Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Zamach na Heydricha

Zamach na Heydricha

27 maja 1942 był spokojnym, wiosennym dniem. Reinhard Heydrich miał udać się do Berlina. Przed odjazdem pożegnał się ze swoją żoną Liną i utulił ukochaną córeczkę, Silke. Tymczasem Jan Kubis, Josef Gabcik i Josef Valcik przygotowywali się na przedmieściach Pragi, by dokonać zamachu na życie zastępcy Protektora Czech i Moraw.

Wsi sielska, anielska

Heydrich Reinhard

Heydrich Reinhard

Heydrich miał w zwyczaju wcześniej opuszczać swoją piękną rezydencję w Panenskich Brezanach mieszczącą się około 15 km na północ od Pragi. Helena Vovsova, która pracowała u Heydrichów w ogrodzie widziała, jak zastępca Protektora tuż przed odjazdem wziął na ręce swoją córkę i rozmawiał chwilę z żoną[1]. Według Vladimira Mlcha, który reperował wówczas pałacową bramę, przed wejściem do pałacu żegnała się cała rodzina. Zabrakło tylko najstarszego syna Heydricha, Klausa, który bawił się w pałacowym parku. Po dziesięciu minutach znaleziono go, żeby mógł pożegnać się z ojcem.[2] Heydrich miał udać się do Berlina na audiencję z Hitlerem, by przedyskutować z nim rządy w Protektoracie Czech i Moraw. Wsiadł do swojego ciemnozielonego mercedesa, na przednim siedzeniu pasażerskim[3], za kółkiem którego zasiadł Johannes Klein.

Plan: Zabić Płową Bestię

Początki planów zamachu na Reinharda Heydricha nie są jasne. Powstało wiele teorii spiskowych, bardziej lub mniej kuriozalnych, chociażby takich, jak udział Wilhelma Canarisa w całym przedsięwzięciu, czemu zaprzeczyli jego biografowie: Heinz Hoehne i Michael Mueller[4]. Powstanie tych pogłosek można zawdzięczać faktowi, że zarówno SOE jak i Edvard Benes zaprzeczali, że to oni stali za przeprowadzeniem zamachu. Ta zmowa milczenia była dobrze przemyślana, ani brytyjska, ani czeska strona nie chciała być oskarżona o czyn, który spowodował tak silne represje wobec ludności cywilnej, a co przecież było wliczone w plan zabójstwa Heydricha[5].

Brytyjczykom zależało na wywołaniu niepokojów na okupowanych przez Niemców terenach, jako że sytuacja na teatrze działań wojennych nie malowała się zbyt zachęcająco. Dodatkowo w Protektoracie Czech i Moraw kwitł przemysł zaopatrujący niemiecką armię, a sami Czesi nie byli zbyt skorzy do buntu przeciwko okupantowi. Heydrich słynął ze swojej polityki kija i marchewki. W swoich krótkich rządach trwających od września 1941 udało mu się krwawo zdławić działalność czeskiego ruchu oporu. Pierwsze tygodnie jego rządów stały się prawdziwym koszmarem dla tysięcy Czechów posłanych na śmierć, czy trzymanych w więzieniach. Heydrich wiedział jednak, że samo zastraszenie Czechów nie przyniesie szczególnych efektów i wcześniej czy później doprowadzi do zamieszek. Postanowił więc wspierać czeskich robotników poprzez dostarczanie im darmowych butów czy wyjazdów do sanatoriów. Tym samym zjednał sobie sporą część czeskiego społeczeństwa. Nie zmieniało to jednak faktu, że jego głównym planem była germanizacja części ludności, która nadawała się do zgermanizowania i zlikwidowanie tych, których „zgermanizować” się nie dało[6].

Sytuacja w Protektoracie była zawstydzająca dla rządu na uchodźstwie, działalność czeskiego ruchu oporu, była zawsze na dole listy. Prezydent Benes był bardzo zawstydzony tym faktem. Powiedział mi, że podczas konsultacji z przedstawicielami krajów alianckich temat silnego ruchu oporu pojawiał się z upokarzającą intensywnością”[7].

Benes stawał się coraz bardziej zniecierpliwiony, a jego kolejne odezwy do ruchu oporu nie odnosiły żadnego skutku. Jego pozycja została przez to znacznie osłabiona. Desperacja rosła z każdym tygodniem pełnym raportów na temat tego „że niczego nie zrobiono” jak podsumował to Hugh Dalton cytowany przez Roberta Gerwartha. Ten marazm został przerwany poprzez pojawienie się Heydricha w Pradze. W zbieranym na jego temat dossier pojawiły się informacje jakoby był on drugą, najniebezpieczniejszą osobą po Hitlerze. Jego przyjazd do Pragi mógł stać się okazją, by czeski ruch oporu miał szansę wykazania się. W krótkim czasie powstał plan, by pozbyć się zastępcy Protektora Czech i Moraw. Zarówno strona czeska jak i brytyjska nie mogły otwarcie przyznać się do tego czynu, który mimo trwającej wojny nadal postrzegany byłby jako akt terroryzmu. Postanowiono stworzyć wersję, która byłaby „zasłoną dymną”. Oficjalnie miał to być „spontaniczny” zryw lokalnego ruchu oporu, chociaż w rzeczywistości lokalny ruch oporu nigdy o planach zamachu nie został poinformowany[8].

Partnerzy



Przewiń do góry