Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Warszawska wyprawa pospolitego ruszenia 1670 roku

Warszawska wyprawa pospolitego ruszenia 1670 roku

Józef Brandt - Jeździec

Józef Brandt – Jeździec

Korona mówiła praktycznie jednym głosem. W pospolitym ruszeniu widziano jedyny sposób doprowadzenia do skutku kolejnego sejmu. Niektóre sejmiki podjęły nawet uchwały o odbyciu popisów, tak jakby trzecie wici już do nich dotarły. Szlachta okazała wielki entuzjazm dla projektu zbrojnej wyprawy pod Warszawę, bo to przedpola stolicy miały być miejscem koncentracji. Przyczyny takiego zapału mogły być różne. Prawdopodobna wydaje się jednak teoria, głosząca, że szlachta i dwór wolał szachować malkontentów groźbą wojny domowej niż prowadzić wojnę z Turcją[12]. Wydaje się też, że takie otwarte groźby były jedynym pomysłem dworu na prowadzenie polityki przeciwko opozycji!

Sejm zwyczajny Anno domini 1670 rozpoczął się 9 września. Od początku zapowiadał się znacznie lepiej niż oba wcześniejsze. Bardzo szybko wybrano marszałka poselskiego i zgłoszono sprawę pospolitego ruszenia. W tej sprawie skrystalizowały się dwa stronnictwa. Pierwsze z nich, do którego należeli posłowie kujawscy, sieradzcy oraz wielkopolscy, żądało natychmiastowego ogłoszenia trzecich wici i zwołanie szlachty pod Warszawę. Sprzeciwiały się im województwa wschodniej Korony, które postulowały zebranie pospolitaków dopiero w razie zerwania obrad[13]. Marszałek sejmu, którym został podstoli Stanisław Lubomirski, zwrócił się nawet z prośbą do król o natychmiastowe wydanie odpowiedniego uniwersału. Sytuację próbował uspokoić podkanclerzy koronny Olszowski. Zalecił on konsultacje izby poselskiej z senatem. Wyraźnie dał jednak do zrozumienia, że zwołanie wypraw szlacheckich jest tylko kwestią czasu!

Zwołanie pospolitego ruszenia w tym wypadku mogło okazać się swoistym zamachem stanu. Zagrożenie zewnętrzne słabło a o „ostatnim filarze obrony” mówiono nadal. Po za tym opozycja mogła wykorzystać zbrojne masy szlacheckie w Warszawie i to w trakcie obrad, do szerzenia wizerunku Korybuta Wiśniowieckiego, jako dyktatora, próbującego ograniczyć „złotą wolność”. Tego dwór bał się najbardziej! Jego prominenci znali przecież „alergię” szlachty koronnej na tzw. „absolutum dominium”. Dlatego monarcha i senatorowie nie wykazali zdecydowania i nie wyznaczyli szczegółów planowanych wypraw szlacheckich. Takie konkrety ustalili za to członkowie izby poselskiej. Ich propozycja zawierała konkretne informację: datę 2 października i miejsce koncentracji pospolitaków, za które miały posłużyć pola pod Warszawą.

Inaczej na tę sprawę spojrzano 11 września, na połączonym posiedzeniu posłów i senatorów. Mimo przedstawienia przez króla innych możliwości wzmocnienia armii komputowej, nadal sejm stał twardo za pospolitym ruszeniem. Kilka godzin debatowano, zatem nad trybem i okolicznościami jego zwołania. W końcu wiążące decyzje zapadły. Ustalono, że trzecie wici zostaną ogłoszone. Po nich dawano dwa tygodnie, by szlachta odbyła popisy i oczekiwała przy granicach swych ziem na wezwanie króla. Dopiero w momencie zagrożenia zerwaniem obrad zbrojne masy szlacheckie miały stawić się pod Warszawą[14]. Problem szeroko omawiany przy tej okazji miał dotyczyć też wypraw z terenów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Choć bardzo rzadko dochodziło do współpracy pospolitaków litewskich i koronnych to w tej sytuacji zanosiło się właśnie na to. Szkoda tylko, że oręż ten wymierzony był w opozycję a nie we wroga zewnętrznego! Zdecydowano jednak, że Litwini pozostaną w granicach Wielkiego Księstwa. Dopiero w ostateczności mieli przekroczyć granice ziem koronnych. Właśnie data 11 września widnieje na wszystkich uniwersałach, zawierających trzecie wici[15].

Partnerzy



Przewiń do góry