wiersze. Malarz odwzajemnił się przyjacielowi, malując kilka lat później wizerunek poety.

Niestabilna sytuacja polityczna i wyznaniowa we Wrocławiu zmusiły malarza w roku 1634 do emigracji do Rzeczpospolitej. Tam związany był z Gdańskiem, Elblągiem i Toruniem, gdzie ostatecznie osiadł. Na zlecenie Władysława IV Wazy wykonał dekorację malarską kaplicy św. Kazimierza przy katedrze w Wilnie (1636), a trzy lata później król nadał mu przywilej malarza nadwornego.

W twórczości Bartholomaeusa Strobla po opuszczeniu śląska można wyróżnić dwa zasadnicze nurty: malarstwo religijne oraz portretowe. Mimo że był luteraninem i dopiero w latach 40. XVII w. przeszedł na katolicyzm, jego obrazy ołtarzowe przedstawiają przede wszystkim motywy maryjne. Wykonywał je na zamówienie dla katolickich kościołów i klasztorów na Pomorzu, Kujawach i w Wielkopolsce. Jego najbardziej znane dzieła znajdują się w Pelplinie, Włocławku, Fromborku i Koronowie.

Jako portrecista Strobel był twórcą wybitnym. Specjalizował się w wizerunkach reprezentacyjnych. Cechuje je określona, wywiedziona z konwencji holenderskiej, kompozycja: stojąca postać jedną rękę wspiera na biodrze, drugą zaś opiera o stolik. Istotnym elementem kształtującym prestiż portretów są stroje – często bogate, mieniące się kosztownymi tkaninami, których walory dostrzegamy dzięki doskonałej technice malarskiej artysty. Nierzadko dodatkowym elementem określającym status osoby portretowanej oraz jej rodu są pojawiające się na obrazach herby. Najznakomitszymi dziełami portretowymi Strobla są wizerunki Władysława Dominika Zasławskiego-Ostrogskiego i Wilhelma Orsettiego.

Dziełem życia Strobla jest monumentalne malowidło Uczta u Heroda i ścięcie św. Jana Chrzciciela. Mierzące niemal 10 metrów szerokości i trzy metry wysokości płótno nawiązuje bezpośrednio do renesansowych korzeni tego typu przedstawień – scen uczt i bankietów. Obraz kupiła prawdopodobnie Elżbieta Farnese, druga żona króla Hiszpanii Filipa V, dzięki czemu od 1746 roku znajdował się on w hiszpańskich zbiorach królewskich, a dziś stanowi część kolekcji Museo del Prado w Madrycie. Artysta zakodował w dziele niezliczoną liczbę aluzji i szczegółów, nad którymi po dziś dzień toczą dyskusje historycy sztuki.

Bartholomaeus Strobel zmarł po roku 1647, wtedy znikają wszelkie wzmianki na temat jego działalności. W podobnym czasie odeszli tacy wielcy artyści epoki baroku jak Artemisia Gentileschi, Georges de La Tour czy Jusepe de Ribera. Niewykluczone jednak, że Strobel wrócił po prostu na Śląsk, gdzie ucichł już zamęt wojny trzydziestoletniej.

Karol Ferdynand Waza

Karol Ferdynand Waza (1613-1655) był czwartym synem króla Zygmunta III Wazy, wnukiem króla Szwecji Jana III Wazy i Katarzyny Jagiellonki, prawnukiem Zygmunta Starego. Wychowany został na warszawskim dworze według surowych standardów wprowadzonych przez Jana Ostroroga. Nauka koncentrowała się na religii, historii, teologii i językach obcych, z rozrywek dopuszczone było myślistwo i ćwiczenia fizyczne, niedozwolone natomiast ­zabawy i błahe rozmowy.

Szansa na zapewnienie przyszłości odpowiedniej dla jego pochodzenia pojawiła się wraz z przybyciem do Warszawy w 1619 r. arcyksięcia Karola Habsburga (1590-1624), biskupa wrocławskiego, a przy tym wuja królewicza. Karol szukał na dworze polskim wsparcia i ochrony przed wydarzeniami trwającej już wojny trzydziestoletniej. Złożył wówczas, bardzo chętnie przyjętą przez króla polskiego, propozycję mianowania sześcioletniego Karola Ferdynanda swym koadiutorem z perspektywą objęcia przez niego w przyszłości diecezji wrocławskiej. Rozwiązywało to problem zaopatrzenia królewicza i pozwalało odnowić wpływy na Śląsku, biskupstwo wrocławskie, choć leżało na ziemiach Habsburgów, wciąż formalnie podlegało diecezji gnieźnieńskiej.

Po czterech latach, 5 maja 1624 r., młodziutki królewicz otrzymał niższe święcenia i status kleryka. Miał wówczas niespełna jedenaście lat. Podobna praktyka nie była jednak wówczas czymś niezwykłym. Opór wrocławskiej kapituły wobec kandydatury młodego Wazy, po niespodziewanej śmierci arcyksięcia Karola, związany był z jego królewskim pochodzeniem, obcą narodowością, obawą o polonizację stanowisk kościelnych oraz o nadmierne podporządkowanie cesarzowi. Po długich i dramatycznych negocjacjach kapituła dokonała ostatecznie wyboru Wazowicza 3 maja 1625 r.

Swą pierwszą krótką wizytę na Śląsku złożył Karol Ferdynand jesienią 1637 r. Dzięki staraniom Władysława IV Wazy, w związku z wciąż niewielkimi dochodami ze Śląska, Karol Ferdynand w 1640 r. został obrany po śmierci Stanisława Łubieńskiego biskupem płockim. Poważny sprawdzian dyplomatyczny i polityczny nastąpić miał osiem lat później, gdy 20 maja 1648 r. zmarł Władysław IV. Naturalnymi kandydatami do tronu stali się wówczas dwaj ostatni żyjący synowie Zygmunta III – Jan Kazimierz i Karol Ferdynand. Doprowadziło to do nieuchronnej rywalizacji o polską koronę. Karol, który przyjął tylko niższe święcenia duchowne, miał wciąż otwartą drogę do świeckich godności. Traktując rzecz z pełną powagą, zaczął zabiegać o poparcie polskiej magnaterii oraz senatorów i zyskał wkrótce duże szanse na wybór. Burzliwe spory o elekcję odbywały się w czasie dramatycznej wojny na wschodnich rubieżach i bezpośredniego zagrożenia integralności granic Rzeczpospolitej. Po klęsce wojsk koronnych pod Piławcami we wrześniu 1648 i zdecydowanym opowiedzeniu się Bohdana Chmielnickiego za kandydaturą Jana Kazimierza jako gwaranta pokoju na wschodzie Karol Ferdynand zgodził się w listopadzie 1648 r. zrezygnować ze starań o polską koronę i zawrzeć układ z bratem. Rekompensatą miały być dobra księstwa opolsko-raciborskiego z habsburskiego zastawu Władysława IV. Niedoszły król udał się do Nysy, którą odwiedzał jeszcze w kolejnych latach. Najdłuższej przebywał tam od jesieni 1652 do stycznia 1654 r.

Zmarł nagle w swej ulubionej rezydencji w Wyszkowie 9 maja 1655 r. Został pochowany w krypcie warszawskiego kościoła Jezuitów. Staraniem Jana Kazimierza wystawiono mu nagrobek w kaplicy Wazów w katedrze wawelskiej, w Wyszkowie zaś kamienny obelisk z herbem Wazów autorstwa nadwornego architekta Giovanniego Battisty Gisleniego.

Dariusz Wierzański

Wrocławska Europa”

Kurator wystawy: Ewa Houszka

Źródła: materiały prasowe, przewodnik po wystawie, oficjalna strona wystawy http://wroclawskaeuropa.pl/

Zdjęcia: Dariusz Wierzański

Partnerzy



Przewiń do góry