Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Wigilia w domu ziemiańskim w świetle wspomnień 

Wigilia w domu ziemiańskim w świetle wspomnień 

Święta Bożego Narodzenia w tradycji polskiej mają ciepły i rodzinny charakter. W tradycji chrześcijańskiej Wigilia upamiętnia ucztę pierwszych chrześcijan na pamiątkę wieczerzy Pańskiej (apage). Zasiadano do niej, gdy na niebie rozbłysła pierwsza gwiazda i rozpoczynało ją dzielenie się opłatkiem. Nazwa „wigilia” pochodzi z łacińskiego słowa „vigiliare” – czuwać, „vigilia” – czuwanie, straż nocna, warta. Odzwierciedlenie świąt obchodzonych w rodzinie ziemiańskiej znaleźć można w zachowanych pamiętnikach.

Maria Czapska[1], Europa w rodzinie:

Uczta wigilijna w naszym domu była tradycyjna, postna, z kutią, grzybową zupą z uszkami, szczupakiem po żydowsku, łamańcami, kompotem ze śliwek i jabłek suszonych. Siano pod obrusem i cztery snopki zboża w czterech rogach gabinetu ojca, w tym okresie służącym za jadalnię. Przed wilią rodzice, a następnie sam ojciec, ze starszą siostrą, schodził do suteren, gdzie stały stoły zastawione dla służby i łamali się opłatkiem, potem z nami. Następowała chwila oczekiwania , chwila osobliwa, nagle otwierały się na oścież drzwi do jadalni, gdzie stała na długim stole ustawionym w poprzek Sali rozłożysta choinka, aż po sufit, w blasku świeczek, pod choinką podarunki, każdy miał swoje miejsce albo stolik: rodzice, nauczycielki i goście również, pod oknem stół z bakaliami. Następnie schodziła się służba domowa i stajenna po swój podarunek słodyczy.[2]

***

Maria z Grocholskich Hieronimowa Sobańska[3], Wspomnienia nikłe:

Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy spędzaliśmy przeważnie wspólnie z Brzozowskimi, bądź w Popieluchach[4] u nich, bądź w Pietniczanach[5] u nas. Było to okazją do wielkich ekspedycji, wycieczek konno lub wózkami czy sankami. /…/ Święta zimowe łączyły się z polowaniami. Tradycyjne polowanie w dzień Wigilii, powrót myśliwych o zmroku i wkrótce potem wieczerza wigilijna przy wielkim stole i licznych biesiadnikach. Konieczna była kutia (pszenica z makiem i miodem), a przede wszystkim cztery czy pięć gatunków ryb i różnych innych dań – jako wspomnienie dwunastu, które musiały niegdyś figurować w każdym szanującym się domu.[6]

***

Maria Małgorzata z Radziwiłłów Franciszkowa Potocka[7], Z moich wspomnień:

Gwiazdka obchodzona była niezwykle uroczyście w „starym domu”. Myślę, że obie panie, Matylda i Leontyna, szalały już parę tygodni wcześniej, bo każdy musiał być obdarowany i to sowicie. Moja babka[8]czuła się nieszczęśliwa, gdy na czyimś stole z prezentami było jakieś wolne miejsce.

Dawniej w wielkie sali pałacu Radziwiłłowskiego ustawiano w głębi dwa olbrzymie świerki. Między nimi stał żłóbek z figurami, a z obu stron wzdłuż ścian było tyle drzewek, ile dzieci, to znaczy osiem z jednej i osiem z drugiej strony, zmniejszających się stosownie do wieku. Przed każdym drzewkiem stał stół z podarkami dla każdego z dzieci. Poza tym na innych stołach podarunki dla całego domu. Wszystkie drzewka obwieszone były piernikami, jabłkami i słodyczami, ubrane cała masą tylko woskowych świeczek. Widok ten musiał być naprawdę olśniewający.

Nie wolno było ruszać ani zabierać swoich podarunków przynajmniej przez tydzień, bo co wieczór zapalano świeczki na nowo. Zwłaszcza chodziło o to, by królowa, późniejsza cesarzowa i książęta dworu zobaczyli wszystko w całej okazałości. Była to tradycja.

Za moich czasów, gdy babunia mieszkała w Berlinie, zawsze było u niej drzewko, a mieszkała osobno z ciocią Ello i stryjami Karolem i Boasem na Königgrätzerstrasse w pałacu Blüchera. Była już chora i cierpiąca, ale mimo wszystko kłopotała się o podarunki i sama je wybierała dla wszystkich. Toteż zabawki dostawaliśmy cudowne. Ja na przykład serwis dla lalek z berlińskiej porcelany ze złotymi inicjałami. Pamiętam prześliczne małe karety moich braci, z uprzężą z prawdziwej skóry dla miniaturowych koni, które można było zakładać i wyprzęgać i landarę, którą można było otwierać i zamykać, z wierzchem z lakierowanej skóry, pocztylionami i lokajami w liberii.[9]

Partnerzy



Przewiń do góry