Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Warszawska wyprawa pospolitego ruszenia 1670 roku

Warszawska wyprawa pospolitego ruszenia 1670 roku

Kwestię planowanej wyprawy miał rozstrzygnąć sejm koronacyjny zwołany na październik do Krakowa. Pospolite ruszenie stało się tematem kilku wotów senatorskich i przemowy podkanclerzego koronnego Andrzeja Olszowskiego. Sejm nie zdążył jednak podjąć żadnej konkretnej decyzji gdyż został zerwany w dniu 12 listopada[5]. Dwór królewski nie spoczął na laurach po porażce sejmu koronacyjnego. Monarcha zwołał kolejne obrady na marzec 1670 roku. Napięcie, wywołane sytuacją wewnętrzną, potęgowały jeszcze zmiany sytuacji militarnej pomiędzy sąsiadami Rzeczpospolitej. Turcja zakończyła wojnę na swym froncie zachodnim, zdobywając wenecką twierdzę Kandia. Dodatkowo sprawy komplikował też problem Kozaków, którzy poddali się Mehmedowi IV. Te wydarzenia sprzyjały kolejnej wojnie między sułtanatem a państwem polsko-litewskim. W tym wypadku należało spodziewać się wzmocnienia armii koronnej. Propozycje Korybuta Wiśniowieckiego dotyczyły tutaj właśnie pospolitego ruszenia, choć nie tylko. Monarcha wspomniał też o wyprawach łanowych i wojskach powiatowych. Te trzy formacje miałyby zasilić liczebnie wojska komputowe. Dwór „króla Piasta” wrócił, zatem do rozwiązań militarnych z czasów Jana Kazimierza[6]!

Atmosfera wśród szlachty gęstniała z dnia na dzień. Po zerwaniu sejmu koronacyjnego i w obliczu zagrożenia tureckiego, niektórzy posłowie wręcz prosili króla by ten powołał ich pod broń. Część sejmików domagała się nawet natychmiastowego wydania podwójnych wici i dodatkowo oferowała gotowość obsłużenia wypraw łanowych. Swój udział w prognozowanej wyprawie deklarowali nawet Ci, którzy od udziału w pospolitym ruszeniu byli zwolnieni, czyli szlachta województw pruskich i egzulanci czernichowscy oraz kijowscy[7].

Analiza sejmików przedsejmowych z roku 1670 i ich postanowień pokazuje, że pospolite ruszenie miało być użyte nie tyle do obrony granic przed Turkami ile do wzmocnienia pozycji monarchy i rozprawy z opozycją. Mimo wszystko sejm nadzwyczajny rozpoczął się 5 marca 1670 i od początku nie zapowiadał się dobrze! Posłowie z terenów zagrożonych najazdem tatarsko-kozackim coraz głośniej domagali się podwójnych wici. Sekundowali im towarzysze z województw północnych i niektórych ziem centralnej Korony. Równie zdecydowaną pozycję zajęli Wielkopolanie, którzy swą decyzję uzależniali od poznania prawdziwego celu wypraw szlacheckich. Mógł być to nieprzyjaciel lub malkontenci pod wodzą Prażmowskiego i Sobieskiego.

Józef Brandt - Pospolite ruszenie u brodu

Józef Brandt – Pospolite ruszenie u brodu

Wobec nacisków prowojennie nastawionej szlachty sejm zadecydował o przygotowaniu odpowiednich uniwersałów. Malkontenci nie przerwali jednak swej swoistej akcji sabotażowej. Jeden z nich, kanclerz koronny Leszczyński, odmówił opieczętowania takich dokumentów. Spory rozgorzały na nowo. Trwały one praktycznie do końca sejmu, a zmieniały się tylko frakcje poselskie, domagające się wydania podwójnych wici. Ostatecznie obrady zostały zerwane 19 kwietnia 1670 roku. Starym zwyczajem po zamknięciu obrad odbyła się rada senatu. Dała ona dowód, że dwór znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Opozycja działała coraz agresywniej i wszystko poświadczało, że jedynym panaceum jest wojna domowa. Korybut Wiśniowiecki jedyny ratunek dla swej polityki widział właśnie w naiwnych i emocjonalnych masach szlachty koronnej. Najprawdopodobniej na tej właśnie radzie senatu, król zadecydował o wydaniu podwójnych wici na pospolite ruszenie. Jego plany skomplikowało stare polskie prawo, stanowiące, że do wydania takiego uniwersału, król potrzebuje zgody szlachty z całego terytorium Korony[8].

Partnerzy



Przewiń do góry