Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

WEDUTA Subiektywny miniprzewodnik po Dublinie | Wywiad

WEDUTA Subiektywny miniprzewodnik po Dublinie | Wywiad

Katarzyna Tomaszewska, przewodnik po Toruniu i Dublinie opowiada o swojej najnowszej książce, mini przewodniku po irlandzkim mieście. Jego recenzję znajdziecie na naszym portalu.

Kim jest Pani Katarzyna? Pasjonatem historii dwóch pięknych miast. Polskiego Torunia i irlandzkiego Dublina; sławną piernikarką znającą starodawne receptury wypieku tego niezwykłego ciastka oraz przewodnikiem po Festung Thorn – pruskich fortyfikacjach, których jest całkiem sporo w Toruniu. Prywatnie mama dwóch wspaniałych chłopców. I przede wszystkim niezwykła osoba!

Co najbardziej urzekło Cię w Irlandii, że postanowiłaś na pewien czas się tam przenieść?

Odpowiedź jest dość prosta – mężczyzna – zakochałam się. Nie było wtedy innej opcji byśmy mogli być razem. Wy jednak chcecie dowiedzieć się więcej o Irlandii, a nie czytać kolejną „Love Story”… Zielona wyspa jawiła mi się wtedy jako kraina wielu możliwości. Coraz liczniejsza polska społeczność wzbogacała tę krainę i sprawiała, że jak ktoś chciał, to przy większej determinacji i odrobinie szczęścia mógł zajmować się zawodowo tym o czym marzył. Irlandia była wówczas otwarta na inność, ufna, tolerancyjna i opiekuńcza niczym jakaś dobra kobiecina.

Dublin to piękne miasto, kojarzy się przede wszystkim z piwem i historią o św. Patryku, natomiast za co Ty najbardziej cenisz to irlandzkie miasto?

Dublin przykuł moją uwagę wielokulturowością i barwną mieszanką ludzi na ulicy. Wiele dzielnic Dublina ma swój niepowtarzalny klimat, mamy dzielnice georgiańskie, w których jakby czas się zatrzymał, wiktoriańskie i te, na północy Dublina, robotnicze. Te ostatnie wbrew pozorom mają bardzo wiele uroku. Niskie szare domki lub z czerwonej cegły stoją szeregiem wzdłuż krętych ulic, często prowadzących w ślepy zaułek. We mgle, w swojej szarości i surowości pobudzają wyobraźnię. Idzie się taką uliczką i nigdy się nie wie dokąd się dojedzie, niektóre są jak spirale z ornamentów celtyckich. Pamiętacie film „Moja lewa stopa”? To w takiej dzielnicy wychowywał się sparaliżowany artysta Christy Brown.

Skąd pomysł na książkę?

Był to nie tyle pomysł, co wewnętrzny nakaz. Od siedmiu lat już nie mieszkam w Irlandii, jednak wspomnienia coraz częściej wracają, męczą, dręczą i pojawiają się w najmniej oczekiwanych momentach. Postanowiłam przelać myśli na papier. Pisanie książki pewnie rozciągnęło by się w czasie, gdyby nie konkurs wydawnictwa Poligraf na „Książkę wartą wydania”. Wzięłam udział w konkursie, książka zdobyła uznanie jury i dlatego postanowiłam ją wydać. Dlaczego jest to subiektywny przewodnik? Chciałam innym przybliżyć Dublin i opowiedzieć o tej mniej znanej historii, a mnie bardzo bliskiej. Chciałam opisać różne ciekawe miejsca, które przeważnie są pomijane w przewodnikach. Książka też stała się pewnym wyrazem wdzięczności dla Irlandii – kraju, który uczynił mnie przewodnikiem.

Aktualnie serial „Wikingowie” święci tryumfy oglądalności, Ty również poruszasz ten temat – możesz coś więcej dopowiedzieć?

Ja i moja rodzina jesteśmy fanami serialu „Wikingowie”, wiele scen było kręconych w Irlandii, a wśród statystów możemy spotkać i naszych rodaków mieszkających obecnie na wyspie. Dla przeciętnych Polaków, temat wikingów wydaje się dość egzotycznym, ale w Dublinie to temat swojski. Wikingowie są częścią irlandzkiego życia od czasów założenia miasta Dublina. To Wikingowie założyli tę stolicę, a we krwi Irlandczyków, płynie ich krew. W Dublinie idziemy do muzeum, a tam artefakty używane we wczesnym średniowieczu przez Ludy Północy. Wychodzimy z muzeum, a w sklepach gadżety pozwalające przebrać się za jednego z nich. Interesujecie się Wikingami? W mojej książce możecie przeczytać o ich historii i udziale w pop kulturze.

Partnerzy



Przewiń do góry