Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

,,To średniowiecze mnie wybrało!’’ – wywiad z mediewistą Rafałem Rutkowskim

,,To średniowiecze mnie wybrało!’’ – wywiad z mediewistą Rafałem Rutkowskim

Rafał Rutkowski, młody historyk, pracownik IH PAN i znawca średniowiecznej Islandii mówi nam o swojej karierze, mediewistyce in spe, meandrach (często zabawnych) konwersji ludów barbarzyńskich oraz źródłach, którymi się zajmuje.

Wojciech Mazurek: Dlaczego średniowiecze?

Rafał Rutkowski: Trudno mówić tu o świadomej decyzji. Właściwie to średniowiecze wybrało mnie, a nie na odwrót.

– Czy studia historyczne są, w dzisiejszych czasach, jeszcze ,,opłacalne”?

Sądząc po zainteresowaniu, jakie studia historyczne (przynajmniej w Warszawie) wzbudzają wśród młodych ludzi, można powiedzieć, że tak jest. Oczywiście, jedynie część z nich ma szanse na dalszą karierę naukową po otrzymaniu dyplomu. Nie znaczy to, że studia nie dają umiejętności, które przydają się w innych zawodach.

– Jaka jest przyszłość polskiej mediewistyki?

Myślę, że świat polskich źródeł średniowiecznych jest na tyle bogaty, że co najmniej kilka pokoleń badaczy będzie miało czym się zajmować. Wciąż trwają ciekawe dyskusje, pojawiają się nowe problemy i nowe metody badawcze.

– Jakie największe trudności spotkały Pana w eksploracji wieków średnich?

Najrozmaitsze. Poza codziennym szlifowaniem warsztatu i żmudną pracą nad materiałem badawczym, wymieniłbym kłopoty ze zdobywaniem zagranicznej literatury przedmiotu.

– Czy temat Pana pracy magisterskiej – średniowieczna historiografia chrystianizacji Islandii – został zaproponowany przez Pana czy to promotor podrzucił Panu ten pomysł?

To był mój wybór. Bardzo wcześnie zetknąłem się z tą kwestią i trochę czasu zajęło mi, zanim przekonałem do niej prof. Banaszkiewicza, który obawiał się, że nie podołam takiej egzotycznej problematyce. Z perspektywy czasu widzę, że podjąłem trafną decyzję.

– Pasjonował się Pan w młodości tematyką normańskich najeźdźców, wikingów, którzy naturalnie kojarzą się z Islandią czy zajął się Pan tym z pobudek sensu stricto naukowych?

Nie pasjonowałem się. Zainteresowałem się tą problematyką dopiero w czasie studiów. Nie znaczy to oczywiście, że nie jest ona fascynująca w naukowym znaczeniu tego słowa.

– Przybliży Pan naszym Czytelnikom w skrócie dzieje chrystianizacji Islandii?

W gruncie rzeczy niewiele na ten temat wiadomo. Praktycznie jedynym źródłem jest króciutka kronika Ariego Mądrego, spisana ponad sto lat po opisanych wydarzeniach (w pierwszej połowie XII w.). O konwersji Islandczyków nie wspominają żadne wcześniejsze źródła, a późniejsze bez wyjątku polegają na Arim. Ten zaś przedstawia nam następujący przebieg wypadków (warto tu zresztą wspomnieć, że wzbudza on u historyków szereg wątpliwości, z racji tego, że kronikarz szczególnie podkreśla zasługi jednego rodu): otóż po niepowodzeniu misji Thangbranda król norweski Olaf Tryggvason rozgniewał się i chciał ukarać Islandczyków, którzy przebywali akurat w Norwegii. Jednak wodzowie ochrzczeni przez Thangbranda namówili Olafa, by dał im jeszcze jedną szansę. Wówczas udali się oni z powrotem na Islandię. Na miejscu doszło do rozpadu wspólnoty na dwie społeczności, pogańską i chrześcijańską, a niewiele brakowało, by doszło również do rozlewu krwi. Sytuacja była zatem bardzo poważna. Wówczas poproszono pogańskiego głosiciela prawa Thorgeira, by przedstawił nowe prawo dla Islandczyków. Thorgeir zrobił następnie coś bardzo dziwnego. Udał się mianowicie do swojego namiotu, położył się do łóżka i przykrył płaszczem, co niektórzy badacze uważają za formę rytuału o szamanistycznym zabarwieniu. Później udał się do więcujących i wygłosił przemówienie, w którym wezwał wszystkich do kompromisu. Postanowił wprawdzie, że Islandczycy powinni przyjąć chrześcijaństwo, ale zezwolił także poganom na potajemne prowadzenie niektórych ich praktyk. Jak widać, o konwersji Islandczyków zdecydował poganin, który na dodatek kierował się wyłącznie potrzebą kompromisu.

To wszystko miało miejsce w roku 1000. Wiemy również, że pierwszymi mieszkańcami Islandii byli irlandzcy mnisi, którzy jednak po spotkaniu ze skandynawskimi przybyszami szybko opuścili wyspę. Natomiast po oficjalnej konwersji Islandię odwiedzali obcy biskupi (było wśród nich m.in. trzech Ormian). Dopiero w połowie XI w. Islandczycy doczekali się własnej hierarchii kościelnej.

Partnerzy



Przewiń do góry