Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Włoski sen o potędze – analiza udziału Królestwa Włoch w II wojnie światowej

Włoski sen o potędze – analiza udziału Królestwa Włoch w II wojnie światowej

Mit o całkowitej beznadziejności i ułomności włoskiej armii jest jednym z najpopularniejszych stereotypów dotyczących II Wojny Światowej. Stereotyp jako taki ma to do siebie, że opiera się przeważnie albo na fałszywym obrazie, albo na podstawie jednostkowych zdarzeń tworzy pewne ogólne pojęcie, które staje się pełnym obrazem danej rzeczy lub zdarzenia. W ten właśnie sposób na bazie paru porażek powstał swoisty mit fatalnej włoskiej armii. 

„Włosi w trakcie drugiej wojny światowej tylko się poddawali do niewoli; Armia włoska nie osiągnęła żadnych znaczących sukcesów militarnych” – mniej więcej taki obraz włoskich dokonań w latach 1939-1945 jest zakorzeniony w świadomości publicznej. Niemniej jednak każdy z wymienionych przykładów jest niczym więcej jak wierutną bzdurą i stereotypem.

Faszystowskie Włochy pod panowaniem duce Benito Mussoliniego dołączają do drugiej wojny światowej w czerwcu 1940 roku po stronie państw Osi jako sojusznik III Rzeszy. Swój udział w niej kończą kapitulacją 29 Września 1943 roku. W ciągu zaledwie trzech lat włoski sen o potędze, o odbudowie Novus Imperium Romanum, przepadł bezpowrotnie. Mimo relatywnie krótkiego udziału w wojnie sfera stereotypu, czy wręcz całego mitu fatalizmu włoskiej armii urosła do niewyobrażalnych rozmiarów. Czy aby na pewno tak było? Czy naprawdę Włosi nie osiągnęli niczego znaczącego w trakcie wojny? Faktem jest, że istotnie ponieśli oni liczne porażki, ale czy różniły się one w jakiś znaczący sposób od niepowodzeń Armii Czerwonej, niemieckiej czy brytyjskiej? Wątpliwe. A co ważniejsze – często ich skutek zostaje wyolbrzymiony, podczas gdy faktyczny efekt przegranej batalii miał wpływ raczej na poziomie czysto taktycznym niż strategicznym. Z kolei niedorzecznym jest sądzić, że armia włoska nie odnosiła żadnych sukcesów.

W części właściwej przedstawię kilka przykładów potwierdzających włoskie osiągnięcia na wojnie oraz wyjaśnię przyczyny wybranych „spektakularnych” porażek, które rzutują na cały obraz włoskiej armii. Zanim jednak to zrobię uważam, że należy zaznaczyć, że głównym obszarem walk armii włoskiej w trakcie wojny była Afryka oraz basen Morza Śródziemnego. Z tego powodu skupię się właśnie na latach 1940-1942, ponieważ już w roku kolejnym włoski opór z wielu różnych powodów staje się coraz mniej znaczący, a ostatecznie ich walka kończy się kapitulacją.

Włoska armia w przededniu wojny

Włochy wkroczyły w II wojnę światową 10 czerwca poprzez wypowiedzenie wojny Wielkiej Brytanii oraz Francji. W tamtym momencie ich armia liczyła około 1,2 mln żołnierzy, niecałe 1300 samolotów bojowych oraz ponad 260 okrętów (wliczając w to zarówno okręty liniowe, osłony, podwodne, jak i inne mniejsze jednostki). Wojna zastała włoskie lotnictwo w trakcie przezbrajania, toteż w połączeniu z niedawnym udziałem w hiszpańskiej wojnie domowej oraz walkach w Etiopii, jego stan nie prezentował się imponująco. Do końca wojny rola sił powietrznych pozostawała drugorzędna oraz raczej obronna (poza pewnymi próbami nalotów na Maltę). Z kolei Regia Marina (Królewska marynarka wojenna) była jedną z głównych potęg na tamtym terenie. Po wykluczeniu Francji i jej floty z wojny to Królestwo Włoch stało się wręcz największą siłą na Morzu Śródziemnym, dysponującą 6 pancernikami, 8 ciężkimi krążownikami, ponad 120 niszczycielami oraz 120 jednostkami podwodnymi. Przeciwko niej British Mediterranean Fleet mogła wystawić 1 lotniskowiec, 5 pancerników, 2 krążowniki, 40 niszczycieli oraz zaledwie 18 okrętów podwodnych.[1] Ogólny stosunek wynosił 257 okrętów włoskich do 67 brytyjskich. W Afryce, zarówno północnej, jak i tzw. włoskiej Afryce Wschodniej (Abisynii) razem ulokowano około 400 tysięcy żołnierzy (z czego mniej więcej 150 tysięcy stanowili tubylcy głównie na froncie abisyńskim) wobec szacowanych 75 tysięcy żołnierzy brytyjskich. W samej Libii rozmieszczonych było 21 dywizji w opozycji do 2 brytyjskich (z czego 1 była pancerna) i kilku mniejszych związków taktycznych. Stosunek sił wynosił 5:1 na korzyść włoską.[2] Wobec tak dużej przewagi Włochów zarówno w marynarce, jak i armii lądowej trudno nie odnieść wrażenia, że z taką przewagą powinni doszczętnie zgnieść Brytyjczyków w Afryce w ciągu zaledwie paru miesięcy. Tak się jednak nie stało. Pierwszy wniosek, jaki się nasuwa to całkowita nieudolność Włochów. Jednak jest jeszcze jeden bardzo ważny nieporuszony aspekt – stan faktyczny.

Jeśli przy ocenie włoskiej armii weźmiemy pod uwagę tylko wiedzę czysto teoretyczną, dojdziemy do wniosków na wzór wymienionych na początku stereotypów. Tymczasem stan faktyczny włoskiej armii, floty i lotnictwa pozostawiał wiele do życzenia. Jak wspomniałem wcześniej – wojna zastała lotnictwo nadwyrężone, znajdujące się w trakcie przezbrajania a potężna na papierze flota w rzeczywistości nie wyglądała tak imponująco. Z sześciu pancerników zaledwie dwa były nowoczesnymi jednostkami dostosowanymi do ówczesnych wymogów wojny – Littorio oraz Vittorio Veneto. Zostały one zbudowane i wystawione do służby w latach trzydziestych XX wieku. Pozostałe cztery (Conte di Cavour, Giulio Cesare, Andrea Doria oraz Caio Duilio) były jednostkami, pamiętającymi jeszcze czasy I wojny światowej – w chwili wybuchu konfliktu liczyły sobie około 30 lat.

  • kurakba

    Przed przeczytaniem tego artykułu nie miałem określonego zdania na ten temat, ale
    po jego lekturze muszę zgodzić się ze stereotypami o włoskiej armii z 2 wojny światowej. Z artykułu jasno wynika, że włoskie lotnictwo było przestarzałe i nie odgrywało ono większej roli w wojnie. Flota choć na papierze potężna była przestarzała i ciągle brakowało jej paliwa co uniemożliwiało działania operacyjne, czyli była bezużyteczna i spełniała jedynie funkcje straszaka zresztą nie udolnie. Wojska lądowe choć liczne jak cała włoska „potęga” militarna była przestarzała i miały potężne braki w wyposażeniu. Była też źle dowodzona o czym świadczy choćby wojna z Grecją, w której włosi z uporem maniaka atakowali umocnione pozycje greków zamiast je ominąć, czy to przez Bułgarię (jak zrobili to Niemcy), czy też spróbować desantu za linie wroga. Podsumowując wojsko włoskie choć niewątpliwie waleczne to ciągle brakowało im sprzętu który zresztą i tak był przestarzały, co utrudniało im skuteczną walkę przez co zostali słusznie zapamiętani jako beznadziejni i ułomni. Bo bądźmy szczerzy armia która nie jest w stanie pokonać mniej licznego wroga jest beznadziejna.

Partnerzy



Przewiń do góry