Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Wojskowość za czasów dynastii Karolingów

Wojskowość za czasów dynastii Karolingów

Nie ma wątpliwości, iż państwo Franków położyło fundamenty pod średniowieczny porządek Europy. Było ono ostoją cywilizacji i dumnym spadkobiercą starożytnego świata. Jednocząc pod swym berłem rozdartą po upadku Zachodniego Rzymu Europę, stało się wzorem chrześcijańskiego państwa feudalnego.

Artykuł pochodzi z portalu Veritas de Historia

Swój pełen rozkwit, Państwo Franków zanotowało w latach 800-843. Wtedy to władzę stanowiła rządząca już od 753 roku dynastia Karolingów, a dzieło federacji zachodniogermańskich plemion, zyskało miano „Imperium”. Dynamicznie rozwijające się królestwo, swoje sukcesy zawdzięczało ambitnym władcom, ale też silnej, dobrze zorganizowanej armii, budzącej strach wśród pogan i saracenów. Była ona dumą późniejszego, karolińskiego imperium i zapoczątkowała zmiany w europejskiej sztuce wojennej, charakteryzujące wojskowość średniowieczną.

Karol Wielki Zdj. Wikimedia Commons

Karol Wielki
Zdj. Wikimedia Commons

Frankowie wojnę mieli we krwi. Nawet frankijskie imiona swoim znaczeniem nawiązywały do walki i oręża. Przykładem jest choćby imię Lotar – Chlot-ari czyli „sławna wojna”. Za czasów dynastii Karolingów wszyscy wolni mężczyźni zobowiązani byli do służby wojskowej, nawet ci z terenów świeżo podbitych. Należy przyznać, że mieli do niej wiele okazji, gdyż niemal każdego roku królestwo prowadziło jakąś kampanię wojenną. Gdy tylko padł rozkaz władcy, armia miała być jak najszybciej z formowana. Według Ludwika Pobożnego czas mobilizacji wynosić miał tylko 12 godzin. W tym czasie królewscy wasale musieli zgromadzić armie. Mobilizację przeprowadzano w oparciu o terytorium. Wojsko formowano albo z sił ściągniętych z podbitych królestw – regna, albo tworzono je w punkcie zapalnym, tam gdzie istniało zagrożenie. Wśród ludności zmuszonej do służby wojskowej byli też tacy, którzy próbowali się od niej uchronić. W zamian za zwolnienie od obowiązku służby w armii należało zapłacić specjalną grzywnę, zwaną „heribannum”. Jeśli jednak grzywna nie została zapłacona, niechętni do bycia rekrutem musieli przygotować się na karę śmierci. Oprócz dołączania do armii, ludność służyła jej dostarczając zaopatrzenie. Obowiązek „carnaticus” polegał na oddaniu części zwierząt domowych na rzecz pożywienia dla armii, zaś „hostilium” było daniną w wozach i wołach, które służyły jako zwierzęta pociągowe.

Sprawna mobilizacja armii możliwa była dzięki długiemu planowaniu. Frankowie prowadzili bardzo ofensywną politykę, toteż bez przerwy utrzymywano ludność w pogotowiu. By władca mógł szybko sformować armię dokonywano licznych dokumentacji. Na barkach wasali królewskich spoczywał obowiązek stworzenia listy zdolnych do służby ze swojego regionu, a także spisu ilości i stanu wyposażenia, liczby „wspierających” kampanię oraz możliwe do zorganizowania zaopatrzenie. Dzięki udokumentowanym informacjom, lokalni opaci, hrabiowie etc. mogli szybko wykonać rozkaz króla i wyruszyć z wojskiem na wyznaczone miejsce.

Armia Karolingów dzieliła się na dwa rodzaje: scara – wojsko stałe oraz exercitus – zwoływane przez wasali. Scara była niewielką armią zawodową werbowaną z najwyższych warstw senioratu takich jak: scholares, scola i milites aulae regiae. Król nie szczędził na nią funduszy, toteż była ona dobrze wyposażona, a żołnierze walczyli konno, przez co byli zdolni do szybkiego reagowania w razie niebezpieczeństwa. Exercitus było wojskiem powoływanym tylko w razie potrzeby. W jego skład wchodziła zarówno jazda, jak i piechota z obszaru całego państwa. Powołani do wojska żołnierze musieli wyposażać się na własny koszt. Uzbrojenie się było bardzo drogie, toteż na ekwipunek jednego powołanego składały się fundusze wielu rodzin. W lepszej sytuacji byli tylko członkowie drużyn możnowładców, których to wyposażał i utrzymywał patron.

Rekrutowana z ludzi, których nie było stać na walkę konno piechota, miała skromny ekwipunek. Przeważnie składała się na niego: owalna bądź okrągła tarcza, włócznia, krótka broń biała np. toporek lub nóż. Za pancerz wystarczyć musiał zazwyczaj jedynie żelazny hełm. Konnica była lepiej uzbrojona. Posiadanie konia i umiejętność walki na nim zapewniała wyższy status, przez co były pewne wymogi co do podstawowego wyposażenia. Podstawą była włócznia, tarcza i krótki bądź długi miecz. Od IX wieku kolejnym obowiązkowym elementem stał się pancerz. Frankijscy jeźdźcy używali kolczugi z długimi rękawami lub zbroi łuskowej zwanej „brunia”. Składała się ona z żelaznych, brązowych, bądź kościanych łusek. Żelazny hełm, odkrywający twarz, chronił głowę jeźdźca, a jego przedramiona i golenie prawdopodobnie dodatkowo pokrywały osłony wykonane z metalowych folg. Póki co, archeolodzy nie odnaleźli choć by jednego ich egzemplarza; teksty źródłowe sugerują jednak, iż bogaci jeźdźcy czasem ich używali. Włócznie używane przez konnych miały u nasady grotu tzw. „skrzydełka”. Zapobiegały one zbytniemu zagłębieniu się włóczni w ciało przeciwnika i utknięciu w nim. To proste usprawnienie wbrew pozorom bardzo ułatwiało walkę. Nietrudno zgadnąć, iż najdroższą bronią o jaką mógł pokusić się żołnierz, był miecz. Te używane przez Franków były długie na około metr, a ich szerokie ostrza wykuwano ze skręconych, żelaznych prętów. By nie rdzewiał, miecz trzymano w pochwie od wewnątrz wyściełanej nasączonym oliwą futrem. Szczególna troska o jego stan wynikała nie tylko z ceny broni, ale też jej symboliki. Miecz oprócz swego bojowego zastosowania, był też oznaką dostojeństwa posiadacza.

Partnerzy



Przewiń do góry